Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyzwania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyzwania. Pokaż wszystkie posty

31 grudnia 2016

10 książek, które urzekły mnie w 2016 roku

Cześć:)

To już sama końcóweczka roku. Nachodzi Was ten moment, kiedy coś rozliczacie?
Staram się jak najmniej analizować :) To co było nie jest już istotne, a to co przyjdzie może dać świeży powiew wiatru.

Wybór 10 książek spośród 56 książek które przeczytałam nie był łatwym zadaniem.
W zasadzie w tym roku niemal nie przeczytałam kiepskiej książki. Może poza jedną, ale oszczędzę sobie rzucania tytułem i tylko dlatego, że miałam bardzo nieprzyjemną sytuację z autorką, która zarzuciła mi "szerzenie fali nienawiści" w jej kierunku.
Jeśli kiedykolwiek pani Anna jeszcze tu trafi to powiem jej szczerze: więcej samokrytycyzmu!

W 2016 roku założyłam sobie, że przeczytam 52 książki.
Ostatniego grudnia zamierzam doczytać jeszcze jedną, co da mi wynik 57 książek w tym roku. To przekroczony próg o 5 książek :)

A niech stracę!

Zobowiązuję się w 2017 roku do przeczytania 70 książek!


Kolejność książek jest przypadkowa. I tak było mi ciężko wybrać tylko dziesięć, więc tym bardziej nie zamierzam ich szeregować.







"Iwona Żytkowiak skroiła powieść idealną. Rewelacyjnie wpisuje się w nurt realizmu magicznego. To książka o odnajdywaniu siebie, o poszukiwaniu utraconych spraw, w których odnalezienie ich nie wydaje się być rzeczą najważniejszą w świecie."
















"Poczułam się spełniona czytając "Będę czekać całą noc" Justyny Luszczyńskiej.
Na taką powieść miałam ochotę. Na lekką, zabawną - taką, która mnie rozśmieszy. Która zjedna moje serce barwnymi postaciami. I która na chwilę oderwie mnie od problemów."













"Powieść rewelacyjna. Niewielki rozmiar, przejrzysty tekst i świetna forma narracji od wypisów z pamiętnika każdej z dziewczyn aż po wymianę korespondencji. Wszystko to sprawia, że książkę naprawdę łyka się w kilka chwil. 
Kolejnym plusem jest dla mnie lekkość pióra autora. Fajnie powrócić do czasów nastoletnich by zrozumieć świat młodego człowieka. "













"Nareszcie wolna to niesamowicie wzruszająca powieść. Pełne przejmujących emocji świadectwo, które niewyobrażalnie trudno unieść. Pozycja niezwykle ważna i uświadamiająca jak łatwa jest miłość gdy się młodzieńczo kocha a jak trudna gdy opada pryzmat zakochania i dają o sobie znać upodobania polityczno-kulturowe. "











"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie to powieść należąca do rodzącego się gatunku chic noir. 
To gatunek gdzie bohaterka jest kobietą sukcesu, pozornie szczęśliwa, lecz z drugiej strony taka za którą wleką się demony przeszłości. Ideą chic noir jest walka o osiągnięcie wewnętrznego kompromisu, podjęcie działań i wyzwolenie się z fatum, dzięki swojej sile.

Powieść, wobec której nie da się przejść obojętnie. Hasło "444 strony, które zawładną Twoim umysłem" nie jest jedynie chwytliwym sloganem. To naprawdę powieść, którą chce się chłonąć. Niesamowita historia, która skłania do rozważań. "







"Dwadzieścia siedem snów. Ta liczba ma niebagatelne znaczenie. 27 to pełna duchowości i mądrości podliczba. Kto w życiu choć trochę interesował się symbolami i znakami wie to doskonale. To liczba podróży, chęci pomocy innym i wewnętrznego mistycyzmu.
Nie zdziwi nikogo tytuł, kto przeczyta tę książkę.
Koncepcja powieści, która tworzy estetykę realizmu magicznego jest wręcz perfekcyjną dawką literatury najnowszej wysokich lotów."










"Książka jest tak szokująca i tak brutalna, że dwa razy ją odkładałam. A potem myślałam, że przecież nie mogę zostawić tak tych kobiet, muszę poznać ich historię do końca. To jedyne co mogę dla nich zrobić, czytając i bezczynnie wiercąc się w fotelu.
I choć dopiero zaczął się rok, ja już nieskromnie mogę przyznać, że książka zasługuje na mocne miejsce wśród najlepszych książek roku. "










"Powieść bardzo przyjemna i powiedziałabym, że do pewnego momentu bardzo dobra. Ale to co dzieje się w ostatnich rozdziałach po prostu miażdży. Książka staje się tak nieprzewidywana, napięcie tak wysokie, że ostatnie strony chyba połknęłam wzrokiem jak najlepsze ciasto świata.

Polecam powieść nie tylko nastolatkom. To powieść, która ubogaca, wzrusza i udowadnia jak ważne są więzi rodzinne, szczerość i przyjaźń."













"Powieść Renata Chołuj zebrałą w czterdzieści niewielkich rozdzialików zwanych kapsułkami. I tak za sprawą autorki każda kapsułka to niemal kartka z pamiętnika w narracji oczywiście pierwszoosobowej.

Niesamowicie zabawne wycinki z życia Termosa sprawiły, że poczułam się na maksa zrelaksowana"










"Książka to połączenie świetnych reportaży, artykułów a także doskonale skrojona książka kucharska i album pełen apetycznych, jasnych i smakowitych zdjęć.
Autorka przedstawia całą gamę ciekawych przepisów, wiele egzotycznych, część znanych, lecz niepowtarzalnych. A zdjęcia? Są dopełnieniem całości. Po prostu są fantastyczne.

Cała książka jest fantastyczna.
Chcę takich więcej. Chcę całą półkę."









9 sierpnia 2016

Co zawiera moja kosmetyczka - wyzwanie Trusted Cosmetics

Nie wiem czy wiecie co jest moją zmorą :)
Lubię się spóźniać i nie znoszę gdy ktoś się spóźnia.
Spóźniam się często ale mam oczy kota ze Szreka i kreatywne wymówki, więc nigdy nikt nie robi z tego problemu.

O akcji Trusted Cosmetics dowiedziałam się wczoraj. Słyszałam już o nej dawno, widziałam posty na Waszych blogach i komentowałam równie zaciekle ale... myślałam, że to jakaś elitarna grupa, do której ja nie należę. Wczoraj jednak koleżanka uświadomiła mnie, że każdy może pokazać co ma w środku :)

Dyskutowałam z siostrą, która stwierdziła, że pokazujecie mnóstwo kosmetyków.
Sprzeciwiłam się definitywnie. A co! Dla mnie kosmetyczka to pakunek, który biorę ze sobą na podróż.
Jak wiecie sporo podróżuję, przemieszczam się z miejsca na miejsce bo 1) lubię podróżować i poznawać nowe miejsca 2) w weekend studiuję 100 km od miejsca zamieszkania i pracy 3) mój narzeczony pracuje "niespodziewanie" i w "niespodziewanych miejscach" więc on ma torbę spakowaną zawsze, a ja z konieczności pakuję się w 3 minuty gdy tylko mogę z nim się w taką podróż udać

Moja kosmetyczka jest zawsze w stanie gotowości.

Uważam, że nie ma sensu, żebym pokazywała Wam moją ogromną komodę wypełnioną po sam czubek kosmetykami.
Dziś przedstawiam Wam moją kosmetyczkę zawierającą absolutnie konieczne kosmetyki "Pan Konieczko" że tak powiem:D




Całość prezentuje się tak:) Według was to dużo czy raczej nie?
Moją docelową kosmetyczną jest złota i pojemna z podwójnym zameczkiem i wygodną rączką u góry. Świetnie się pierze nawet gdy wyleję jakiś olejek :) Nie jest to żadna droga kosmetyczka a dodatek do zestawu GlissKur.

Teraz chciałabym Wam o nich co nieco opowiedzieć. A więc pogrupowałam je w małe zestawy:



Podstawą mojego makijażu jest niemal zawsze baza. Dzieje się to w dni gdy podchodzę do lustra i mówię: nie jest dobrze. Albo gdy mam mieć trwały makijaż przez cały dzień. Zielona baza Ingrid jest fajnym kosmetykiem dla osób z cerą naczynkową jak u mnie, bądź z przebarwieniami czy nierównym kolorytem.

Kolejnym kosmetykiem, który można użyć jako bazę jest puder ryżowy Deni Carte. Teraz latem przyznam szczerze, że jako kosmetyk do wykańczania makijażu pojawia się u mnie już sporadycznie, bo mam ładną opaleniznę i kolor jednak odbija się od reszty. Czasem użyję jej do rozświetlania i to wszystko.  Ale tak jak pisałam w podlinkowanym poście na jesień, zimę i wiosnę jest to wymarzony kosmetyk

Podkłady w moim życiu co jakiś czas się zmieniają. Teraz gości u mnie Revlon Colorstay. Jestem z niego naprawdę zadowolona i kolejny raz także po niego sięgnę. Jest delikatny, wystarcza niewielka ilość do wykonania pięknego makijażu. Dobrze kryje i na razie jestem zadowolona. Pamiętam jak kilka lat temu się do niego zraziłam i przestałam go używać, ale słyszałam też, że nie warto kupować go w internecie, bo można trafić na podróbkę/rozlewkę. Więc ja teraz kupuję go stacjonarnie w Laboo.

Puder sypki jakiego obecnie używam to Diamond Skin z Wibo, poprzednik Fixing stał się zbyt jasny więc wróciłam do ciemniejszego brata. Na pewno dłużej zatrzymam się z tymi pudrami, bo wydaje mi się, że po wielu testach te z Wibo naprawdę się sprawdzają.

Bronzer jakiego obecnie używam to Betty Lou z The Balm. Ten złoty prasowany puder jest moim absolutnym ulubieńcem. Tak pięknego produktu do konturowania dotychczas nie znałam. Idealnie cieniuje i rozświetla w jednym. Gdy mam go na sobie naprawdę obce osoby zatrzymują mnie i pytają co mam na policzkach, bo pięknie się mieni. Jest po prostu celebrycki :)

Natomiast rozświetlacz to również jeden z lepszych w mojej opinii Silver z Lovely. Występuje w dwóch wersjach - Silver (chłodnej) i Gold (ciepłej). Naprawdę pięknie i dość mocno uwypukla to co powinno :)

Czas na pędzle: dwa absolutne konieczki w mojej kosmetyczce to pędzel do podkładu Pixie, idealnie prowadzi podkład po skórze, nie ma mowy o efekcie maski. Nie zjada tak dużo podkładu jak Beauty Blender. Drugi, który jest rewelacyjnym pedzlem do bronzera i rozświetlacza to pędzel Prestige od Deni Carte


W mojej kosmetyczce znaleźć można pierdołki i przybory higieniczne:)

Chusteczki nawilżające to coś co mam ze sobą niemal zawsze :) Po pierwsze chusteczki do higieny intymnej Cleanic są dla mnie idealnym rozwiązaniem gdy cały dzień spędzam w pracy, bądź na uczelnie. Posiadają plastikowe zamknięcie a pod spodem jeszcze dodatkowo naklejkę, którza chroni przed wysychaniem i czynnikami zewnętrznymi. Po drugie zwykłe chusteczki odświeżające, które na wyjazdach prócz swych standardowych właściwości posiadają inne cechy: służą mi jako produkt do demakijażu i naprawdę świetnie się wywiązują z tej roli. Te akurat to takie kieszonkówki, absolutnie praktyczne kupione w drogerii Wispol. Kupuję się je w dużym opakowaniu (chyba 30 sztuk po 10 każdego z 3 zapachów) a po otwarciu opakowania każda chusteczka jest również opakowana.

Tampony i wkładki to również coś bez czego się nie ruszam. Nie mam tu żadnej ulubionej marki an modelu :) Po prostu kieruję się nowością bądź promocją cenową. Tampony trzymam na wszelki wypadek, natomiast wkładki pojawiają się masowo w mojej kosmetyczce i torebce. To u nas chyba rodzinne bo moja ciocia poszła kiedyś do kościoła z zamiarem ofiarowania "większej sumy" w kopercie. Ksiądz zaczął chodzić za ofiarą, ciotka wyciągnęła kopertę i stoi w najlepsze. Po kilku sekundach zorientowała się dopiero, że zamiast koperty trzyma w ręce wkładkę. Mówi, że to zrządzenie losu, że nie wrzuciła jej księdzu na tacę :D

Pilniczek do paznokci Maybeline, bo warto mieć przy sobie takie akcesoria, zwłaszcza gdy się jest w hotelu i pod ręką nie ma niczego :)

Akcesoria do włosów - absolutne minimum potrzebne do szczęścia: spinka-żabka, gumka do włosów i dwie wsuwki. 

Lusterko - typowo kontrolne, sprawdzić czy tusz się nie rozmazał, albo syfex na twarzy nie wyskoczył. Umalować się w nim raczej nie da. Ale na szczęście zawsze w podróży w toalecie, hotelu czy wynajmowanym mieszkaniu jakieś inne lustro jest :)

Odświeżacz do ust - gdy idę na spotkanie, gdzie nie wypada rzuć gumy. Nie jest to najlepszy odświeżacz jaki miałam. Najlepsze ciocia przywoziła z USA, ale już niestety wróciła do Polski, a ja raczę się tym co w aptece dostanę. Pamiętacie te czasy, amerykańskich filmów, gdy chłopak chuchał sobie na rękę a potem psik psik i sprawa załatwiona. Dobrobyt lat 90tych i mi wszedł w nawyk za sprawą cioci (tak, tej samej która dawała księdzu wkładkę, ale to moja ukochana ciocia więc jej wątek pewnie się nie raz przewinie), że używanie odświeżacza do ust uważam za absolutny wymóg higieny na mieście :)Ten akurat to Anida Flo miętowo-cytrynowy.

Perfumki to akurat rozlewki z perfumerii internetowej Perfumik.pl i są one tożsamym zapachem do Mercedes Benz L'eau - dla mnie są one odpowiednie, ze względu na swoją słodycz. Poza tym pojemność jest odpowiednia, a ze względu na kształt buteleczki wszędzie da się wepchnąć


Cienie do powiek - zazwyczaj wybieram do kosmetyczki  niewielkie, kompaktowe ale też dające mi wybór kolorów. Najbardziej kocham kolory ziemi i to one wędrują na moje powieki.
Paletka Catrice ma bardzo solidne opakowanie, więc nie muszę się martwić o wykruszenie cieni.Zawiera dwa odcienie złota w bardzo błyszczącej odsłonie. Średnio szklący się brąz i malinowy kolor do wykończenia.
Paletka Kobo ma samodzielnie dobrane cztery odcienie, więc mogłabym tu zachwalać, że mam wszystko czego potrzebuję. I jedynie mogę narzekać na gumowe (choć bardzo solidne opakowanie), ponieważ strasznie się brudzi i ciężko czyści. Znajdują się w niej kolory: beż, średni brąz, przygaszony ciemny róż i ziemisty brąz. Wszystkie one są cieniami matowymi.
Cień w okrągłym pojemniczku to znany chyba wszystkim pudrowy pyłek MySecret, jest idealny do wykończenia makijażu, nadania mu blasku i sprawdza się na wieczorowe wypady. 

Cienie do brwi to także mój niezbędnik. Przeważnie używam brązu. Właśnie skończyła mi się paletka W7 z 4 wariantami odcieni i wygrzebałam z szuflady taką niepozorną firmy Meis, ale póki co się sprawdza, choć ma bardziej matowy film niż mój poprzednik.

Tusz do rzęs to kolejny kosmetyk, który często zmieniam. Wydawało mi się, że ten który mam Maybelline Sensational w kolorze czarnym zostanie ze mną, bo początkowo był idealny, ale jednak z czasem stał się grudkowaty i gęsty, że ciężko go nałożyć. Wiec na pewno już się z nim rozstanę.

Pomadki w kremie z apliatorem - sprawdzają się świetnie gdy trzeba usta pomalować na szybko. Wiem, że niektórzy uważają, że taka forma jest trudniejsza do opanowania ale dla mnie po prostu to dwa myk-myki i już usta są pomalowane. Mogę to robić perfekcyjnie nawet w samochodowym lusterku podczas jazdy :) Tu akurat klasyczna czerwień z Manhattan i słodki róż z NYX.

A gdy akurat nie muszę malować ust, lub nie mam na to ochoty to dbam o ich nawilżenie. Pomadki nawilżające kupuję na potęgę, zawsze mam kilka w kosmetyczce, każdej torebce  i w kieszeni kurtki. Tu akurat truskawkowa Balmi, naprawdę smaczna :) 

Kredki do oczu używam niemal za każdym razem i w zależności od tego jaki efekt chcę uzyskać mam dwóch faworytów. Szara Essence - kupuję ją już od liceum czyli już ponad 10 lat, jest odpowiednio miękka, ciężko nią narysować kreskę, ale do przyciemniania wewnętrznej linii powieki jest idealna.
Druga to czarny eyeliner Mistrzowska Precyzja od Maybelline. Faktycznie z łatwością ryzuję nią kreski i taka forma pisaka odpowiada mi najbardziej.






4 maja 2016

Przysłowiowy TAG książkowy

Do zabawy zachęciła mnie Paulina z bloga Reading - my love
Nie chcę nikogo na siłę namawiać, więc jeśli tylko się wam podoba, macie wolną chwilę i chcecie się zabawić, zapraszam :)

 Zaczynam :)


1. Apetyt rośnie w miarę jedzenia - książka jednotomowa, której kontynuację chętnie bym przeczytała.

Prawiek i inne czasy - Olga Tokarczuk


Saga ukazująca losy kobiet we wsi Prawiek. Akcja rozpoczyna się tuż przed wojną, tu kwitnie życie dwóch młodych brzemiennych kobiet: Genowefy i Kłoski. Dalsze karty to także losy ich córek. Książka kończy się w momencie gdy wnuczęta Genowefy są dorośli. Ale ja chętnie czytałabym dalej o życiu mieszkańców Prawieku. 




2. Co za dużo to nie zdrowo - kontynuacja, która była gorsza od pierwszej części.

Arabska córka - Tanya Valko

To co mogło zaciekawić w pierwszym tomie, niestety w drugim już tylko nużyło. Po kolejne tomy "Arabska krew" i "Arabska księżniczka" nie próbowałam już sięgać, by nie pogrążać siebie, ani autorki. 


3. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - książka, którą mogę czytać wielokrotnie.

Saga o Ludziach Lodu - Margit Sandemo

Te książki odkąd tylko sięgnę pamięcią stały w biblioteczce w pokoju rodziców. Widziałam jak tata je czytał, jak wymieniał się z mamą, jak jedno czekało na drugie aż skończą tom. Rano przy kawie dyskutowali na ich temat. Strasznie mnie wtedy zaciekawiły. Początkowo to co czytałam mnie szokowało, ale od początku byłam kumatą dziewczynką. Gdy przeczytałam je po raz pierwszy miałam 12 lat. Od tamtej pory wszystkie 47 (chyba) tomów przeczytałam jeszcze cztery razy od nowa i wiem, że jeszcze kiedyś nie raz do nich wrócę. 


4. Stary, ale jary - ulubiona książka z dzieciństwa.

Młynek na dnie morza - baśnie duńskie

Zbiór baśni w których nie było żadnej współcześnie znanej cenzury. 
W baśniach zazwyczaj tych był król-wdowiec, który miał piękną córkę do wydania za mąż. 
Był wieśniak, który miał trzech synów: pięknego, mądrego i głupiego (a ten ostatni zawsze nazywał się Hans). Rękę księżniczki zdobywał oczywiście Hans, choć walczyli wszyscy. Zazwyczaj morał był taki: mądry zabijał pięknego, w głupim Hansie nie widział przeciwnika, ale los sprawiał, że Hans przez przypadek zabijał mądrego, albo w lepszym wypadku on był sługą Hansa i nowo poślubionej księżniczki. 

5. Nie taki diabeł straszny, jak go malują - książka, która pozytywnie mnie zaskoczyła.

Lew, czarownica i stara szafa - C.S. Lewis

Gdy moi znajomi czytali tę powieść, ja uparcie twierdziłam, że to dobre dla dzieciaków. 
Zawsze czułam się zbyt dorosła na "Opowieści z Narni". Nie było przeproś, książka bumerang trafiła do mnie w ramach lektury obowiązkowej na egzaminie z literatury dziecięcej. Co się okazało, strasznie mi się spodobała i znalazłam w niej świetne oderwanie od codzienności.  





6. Nie chwal dnia przed zachodem słońca - książka, która rozczarowała mnie zakończeniem.

Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną - Dorota Masłowska

Pierwsza powieść Doroty Masłowskiej po którą sięgnęłam (dobrowolnie!). Prócz tego, że totalnie się rozczarowałam samą treścią i przekazem to jeszcze zakończenie tak infantylne sprawiło, że na długo się rozczarowałam twórczością Masłowskiej. 
Ps. Później nękana wizją nowatorskich nurtów literackich zmuszona byłam przeczytać wszystko co spod pióra Masłowskiej wyszło, wśród jej twórczości nie znalazłam nic co mogłabym ocenić jako dobry tekst (no może Paw Królowej nieznacznie ratuje stylizacja) .



7. Wyśpisz się po śmierci - książka, w którą tak się wciągnąłem, że mógłbym zarwać przy niej nockę.

Smażone zielone pomidory - Fannie Flagg

Powieść, której nie mogłam skończyć w pewnym oderwanym od całości momencie. To powieść, którą musiałam przeczytać do końca i świetnie się przy niej bawiłam, bo jest pełna radosnych i wesołych momentów, a zaraz potem chlipałam, jak życie potrafi być niesprawiedliwe. Byłam tak naładowana wachlarzem emocji, że nie mogłam zasnąć nim zamknę ostatnią stronę.   




8. Mowa jest srebrem, milczenie jest złotem - książka z najlepszymi dialogami.
 
Rosół z kury domowej - Natasza Socha

Książka tak niezwykła, że sama nie wiem co powinnam powiedzieć. Moje słowa nic nie znaczą przy talencie do kreowania myśli i słów autorki. To złotousta kobieta i zapewniam, że czytając dialogi i przemyślenia będziecie pełne podziwu jak ja. 


9. Raz na wozie, raz pod wozem - książka, która miała dużo zwrotów akcji

Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie - Jessica Knoll

Powieść rozpoczyna się wizją szczęśliwej przyszłej małżonki. Dalej może być już tylko gorzej. Wracają wspomnienia z lat szkolnych, popełnione zbrodnie ciążą na sumieniu bohaterów.  Co rusz coś zmienia się jak w kalejdoskopie, na jaw wychodzą fakty, które nie wiadomo czy pomagają, czy szkodzą. Dostarcza naprawdę wielu emocji. 

10. Pierwsze koty za płoty - książka, przez której początek nie umiałeś przebrnąć.

Druga płeć - Simone de Beauvoir

Zapał by przeczytać tę pozycję był straszliwy, podsycany pozytywnymi opiniami ludzi nauki. Czytałam ten traktat jako wstęp do badań feminizmu i w pewnym momencie odłożyłam. Pytałam siebie o sens tego, czy powinnam zająć się feminizmem, skoro już tak wiele o nim powiedziano. I wtedy mnie olśniło, przecież feminizm dopiero się rodzi. I nagle bramy do krainy kobiecości stanęły otworem. A Druga płeć i jej genderowe ujęcie stały się niemal moją biblią przez kolejne dwa lata studiów. 
  
11. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu - książka, którą zna prawie każdy.

Ogniem i mieczem - Henryk Sienkiewicz

Nie ma drugiej takiej powieści, którą darzyłabym tak ogromnym szacunkiem i sentymentem. Nie da się mnie zagiąć na historii tej książki ani na jej treści. Czytałam ją chyba 6 razy. Mam w domu 5 różych wydań tej powieści (więc wszystkie ledwo mieszczą się na jednej półce regału) a film oglądam przynajmniej raz w roku i za każdym razem zaśliniam ekran do Bohuna i wyję do księżyca - nie ważne czy czytam, czy oglądam ekranizację.   


12. Co ma wisieć, nie utonie - książka, której zakończenie przewidziałem, będąc w trakcie czytania.

Pensjonat na wyspie - Colleen Coble
 
Fabuła powieści nie jest mocno oklepana. W zasadzie jest dość bogata w wątki i nieco zagmatwana. Ktoś czyha na życie nieślubnej córki znanego przedsiębiorcy. Jest niewygodna nie tylko dla swojego nowopoznanego przyrodniego rodzeństwa, ale też dla biznesmenów i rodziny jej nowego faceta. Jednak mimo wszystko i tak od początku miałam nosa do tego co się tu święci.  



13. Od przybytku głowa nie boli - ulubiona powieść, licząca ponad 400 stron.

W stronę Swanna - Marcel Proust

Pierwszy tom cyklu "W poszukiwaniu straconego czasu" należy do moich ulubionych powieści. Wszystko to co istotne w wyrażaniu siebie w literaturze skrywa się w tej powieści. Ma 460 stron i nie da się jej czytać szybko. Po prostu trzeba  z uwagą śledzić każdy wyraz, który jest na miarę złota. 


14. Wszystko co dobre szybko się kończy - ulubiona książka, licząca mniej niż 200 stron.
 
Zazdrośnice - E.E Schmitt 

Ubolewam nad każdą powieścią Schmitta, że nie są one rozbudowane w fabułę i strony :) Ale tutaj szczególnie brakowało mi rozciągnięcia akcji na wiele stron. Wszystko dzieje się zbyt szybko, przez co napięcie nie jest zbudowane tak jak powinno, a jednak jest to fantastyczna powieść i zupełnie na niekorzyść jest ona tak okrojona. 
  

15. Być kulą u nogi - książka, w której występuję trójkąt miłosny.

Dziewczyna z portretu - David Ebershoff 

Greta i Einar to wzorowe w pełni uzupełniające się małżeństwo. Pewnego dnia w obliczu rozbudzonych namiętności w Einarze budzi się pragnienie bycia kobietą. Einar zmienia się od czasu do czasu w kobietę, której na imię Lily. I właściwie na tym mogłabym poprzestać, bo to już swego rodzaju trójkąt choć czysto hipotetyczny, to jednak jeszcze dochodzi do tego związek Lily i pewnego mężczyzny.   

16. Jedna jaskółka wiosny nie czyni - autor, którego każda książka mi się spodobała.
 
Diane Chamberlain 

Książki tej autorki powodują wzruszenie w moim wnętrzu. Wiem, że każda z nich odciśnie pewien ślad na moim wrażliwym serduchu. 

17. Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby - bohater, który czuje się niekomfortowo w sytuacji, w której się znalazł.
 
Eperu - Augusta Docher

Anna wydaje się być oderwana od współczesności. Przypadkowo zakochuje się w niej najbardziej popularny aktor. Ona sama nie wie co o tym myśleć, a w dodatku zdaje się odkrywać jego tajemnicę: on nie może być zwykłym śmiertelnikiem. Na domiar złego dostrzega, że z nią wcale też nie wszystko jest jak trzeba.  


18. Co nas nie zabiję, to nas wzmocni - bohater, który pod wpływem wielu czynników dorośleje

Kwiat pustyni - Waris Dirie

Historia większości chyba znana: mała dziewczynka poddana zabiegowi obrzezania, w obliczu dramatycznym i niegodnych losów ucieka z rodzinnego domu by znaleźć schronienie, a przypadkowo staje się najbardziej znaną modelką.