25 lutego 2017

Naczelne z Park Avenue, Wednesday Martin


  Sięgając po książkę nie spodziewałam się, że będzie to książka naukowa, ale napisana w tak przystępny sposób, że pragnie się ,takich więcej.

Wednesday Martin to kobieta nauki, wybitna antropolog, kulturoznawczyni, która także ukończyła studia z literatury.

Gdy przeprowadziła się na manhattańskie Upper East Side zaczęła podpatrywać inne kobiery, które zamieszkiwały na Park Avenue. Pod lupę swoich badań wzięła matki, bo sama niedawno nią została, choć decyzję o macierzyństwie przekładała z roku na rok, jak każda wykształcona i mądra kobieta. (To nie są moje słowa, ale w zupełności się z nimi zgadzam).

Wednesday chciała wpasować się w model zachodniej matki, choć było trudno wbić się do świata zamożnych, wystrojonych, sztucznych a zarazem przerażających matek.
Na Upper East Side dzieci mają nie tylko nianie, ale i własne helikoptery z pilotem, biorą lekcje muzyki w wieku 2 lat, a w wieku 3 są już przygotowywani do rozmów kwalifikacyjnych i egzaminów wstępnych!

Matki dbają o swoje dzieci, ale o wychowaniu ich decyduje szereg instytucji i osób. One są tylko pośredniczkami.
W. Martin w swojej książce opisuje ciekawą zależność kobiet od mężczyzn. To kobiety wchodząc w związek małżeński wyzbywają się swojego pochodzenia. To one wychodzą z rodzinnych domów, to one tracą nazwisko. I o ile jeszcze zdobywają pracę i przynoszą do domu, jak to mówi autorka "korzonki"- porównując je tym samym do kobiet ludów afrykańskich, czy pierwotnych - o tyle są w pewnym stopniu niezależne. Ale takich kobiet jest na Manhattanie niewiele. Mają one swoich agentów, osoby, które pozornie pozwalają im twierdzić, że czymś zarządzają. W istocie zarządzają jedynie swoim ciałem: silikonowymi cyckami, twarzą ostrzykniętą botoksem, kontrolą szczupłej sylwetki i odmawianiem sobie pożywienia. Dla kogo to robią? Dla siebie samych, dla mężów? O tym, że poświęcenie to wynika z miłości do partnera jest wątpliwą sprawą, bo żaden z tych mężczyzn nie kryje się, że gdzieś obok prowadzi drugie życie. Większość z tych kobiet, jako rekompensatę otrzymuje coroczną premię, która oszacowana jest w intercyzie.

Swiat pełen absurdów? A jakże...
Tak też wydawało się autorce, która nie raz zirytowana przez wyniosłość tych kobiet starała się na nie patrzeć, jak na obiekt badawczy.
I dopiero w chwili gdy sama była w ciąży, a jej dziecko nie miało szans na przeżycie, tuż po jego śmierci zrozumiała, że wiele z tych kobiet to naprawdę pomocne, ciepłe i wrażliwe istoty. Takie, które mogła nazwać swoimi przyjaciółkami.

A co robi badacz? Ocenia. Nie da się prowadzić suchych statystyk bez jakiegokolwiek ukierunkowania. Badasz coś, bo albo cię to zachwyca, albo okropnie denerwuje. I okazuje się, że nawet naukowe rozważania czasem można włożyć między karty.

Książka z mocnym antropologicznym akcentem, odwołaniami do świata zwierząt, do kultur plemion afrykańskich, do kultury azjatyckiej. W "Naczelnych z Park Avenue" fakty przeplatają się z interpretacją.
Genialna książka, żałuję tylko jednego - że przeleżała u mnie na półce prawie pół roku nim po nią sięgnęłam.

Naczelne z Park Avenue, Wednesday Martin
Wydawnictwo Znak Literanova, 2017
Moja ocena: 9/10

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 1,8 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 130,3 cm


 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl
Przeczytane w tym roku 20/70

15 komentarzy:

  1. Grunt, że kobiety nie wyzbyły się swojego ciepła. Książka zapowiada się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem tak już jest, ze mija trochę czasu nim się do czegos zabierzemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy to nie te kolory na okładce :D

      Usuń
  3. Spodobał nam się ten opis. Przedstawienie takiego świata może być bardzo intrygujące i wciągające :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mogłaby mi się spodobać, ja żałuję że nie dyskutuje na tyle wolnym czasem aby więcej czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja szukam okazji gdzie się da, autobus, ławka w parku, kolejka w sklepie - kit, że się ktoś na mnie podpatruje :)

      Usuń
  5. Antropologiczny akcent? Super! To mi się podoba :) Z chęcią bym po nią sięgnęła :)
    Pozdrawiam cieplutko :) Miłego, słonecznego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też chętnie sięgnę po jeszcze podobne książki do tej :)

      Usuń