Moja pierwsza kampania dla portalu Rekomenduj.to
Byłam pełna nadziei, bo miałam już okazje testować różne chemiczne środki czy to Ariel, czy Lenor albo produkty do zmywania Fairy.
Niestety tym razem się okrutnie zawiodłam, ale poczytajcie o mojej historii.
Chusteczki Colour Catcher od K2r
Chusteczki Colour Catcher mają:
- zapobiegać farbowaniu się ubrań
- pozwalać na łączne prane ubrań o różnej kolorystyce
- sprawić, że ubrania dłużej pozostaną jak nowe
Dzięki temu skracają czas prania, bo ograniczają liczbę prań.
Zdarza się wam wstawiać pół bębna prania, bo więcej nie ma?
Mnie zdarza się to często, a te chusteczki miały być spełnieniem tej wizji.
Dopakowałabym pusty bęben pralki z jasnymi ubraniami przypadkowymi ciuchami wymagającymi prania i voila.
Chusteczka ma za zadanie przyciągać uwalniane podczas prania barwniki i brud.
Należy umieścić ją na dnie, włożyć dowolne pranie i dodać detergent do prania. Po czym natychmiast po praniu wyjąć ubrania i chusteczkę.
W paczce ambasadorskiej znalazło się
- 15 opakowań po 10 sztuk chusteczek dla znajomych
- 1 opakowanie zawierające 20 sztuk chusteczek dla mnie
- 30 ulotek
- przewodnik ambasadora
Na pierwszy ogień postanowiłam wystawić najmniej inwazyjnych żołnierzy, mianowicie pościel.
Ryzyk fizyk pomyślałam, co najwyżej będzie mieć lekko fioletową barwę.
Umieściłam w bębnie 3 chusteczki, bo bałam się, że jedna nie zadziała. Producent zaznacza, że tak może się stać gdy pranie ma intensywny kolor. Włożyłam pranie. Wlałam płyn do prania i do płukania.
Po wyjęciu chusteczek z prania miały lekko szary kolor, a pranie nie zmieniło swojego koloru. Pierwszy test był pomyślny.
Moje jedyne zdjęcie w tej bluzce |
Zupełny dramat rozegrał się po kilku dniach.
Wybrałyśmy sie na zakupy z siostrą do galerii handlowej.
W Sinsay kupiłyśmy sobie identyczne bluzki. Bardzo nam się spodobały.
Następnego dnia ubrałyśmy się w nie i od razu je polubiłyśmy. Nie żebyśmy jakieś mocno sentymentalne były, ale lubimy wygodne rzeczy.
Jeszcze tego samego popołudnia zdjęłam swoją bluzkę i postanowiłam ją uprać, bo następnego dnia pakowałam się do Włoch, a zależało mi by zabrać ją ze sobą na wyjazd.
Wrzuciłam bluzkę z innymi ubraniami do pralki, wcześniej dorzuciłam 3 chusteczki do prania Colour Catcher. Nie pomyślałam ani trochę, że mnie to spotka, bo zaufałam tym chusteczkom.
Po wyjęciu ubrań z palki już poczułam dziwny niepokój. Chusteczki nie były mocno zabarwione jedynie na leciutko różowo-szary odcień.
Poszłam rozwiesić pranie na zewnątrz i stwierdziłam, że moja bluzka nie ma już tego koloru, który tak mnie urzekł w sklepie.
Moja bluzka jest przeciętno-zblakło różowo-morelowego odcieniu, a przecież miała ten piękny pomarańczowo-morelowy kolor.
Wkurzyłam się i już mi taka gula do gardła podeszła, która zwiastowała rozczarowanie i złość.
Próbowałam sobie to wytłumaczyć, że może jednak zmrok (bo było koło godz. 20:30) przyćmił moje spojrzenie i tak naprawdę gdy wstanie nowy dzień moja bluzka będzie znowu taka ładna...
Postanowiłam to sprawdzić. Poszłam po siostrę, która już wylegiwała się w łóżku i oglądała Projekt Lejdi z Rozenkową. Moja rozdarta natura mówi do niej: Gdzie jest Twoja bluzka?, ona odpowiada "W koszu na pranie"...
Biegnę do łazienki z nadzieją, że mama nie wstawiła prania i wydobywam z czeluści kosza tę morelową bluzkę o pięknym pomarańczowym odcieniu, nieco już pomiętą, w tem igła w sercu mi jakaś łomocze, że to nie może być prawda...
Biegnę na dwór, domierzam i... echo rozpaczy pozostaje tylko w moim sercu.
Zdjęcia poświadczają moją gorycz. Choć robione nieco po zmroku to nie da się ukryć, że odcień jest tak różny, że to aż nieprawdopodobne.
Moja bluzka dodatkowo posiada plamy, tu jaśniejsze tam ciemniejsze, nie widać tego na zdjęciu, ale uwierzcie mi, że już nigdzie w niej nie pójdę, chyba że do ogródka przecinać tuje.
Moja siostra w swojej bluzce |
Ostrzegłam siostrę, ona uprała swoją już bez chusteczek i kolor się nie zmienił.
Rzadko zdarza nam się kupować identyczne ubrania. Tym razem zaszalałyśmy a i tak po całym tym zajściu mamy dwie różne bluzki - ona piękną a ja wyblakłą w plamy.
Zajefajnie na tym wyszłam.
Osobiści uważam więc, że chusteczki posiadają jakiś dziwny składnik, który wyciąga kolor z ubrań. Na opakowaniu pisze, że nie uwalniają substancji chemicznych do wody, ale to nie jest tożsame z tym, że ich nie zawierają.
Nie jest napisane również z czego się składają i z jakiego materiału są produkowane.
Jak widzicie to moja najsmutniejsza kampania w jakiej kiedykolwiek wzięłam udział.
Nie winię w żaden sposób portalu rekomenduj.to, wręcz przeciwnie mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mogła wziąć udział w innej kampanii, z której będę zadowolona.
PS. Przepraszam, że cały ten post wygląda jakby był przedrukiem z "Chwili dla Ciebie" albo czasopisma "Takie jest życie"