9 kwietnia 2017

Rupieciarz i kapsuła czasu, L. A. Cambell

Często zastanawiam się dlaczego lubię literaturę dla dzieci i zawsze argumentów jest tyle, że powstałby nowy post.
Zadowala mnie odpowiedź bo lubię. I na razie musi to wystarczyć :)

Rupieciarz i kapsuła czasu, L. A. Cambell


Poznajcie Hala Rifkinda, dwunastolatka, którego problemy nie odbiegają od świata reszty dzieciaków. Uczy się przeciętnie, czasem w szkole dostaje dwóje, ale całą winę zwala na niemowlaki - bliźniaczki, z którymi musi dzielić pokój.
Matka Hala ma bzika na punkcie eko-życia i ćwiczy akupunkturę na króliku. Ojciec, to istny zbieracz, ma pokój wypełniony niepotrzebnymi sprzętami i zasłania się tym, że to jego praca. Jest złotą rączką.
Hal uważa, że jego rodzina jest dziwna, nie cierpi swojego domu i obmyśla plan jak go sprzedać, nie mówiąc nic rodzicom. Największym problemem w życiu Hala okazuje się tata, który mając dość skarg syna wymyślił, że Hal będzie woził plecak w wózku na zakupy.
Od tej pory życie Hala staje się jedną wielką udręką. Koledzy z niego drwią -zyskuje ksywę Rupieciarz, sztuka w teatrze okazuje się życiową porażką, dziewczyna, w której się podkochuje nic nie robi sobie z jego zalotów, a w dodatku nauczyciel historii wymyślił kapsułę czasu, do której każdy musi wrzucić swój dziennik.

Więc jeśli drogi czytelniku właśnie czytasz tę powieść, to odnalazłeś kapsułę zakopaną pod trybunami. Zapewniam Cię, że od tej pory możesz się już tylko świetnie bawić.



Książka ma charakter epistolarny. Każdy rozdział zaczyna się zwrotem do czytelnika. Hal w pierwszej osobie opowiada o swoich przygodach i życiu. Dzięki temu, p[oznasz go bardzo dokładnie i w przeciwieństwie do jego znajomych ze szkoły, zapewniam, że na pewno go polubisz.
Powieść wypełniona jest świetnym humorem, podejmuje tematy współczesnego świata, bliskie dzieciakom, które chodzą do szkoły i mają upierdliwych rodziców ;) I choć Hal jest dwunastolatkiem, to zdecydowanie po książkę sięgnąć mogą już młodsze dzieciaki.
Sporym atutem książki jest szata graficzna, świetna okładka w twardej oprawie z elementami grafiki, które pojawiają się na kartach książki. Wszystko jest spójne i bardzo przypomina mi serię o Koszmarnym Karolku, którą tak wszyscy kochają :)

Mnóstwo frajdy w osobliwym towarzystwie, z lekką dozą ironi. Bo czy ktoś z nas lubi być wyszydzany? 

Rupieciarz i kapsuła czasu, L. A. Cambell
Wydawnictwo Dwukropek, Warszawa 2017
Moja ocena: 9/10

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,3 do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 108,8 cm
 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl
Przeczytane w tym roku 28/70

6 kwietnia 2017

Cztery pory roku w afgańskiej wiosce, Anna Badkhen


Cztery pory roku w afgańskiej wiosce

Reportaże o wyplataniu dywanów


Afgańskie wioski zapomniane przez świat. W przeciwieństwie do dużych miast owianych wojenną sławą pozostają w cichej głuszy, a jednak to tam toczy się prawdziwe życie.

Anna Badkhen podróżując dotarła do miejsca, gdzie pośrodku pustyni, w miejscu zapomnianym i oddalonym od aglomeracji o wiele kilometrów mieszkają niezwykli ludzie, a przede wszystkim kobiety, których historia zatacza się wokół kolorowej przędzy.
Życie mieszkańców afgańskiej wioski nie jest już tak barwne. To miejsce, do którego nie dostają się samochody. Do wioski można się dostać na piechotę, co jest nie lada wyczynem, bądź podróżując na ośle. Mieszkańcy wioski niewiele wiedzą o świecie, nie znają obyczajów panujących w Europie, nie mają pojęcia o tym, jak daleko leży Ameryka. Jednak przede wszystkim są to ludzie bardzo ubodzy, tacy, których majątkiem jest wytwór ich rąk.

Cztery pory roku w afgańskiej wiosce o niesamowicie barwny zbiór reportaży uporządkowanych chronologicznie. To zapis podróży autorki oraz wgląd w życie mieszkańców Oki. Anna Badkhen w niesamowicie liryczny sposób opowiada historię mieszkańców, ich tradycje i obyczaje. Pokazuje świat z perspektywy kobiety, która nie do końca rozumie zwyczaje Afgańczyków, ale próbuje poznać ich świat, pokazując tym samym swój. Nie boi się opisywać rzeczy absurdalnych i przerażających, ale łagodzi je pięknymi opowieściami. Afganistan to kraj niebezpieczny, zwłaszcza dla kobiet, gdzie na każdym kroku czają się Talibowie, gdzie ludzie są wrogo nastawieni do białych kobiet. To miejsce gdzie trzeba dopasować się do otaczającej rzeczywistości. To miejsce gdzie dostęp do heroiny jest o wiele łatwiejszy niż do jedzenia.

Zdecydowanie liczyłam na tak świetne reportaże jak te w wykonaniu Anny Badkhen.

Cztery pory roku w afgańskiej wiosce, Anna Badkhen

WydawnictwoKobiece, 2016
Moja ocena: 8/10


  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,9 do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 111,1 cm
 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl
Przeczytane w tym roku 27/70

2 kwietnia 2017

Krem do ciała Milk&Honey, koreańskie płatki z osmantusem i multimaska AA




MILK AND HONEY GOLD, ORIFLAME
Krem do ciała i dłoni



Czy Wy też czasem macie wrażenie, że jak coś jest uniwersalne i do wszystkiego to tak naprawdę jest do kitu? 
Krem z Oriflame Milk & Honey Gold to kosmetyk, który można stosować jako preparat nawilżający do całego ciała ze szczególnym uwzględnieniem skóry dłoni. 
Krem ma waniliowy kolor i konsystencję budyniu. Co dokładnie odzwierciedla zdjęcie, widać, że jest taki glutkowaty. 
Zapach mleka i miodu powinien być przyjemny, ale w przypadku tego kremu jest on tak mdły, że nie mam ochotę sięgnąć po niego po raz kolejny. 
Na plus można dodać, że fajnie się nakłada, bo ma lekką konsystencję i szybko się wchłania. 
Mimo wszystko nie będę potrafiła się z nim zaprzyjaźnić i muszę znaleźć mu nowego  właściciela.

Cena: 40 zł / 250 ml



GOLDEN OSMANTHUS EYE MASK, BIOAQUA
Płatki pod oczy z osmantusem

Zamówiłam je na Aliexpress, byłam ciekawa co to za kosmetyk, którego nie upatrzyłam jeszcze na półkach w polskich drogeriach.

Płatki to cieniutkie okrągłe kawałeczki bawełnianego materiału z otworem na oczy.
Zanurzone są w roztworze z osmath

MULTI MASKA, AA
Nawilżenie + Odżywianie

Saszetkowa maska z AA. Kolejny produkt tego typu, który testuję i który obecnie cenię sobie za to, że mogę użyć go jednorazowo, lub dokupić kolejne opakowania, jeśli mi będzie służył.

Tu w jednym opakowaniu dostajemy dwie saszetki z dwoma różnymi maskami.
Jedna z nich jest niebieska, gęsta o konsystencji masła. Ma ona za zadanie nawilżać i przynosić ukojenie. W swoim składzie ma ekstrakt z aloesu, alantoinę i masło Shea.
Druga z nich ma żółto-pomarańczowy odcien i  jej zadaniem jest odżywiać i koić skórę. W jej składzie znajduje się olejek arganowy, olejek tsubaki i olejek ze słodkich migdałów. Pomimo tego, że maska jest na bazie olejków, jest jednak dość gęsta.

Obie maski nie rozsmarowują sie zbyt dobrze na skórze. Są dość ciężkie i czuć je cały czas na twarzy.
Stosowałam je wg. zaleceń - niebieską maskę na czoło, nos i brodę. Żółtą na policzki.
Każdą trzymałam po 10 minut.
Po zmyciu skóra była nawilżona ale wciąż pozostawało uczucie ciężkości.

Nie sądzę, bym skusiła się na nią kolejny raz.


Zapomniałabym się Wam pochwalić - jakby któraś z Was miała ochotę wspólnie dograć hotel, to jestem chętna :) A jeszcze lepiej gdybym znalazła towarzyszkę podróży z Kielc lub okolicy :)

23 marca 2017

Aleja Starych Topoli (tom 1 i 2), Agnieszka Janiszewska




Powieść obyczajowa "Aleja starych topoli" podzielona jest na dwa tomy. Ogromną zaletą jest fakt, że oba zostały wydane w tym samym czasie. Trzymanie czytelnika w niepewności może być ekscytujące, ale są osoby niecierpliwe, tak jak ja, które szybko tracą zainteresowanie gdy trzeba na coś zbyt długo czekać.

Bohaterką pierwszego tomu "Alei..." jest Ewa - to najmłodsze dziecko w rodzinie. Córka mecenasa Więckowskiego wbrew pozorom nie jest rozpieszczana ani traktowana w specjalny sposób. Od dziecka była szykanowana, zawsze czuła się odtrącona i nie raz przychodziły jej do głowy myśli, że wolałaby się nie urodzić. Na pewno nie w tej rodzinie.
Czas mija a samotnośc Ewy jest coraz głębsza. Jej siostry powychodziły już za mąż i urodziły dzieci, a ona sama w domu ojca czuła się niekochana. Gdy umiera jej siostra Maryla po kilku latach żałoby ojciec postanawia wydać Ewą za mąż wdowcowi. O dziwo Ewa nie sprzeciwia się decyzji ojcu. Traktuje tę decyzję jako szansę na nowe lepsze życie. I tak w istocie się staje, bo mąż, którego społeczeństwo oceniało nazbyt surowo okazał się tym, który miłość przelał na najmłodszą z sióstr. I w gruncie rzeczy to życie w dworze jest sielanką, jednak na drodze pojawiają się problemy zdrowotne...

Drugi tom jest już uzupełnieniem losów całej rodziny Celiowskich i Więckowskich. Na scenę wkraczają dorastające dzieci i ich problemami żyje teraz powieść. Klimatycznie wciąż powieść osadzona jest w drobnomieszczańskich realiach. Drugi tom już osnuty jest większą tajemnicą. To co wydawało się klarowne w pierwszym okazało się być jedynie wstępem do złożonej historii rodziny. I największą burzę wywoła zagadkowa śmierć Maryli, która w pierwszym tomie szczęścia była przepustką do normalnego życia dla Ewy.


Jeśli jesteście ciekawi jak potoczyły się perypetie tej rodziny, to zapraszam do lektury. Oba tomy są napisane melodyjnym i prostym językiem. Akcja choć niespieszna co i raz przenosi czytelnika w nowe okoliczności i miejsca dzięki czemu fabuła jest naprawdę ciekawa.

Zdecydowanie klimatyczna, utrzymana w konwencji dworskiej powieść teatralną scenerią na pewno zachwyci wszystkie panie, które nie do końca odnajdują się w osadzonej współczesności prozie, a raczej cenią sobie historyczne wątki i odwołania do czasów minionych.

Aleja Starych Topoli, Agnieszka Janiszewska

Wydawnictwo Novae Res, 2017
Moja ocena:
Tom 1 - 8/10
Tom 2 - 7/10


  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 4,6 do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 114 cm
 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl
Przeczytane w tym roku 26/70

19 marca 2017

Kobieta, która wiedziała za mało, Daniel Koziarski


Marzena jest kobietą po 40stce. To przełomowy czas. Na pewno nie raz słyszeliście, że życie zaczyna się dopiero po 40stce. Wszystkie powieści jednak doskonale Wam uświadomią, że to gorsze życie zaczyna się po 40stce. Przynajmniej tak wygląda u kobiet.

Marzena jest powieściopisarką. Pisze erotyczne powieści i opowiadania. Ma dość wybujałą wyobraźnię, która pewnie wynika z niezaspokojenia seksualnego. O napotkanych facetach potrafi fantazjować jak nikt.
Za to nie wychodzi jej z własnym mężem. Karol ucieka więc w pracę, gdzie na jednym ze stanowisk pracuje atrakcyjna i młoda Ewelina.
Pewnego dnia Karol znika z życia Marzeny, by tym samym pojawić się na facebookowym profilu Eweliny, na zdjęciu z romantycznej podróży do Paryża. Sytuacji nie poprawia fakt, że Marzena uznaje swoją rywalkę za miłą dziewczynę, która zaczytuje się w jej powieściach. Prawda jest taka, że Ewelina jednak sądzi, że żona jej kochanka jest po prostu niedoruchana.

A potem sypie się wszystko.
Z Anglii wraca jej syn, z kolegą Murzynem. Początkowo Marzena puszcza wodze fantazji i marzy o głębokim starciu z dużym członkiem czarnoskórego chłopaka. Wiadomość o tym, że jednak Jim woli zanurzać się w odbycie jej syna spadła na nią jak grom z jasnego nieba. Zdecydowanie nie była gotowa na to by pomyśleć, że jej syn jest pedałem. Pod wpływem emocji wygłasza w wywiadzie radiowym tezę o pedałach i zwyrodnialcach.

Swiat obraca się przeciw niej. Pośród fali hejtu powstaje fanpage, który prześmiewa jej osobę.
Kobieta zaczyna mieć problemy z psychofanką. Podejrzewa, że czyha na jej życie i uprowadziła jej psa. A jej ukochana córka znajduje sobie chłopaka, który niezwykle podnieca Marzenę.

Czy relacje w tej rodzinie mają prawo ułożyć się w sensowną głębię?

Daniel Koziarski z rozmachem uwydatnił kilka kluczowych problemów w powieści. Nie tylko dotknął tematu związków homoseksualnych i zdrady, lecz także stalkingu, i problemów psychicznych kobiet w średnim wieku. Pokazał model idealnie popieprzonych rodziców, którzy nie radzą sobie w swojej roli.

Powieść napisana wartkim językiem, do tego zabawne historie i śmieszne dialogi. Za to opisy dotykające erotycznych sfer są tak dosadne i bezpośrednie, że mogłam sięgać po nie jak po pieczywo w sklepie, bez żadnego skrępowania, bez rozwodzenia się nad smakiem i zapachem. Ot, bardzo dobre bułeczki. Tego mi trzeba, nie pieszczenia a pieprzenia. Dosadności i zwięzłości. A Daniel Koziarski zrobił to w sposób męski i odważny.



Kobieta, która wiedziała za mało, Daniel Koziarski
Wydawnictwo Novae Res, 2017
Moja ocena: 8/10

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,6 do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 118,6 cm
 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl
Przeczytane w tym roku 24/70

Azjatyckie i świeże kosmetyki na wiosnę - super trójka!

Hej, dziś na kilka dni przed wiosną znów przychodzę do Was z kilkoma kosmetykami.


Brokułowa maska w płachcie od Tony Moly to moja pierwsza z serii owocowo-warzywnych masek w płachcie. Przyjemna w dotyku bawełna, nasączona dość rzadkiej konsystencji serum. Zawiera w sobie moc witamin, sporą dawkę wit. A i C Jej zastosowanie zdecydowanie nawodniło moją skórę. Pachnie przyjemnie i ani trochę brokułowo.
Skóra po niej jest naprawdę fajna w dotyku i odżywiona. Efekt jednak nie utrzymuje się długo.

Na pewno nie jest to ostatnia maska Superfood jaką kupiłam :)

A ten gość obok to Jammanbo z serii Pokemon również od Tony Moly niestety tylko próbka kremu do rąk. Ale jest bardziej urokliwy w próbce, nieżeli w tubce :)

Chyba kupię go gdy zużyję moje kremy :)

Ceny:

Maska brokułowa, Tony Moly - ok. 15 zł (koreanskisekret.pl)
Krem do rąk, Tony Moly - ok. 33 zł (koreanskisekret.pl)


To nie jest moja pierwsza naturalna gąbeczka.
Wcześniej miałam już jedną z morza śródziemnego.
Była jaśniutka i szybko się zabrudziła od tuszu.

Gdy zobaczyłam gąbeczkę konjac wiedziałam, że to jest to, czego szukam.
Mając do wyboru dwie opcje kolorystyczne wybrałam ciemną ze względu na to co stało się z poprzedniczką.
Mam ją już od trzech tygodni i w niczym nie zauważyłam ubytku. Struktura nadal taka sama, ani troszkę się nie rozleciała. Kolor ma nadal taki jak na początku więc podejrzewam, że i jasna wersja kolorystyczna dałaby radę być piękna przez cały czas.
Jest miła w dotyku, nieco silikonowa a dzięki swojej porowatości fajnie masuje skórę niczym delikatny peeling.
Trzeba wymieniać ją co jakiś czas ze względu na bakterie, tak jak każdą inną gąbkę. Podobno można ją dezynfekować w mikrofali - zanurza się ją w miseczce z wodą i nastawia na 1:30 minut.

Cena: ok. 20 zł (Super Pharm)


Tego pana znają już wszyscy a w moim domu kupujemy go hurtem.
Generalnie ja i moja siostra a od dawna już moja babcia świrujemy na punkcie aloesu.

Dla mnie jest niezastąpiony i aplikuję go często prosto z łodyżki. Obecnie wszystkie moje i babci aloesy wypiłam z zieloną herbatą i od listopada raczę się nowymi sadzonkami, które są jeszcze za małe by ich używać do czegokolwiek.

Ale z zastępstwie mam żel z Holika Holika zawierający ekstrakt 99% aloesu.
Jest żelowy i uwodniony, świetnie się wchłania i momentalnie nawadnia skórę. Taki efekt kocham. A do tego pachnie świeżością.

Często nakładam go na twarz tuż po przebudzeniu. I tak najbardziej go lubię. Moja siostra używa go bezpośrednio pod makijaż. Tata smaruje nim ręce a mama używa jako balsamu do ciała.
Generalnie sprawdza się w wielu sytuacjach i dla mnie jest nieoceniony, niezawodny i zawsze muszę mieć jakąś butelkę w zapasie. Polecam :)

Cena: ok. 30 zł (zamawiałam do Empiku)

18 marca 2017

Gałęziste, Artur Urbanowicz





Związek Karoliny i Tomasza był właściwie niemożliwy.
Ona, mała krucha istotka, człowiek wielkiej wiary i nadziei na lepsze jutro, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i zawalczyć o miłość, która ich łączy.
Tomasz, ścisły umysł o cholerycznym usposobieniu, ateista. Nie dobrali się wcale. A jednak coś sprawia, że wciąż łączy ich wieź, choć ich codzienność jest trudna. Muszą wzajemnie stawiać czoła przeciwnościom, walcząc tym samym ze sobą nawzajem, a jednak po walce wciąż są dla siebie najbliższymi ludźmi.

Z inicjatywy Karoliny zamiast Wielkanoc spędzić w domu ruszają poznać Suwalszczyznę i uroki dzikiej natury.
Na pozór przypadkowa sytuacja sprawia, że wcześniej uzgodniony nocleg nie wypalił. Para trafia więc do maleńkiej osady w samym środku lasu, do domu w którym mieszka sympatyczna i niezwykle piękna Natalia oraz jej ponura babcia. Do domu, w którym przebywa ciało zmarłego dziadka.
Wiadomość o obecności nieboszczyka nieco ich przeraża. Karolina jest przekonana, że ten fakt nie może wpłynąć na ich chęć naprawienia dotychczasowej relacji. Tomaszowi w zasadzie jest wszystko jedno, bo skoro przejechał już tyle kilometrów...

Od tego momentu zaczynają dziać się przedziwne rzeczy. Karolina postanawia obejrzeć zdjęcia ze spaceru po okolicy. Na każdym z nich pojawia się dziwny kształt, dziewczyna jest przekonana, że to postać człowieka. Ale jaki człowiek, jest w stanie tak szybko się przemieścić, by w kilka chwil znaleźć się na kilku różnych fotografiach? Pełna wątpliwości zasypia. A obok niej kochający mężczyzna. Ten, który spokojnie leży, choć mógłby teraz do niej się dobierać. Ten, który szanuje ślubowanie czystości do czasu zawarcia małżeństwa.

Karolina ma niespokojne sny. Tomasz nie może zasnąć. Wychodzi na korytarz, gdzie spotyka Natalię, właścicielkę domu. Dziewczyna jest naga a jej widok sprawia, że Tomasz niemal traci zmysły. Od tej pory wydaje mu się, że stał się obiektem pożądania tej niesamowicie pięknej i seksownej dziewczyny. Obserwuje każdy jej ruch. Jest przekonany o jej umiejętności czytania w myślach, a mimo tego, daje namówić się na seks w lesie.
Targany wyrzutami sumienia postanawia chronić swoją ukochaną, bezbronną i niczego nieświadomą Karolinę.

Zwiedzając Suwalszczyznę natrafiają na wspaniałe miejsca, obiekty przyrody nieskalane ludzką ręką. Na mroczne lasy, przyciągające jeziora. Wsłuchują się w miejscowe legendy pełne cierpienia i miłości, opatrzone litewskimi obrządkami sprzed lat.

Osnute aurą poezji miejsca nie są jednak tak piękne i bezbronne jak początkowo im się wydawało. Las staje się przerażającą, niekończącą się pułapką. Jeziora żądnymi ofiar wodami. A królem lasu jest Leszy, pogański bożek - demon, który nie pozwoli wyjść żywym z tego miejsca...


Tak rewelacyjnej i wciągającej powieści dawno nie czytałam. Z każdą chwilą chciałam wiedzieć, co wydarzy się zaraz. Czy moje podejrzenia są słuszne? Czy las tak naprawdę sam może wymierzać sprawiedliwość? Czy głęboka wiara Karoliny będzie w stanie pokonać pradawne siły zła?

Artur Urbanowicz stworzył powieść, która przenika na wskroś poruszającą historią dwojga zagubionych ludzi, którzy mają siłę i wolę walki by przetrwać najgorsze zło.

Gałęziste, Artur Urbanowicz
Wydawnictwo Novae Res, 2016
Moja ocena: 10/10

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 3 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 121,2 cm
 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl
Przeczytane w tym roku 23/70
 
Ps. "Biały lis przefrunął nad oborą. Mamy dwa odrzutowce na marsie i niech ciocia przypali barszczyk".

12 marca 2017

Klątwa, Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka



Monika Magoska-Suchar i Sylwia Dubielecka to dwie młode kobiety, które przyjaźnią się od lat. Dawniej pisały nastoletnie opowieści na lekcjach, w szkolnej ławce. 


W Ravillonie, miejscu gdzie znajduje się Czarna Twierdza nie ma chwil na tkliwe historie. To brutalny i bezwzględny świat. Jednak pewnego dnia w to mroczne miejsce trafia młoda dziewczyna Arienne. Szesnastolatka jest czarodziejką i posiada moc, która być może pozwoli jej odmienić to miejsce.
W Czarnej Twierdzy mieszka trzynastu Związkowców, choć nie jest to miejsce wyłącznie zamieszkałe przez mężczyzn, to oni sprawują tam władzę. Gdy do Ravillonu przybywa Arienne wszyscy mężczyźni zwracają na nią uwagę. Dziewczyna niesamowicie ich pociąga, lecz oni są bezwzględni i nie mają wobec niej dobrych zamiarów.
Severo jest najpotężniejszym ze związkowców, uzyskał tytuł Mistrza Walk. Na ten tytuł ciężko zapracował, walka to jego żywioł. Wojownik jako jedyny nie zwraca uwagi na pojawienie się dziewczyny. Jednak jej obecność zaczyna wywoływać w nim nieodkryte dotąd uczucia.
Czy Severo będzie kierował się płonącą rządzą? Czy za sprawą Arienne stanie się potulnym mężczyzną? A jaka w tym wszystkim będzie rola magii?

Powieść, choć bardzo spójna momentami zaczyna nużyć.
Jest pokaźnej objętości, co początkowo nieco przytłacza. Ale jak to bywa w książkach o tak sporej treści są wzloty i upadki. 
Literatura fantasy po raz kolejny pozytywnie mnie zaskoczyła: ciekawa narracja, urokliwe miejsca i mocne charaktery głównych bohaterów sprawiły, że książkę czytało się naprawdę przyjemnie 


Klątwa, Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka
Wydawnictwo Novae Res, 2017
Moja ocena: 6/10

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 3,8 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 124,2 cm


 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl
Przeczytane w tym roku 22/70