23 stycznia 2017

Profesjonalna nawilżająca, przeciwzmarszczkowa maska algowa z żurawiną, Nacomi


Jestem ogromną fanką nakładania masek :)
Każdy wolny poranek to ja i obklejona, bądź obsmarowana twarz :)

W dalszej części recenzji opowiem Wam pewną zabawną historię. Ale nim do niej przejdę trochę Wam nabzduram :)

Maska nacomi to maska algowa , której kolor jest lekko majtkowo-różowy
Maska przeznaczona jest do samodzielnego przygotowania w domu więc jej konsystencja jest iście talkowo-pudrowa.

Po otworzeniu wieczka widoczne są niewielkie zbrylenia co jest naturalnym objawem :)
Zapach maski jest dość dziwny i nie wiązałabym go z żurawiną, a raczej przypomina pestki wiśni, nie mniej jednak nie jest to przyjemny zapach, bo zalatuje trochę chemią

Maskę należy wymieszać z wodą o temp. 20*C - w tym celu należy do 60 g wody dodać 20 g maski  - zmieszać i nałożyć na skórę, po 15 minutach zdjąć maskę zaczynając od szyi.

Instrukcja prosta i logiczna w zrozumieniu.

Woda 20*C jest pojęciem względnym, bo mierzyć temperatury nie będziemy, weźmy więc po prostu lekko ciepłą wodę.
Wsypałam proszek, maska ładnie się rozrobiła, przybrała nieco kremową konsystencję o bardziej wyrazistym różowym kolorze.

Zaczęłam nakładać maskę od czoła. Poszło czoło, poszedł noc i dzwonek do drzwi.
- Dzień dobry, pani Klaudio! - kocham ten głos listonosza. Uwielbiam gościa i nie za osobowość a zwyczajnie za zawód, który wykonuje :) - A co to się zadziało?
- Aaaa... to maska. Taki bjuti for mi poranek - już starałam się go przepędzić
- Chińczycy przysłali. - tu rzuca stos foliowych woreczków z Aliexpress - Mam nadzieję, że to nie chińskie? - wskazuje palcem  na czoło
- To? No nie... Oczywiście nie chińskie - tłumaczę się jak przed dermatologiem:)

I poszedł.
Dopadłam do miseczki a tam żelatyna :) Z kremu zrobił się budyń. Łyżkę w niego można było wsadzić na sztorc :)
Dolałam nieco wody, rozmieszałam. Niewiele to dało, bo wciąż w masce były grudki, pomimo rozcierania.
Nałożyłam więc na policzki i brodę nieco żelkowatej maski.




To co zaschło na czole i nosie zeszło płatkami :) To co zżelkowało sę odchodziło z nie do końca zastygniętymi grudkami.

Ciężko mi ocenić w pozytywny sposób działanie tej maski. Na pewno dam jej jeszcze szansę i będę bardziej precyzyjna w działaniu.
Skóa na czole i nosie była przyjemnie gładka. Policzki musiałam intensywnie przemyć, więc efekt nie był tak znakomity jakbym sobie życzyła ;)

Cena: ok 20 zł

36 komentarzy:

  1. haha :) Dobrze, że maska ma jeszcze jakiś przyzwoity wygląd. Mnie kiedyś listonosz w szlafroku przyłapał haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taka praca, zdarza się :) mnie już w życiu niewiele dziwi

      Usuń
  2. "majtkowo-różowy":D
    Mam inną maskę z tej samej serii, ale jakoś nie mogę się zebrać, żeby w końcu jej użyć...:>

    OdpowiedzUsuń
  3. Maski nakładam w sumie tylko z glinki, więc w takiej chyba bym listonoszowi wcale nie otworzyła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zależy czy listonosz wyrozumiały :0

      Usuń
  4. Zapowiada się ciekawie 😉😉😉

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomimo tego małego incydentu i tak jestem zaciekawiona tą maską ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam :) CHoć kiedyś maski algowej używałam od innej firmy i byłam zadowolona z działania. Nacomi lubię, mają świetne produkty. Jestem bardzo zadowolona z olejku arganowego od nich.
    Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam od nich jeszcze olej kokosowy i jest fajny :) ale jak to olej :)

      Usuń
  7. Trzeba się je nauczyć robić czasami dosłownie kilka kropel więcej lub mniej wody sprawia że maska nie wychodzi tak jak chcemy ;) sama z początku miałam problem. Ona ma to do siebie że trzeba z nią szybko pracować :) rozrobić i natychmiast nałożyć inaczej jest "po ptokach" ;P swoją drogą lepiej jest wyjść w masce przed listonoszem, niż nago z łazienki przed kolegami brata :P ja tak miałam.. a że muzyki słucham na full gdy robię myju myju no i myślałam "wolna chata" to wyszłam z łazienki tak jak bozia mnie stworzyła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o nieee :) nie chciałabym tego doswiadczyc :D
      mam nadziej, że chociaz oni byli zadowoleni :)
      muszę się nauczyć tę maskę robić :) drugie podejscie moze bedzie lepsze

      Usuń
  8. Taki mały minusik, ale chętnie wypróbuję ją :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe, chętnie wypróbuje ;)
    Jeśli znajdziesz czas zapraszam do mnie :>
    Pozdrawiam ♥
    http://kinasses.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa ta maseczka, wcale się nie dziwię listonoszowi - mój to się chyba pyta sam siebie co ja tyle paczek z Korei dostaje :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiedziałam tego produktu XD ja tak jak Ty uwielbiam maski na twarz :* Dają fajne odprężenie, człowiek od razu lepiej się czuje ;)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  12. Listonosz zawsze przychodzi w najmniej odpowiednim momencie :P
    MAseczka ma śliczny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do nas zazwyczaj jak nie ma mnie w domu a mama albo pierze, albo jest w toalecie :P

      Maseczki nakłada moja siostra ;P

      Usuń
  13. Hehehe u mnie listonosz też zawsze przychodzi w najmniej odpowiednim momencie :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ha ha ha skąd ja to znam, do mnie zawsze ktoś dzwoni jak mam maskę na twarzy. A zielone w końcu są szczególnie urokliwe :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie też nie raz już listonosz taką przyłapał :D
    Można wiedzieć, gdzie kupiłaś? Chętnie wypróbuje
    Zapraszam do siebie, na nowy post :) http://lebbrosso.blogspot.com/2017/01/prom.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Hebe :) Jest kilka wariantów do wyboru

      Usuń
  16. Raczej nie kupię, ta historyjka- masz fajnego listonoza haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż taki fajny nie jest ;) Lubie go bo nosi paki :)

      Usuń
  17. A ja to bym chętnie spróbowała tej maski ;D ciekawe jakby spisała się u mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że Tobie uda sie ją zrobić bezbłędnie za pierwszym razem

      Usuń