22 września 2016

Fit kakaowo-bananowy mug cake, bez mąki i bez cukru


Do jego przygotowania potrzeba niewielu składników. I mikrofala :)
W smaku pychotka. 
Wybierzcie dojrzałe banany, albo kupione odstawcie na 2-3 dni na parapet, to sprawi, że ciacho będzie słodziutkie.

  • 1 jajko
  • 1 banan
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka kakao 
  • 3 łyżki mleka 
 1. Banana rozgnieść.
2. Jajko roztrzepać.
3. Wszystkie składniki połączyć.
4. Przelać do miseczki i piec 4 minuty w mikrofalówce



Tymczasem u mnie:
Nawał pracy, nadrabianie zaległości, wstrętne zmęczenie i tyle chyba :)
Gdy wracam koło 17 z pracy od razu idę spać, budzę się koło 18-19 i już niewiele jestem w stanie zrobić.
Mam nadzieję, że u was lepiej :)
Przepraszam, że nie odwiedzam was tak często jak kiedyś, może się to niedługo ustabilizuje :)


19 września 2016

Układanka z uczuć, Małgorzata Garkowska


Są książki, które już z okładki mówią o swojej wyjątkowości.
Gdy patrzę na tą okładkę widzę siebie :) Sobotni poranek, aromatyczna filiżanka, kobieta w męskiej koszuli (co prawda ja nie preferuję tego rodzaju odzienia:P) zapatrzona w okno, taka która przystaje na chwilę, zatapia się w przeszłości i próbuje coś wykrzesać z przyszłości.
Do tego piękne turkusowe litery.
Piękna okładka. Dawno już żadna tak mnie nie urzekła :)

Paweł goszcząc na wernisażu dostrzega na obrazie niesamowicie piękną dziewczynę. Postanawia za wszelką cenę dowiedzieć się kim jest ta zjawiskowa istota. 
Agnieszka jest młodą dziewczyną, która mieszka na wsi z rodzicami. Ze względów finansowych i rodzinnych nie poszła na studia. Jej życie tkwi w martwym punkcie, bo jej chłopak Piotrek właśnie dostał się na wymarzony kierunek i opuścił rodzinne strony.
Agnieszka pozuje młodemu studentowi ASP by zarobić na własne wydatki. 

Paweł zakłada się z przyjacielem, że zdobędzie dziewczynę z obrazu. 
Gdy poznaje Agnieszkę zakład nie jest już najważniejszym celem jaki sobie założył.
Dziewczynie imponuje zainteresowanie nieco starszego faceta, który przyjeżdża świetnym samochodem, ma dochodową kancelarię, własny, luksusowy dom i bogatą rodzinę. 
Dla Agnieszki ślub z Pawłem to szansa na lepsze życie, na wyrwanie się z wioski i odetchnięcie innym powietrzem.

Związek dwojga nie podoba się rodzicom Agnieszki, którzy nie widzą Pawła jako zięcia. Wyczuwają, że chłopak ma złe zamiary. Paweł tymczasem nalega na ślub, który jest dla niego niczym tort, z którego będzie wykrawał smakowite kawałki: będzie miał piękną żonę, która nie będzie miała zbyt wielkich wymagań i wiele do powiedzenia, urodzi mu dziecko, a po ślubie Agnieszka odziedziczy po ojcu świetnie zlokalizowane działki.

Tuż przed ślubem umiera ojciec dziewczyny, a Agnieszka nie zamierza odwoływać wydarzenia. Matka obraża się na dziewczynę i zrywa z nią kontakt.

Agnieszka po ślubie zostaje zamknięta w złotej klatce. Ma pięknie wyglądać, zakładać markowe ciuchy, poprawiać makijaż i być dobra w łóżku. To wszystkie wymagania jakie stawia jej mąż. Dziewczyna ma gosposię, więc nawet nie musi prać, prasować czy gotować.
Paweł po ślubie staje się mężem-tyranem. Wydaje rozkazy i nakazuje Agnieszce, chce seksu, a gdy dziewczyna się sprzeciwia bierze siłą, co do niego należy. Po wszystkim wyśmiewa ją gdy zrozpaczona płacze.
Agnieszka z dnia na dzień staje się bardziej wyobcowana i bierna, gdy odkrywa, że Paweł nie zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia jak myślała, tylko wygrał ją "w zakładzie" chce uciec, jednak nie ma dokąd i nie dysponuje żadnymi pieniędzmi. Paweł by załagodzić jej stan kupuje jej prezenty i rekompensuje straty wyjściami do modnych restauracji. Dziewczyna widzi coraz więcej, ale stara się przymykać oczy na otaczającą ją rzeczywistość. Wie, że Paweł ma kochankę, ale nie robi sobie z tego nic, prócz własnych wyrzutów.
Nie robi mu awantury nawet gdy zabiera je na weekend do Lublina do tego samego hotelu i wędruje z łóżka jednej do drugiej.
W Lublinie gdy Paweł załatwia biznesy z kochanko-sekretarką Agnieszka spacerując po ulicach miasta spotyka Piotra, swoją dawną miłość.

To spotkanie po latach na dobre skomplikuje życie całej czwórki. 

Powieść Układanka z uczuć to debiut Małgorzaty Garkowskiej. Nie mogę powiedzieć nic innego niż to, że jest to debiut tak cudowny, że aż ciężko uwierzyć, że to pierwsza powieść. 
Niebywały psychologizm - autorka tak przedstawia losy bohaterów, że z każdym rodziałem chcemy coś zmienić w ich życiu, a gdy dochodzimy do wniosku, że nie mamy na to wpływu, staramy sie zrozumieć dlaczego postępują tak a nie inaczej. 

Jeśli życie Agnieszki to obraz, jestem pewna, że musiał namalowany być łzami. 



Układanka z uczuć, Małgorzata Garkowska
Moja ocena: 10/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 8/10

 

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,7 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 96,4 cm

 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl
 

17 września 2016

Subtelność pod prysznicem z produktami Le Petit Marseillais

Dziś chcę opowiedzieć Wam o kampanii Le Petit Marseillais, to już mój trzeci raz gdy zostałam #AmbasadorkaLPM
Nie muszę mówić, że po raz kolejny jestem dumna, że mogłam być wśród osób, które znamienicie tworzą ten wyjątkowy krąg :)
Pierwsza kampania była dla mnie cudownym doświadczeniem, druga nieco mnie rozczarowała, bo prócz produktów dla mnie nie dostałam nic dla moich przyjaciółek.
Okazało się, że na kolejną kampanię nie trzeba było długo czekać. Pomino tego, że bardzo zachęcałam moje koleżanki, to tylko mnie udało się dostać do kampanii.



Paczuszka, w której przyszły produkty do mycia ciała jak zwykle zachwycała wyglądem. Prowansko-rustykalny styl pudełka, to coś co lubię. Każde pudełko z kampanii znajduje u mnie kolejne zastosowanie. Trzymam w nich kosmetyki, których jeszcze nie użyłam a ostatnie... sami będziecie świadkiem jak skończyło :)


Królem tej kampanii został kremowy żel pod prysznic Malina i Piwonia.


Żel zamknięty jest w prostokątnej buteleczce znanej już z pierwszych kosmetyków jakie wypuściło LPM na polski rynek. 
Balsam umieszczony w buteleczce o pojemności 250 ml. Opakowanie słodko-różowe co już przyciąga do niego moją uwagę. Ma białą dużą nakrętkę i otwiera się na klik :)
W środku znajdziemy kremowy żel o mleczno białej barwie. Jest dość gęsty i bardziej balsamiczny niż żelowaty.


Obawiałam się nieco tego połączenia, bo o ile piwonie lubię i cale trzy krzaczki mam pod oknem mojej sypialni o tyle za mailinami nie przepadam. W zasadzie nic co malinowe do mnie nie przemawia.
Już po otwarciu buteleczki okazało się, że zapach jest bardzo intensywny i... przyjemny. Nic z moich domysłów o mdławym zapachu się nie sprawdziło. Zapach jest piękny i pudrowo-perfumowy a do tego lekko orzeźwiający. To zdecydowanie trafne połączenie. Dawno nic w mojej łaziece nie pachniało tak ładnie :)

Żel jest wydajny, kremowe żele z LPM mają to do siebie, że nie zużywa ich się tak szybko jak zwykłych. Już niewielka ilość wystarczy by wytworzyć dostateczną pianę.

Ogromną zaletą tego żelu, jest długotrwały i piękny zapach po umyciu :)

Kolejnym intrygującym z nazwy kosmetykiem jest krem do mycia, który ma za zadanie intensywnie nawilżyć skórę. '


Buteleczka w kolorze białym, opakowanie klasyczne dla serii mocno pielęgnujących kosmetyków LPM, zdecydowanie najwygodniejsze jeśli chodzi o formę. Idealnie dopasowane do dłoni z małym klikającym wieczkiem. Ten guziczek czasem trudno odetkać, gdy ma się śliskie i mokre dłonie pod prysznicem.

Produkt ma kremową i gęstą konsystencję, jest podobny do kremowego żelu, lecz minimalnie bardziej gęsty. Posiada również mleczno-białą barwę.

Zapach przypomina nieco miód akacjowy. Dominujący składnik bowiem to akacja, a także masło shea.
Jeśli chodzi o ten drugi składnik, to samo masło w strukturze tego kremu nie jest aż tak wyczualne.
Niestety jest to produkt, który zapachem mnie nie uwiódł. Mdlący, lekko nużący i przytłaczający zapach okazał się nie zachwycać ani mnie ani członków mojej rodziny.

Podczas kąpieli lekko się pieni, tworzy na skórze wyraźną kremową powierzchnię.

Zdecydowaną zaletą tego kosmetyku jest nawilżenie, po którym nie trzeba już używać balsamu.

 Ostatni kosmetyk z kampanii to balsam do mycia, który za zadanie ma maksymalnie odżywić skórę.

Umieszczony jest w podobnej jak krem buteleczce, tyle, że kolor butelki to tym razem pudrowy róż.

Głównymi składnikami balsamu pod prysznic jest masło arganowe, wosk pszczeli i olejek różany.

Kolor produktu jest niemal identyczny jak w przypadku powyższych: mleczno-biały. Jego struktura także nawiążuje do poprzedników. Jest delikatnie lejący, ale wciąż gęsty i mocno kremowy.

Zapach produktu od razu przywodzi na myśl lekko rozwinięte pączki róży. To wzbogacony o pudrowe nuty zapach wody różanej, delikatny i dziewczęcy.
Taki zapach naprawdę do mnie przemawia.
Uwielbiam go używać przed randką :) pozostawia subtelny zapach i sprawia, że skóra staje się wyjątkowo miękka.


Podsumowując kampanię, chcę powiedzieć, że doświadczyłam kąpieli wśród trzech zdecydowanie rożnych, a jednak wyjątkowych produktów.
Każdy z nich doskonale spełnia obiecane zadanie.
Wśród nich na pewno na stałe zagości Malina-Piwonia oraz pielęgnujący balsam pod prysznic z olejkiem różanym.

Raczej nie spotkam się ponownie z kremem do mycia, tylko dlatego, że ten zapach zupełnie się do mnie nie dopasował.

Jak to dawniej bywało tym razem nie zapomniano o osobach mi bliskich i postanowiło LPM uszczęśliwić też moje przyjaciółki, ciocie i inne bliskie mi osoby.



Obiecałam też, że pokażę kto przejął moje pudełko.


Jak widzicie ja znalazłam wewnątrz świetne produkty pod prysznic a mój Bento odkrył, że pudełko może być świetną platformą do kociego prysznica. I chyba oboje jesteśmy zadowoleni :)

7 września 2016

Mozzarella, Tre Tori


Jest taki ser, który zawsze znajdzie się w mojej lodówce.
Jest taki ser, który ma szczególny smak i który oboje z narzeczonym ratowalibyśmy za wszelką cenę przed końcem świata.
To mozzarella.

Dziś chcę Wam przedstawić kiążkę kucharską, która została wydana na zlecenie firmy Zott, w tej książce znajdują się wyselekcjonowane przepisy z mozzarellą nadsyłane przez uczestników konkursu na całym świecie.
Książka ta jest o tyle cenna, bo nie da się jej kupić. Ja miałam szansę ją wygrać w konkursie na wizaż.pl natomiast nie wiem gdzie wy możecie ją znaleźć. Może na czarnym rynku?



Kilka faktów o mozzarelli dla ciekawskich
  • powstała przez przypadek, gdy kulka sera wpadła do wrzątku jakieś 700 lat temu 
  • to prawdziwy "fast food", nadaje się do zjedzenia już na drugi dzień od przygotowania, nie musi leżakować jak inni bracia 
  • istnieją 2 rodzaje mozzarelli: Bufala z mleka bawolego i Fior di Latte z mleka krowiego
  • ser inaczej smakuje z mleka letniego - jest ziołowy, a inaczej smakuje w zimie - bardziej czuć go sianem
  • Włosi uważają, że mozzarella jest najlepszym naturalnym produktem stworzonym w ich kraju
  • Podpuszczka do produkcji sera pozyskiwana jest z żołądków młodych cieląt, jest idealnie zakwaszona i gęsta
  • z dużej mozzatury odcina się małe kulki tzw. mozzare - bo to po włosku znaczy tyle co kulka


  • każda receptura jest inna a każda mleczarnia strzeże swojego przepisu, dlatego ciężko jest na świecie spotkać dwie takie same mozzarelle 
  • By wyprodukować 1 kg mozzarelli potrzeba 7 litrów mleka
  • Dobra mozzarella musi "płakać" kiedy się ją nacina, wtedy mamy pewność, że jest świeża.
Książka kucharska "Mozzarella. Gotowanie z białym złotem" oprawiona jest w grubą okładkę, co w przypadku książek kucharskich, które nierzadko przebywają w kuchni jest bardzo ważne. Posiada też sznureczkową zakładkę, pomocną gdy mamy na myśli jakiś przepis "na jutro"  nie chcemy znów wertować po stronach

Książka podzielona jest na 6 działów.

Pierwszy z nich poświęcony jest sałatkom i zupom.
W bazie sałatek znajdują się tu bardzo fajne i proste przepisy.
Wiele z nich w swoim podstawowym składzie ma sałatę i mozzarellę i dodawane są kolejno inne dodatki: truskawki, mango i orzechy, pomidory i szparagi, szparagi i awokado, gruszki, figa i szynka parmeńska, rzodkiewka, szpinak i pomarańcza. Są też także znane sałatki jak  Waldorf, Cezar.
Inna grupę stanowią sałatki bez sałaty :)  Ich bazę stanowią przeróżnego rodzaju produkty: chleb, grzanki, makaron, knedle, ryż, jajko, jabłko, arbuz itd.


 Grupę zup rozpoczyna najbardziej dopasowana do mozzarelli pomidorowa :) Jest wersja solo i z kluseczkami z mozzarelli.
U góry na zdjęciu zobaczyć możecie wyborne Chili - uwielbiam meksykańskie zupy
Jest także zupa brokułowa, marchwiowa, bazyliowa
Są chłodniki: gazpacho, truskawkowy
Nie ma aż tak wielu przepisów, ale są nieźle wyselekcjonowane.


Przystawki to świetny pomysł na imprezowy stół. I tu w książce jest cała masa pomysłów. Początkowe bazują na Caprse w różnej formie: faszerowanych pomidorków, klasycznej, z truskawek zamiast pomidorów.
Także swoje specjalne miejsca mają tu carpaccio szczególnie uwielbiane przez mojego P. z truskawek, z buraków, z gruzki
Są faszerowane kule mozzareli, rollsy i roladki w tym sushi
Znajdują się tu także pyszne placuszki: z kalafiora, z buraczków, naleśnikowe cuda z borowikami, słodkie crepes z wiśniami
Wypiekane cuda na które leci mi ślinka :) Quiche szpinakowy, Calzone
Swoje miejsce odnajduje mozzarella także na patelni, pojawiają się omlety: pomidorowe, szparagowe
Są również szybkie w przygotowaniu przystawki na cieście francuskiem: paszteciki czy zapiekany łosoś
Desery z mozzarellą? W kokilkach z kruszonką i płatkami róży
Kanapki? Czemu nie - co powiecie na strammer?

Przekąski dla mnie nie bardzo różnią się od przystawek, ale autor widzi to inaczej :)
W przekąskach pierwsze skrzypce grają dipy, kremy
Znów pojawia się capres tyle, że w wersji szaszłykowej jak na moim zdjęciu u góry ;)powtarzają się znów ruloniki
Świetną sprawą są panierowane kuleczki mozzarelli na wytrawnie i deserowo.

Są tu również bruschetty, moje ulubione (tu akurat z awokado), kanapki ze sznyclem w moim ulubionym sosie mojo. Sandwiche z bekonem, łososiem, bułki pizza, ciabatty na słono i słodko. Są również burgery także w wersji fit. Można uraczyć się również grzankami na słodko
Ponownie pojawiają się wypieki typu finger food: ślimaczki drożdżowe z ciasta pizzy. Muffiny z papryką, muffiny angielskie, mięsne. Ptysie, kieszonki z ciasta francuskiego, focaccia, imprezowe chlebki
Swoje miejsce odnalazła tu również pizza parma, ziemniaczana, jabłkowa z kruszonką czy klasyczna margarita. W typie pizzy jest również drożdżowy wianek , śródziemnomorskie podpłomyki.
Są również nieco mniej polskie pierożki .
Znajdziecie także przepisy na słodkie wypieki takie jak rożki  z orzechami


Szalenie ciekawie prezentuje się też dział "Makarony i ziemniaki" tu pojawiają się dania obiadowe klasyczne ziemniaki, placki ziemniaczane, ziemniaki faszerowane, zapiekanki, kluseczki i gnicchi,
Bardzo apetycznie wyglądają makarony z warzywami, drobiem, zapiekanki makaronowe, czy pierogi.


Kolejną grupę stanowią potrawy zapiekane, choć jak wam wcześniej wspomniałam, pojawiały się one już we wcześniejszych działach.
Są tu przepisy na zapiekane warzywa: szparagi i faszerowane warzywa: pieczarki, pomidory, cebule, cukinię, paprykę, bakłażany. Również przepisy na zapiekane owoce morza: krewetki czy małże oraz ryby. Pojawiają się przepisy na tarty, zapiekanki warzywne i mięsne, strudle, tortille.


Ostatni już dział zatytułowany jest "Mięso i drób" tu dania, które się pojawiają śmiało można określić mianem "obiadowych" .
Są zapiekane mięsa , smażone i panierowane sztuki mięsa, faszerowane kurczaki, Hot Dogi.
Dania w ostatnim dziale są bardziej ciężkie niż w pozostałych, ale nie mniej smakowite :)


Mozzarella, Tre Tori
Moja ocena: 10/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 7,8/10
Średnia ocena z goodreads.com: 4,3/5 
  





  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,1 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 99,1 cm

2 września 2016

Sierpniowe omnomnomy 2016

Postów w sierpniu było niewiele. Niby wakacje i więcej wolnego czasu, a jednak złamany palec skutecznie mi to utrudniał :)
W nowym roku szkolnym u mnie kilka zmian :)
Zmienią się godziny mojej pracy w szkole i w tym roku będę pracować do 16tej.
Biorąc pod uwagę BookHuntera, moją drugą pracę, recenzje i kontakty z wydawnictwami 24 godzinny dzień może okazać się za krótki, bo weekendowo dojdą mi jeszcze studia podyplomowe, ale tych zostało mi już tylko pół roku :)

Dawka moich sierpniowych omnomnomów :)





Miłe poranki z książką na balkonie i lekko chłodną kawą. 
Chwile przyjemności, których już pewnie nie doświadczę w tym roku, chyba, że w soboty.
Jednak coś nie chce mi się wierzyć, że ciepło długo jeszcze pogości się na sandomierszczyźnie. 





Taki koleś mieszkał w moim żywopłocie. Dopiero podczas przecinki się ujawnił.
Śmieszna historia: moja mama myślała, że to plastelina :D 




Nowa anielica do kolekcji (prezent urodzinowy)







Gimnastyka to podstawa. Kocie akrobacje w wykonaniu Benka.



Tak mniej więcej wyglądały moje poranki :) szlafrok, pilot i kanapa :) I złamany palec :P 


Urodzinowy bukiet 


Spacery do ogrodu obfitują w jedzenie jabłek :) 


Opalanie - jedno z ostatnich w wakacje z książką i najlepsiejszym mohito na świecie z bzowym reddsem:) 


Moja ulubiona aplikacja :) Odkąd ją założyłam mam ochotę wzorować się na tych przeróbkach i wrócić do malarstwa ;) 


Parowańce z jagodowo-jogurtowym sosem. Uwielbiam. Właśnie w momenie pisania mój brzuch też zawołał coś w stylu omnomnom :) 


Koteczkowe długopisy z Alliexpress





Odnalazłam maskę, którą kiedyś zamówiłam na Coralove :)
Miała być na sylwestra, na którego jednak nie poszliśmy, ale myślę, że jednak kiedyś wykorzystam ją w jakiejś innej aranżacji :D





Randka. Pojedzone: sałatka z kurczakiem Popite: białym winem. 
Na trasie w Luch Cafe / Starówka Sandomierz


P. zabrał mnie na służbowy wyjazd gdzieś w okolice Wrocławia.
Dojechaliśmy do hotelu po północy, nawet nie widzieliśmy bardzo gdzie dotarliśmy, bo było takie ciemno. 
Rano trzeba było wstać po 5tej i dalej w drogę. Obudziłam się odsłoniłam zasłony - wschód słońca wskazywał piękne sierpniowe pola i tylko pola dookoła :) 


Kawa w piżamach przed domem  z mamą :)
Mamo, nie zabijaj mnie za tę fotkę :D :* 



Ktoś powiedział "ostatnie dni sierpniowej wyprzedaży"??
No to jadę :)





Wyjadam ostatnie zapasy z Almy.
Czosnkowe o wiele lepsze niż kminkowe:)


Znowu jem :) 
Pyszne chrupki z komosy ryżowej o smaku ostrej papryki z Biedronki. 
Pyszne ale lepiej mieć butelkę wody obok :)
Mój P. zjadł jednego, po czym stwierdził, że nie się jeść:)
 


Jak się nudzi to jest selfie :)




W ostatnią niedzielę sierpnia całą rodziną wybraliśmy się na ryby :) 


Kiedyś w zimie zamówiłam wszystkie próbki, stwierdziłam, że pomarańczowy najlepiej do mnie pasuje. 
Zamówiłam na koniec wakacji, planowałam to już od dawna. Przyszedł i okazało się, że nie mogę go teraz używać, bo jest za jasny :)
Poczeka sobie na zimę:) 
Super BB od Skin79 


Zdjęcie do testów chusteczek Velvet, ale o tym jeszcze kiedyś będzie ;) 


Zabezpieczyłam się na jesień nowymi snaekersami, nawet już kilka razy zdążyłam ponosić (Ladiosa Butik)




Dobrze mieć w domu siostrę, którą pasjonuje robienie drinów :D
W końcu ktoś musi przejąć rolę krytyka :)

Moja siostra chciałaby do mnie dołączyć i sprzedawać Wam przepisy na swoje alkoholowe cuda, ale póki co nie podpisałam z nią kontraktu. 
Obawiam się, że chciałaby tu publikować stale a po jakimś czasie by mnie stąd wygryzła, gdy ja trafiłabym na oddział uzależnień alkoholowych :D



Mniam :) Nie powiem nic więcej :) 
No dobra powiem :) 
To następna książka, którą zrecenzuję ;)


Kampania Le Petit Marseillias 
#AmbasadorkaLPM


Sierpień to czas gdy bazylię z ogródka przesadzam do doniczek:) 


Kosz piknikowy od Grzesia z mniam mniam :)
Cudowny prezent urodzinowy <3 
Zawsze marzyłam o takim :) 


Marchewki w glazurze :) 


I upominki od konsultantki :) 


Mój narzeczony dba o to, żebym się w wakacje nie nudziła <3


A gdy już się nudzę to strzelam selfiki ;D 


Już długo się w nich nie nachodzę :) 


Od dziecka jestem w nich zakochana.
Zawsze wszystkich dręcze by z Anglii mi je przywozili :)
Nie wiecie gdzie kupię je w Polsce? 


RAWelacja :)
Na zdjęciu połowa pudła, które już prawie zjadłam


A dziś już jest wrzesień. 
Chciałabym Wam życzyć sukcesów w szkole. 
Studentom zazdroszczę. 
Sama mam dziś w pracy wolne, ale już od poniedziałku zaczynam lekcje :)