31 grudnia 2016

10 książek, które urzekły mnie w 2016 roku

Cześć:)

To już sama końcóweczka roku. Nachodzi Was ten moment, kiedy coś rozliczacie?
Staram się jak najmniej analizować :) To co było nie jest już istotne, a to co przyjdzie może dać świeży powiew wiatru.

Wybór 10 książek spośród 56 książek które przeczytałam nie był łatwym zadaniem.
W zasadzie w tym roku niemal nie przeczytałam kiepskiej książki. Może poza jedną, ale oszczędzę sobie rzucania tytułem i tylko dlatego, że miałam bardzo nieprzyjemną sytuację z autorką, która zarzuciła mi "szerzenie fali nienawiści" w jej kierunku.
Jeśli kiedykolwiek pani Anna jeszcze tu trafi to powiem jej szczerze: więcej samokrytycyzmu!

W 2016 roku założyłam sobie, że przeczytam 52 książki.
Ostatniego grudnia zamierzam doczytać jeszcze jedną, co da mi wynik 57 książek w tym roku. To przekroczony próg o 5 książek :)

A niech stracę!

Zobowiązuję się w 2017 roku do przeczytania 70 książek!


Kolejność książek jest przypadkowa. I tak było mi ciężko wybrać tylko dziesięć, więc tym bardziej nie zamierzam ich szeregować.







"Iwona Żytkowiak skroiła powieść idealną. Rewelacyjnie wpisuje się w nurt realizmu magicznego. To książka o odnajdywaniu siebie, o poszukiwaniu utraconych spraw, w których odnalezienie ich nie wydaje się być rzeczą najważniejszą w świecie."
















"Poczułam się spełniona czytając "Będę czekać całą noc" Justyny Luszczyńskiej.
Na taką powieść miałam ochotę. Na lekką, zabawną - taką, która mnie rozśmieszy. Która zjedna moje serce barwnymi postaciami. I która na chwilę oderwie mnie od problemów."













"Powieść rewelacyjna. Niewielki rozmiar, przejrzysty tekst i świetna forma narracji od wypisów z pamiętnika każdej z dziewczyn aż po wymianę korespondencji. Wszystko to sprawia, że książkę naprawdę łyka się w kilka chwil. 
Kolejnym plusem jest dla mnie lekkość pióra autora. Fajnie powrócić do czasów nastoletnich by zrozumieć świat młodego człowieka. "













"Nareszcie wolna to niesamowicie wzruszająca powieść. Pełne przejmujących emocji świadectwo, które niewyobrażalnie trudno unieść. Pozycja niezwykle ważna i uświadamiająca jak łatwa jest miłość gdy się młodzieńczo kocha a jak trudna gdy opada pryzmat zakochania i dają o sobie znać upodobania polityczno-kulturowe. "











"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie to powieść należąca do rodzącego się gatunku chic noir. 
To gatunek gdzie bohaterka jest kobietą sukcesu, pozornie szczęśliwa, lecz z drugiej strony taka za którą wleką się demony przeszłości. Ideą chic noir jest walka o osiągnięcie wewnętrznego kompromisu, podjęcie działań i wyzwolenie się z fatum, dzięki swojej sile.

Powieść, wobec której nie da się przejść obojętnie. Hasło "444 strony, które zawładną Twoim umysłem" nie jest jedynie chwytliwym sloganem. To naprawdę powieść, którą chce się chłonąć. Niesamowita historia, która skłania do rozważań. "







"Dwadzieścia siedem snów. Ta liczba ma niebagatelne znaczenie. 27 to pełna duchowości i mądrości podliczba. Kto w życiu choć trochę interesował się symbolami i znakami wie to doskonale. To liczba podróży, chęci pomocy innym i wewnętrznego mistycyzmu.
Nie zdziwi nikogo tytuł, kto przeczyta tę książkę.
Koncepcja powieści, która tworzy estetykę realizmu magicznego jest wręcz perfekcyjną dawką literatury najnowszej wysokich lotów."










"Książka jest tak szokująca i tak brutalna, że dwa razy ją odkładałam. A potem myślałam, że przecież nie mogę zostawić tak tych kobiet, muszę poznać ich historię do końca. To jedyne co mogę dla nich zrobić, czytając i bezczynnie wiercąc się w fotelu.
I choć dopiero zaczął się rok, ja już nieskromnie mogę przyznać, że książka zasługuje na mocne miejsce wśród najlepszych książek roku. "










"Powieść bardzo przyjemna i powiedziałabym, że do pewnego momentu bardzo dobra. Ale to co dzieje się w ostatnich rozdziałach po prostu miażdży. Książka staje się tak nieprzewidywana, napięcie tak wysokie, że ostatnie strony chyba połknęłam wzrokiem jak najlepsze ciasto świata.

Polecam powieść nie tylko nastolatkom. To powieść, która ubogaca, wzrusza i udowadnia jak ważne są więzi rodzinne, szczerość i przyjaźń."













"Powieść Renata Chołuj zebrałą w czterdzieści niewielkich rozdzialików zwanych kapsułkami. I tak za sprawą autorki każda kapsułka to niemal kartka z pamiętnika w narracji oczywiście pierwszoosobowej.

Niesamowicie zabawne wycinki z życia Termosa sprawiły, że poczułam się na maksa zrelaksowana"










"Książka to połączenie świetnych reportaży, artykułów a także doskonale skrojona książka kucharska i album pełen apetycznych, jasnych i smakowitych zdjęć.
Autorka przedstawia całą gamę ciekawych przepisów, wiele egzotycznych, część znanych, lecz niepowtarzalnych. A zdjęcia? Są dopełnieniem całości. Po prostu są fantastyczne.

Cała książka jest fantastyczna.
Chcę takich więcej. Chcę całą półkę."









30 grudnia 2016

Wyprzedaż snów, Marzena Rogalska

O tym, że celebryci w pewnym momencie swojego życia piszą książki powszechnie wiadomo.
A jakie książki? Głownie poradnikowe i nigdy nie mówią w nich wprost jak dojść do tego celu, który oni osiągnęli.
Bo dlaczego wszyscy piszą o tym jak schudli, wypiękneli czy odmłodzili się, a nikt nigdy nie pisze o tym, kto im pomógł dojść na szczyt.
Oczywiście, że tego nie napiszą, bo przecież oni w-s-z-y-s-c-y sami na to zapracowali.

A jeśli nie chcą pisać poradników mogą napisać powieść. Tak jak Marzena Rogalska.
I z jakim skutkiem?



Do Krakowa po ośmiu latach nieobecności wraca Agata. Jej życie nowojorskiej dziewczyny nieco ją przerosło.
Dziś wraca do swojego rodzinnego miasta nie wybyta obaw. To tutaj jednego dnia zdecydowała, że zostawia wszystko i odcina się od przeszłości. Wie, że powroty nie zawsze bywają właściwe, ale czuje, że Kraków to jej miejsce na ziemi.
Jeszcze osiem lat temu miała tu wszystko, dom i bliskich a także przyjaciół, z którymi stworzyła niebywałą więź.

"Nie ma ludzi żyjących poza czasem, bez chęci zmiany, jednym i tym samym życiem."

Agata chce znów stać się dawną Gagą, dziewczyną pełną marzeń i troski o innych. Chce wrócić do swoich przyjaciół, chce znów z nimi tworzyć ten przedziwny związek dusz. Sprawa wydaje się być prosta, bo Agata jest dziewczyną, która posiadła niezwykłą umiejętność zjedywania sobie ludzi. Do tego stopnia, że wszyscy nieznajomi, których napotyka pragną zostać jej przyjaciółmi i chcą mieć taką przyjaciółkę jak Agata. Taką, która zawsze wysłucha, doradzi, która ma dobre słowo i wie, jak rozwiązać każdy problem. Agata obawia się jednak, że osiem lat to zbyt długo by móc posklejać to co było i co się w ciągu tych ośmiu lat nie zdarzyło. A może jej przyjaciele już nie utrzymują kontaktu nawet ze sobą? A może nie będą w stanie wybaczyć jej tak nagłej ucieczki, tego, że zapragnęła zniknąć z ich życia.

Codzienność Agaty upływa na przemyśleniach, Życie zaczyna się na nowo, z pustym kontem, bo mieszkanie, które miała po prostu sprzedała, więc po powrocie do Krakowa wynajmuje coś co zamierza być jej domem. Nie ma środków finansowych a praca, która nieźle się zapowiadała należy już do przeszłości.



Pewnego dnia Agata wybiera się na obiad do Pizzerii Garden. Oczekując na zamówienie rysuje szkic, który potem zostawia na stoliku. Zafascynowane kelnerki i kucharz chcą powiesić dzieło sztuki na jednej ze ścian. A, że jak to w powieściach bywa zbieg okoliczności jest siłą sprawczą, kolejnego dnia do tej samej pizzerii przychodzi dawny przyjaciel Agaty. Krzysztof od razu rozpoznaje autorkę obrazu i postanawia połączyć siły z przyjaciółmi by Gagę odnaleźć.

Życie znów nabiera sensu dla Agaty. Przyjaciele są najlepszymi pod słońcem, ale ich życie też przez osiem lat doświadczyło. Pewnego dnia Agata w dowód wdzięczności przynosi osiem kopert, w których zapisywała swoje sny. Rozdaje koperty przyjaciołom i zapewnia, że gdy opuści ich wszelka nadzieja, to w tych maleńkich przesyłkach znajdą rozwiązanie i spełnią się ich wszystkie marzenia. Agata nazywa te magiczne koperty "wyprzedażą snów".

Przyjaciele nie rozumieją do końca co skrywa ich treść, okazuje się, że pełne są symboli i ukrytych przekazów. I nie byłoby w tym nic groźnego, dopóki swojej koperty nie otwiera Kostek, zakochany w Agacie chłopak. To, jaką przyjdzie cenę zapłacić za przyjaźń na pewno dostarczy wam dreszczy na skórze.



Marzena Rogalska stworzyła swoją debiutancką powieść naprawdę dorzałą ręką. Zdarzenia w książce są spójne i po ludzku spokojne. Bohaterowie skrojeni są na miarę potrzeb współczesnego świata, ale nie są pozbawieni tego pierwiastka wieczności, który decyduje o tym, że są ponadczasowi.
O ile nie do końca kupuję Rogalską jako dziennikarkę i osobę medialną, to zdecydowanie biorę w ciemno kolejną jej powieść. I choć sama autorka przyznaje, że gdzieś wątki osobiste pokrywają się z fabułą powieści to ja śmiało mogę powiedzieć. Ta powieść nie jest Rogalską, jest zupełnie inna. Subtelna i głęboka, ani trochę nie zabawna.

Wyprzedaż snów, Marzena Rogalska
Wydawnictwo Znak, 2016
Moja ocena: 8/10

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,3 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 42,5 cm

 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl

29 grudnia 2016

Odżywka do włosów zniszczonych i farbowanych, Natura Siberica

Bywają w moim życiu takie momenty, gdy jak szalona zmieniam odżywki do włosów. Potem już się uczepię jakiejś jednej i ciężko mi się od niej uwolnić.

Tu sobie pomyślałam, że zaryzykuję. Jak okaże się świetna, to przynajmniej starczy na dłużej.


Odżywka ma ładną buteleczkę, która mieści w sobie 400 ml odżywki. Otwiera się ją dociskając z jednej strony, a po przeciwnej wysuwa się otworek ;) Takie rozwiązanie sprawia, że doza produktu jest raczej skąpa i nie zdaży się sytuacja gdy przedobrzymy z ilością.

Odżywka przeznaczona jest do włosów farbowanych i zniszczonych, czyli akurat takich jak moje.

Co ważne nie zawiera parabenów, PEG ani olei mineralnych bo bazuje na oleju z rokietnika i oleju cedrowym.

Ma za zadanie nawilżać przesuszone włosy i zapewniać długotrwałę utrzymywanie się koloru.

Odżywka zawiera wyciągi z dwóch roślin: różańca górskiego, który rośnie wysoko w górach w ekstramalnych warunkach i ma bogate właściwości odżywcze, oraz dzikiego wosku pszczelego, który nadaje włosom blask i odpowiednie nawilżenie.

Odżywka ma specyficzny zapach ziołowej maści, nie jest on nieprzyjemny, bo jego nuty zapachowe nie są zbyt nachalne. Na szczęście zapach niknie już po nałożeniu preparatu na włosy, a po spłukaniu i doprowadzeniu ich do stanu użyteczności ten zapach całkowicie jest już niewyczuwalny.

Odżywka ma mleczno-biały kolor i jest dość płynnej jogurtowej konsystencji. Ale za to w dotyku jest bardzo delikatna. Nie ma problemu z nałożeniem, bo choć nie jest śliska jak pozostałe odżywki do włosów, to swobodnie można ją rozprowadzić na całych włosach.

Stosowanie odżywki zaczęłam wraz z dwoma w zasadzie nowymi szamponami, bo w tym samym czasie zaczęłam kurację Jantarem a od czasu do czasu zdarzało mi się myś włosy pomarańczowym szamponem Balea.
Wiem, że ani jeden ani drugi szampon nie ułatwiał zadania odżywce, bo po samym użyciu szamponów włosy nie były chętne do współpracy.

Odżywka sprawiła, że włosy stały się nawilżone, ale co mnie zaskoczyło, to nawilżenie wnikało gdzieś głębiej, zupełnie nie tak jak tradycyjne odżywki.
Rozczarowaniem był fakt, że nie ułatwiała rozczesywania, co może byłoby łatwiejsze gdybym używała lepszego szamponu, który nie plącze włosów.
Mogę również się przyczepić do ochrony koloru, który i tak wyblakł. Choć z drugiej strony fryzjerka i tak przestrzegała mnie przed konsekwencją, gdyż moje włosy wcześniej były rozjaśniane na platynę.
Za to spokojnie mogę powiedzieć, że są teraz zdrowe i gęste - choć ten fakt jest również spowodowany kilkoma czynnikami, bo jak już wspomniałam kontynuję serię Jantaru a dodatkowo zużyłam już pół butelki olejku Andrea - to wszystko naprawdę przyczyniło się do świetnej kondycji moich wcześniej zmarnowanych włosów.

Podsumowując odżywka nie zrobiła na mnie pioronującego wrażenia i jestem pewna, że z tym wariantem się już nie spotkam. Natomiast nie wykluczam wprowadzenia do pielęgnacji innych odżywek Natury Siberici

Cena: ok 30 zł / 400 ml

Przywracanie młodości, Jorge Cruise


Któż nie chciałby być młodym. 
Przez całe życie :) 

Wczoraj pisałam Wam o sposobach na zachowanie młodości za pomocą serum w kapsułkach i przypominałam jak to było dawniej gdy młodość można było zachować miksując specjalne koktajle albo zabierając duszę pięknym i młodym dziewczynom. 

Okazuje sie, że jest jeszcze inny sposób by przywrócić swoją młodość. 

Książka Jorge Louisa to poradnik, nad którym patronat przejął portal www.BookHunter.pl

Jak przywrócić sobie młodość? Z tej książki, która wydana jest w kolorowej formie, gdzie pojawiają się kolorowe tabele i fotografie możecie tę wiedzę właśnie posiąść. 

Kluczowe jest pozbycie się zbędnych kilogramów. Sam autor zrzucił ich aż 20, a to za sprawą zamiany węglowodanów i programowi spalającemu tłuszcz. 
Jak obiecuje autor nie będzie to kosztowało nas aż tak wielu wyrzeczeń jak może się wydawać. 
Trzeba uzysłowić sobie jak niebezpieczny jest cukier i jak mocno przyczynia się do nagromadzenia tłuszczu trzewnego. O tym jak się go pozbyć możesz poczytać także w tej książce "Dieta na płaski brzuch". Według autora zwężenie talii jest kluczowe by osiągnąć młodszy wygląd. Zamiana węglowodanów odbywa się poprzez obliczanie wartości C/W co jest w mojej opinii nieco skomplikowane i by nauczyćsię podanych wartości trzeba stale zaglądać do tabeli umieszczonej w książce. 

Autor obiecuje, że jeśli wprowadzisz jego program do swojego życia drastycznie zmienisz je, uwalniając w sobie młodość, a jeśli zaczniesz już - to w pierwszym tygodniu stracisz nawet 4 kg. 

W książce znajdziesz rozkład tygodniowych jadłospisów z uwzględnieniem preferencji smakowych np. menu dla miłośników węglowodanów czy deserów. 

Kolejną część książki stanowią przepisy okraszone pięknymi zdjęciami. I tu już sprawa ma się całkiem sensownie, bo przepisy są smaczne, choć nie bardzo zróżnicowane - raczej propozycje na śniadanie czy kolację niż typowo obiadowe pomysły. Ale za to na górze każdego wyliczona zostaje warość C/W więc już sprawa z górki ;) 

Ponad pięćdziesiąt ostatnich stron zawiera zupełnie zbędne ogromne fotorafie produktów: na jednej stronie produkty postarzające na drugiej niepostarzające. Są to głównie zestawienia amerykańskiej przetworzonej żywności i nijak ma się to do naszych polskich realiów. 

Na końcu książki zamieszczono zbiór najczęściej zadawanych pytań. 

Podsumowując mam bardzo mieszane uczucia. 
Graficznie poradnik skonstruowano na naprawdę wysokim poziomie. Dobrej jakości papier, staranność w składzie, piękne zdjęcia. A z drugiej to mocno kłopotliwa pozycja, która więcej wnosi chaosu niż harmonii. I jedyne co bym w niej pozostawiła to przepisy. 

Nie polecam jej osobom, które nie mają czasu na wyliczanie wartości C/W i generalnie tym, którzy mieszkają gdzieś indziej niż w Stanach, bo i tak o połowie produktów nie będą mieć pojęcia. 

Przywracanie młodości, Jorge Cruise
Wydawnictwo Vital, 2016
Moja ocena: 4/10

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 1,8 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 44,8 cm

 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl

28 grudnia 2016

Odmładzające serum w kuleczkach od Bielendy,

Pamiętacie czasy gdy zdobycie eliksiru młodości było dla kobiet priorytetem.
Jedne posiłkowały się okiem traszki, inne zaklinały lustro by bezczelnie je kłamało, a jeszcze inne wysysały duszę młodych dziewcząt.
A dziś wystarczy iść do drogerii..


Kuleczki z serum przeciwzmarszczkowym należą do serii "Profesionalna terapia wieku" i jest to mój już drugi z tej serii produkt.
Ten należy do produktów inspirowanych zabiegiem karboksyterapii, który za pomocą dwutlenku węgla wpływa pozytywnie na skórę nie tylko twarzy. A co takiego dobrego powoduje? Przede wszystkim poprawia przepływ krwi i wzmacnia naczynia krwionośne, rzbija też złogi tłuszczowe i co ważne pobudza kolagen do pracy.

Kuleczki to takie mini kapsułki, które zanurzone są w przezroczystym serum. Po naciśnięciu pompeczki wtłaczane zostają do przewodu gdzie rozbijają się tworząc perłową masę.

Serum ma dość gęstą lecz lekką konsystencję. Posiada niejednolity perłowo-morski kolor z wyraźnymi przezroczystymi miejscami.
Posiada delikatny ledwo wyczuwalny zapach, który troszkę przywodzi na myśl mandarynki.

Serum bardzo szybko się wchłania i już niewielka ilość wystarcza do rozprowadzenia go po wybranej partii skóry.

Stosuję je już dłuższy czas, zazwyczaj rano i wieczorem. Skóra po użyciu jest fanie odżywiona, delikatnie świeża i lekko napięta. Początkowo bałam się efektu wzmocnienia naczyń krwionośnych, bo mam cerę naczynkową, lecz nic takiego nie wystąpiło. Skóra jest naprawdę jędrna.
Na szzęście nie mam zmarszczek więc, co do efektu ich spłycenia się nie wypowiem, ale efekt anti age spełnia w stu procentach.

W buteleczce znajduje się 30 ml produktu

Cena: ok. 25 zł

Imagines, Anna Todd i inni

Imagines Anny Todd to wyjątkowa książka, która sprawiła, że przez chwilę wyszłam z siebie :)


Książka jest osobliwą pozycją, na którą składają się 34 opowiadania, a każde sworzone jest przez innego autora. Ci autorzy, to ludzie skupieni wokół serwisu Wattpad, czyli miejsca gdzie każdy tworzyć może swoje opowiadania i inne twórcze teksty. Najbardziej popularnym gatunkiem jest "fanfik" czyli tzw. literatura fan fiction. A czymże ona jest? Jest utworem inspirowanym życiem bohaterów, w autorów wcielają się fani, a bohaterami mogą być postacie literackie, których losy układają autorzy, gwiazdy kina i muzyki, bohaterowie gier i inne postacie realne bądź nie.

I tak jest właśnie z książką Imagines - dla mnie to wyzwanie, bo gdzieś tam przebrnęło mi przez uszy, że fan fiction istnieje, że jest to gatunek ściśle internetowo-blogowy, ale nigdy nie ciągnęło mnie by spróbować.

A teraz siedzę z książką w ręku i świetnie się bawię. Momentami zbieram szczękę z podłogi.
Wcielam się w bohaterkę opowiadań, żyję wśród gwiazd i ich problemów. Jestem przyjaciółką Kim Kardashian (co pewnie spowodowałoby śmierć z zazdrości mojej siostry) i tak samo jak ona kocham selfie. Dostaję świąteczne prezenty od Chrisa Evansa, który całkiem namiętnie całuje. Uczęszczam na warsztaty malarstwa z pewnym Danielem, aktorem z fillmu Of the Main Road (ale ze mnie ignorantka - nawet nie wiem kto to). Przeżywam fantastyczny dzień z gwiazdami High School Musical (znów moa siostra pęka z zazdrości, bo kochała Troya czy tam innego Zacka Efrona w dzieciństwie). A potem całuję się z zakrwawionym Normanem z Żywych trupów i mogę to robić bezkarnie, bo on jest moim mężem i nigdy nie myje się po planie zdjęciowym. Więc wraca zakrwawiony do domu, do mnie - do żony Normana.
Innego razu drzwi od windy mnie przyciskają w hotelu, gdzie z opresji ratuje mnie nie kto inny a Jennifer Lawrence, która zostaje moją psiapsiółą. Innego razu zostaję zamknięta przed wściekłymi fankami w łazience wraz z Kylie Jenner. Na moje urodziny z kolei przyjeżdża z przeprosinami za zeszłoroczną nieobecność sam Ed Sheeran i razem dajemy wspaniały urodzinowy koncert. Innym razem Channing Tatum zrywa dla mnie ze swoją dziewczyną i razem tworzymy udaną parę w życiu i na parkiecie (znów ktoś kogo kochała moja siostra).
Ale najlepsze przychodzi na koniec :) Wychodzę za mąż za Justina Bibera i sprawiam, że staje się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. A dlaczego? Bo właśnie się dowiedziałam, że jestem w ciąży. A ojcem mojego dziecka będzie Justin Biber


I tak oto przebrnęłam przez niemałej objętości zbiór opowiadań. Przyznam szczerze, że było to ciekawe doświadczenie. Niemniej jednak, jeśli miałabym polecić komuś tę książkę to raczej nastolatkom. Ja ze swoim trzydziestoletnim bagażem doświadczeń mam już inne priorytety :) W dodatku czasem musiałam podczas czytania zerkać do google by sprawdzić kto jest kim.
Niestety nie śledzę aż tak celebryckiego światka.
Za to już poleciłam książkę mojej młodszej siostrze. Ona o wiele bardziej rozeznaje się w tych klimatach.

Chcę jeszcze na koniec dodać kilka słów o pięknej lustrzao-srebrnej okładce. Nie da się uchwycić na zdjęciu jej oszałamiającego wyglądu :)
To jedyna taka okładka, która wprawiła mnie w niemały dylemat, na którą półkę ją położyć: do szarych czy do białych książek?

Imagines, Anna Todd i inni
Wydawnictwo OMG Books, 2016
Moja ocena: 6/10

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 4,4 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 46,6 cm

 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl

27 grudnia 2016

Będę czekać całą noc, Justyna Luszyńska




Ola nie ma jeszcze trzydziestki, ale i tak przez swoja rodzinę okrzyknięta została starą panną. Nikt w nią nie wierzy i nie tylko sama o sobie podtrzymuje teorię o tym, że jest życiowym nieudacznikiem, ale również doskonale utwierdza ją w tym przekonaniu jej matka.
Aleksandra nie jest do końca taką życiową fajtłapą - owszem gdy wychodzi z domu to zawsze rozmaże makijaż, czy wdepnie w psią kupę ale to nawet urocze.
Dziewczyna dobrze radzi sobie w życiu: wynajmuje duże mieszkanie, jest finansistką i ma wielu oddanych przyjaciół.
I tylko w sprawach sercowych trochę nie idzie - jeśli już zahaczy na kimś oko, to wydaje się nieodpowiedni, albo o odmiennej orientacji niż jej.
Ale tak naprawdę gdzieś w głębi serca ciągle czuje coś do Kamila, chłopaka, który zostawił ją ładnych kilka lat temu.

Akcja przybiera na sile już na samym początku powieści, gdy Ola budzi się w apartamencie Piotra, bogatego biznesmena.
Oboje zdają się nie wiedzieć dlaczego spędzili noc w jednym łóżku.

Prawda jest jednak o wiele bardziej koszmarna: Choć się nie znają są już małżeństwem.

Ola początkowo przerażona zdaje się bawić tą sytuacją. W końcu udowodni matce, że stać ją na porządnego mężczyznę, a Kamilowi pokaże, że jeszcze ktoś może ją pokochać.
Tylko czy Piotr zechce podtrzymać tę grę?

Los sprawia, że jednak będzie musiał, bo matka Piotra i jej koleżanki przekreśliły właśnie jego ożenek, stwierdzając, że jest gejem, a była narzeczona wraca do Polski by udowodnić mu, że nie jest w stanie zadbać o swoje życie uczuciowe.

Z drugiej strony gra, którą toczą nie jest aż taka zabawna. Piotr również uważa Olę za nieudacznika i wariatkę. Od samego początku uważa ją, jako dziewczynę nie z jego bajki. Do tego dochodzą podejrzenia, że może roztargniona Ola jest psychicznie chora i pragnie zdobyć jego majątek.

Nie ma na co czekać. Piotr postanawia szybko wysłać papiery rozwodowe - Ola wypełniając dokumenty nieszczęśliwie wymiotuje na stos papierów.

Czy to oznacza, że ich rozwód nie dojdzie do skutku? A może Ola wymiotuje bo.. ?
A zresztą :) Musicie przeczytać tę zabawną i fantastyczną powieść.


Idealny wieczór to leniwy wieczór, czekolada i wino - oraz dobra książka.
Poczułam się spełniona czytając "Będę czekać całą noc" Justyny Luszczyńskiej.
Na taką powieść miałam ochotę. Na lekką, zabawną - taką, która mnie rozśmieszy. Która zjedna moje serce barwnymi postaciami. I która na chwilę oderwie mnie od problemów.
Inni mają gorzej.
Nawet jeśli nie istnieją.

I z chęcią dałabym 10tkę, gdyby nie fakt, że początkowo czytało się świetnie, a w połowie coś lekko przymarło i niestety już nie miało tej lekkości w sobie, która początkowo tak mnie oczarowała.


Będę czekać całą noc, Justyna Luszyńska
Wydawnictwo Novae Res, 2016
Moja ocena: 9/10

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 1,9 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 51 cm

 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl

Dieta na płaski brzuch, David Zinczenko

Święta, święta i po świętach :)

Jak tam wasze brzuchy?
Pewnie nie są płaskie :)
Chociaż jak spoglądam na instagramowe Fit profile to zastanawiam się czy niektóre z dziewczyn nie poprzestały na opłatku :)

Prawdę powiedziawszy, to ja się w święta ani nie przejadłam, ani nie najadłam :)


Jednak pewnie nie tylko ja marzę o płaskim brzuchu, więc dziś w ferworze wszystkich blogowych wpisów o detoksach, gdzie nikt już nie wzdycha ani do sernika, ani do krokietów proponuję Wam tę oto lekką lekturę, która lżejszym Was uczyni :)


Książka którą dziś rezcenzuję to typowy poradnik z efektami badawczymi. Wiecie co mam na myśli? Otóż badacz wymyśla teorię, stara się ją wcielić w życie swoich pacjentów, diagnozuje i obserwuje po czym wyciąga wnioski. Ta książka jak na tego typu publikację przystało zawiera szereg przypadków klinicznych - jak zwykle krytycznych, a którym udało się osiągnąć cel.

Ale by go osiągnąć potrzebny jest plan.
Co więc zakłada plan "płaski brzuch"?

  • 3 posiłki + koktajl + przekąska
  • białko + błonnik + zdrowy tłuszcz
  • jemy: jajka, czerwone owoce, oliwę z oliwek, strączki, ryż, roślinne białko, liście i kolorowe warzywa, zieloną herbatę, chude mięso i ryby oraz dużo przypraw (imbir, cynamon a nawet czekolada) a to dopiero... nie wiedziałam, że czekolada to przyprawa :) może autorowi bardziej chodziło o fakt by stosować czekoladę w takiej dawce jak przyprawę :D 
  • ograniczamy: tłuszcze nasycone, cukier, pszenicę, nabiał i czerwone mięso
  • dozwolony: 1 drink dziennie ;D 
  • ćwiczenia: niekonieczne lecz wskazane 
Z tej pozycji poradnikowej dowiecie się nie tylko jak osiągnąć efekt płaskiego brzucha, ale dlaczego hodowanie oponki może być niebezpieczne dla zdrowia. 
Dowiecie się, że otyłość to nie tylko leniwe życie, ale również geny - spokojnie, autor podpowie jak je wyłączyć. 
Inną kwestią jest stosowanie probiotyków, którym autor nie każde ufać. Więc co z teorią, że należy stosować żywność probiotyczną?

W drugiej części książki autor skupia się na dogłębnym przeanalizowaniu składników żywieniowych, które są korzystne do osiągnięcia płaskiego brzucha. 
Jako jeden z wiodących sposobów, który ma pomóc uzyskać kaloryfer w wiadomej części ciała są szejki, tudzież koktajle. 
W książce przepisów na te odchudzające napoje znajdziecie całe mnóstwo. 
A jeśli już o przepisach mowa, to znajdziecie tu również bardzo dużo przepisów na inne dania, począwszy od śniadaniówek przez główne aż do słodkości. 

Na koniec okazuje się, że te niekonieczne ćwiczenia, o których autor mówił na początku są jednak konieczne (bo jakżeby inaczej). Spora część książki jest więc przeznaczona na opisy poszczególnych ćwiczeń, a wszystko to opatrzone czarno-białymi fotografiami. 

Na ostatnich stronach w ramach bonusu znajdziecie tabelę z wartościami odżywczymi pokarmów :) 


Co ja mogę od siebie powiedzieć? 
Gdy przyszła zamówiona przeze mnie książka, to byłam wręcz zachwycona, że ktoś w prosty sposób da mi receptę. Ale gdy zobaczyłam te wymagające pracy szejki, to zwyczajnie odpuściłam. 
Moje lenistwo wygrało, więc nie mam 8 kg mniej w ciągu dwóch tygodni. 

Ale Wy nadal możecie, bo dziś jeszcze tu pojawi się konkurs z książką do wygrania: 



Dieta na płaski brzuch, David Zinczenko

Wydawnictwo Vital, 2016
Moja ocena: 6/10

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 1,9 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 52,9 cm

 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl

23 grudnia 2016

Stan podgorączkowy, Renata Chołuj

Idealny tytuł opisujący mój dzisiejszy dzień .
Jestem chora i jeszcze ten przedświąteczny okres.
Oszaleć można :)

Ale jak się spodziewacie nie o tym jest książka :)



Termos. Termos jest ciepły, ale nieco zamknięty w sobie.
Termos to czterdziestoletni facet. Dotychczas zatwardziały kawaler i maminsynek. Do niedawna prowadził wygodne życie kawalera, którego sprzątaniem i wiktem zajmowała się mamusia.

W życiu Termosa, a właściwie doktora Tomasza Szroniewskiego nastąpiło kilka życiowych zmian. A właściwie nie kilka, bo cała kumulacja.
Uroczy i przystojny ginekolog pojął za żonę uroczą Miłkę. Kobietę sympatyczną, aczkolwiek trochę bladą społecznie, która na codzień jest psychologiem od zwierząt w miejscowym ZOO.
Miłka jak na kobietę ponad czterdziestoletnią i starszą od Tomasza ma niewielki nadbagaż. Otóż do związku małżeńskiego wprowadziła za sobą dwójkę swoich dzieci: przedszkolaczka Antosia i nastoletnią Hanię. Ale to nie wszystko. Miłka ma jeszcze powiększający się nadbagaż gdzieś w okolicach talii. Właściwie to już nosi rozmiar XXXL a to za sprawą dziewczynki, którą nosi w swym łonie.
Zatem Termos niedługo zostanie ojcem.

W życiu jak to w życiu bywa zdarza się cała masa zabawnych historii, która może pomóc znieść wywrócony do góry nogami świat doktorka. Termos przyjmuje wszystko na klatę i zachowuje się niemal dzielnie, gdyby nie fakt, że wciąż czuwa nad nim Mamusia. Starsza pani nie akceptuje swojej synowej i zwraca się do niej a właście o niej per "ona".

Tomasz ma teraz nie lada orzech do zgryzienia. Jak zaakceptować w jednym domu odwiedzającą mamusię, kapryśną nastolatkę i żonę, która pracę przynosi do domu. I tak za sprawą jednego żółwia w samochodzie, o któym Tomasz nie miał pojęcia dochodzi do wypadku.

Tomasz ze złamaną noga musi podołać wszystkiemu: od ogarnięcia swojej rodziny, przez poskromienie sąsiadek aż do ogarnięcia sprawy z habilitacją, której szef życzy sobie na już.

Powieść Renata Chołuj zebrałą w czterdzieści niewielkich rozdzialików zwanych kapsułkami. I tak za sprawą autorki każda kapsułka to niemal kartka z pamiętnika w narracji oczywiście pierwszoosobowej.

Niesamowicie zabawne wycinki z życia Termosa sprawiły, że poczułam się na maksa zrelaksowana i dodam jeszcze, że zaryzykowałam i pierwszy raz wzięłam ze sobą książkę do wanny :) Obyło się bez strat :)

A teraz na koniec jeszcze raz spojrzcie na okładkę. Widzicie tego uroczego "sexy drwala"... mrrr  :) Mógłby ściąć dziś dla mnie jakąś choinkę ;)

Stan podgorączkowy, Renata Chołuj
Wydawnictwo Edipresse, 2016
Moja ocena: 9/10

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,2 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 54,8 cm

 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl

21 grudnia 2016

Paleta cieni - Wibo Go Nude, Smoky Edition

Robiłam dziś świąteczne porządki w kosmetykach i stwierdziłam, że zdecydowanie o wiele praktyczniejszym rozwiązaniem jest kupowanie palet, niż pojedynczych cieni. Zostawiłam więc jedynie kilka sztuk a pozostałe spakowałam i wieczorem dam sąsiadce do przejrzenia :)

Dziś jedna z palet, która nie dość, że jest fantastyczna to jeszcze dostępna jest w niskiej cenie i podobno dorównuje Urban Decay, choć ja porównania nie mam, bo nigdy tej lepszej wersji w ręku nie miałam :)


Paletkę Wibo kupiłam w Rossmanie, zapakowaną w kartonowe pudełeczko.
Cienie umieszczone są w metalowej kasetce, tu należy się spora pochwała dla producenta, bowiem kasetka jest solidnie wykonana i trwała i jeśli miałabym ją porównać do moich paletek z MakeUp Revolution czy ze Sleeka to jestem przekonana, że ta nie zniszczy się tak szybko, że napisy się niepościerają :)
Ja wiem, że wy potraficie dbać o swoje paletki i po latach użytkowania są w idealnym stanie, ale moje życie na walizkach nie sprzyja estetycznej stronie opakowań, a ta jest niczym zestaw sapera :)
W końcu coś dla mnie


W paletce znajdziemy 5 cieni perłowych, 3 cienie satynowe i 4 cienie matowe
W paletce znajdują się odcienie zarówno chłodne jak i ciepłe.

Cienie perłowe są dość mocno napigmentowane, Trzy pierwsze od lewej są odcieniami ciepłymi w odcieniach beżu i brązów. Dwa kolejne to odcienie chłodne z gamy szarości. perłowe cienie pięknie prezentują się na powiece, nadają jej świetlisty blask i świetnie sprawdzają się na wieczorne wyjścia.

Cienie satynowe również w opakowaniu wyglądają na połyskliwe, jednak po nałożeniu już ich blask gdzieś niknie i stają się troszkę smoliste. Najlepiej nakładać je więc na końcówkę powieki, by jedynie zaznaczyć kąt, bo nałożenie ich na większą część powieki daje efekt niezbyt dobrze wykończonego smoky eyes.

Cienie matowe to zestawienie jasnych barw z ciemnymi. Niestety w przypadku jasnych matowyh cieni napigmentowanie jest słabe, i tak jak w przypadku mojej jasnej karnacji, najjaśniejszy z nich jest niema niewidoczny. Za to ciemne nawet sobie radzą.


Wibo Go Nude w edycji Smoky stworzyło całkiem fajną paletę, która zadowalająco trwale utrzymuje się na powiece. Nie mam problemu z trwałością nawet jeśli nie nałożę bazy.

Do paletki dołączono pędzel, który zakończony jest z obu stron. Z jednej strony jest to końcówka do blendowania, niestety o dość miękkim włosiu, więc u mnie sprawdza się głównie do nakładania lekkiej poświaty pod brwiami. Z drugiej pędziel posiada kulkowe włosie i akurat ta strona jest idealna. Świetnie nakłada się nią cienie. Jest naprawdę odlotowa :)

Nakładanie cieni więc nie przysparza wielu problemów, praca z tą paletką jest przyjemna, cienie nie osypują się i można nimi wyczarować świetny makijaż, czy to dzienny czy wieczorowy.

Jeśli nadal zastanawiacie się czy zainwestować w tę paletkę, to naprawdę zachęcam.
Oszczędzi waszą kieszeń i na pewno zadowoli was jeśli chodzi o domowy produkt do makijażu.

Cena: ok 35 zł / Rossman

20 grudnia 2016

Żywność probiotyczna, Donna Schwenk

O żywności probiotycznej na pewno nie raz słyszeliście. Ale czy do końca zdajecie sobie sprawę czym ona jest?

Żywność probiotyczna oznacza spożywcze produkty zawierające specjalnie wyselekcjonowane szczepy żywych komórek bakterii fermentacji mlekowej, czyli probiotyki (z greckiego „pro bios” – „dla życia”), mające zdolność kolonizacji przewodu pokarmowego człowieka

Działanie żywności probiotycznej
  • wzmacniają układ odpornościowy (zwiększenie produkcji przeciwciał oraz aktywności komórek odpornościowych),
  • wspierają prawidłowe funkcjonowanie organizmu,
  • poprawiają przyswajanie składników odżywczych,
  • pomagają w procesach trawiennych (przyspieszają proces wydalania, dzięki czemu skraca się kontakt z toksynami ze strawionego pokarmu),
  • łagodzą stany zapalne układu moczowo-płciowego u kobiet,
  • likwidują bakterie gnilne i chorobotwórcze stwarzając dla nich niekorzystne warunki (zakwaszone środowisko jelita) oraz produkując substancje (np. nadtlenek wodoru, aldehyd octowy) hamujące wzrost drobnoustrojów, negatywnych dla organizmu człowieka,
  • zapobiegają pośrednio nowotworom jelita grubego,
  • łagodzą biegunkę,
  • obniżają stężenie cholesterolu we krwi,
  • wytwarzają witaminy (np. B12, K),
  • działają antyalergicznie,
  • łagodzą objawy nietolerancji laktozy (posiadają enzymy (laktaza) rozkładające cukier mleczny).


Książka Donny Schwenk ma na celu promocję naturalnej żywności. Z tej publikacji dowiecie się w jaki sposób pozbyć się chemii z pożywienia i jak dzięki żywności probiotycznej zwalczyć wiele schorzeń i chorób.

Książka podzielona jest na dwie części. Po pierwsze teoria a po drugie praktyka :) 

W pierwszej części książki autorka opowiada nieco o swoim życiu, o tym jak w wieku 41 lat została matka, o zagrożonej ciąży i o urodzeniu dziecka z niedowagą. Donna Schenk postanowiła powalczyć o swoje i zawierzyła właśnie żywności probiotycznej. 

Probiotyki to nic innego jak bakterie a ludzki organizm ma ich sto bilionów :) Na pewno wiecie już, że są one dobre i złe, i te dobre muszą zwalczać złe - to tak jak w życiu. Ale by tak się stało potrzebna jest pomoc. Tę tarczą ochronną mozna sobie zapewnić między innymi dobierając odpowiednie pokarmy. 

Kluczem do sukcesy jest trylogia pokarmowa, która zawiera trzy składniki: kefir, kombuczę i kiszone warzywa. Bez obaw, kefir wegański też jest właściwy. Kefir w odróżnieniu od jogurtów zawiera naturalne i niedodawane kultury bakterii, a ma szereg zbawiennych właściwości. 

Kombucha (kombucza) to rodzaj herbaty, odpowiednio sfermentowanej. Przyznam szczerze, że nie miałam okazji jej pić. Autorka zapewnia, że jest pyszna i przypomina w smaku cydr albo szampana :) 

Kiszone warzywa są naturalnym lekiem i wyleczyły nawet kurczaki z ptasiej grypy 

Kolejny rozdział odnosi się do walki z chorobami za pomocą probiotyków, a należą do nich m.in alergie, astma, autyzm, cukrzyca, kamienie nerkowe, nowotwory, nadciśnienie, otyłość, wrzody żołądka i wiele, wiele innych. 



Druga część książki stanowi zbiór przepisów. Oczywiście najpierw domowy kefir, ja akurat taki robiłam już w domu i kiedyś naprawde nie wyobrażałam sobie innego :) Ale teraz z braku czasu odpuściłam. Jeśli masz już kefir, to śmiało możesz z niego zrobić kefir. 
Kolejno pojawiają się przepisy na kombuchę i kiszone warzywa 
Następnie autorka opracowała szereg przepisów z wykorzystaniem trylogii :) 

Ostatnie strony książki to 21 dniowy program wprowadzający żywność probiotyczną do planu żywienia a na końcu książki zamieszczono tabelę z przelicznikami.

Książka w wartościowy sposób ukazuje żywność probiotyczną jako sposób na życie. Osobiście nie zamierzam wprowadzać go w życie, ae nie jeden przepis na pewno wykorzystam :) I z pewnością po świętach zrobię własny kefir.


Żywność probiotyczna, Donna Schwenk
Wydawnictwo Vital, Białystok 2016
Moja ocena: 6/10

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 57,0 cm

 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl