12 grudnia 2016

Życie ma smak, Mariola Bojarska-Ferenc




Że życie ma smak to pewne.
Że nie jeden to także.
Czasem bywa gorzkie, innym razem słodkie. Raz ciekawe a innym razem przewidywalne. Czasem ten smak jest tak wspaniały, że chcemy cały czas czuć go na języku, a kiedy indziej popijamy szklanką wody by zapomnieć.

Dziś o swoim smakowitym życiu możecie przeczytać w książce Marioli Bojarskiej-Ferenc.
Mariola Bojarska-Ferenc to nie tylko aktywna dziennikarka, ale przede wszystkim aktywna kobieta. Na co dzień, prócz tego, że jest autorką i prowadzącą wielu programów, to również jest trenerką fitness a w przeszłości była gimnastyczką.
Jeśli chcecie dowiedzieć się o czym opowiada w swojej książce, zapraszam do recenzji.

W książce poznacie smaki, jakie Mariola poznała podczas podróży, zwłaszcza tych zagranicznych. Podróżując zawsze starannie dobiera miejsca, tak by poznać kulinarne ciekawostki zwiedzanych zakątków. Doskonale ją rozumiem, bo robię tak samo. Z tym, że ja dokładnie analizuję budżet, bo nie mogę sobie pozwolić na stołowanie się w najdroższych i najbardziej ekskluzywnych restauracjach jak pani Bojarska-Ferenc.
Kolejny rozdział poświęcony jest kolorowej kuchni, bo jak wszyscy wiecie - kolorowo znaczy zdrowo. Ten rozdział pisany jest z pomocą dietetyk Sylwii Leszczyńskiej. Dużo więc można się ciekawego dowiedzieć.



W każdej aromatycznej kuchni, nie może zabraknąć ziół. I u dziennikarki można znaleźć ich sporo. Do najważniejszych zalicza: bazylię, majeranek, miętę, rozmaryn, tymianek. Ale też pojawia się sporo innych.
Kolejny rozdział omawia wszelkie sałatki z bazą sałat: masłowej, rukoli, rzymskiej itd. Mariola Bojarska-Ferenc opowiada o swoich ulubionych dodatkach warzywnych i owocowych.
W następnym rozdziale przedstawia zdrowe tłuszcze i przepis na masło klarowane.

Autorka radzi również w swojej książce jak się nie przejadać, jak pozbyć się wody z organizmu i co jeść by nie być jak balonik.
Dużo uwagi poświęca śniadaniowej stronie życia. Jak wiecie ja do niedawna jeszcze miałam z tym problem, teraz już jem śniadania, ale też nie zawsze w odpowiedniej porze i nie zawsze w domu:) Częściej w pracy. Jednak z dziennikarką łączy mnie pasja do omletów na śniadanie. Ja uwielbiam, co widać na powyższym zdjęciu :) Innych propozycji śniadaniowych w książce również nie brakuje. Są tu liczne przepisy na jajka, owsianki, pasty i sałatki np. z kuskusem.Autorka nie zapomina także o drugim śniadaniu.

A jak już o poranku się człowiek naje, to czas na obiad. I tu szerokie propozycje przepisów od zup, przez makarony, po dania mięsne aż na sałatkach obiadowych skończywszy. Autorka podpowiada jakie węglowodany i jakie białko jeść, wiele cennych rad żywieniowych dla osób po 50tym roku życia.



A teraz czas na przyjemności. Przedstawiam rozdział zatytułowany "Słodkie co nieco". I tu nie spodziewajcie się szaleństwa. U kogoś kto dba o sylwetkę słodycze trzeba wybierać rozważnie. Pojawiają się więc takie przepisy jak te na: energetyczne kule, budyń z tapioki, ciasto marchewkowe czy z ziemniaków, truskawki z pieprzem czy pieczone jabłko.
Po deserze czas na kolację. Autorka żyje wobec popularnej zasady, że kolację należy oddać wrogowi. U niej często na kolację pojawiają się zupy bądź sałatki.

Kolejny rozdział poświęcony est superfoods, zanim założyłam bloga nawet nie wiedziałam czym jest to hasło. Ale teraz już wiem. A dzięki temu rozdziałowi wiem więcej. Jeśli już jesteśmy przy zdrowej żywności, to autorka odpowiada na kilka spornych kwestii. Po pierwsze sól - solić czy odpuścić. o drugie gluten - jeść czy unikać. Co wybrać soki czy smoothie?
A na koniec jak jeść gdy jest się aktywnym. 



Książka to połączenie świetnych reportaży, artykułów a także doskonale skrojona książka kucharska i album pełen apetycznych, jasnych i smakowitych zdjęć.
Autorka przedstawia całą gamę ciekawych przepisów, wiele egzotycznych, część znanych, lecz niepowtarzalnych. A zdjęcia? Są dopełnieniem całości. Po prostu są fantastyczne.

Cała książka jest fantastyczna.
Chcę takich więcej. Chcę całą półkę.
Brawo Mariola, brawo Edipresse!

Życie ma smak, Mariola Bojarska-Ferenc
Wydawnictwo Edipresse, Warszawa 2016
Moja ocena: 10/10
 
  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,6 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 66,6 cm

 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl

15 komentarzy:

  1. Wysoko oceniona! Szczerze to na półce w empiku nawet bym jej nie chwyciła do rąk a tu takie fajne treści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ja także bym się nią raczej nie zainteresowała :)

      Usuń
    2. jest świetna, warto ją choćby pooglądać ;)

      Usuń
  2. Na pewno można znaleźć w niej wiele inspiracji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przyznam, że nie znam tej pani, ale książka wygląda ciekawie. A dokładnie wczoraj moja luba oznajmiła, że ma zamiar zrobić sobie taką biblioteczkę z książkami kucharskimi. Taka pozycja z pewnością by się Jej przydała. Przekażę i być może sobie kupi jako prezent ode mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jhheh :) ostatnie zdanie zabrzmiało strasznie D:

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. I dla mnie też ^^ mam ostatnio bzika na punkcie takich publikacji :)

      Usuń
  5. Słyszałam już o tej książce. Bardzo chciałabym ją dorwać w swoje łapki. Lubię takie propozycje, a jak dodatkowo mają mnóstwo zdjęć to jest to tylko na plus.
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciasto z ziemniaków? O tym nie słyszałam:o

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem ciekawa tej książki, tym bardziej, że tak ją zachwalasz :)

    OdpowiedzUsuń