3 maja 2017

Maski, maseczki majowe


Azjatyckie maski - to te, które uwielbiam i do których wracam.
Są fantastyczne, choć tak naprawdę nie wnoszą nic nowego do mojej cery, to absolutnie za nimi przepadam. Ten słodki wygląd opakowania, ta przyjemność miękkiej bawełny połączona z chłodnym płynem, którym są nasączone. Mogę używać ich codziennie.


Fresh Garden Mask - Snail - Skin79


Ślimakowa maska, która zawiera filtrat ze śluzu ślimaka. Kosmetyki ze ślimaczym śluzem już dawno zawładnęły moje serce. Najpierw był krem do twarzy ze śluzu ślimaka z Clareny, a teraz sięgam po ten z Tiandy w wygodnych saszetkach.
Kremy ze ślimaka nie są najtańsze, bo za 50 ml trzeba zapłacić ok. 100 zł, ale są niezwykle skuteczne już po pierwszym użyciu. Efekt jest naprawdę spektakularny.
Pomyślałam, że skoro kremy tak mi pomogły, to czas na wypróbowanie maski.


Maska jest mocno nawilżona,  serum jest lekko gęste, nieco śluzowate. Po wyjęciu maski z opakowania jeszcze sporo go zostaje wewnątrz. Maska pachnie lekko i przyjemnie. Nałożona na twarz delikatnie chłodzi.
Po 20 minutach, gdy ściągnęłam maskę uzyskałam efekt fantastycznie nawilżonej i gładkiej skóry.
To maska do której wracam od czasu gdy tylko ją kupiłam.


Cena: 19 zł / maska (Laboo)
Ocena: 5/6

Baby Pet Magic Mask Sheet - Cat - Holika Holika

Zawsze mając do wyboru te dwie koreańskie marki to Skin79 stawiałam ponad Holikę. Ostatnio już kilka razy przekonałam się, że zupełnie niepotrzebnie, bo Holika Holika jeszcze nigdy mnie nie zawiodła a na kilku produktach od Skin79 już się przejechałam.

Maska jest wykonana z miękkiej, choć bardziej zwartej bawełny niż to było w przypadku Skin79 a nadruk na niej wykonany jest solidnie. Zakładając maskę można się poczuć jak szalony Koteł, bo kolory tej maski są wyraźne, wszystkie kontury świetnie dopracowane. Maska dobrze przylega do twarzy.
Zapach maski jest naprawdę rześki i przyjemny.
Zadaniem tej maski jest działanie antybakteryjne i przeciwtrądzikowe. Po nałożeniu odczuwa się delikatne pieczenie skóry. Po zastosowaniu natomiast nie zaobserwowałam żadnych obrzęków skóry.
Jednorazowe użycie maski nie sprawi, że pozbędziecie się trądziku. Ja go nie mam więc zastosowałam ją antybakteryjnie i wiem napewno, że jeszcze do niej wrócę, bo jest szalenie zabawna.
Idealna na pidżama party :)

Cena: 19 zł / szt (Laboo)
Ocena: 6/6

Whitening care for Dark Panda - Skin79

Kolejna zwierzakowa maska, tym razem od Skin79. Jej przeznaczeniem jest wybielanie i niwelowanie przebarwień. Pomyślałam sobie, że fajnie sprawdzi się przy mojej cerze naczynkowej. Maska pachnie delikatnie i przyjemnie, tak jak te dwie powyżej. Zapach ok, ale nie na tyle charakterystyczny by zapamiętać go na dłużej.
Dobrze nasiąknięte bawełniane płótno, jednak zadruki trochę mnie rozczarowały. O ile kot, był wyraźnie zaznaczony o tyle panda jest jedynie lekko szara koło oczu i nie robi zbyt dobrego wrażenia. Na pewno nie zamieniłam się w pandę i gdybym nie wiedziała, to nie odgadłabym co to za zwierzak.
Na szczęście jej działanie jest naprawę zauważalne już po pierwszym użyciu. Skóra wyraźnie stała się bledsza i mniej czerwona.

Cena: 10 zł / szt (Laboo)
Ocena: 4/6


 Kirei Lifting - Weekendowy zabieg japoński - Yoskine

Weekend majowy można świetnie wykorzystać by zadbać o swoją cerę. Idealnie do tego sprawdzi się maseczka od Yoskin In-Yo Technology, którą stosujemy w 3 krokach w ciągu kolejnych 3 dni.
Od razu Was uprzedzę, że maski wystarczy na więcej niż 3 dni, więc najlepiej podzielić ją sobie tak, by zrealizowac zabieg w ciągu 6 kolejnych dni.

Kirei Lifting to maseczka w 3 krokach.
Po pierwsze (zalecane w piątek - ale grrr... zaszalejmy, zróbmy ją w środę, a co!) maseczka nr 1 zawiera kwas migdałowy. Zadaniem tej maseczki jest delikatne złuszczenie naskórka i oczyszczenie skóry. Nie jest to maseczka mocnego rażenia, więc spokojnie, obejdzie się nawet bez zaczerwienień.
Drugi krok (sobota) to maska z kwasem glikolowym. jego zadanie jest nieco bardziej zdecydowane, bo po wstępnym oczyszczeniu następuje już dogłębne penetrowanie. Maska jest w dalszym ciągu bezpieczna i stworzona do domowego użytku. Odczuwa się lekkie szczypanie, ale przecież o to chodzi.
Ostatni, trzeci krok to faza zbawiennego retinolu, który ma za zadanie wypełnić zmarszczki i poprawić strukturę skóry.
Maseczka jest gęsta, przyjemnie pachnie, całość jest kompatybilna zapachowo. Jej działanie jest perfekcyjnie zaplanowane.

Cena: 6 zł / szt (czyli 3w1) (dax.com.pl)
Ocena: 5/6


Care & Control - Oczyszczająca maseczka drożdżowa do cery trądzikowej - Soraya

Nigdy nie zagłębiałam się w linie kosmetyków do cery trądzikowej marki Soraya, nawet nie wiedziałam, że mają taką linię.
Chciałam wykorzystać maseczke, która będzie lekka i oczyści twarz równocześnie jej nie wysuszając.
W jednym opakowaniu znajdziemy dwie porcje maseczki, które tak naprawdę spokojni wystarczą na dwa razy, albo nawet na więcej, jeśli tak jak ja zastosujecie je jedynie na brodę i strefę T.

Maseczka robi robotę, pozwala fantastycznie oczyścić twarz, pozostawia przyjemny chłód na twarzy i co najważniejsze nie wysusza skóry.
Na pewno jeszcze po nią sięgnę gdy będę potrzebować, bo jest ona jednym z SOSowych produktów, a cena naprawdę sprawia, że nie odczuwa się utraty peso :)

Cena 3 zł / szt (2w1) (gdzieś stacjonarnie)
Ocena: 5/6


Fit & Fresh - Maseczki do twarzy (Mango, Granat) - Marion

Zupełnie odjechane koktajle do twarzy. Na owocowe maseczki łapię fazę co jakiś czas i zawsze podekscytowana jestem gdy jakaś nowość pojawia sie w sklepie ;)
Pierwsza z nich o zapachu mango jest maseczką liftingującą, która ma za zadanie spłycać i wygładzać zmarszczki. Przeznaczona jest do cery dojrzałej a moja już chyba taka jest :) Maseczka dzięki zawartości beta-karotenu chroni przed promieniami UV, co zdecydowanie było mi pomocne w ostatnim czasie, gdy zapragnęłam nieco zesmażyć się na solarium ;) Największym atutem jest przyjemny zapach mango, który uwielbiam :)
Maseczka o zapachu granatu jest przeznaczona do cery naczynkowej  i w zasadzie każdej skłonnej do przebarwień. Jej działanie nie jest kosmiczne i spektakularne ale jest przyjemna w konsystencji, zdecydowanie przyjemnie pachnie i pozwala się zrelaskować, a za niecałe 2 złote, jest naprawde warta uwagi

Cena: 2 zł / szt (gdzieś stacjonarnie)
Ocena: 4/6

12 komentarzy:

  1. For Dark Panda mnie skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Maski raczej nie dla mnie, wolę zwykłą glinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ oczywiście, że takie wspaniałości z chęcią przeogromną bym nabyła. Uwielbiam maseczki. Te od Holika Holika kuszą mnie już od dłuuugiego czasu.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jeszcze niejedną sobie sprawię :)

      Usuń
  4. Ja mam tę maski z Mariona w sumie mam chyba 4 rodzaje i dopiero zaczynam testować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chętnie się dowiem, którą sobie upodobałaś ;)

      Usuń
  5. Maseczki w plachcie sa super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z chęcią wypróbowałybyśmy tą ze ślimaka... tzn, śluzu :P

    OdpowiedzUsuń