26 maja 2016

Lion Peanut, Nestle

Lion w dzieciństwie był jednym z moich ulubionych batonów. No, może przebijał go tylko Picnic :)

Nie wiem co mi w nim tak bardzo smakowało.
Może po prostu to, że był taki światowy w czasach gdy sklepy jeszcze świeciły pustkami. Gdy mówiło się na niego po prostu Lion i czuło ten wstyd gdy pierwszy raz w reklamie padło "Lajon".

Doczekał się kilku wersji i teraz czas na jedną z nich

Lion Peanut, Nestle

Batonik ma bardzo podobne opakowanie jak standardowy, klasyczny Lion. Z tym, że zamieniono tu brązowy kolor papierka na rudo-pomarańczowy, który symbolizować ma orzeszki ziemne.

Na głównej dodatkowo umieszczono informację o wartościach kalorycznych dla jednego batonika.




Batonik z zewnątrz oblany jest czekoladą mleczną w średnio brązowym kolorze. Na wierzchu nieregularną powierzchnię tworzą pompowane ziarenka pszenicy klejone na karmel.

Batonik pachnie przyjemnie nutką czekolady i odrobiną karmelu.



Zabawnie wygląda w środku. Mamy wafelek przekładany orzechowym kremem. A cały oblany jest karmelem. Na karmelu ułożone są kawałki orzechów i dmuchane ziarna pszenicy. 
Całość oblana jest dość grubą warstwą czekolady, ale co ciekawe w smaku nie jest jej aż tak odczuwalnie dużo.

Spodziewałam się, że batonik który wyróżnia się od klasycznej wersji napisem "Peanut" powinien być mocno orzechowy z dodatkiem dużej ilości masła orzechowego.
Nie wiem dlaczego tak właśnie go sobie wyobrażałam.
Rozczarowałam się jednak bo batonik nie jest tak orzechowy chciałam, a solidna warstwa karmelu przytłacza smak i wafelka i kremu i nawet czekolady. 
Po prostu jest mega słodki i klejący. 

Niestety nie mój smak.

Lion Peanut, Nestle

Ocena: 3,5/6
201 kcal/1 baton (41 g) 
496 kcal/100 g
Kupione w: sklepik
Cena: ok. 1,49 zł
Czy kupię jeszcze raz? nie

33 komentarze:

  1. No patrz, a ja go uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, a ja już wolę chyba klasyka :)

      Usuń
  2. całkiem przyjemny baton, ale dość rzadko go kupuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kupiłam w zasadzie tylko raz i drugi raz gdy byly w mini wydaniu w Biedronce

      Usuń
  3. Jak byłam mała te batony miały niebieski papierek - pamiętam, że bardziej smakowały mi od tradycyjnej wersji.. teraz nie byłabym w stanie zjeść ani jednego Liona - tego, ani tradycyjnego.. padłabym z zasłodzenia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no coś Ty ja nie kojarzę niebieskiego opakowania, jesteś pewna?

      Usuń
    2. Tak.. w sumie to było granatowe ;)
      http://bagpol.inkontrahent.pl/zdjecia/11739.jpg
      http://www.papierki.net/index.php?p=details&select=Lion%20Africa%20Expedition

      Usuń
    3. no jestem zaskoczona, bo nie wiedziałam o takowym :)

      Usuń
  4. Dla mnie też pewnie byłby za słodki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze go wspominam :P z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez w dziecinstwie mialam o nim lepsze wyobrazenie tzn, o wersji standard

      Usuń
  7. W Polsce niestety jest tak mało dobrych słodyczy z masłem orzechowym. Ten baton jest według mnie taki sobie. Ale rewelacji nie ma, niestety :( WOlę białego Liona. Pozdrawiam serdecznie. Miłego weekendu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kit Kat Peanut Butter całkiem daje radę jeśli chodzi o słodycze z masłem orzechowym :)

      Usuń
  8. Liona wolę zwykłego:) ale przypomniałaś mi batonie Picnic! coś dawno go nie widziałam...czyżby go już nie było?!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie przepadam w ogóle za Lionami :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię wersję białą - czekolada jest śmietankowa taka jak lubię najbardziej. Za to w podstawówce uwielbiałam klasyka. :-) Dziś z kolei lubię McFlurry z Lionem i polewą czekoladową. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mc Flurry nie jadam, ale pewnie smaczne :)
      Moja siostra zachwyca się wersją Bounty

      Usuń
  11. Za tymi batonami nie przepadam :) wolę marsy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubie pierwszą wersje, ta dawną ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja uwielbiam takie batony zresztą chyba żadnym słodkim nie pogardzę :) Choć wiem że to samo zło :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Już same nie pamiętamy czy jadłyśmy go czy nie :P Liona już dawno w ustach nie miałyśmy... boże.... jak to zabrzmiało xD

    OdpowiedzUsuń