29 czerwca 2016

Energetyzujący kremowy peeling oraz Emulsja do mycia twarzy Planet Spa, Oriental Radiance seria z białą herbatą, Avon

Moja cera zwykle nie jest szczególnie wymagająca, poza jednym mankamentem.
Jest naczynkowa i skłonna do zaczerwień.

W związku z tym nie każdy peeling i nie zawsze mogę stosować.
Nie lubię kosmetycznej stagnacji, więc też ciężko mi się zakumplować z którymś peelingiem na dłużej (choć chyba najczęściej wpadał do mnie ten owocowy z Joanny ze względu na wybór zapachów, niewielką pojemność i niską cenę).

Jeśli chodzi o wszelkie myjące środki to tu prócz wygładzenia mocno zwracam uwagę na to, czy jest bezpieczny dla oczu i czy nie szczypie, bo noszę soczewki i to wszystko w połączeniu z zaczerwienionymi po myciu oczami zmusząłoby mnie do noszenia okularów, czego iście nie znoszę.


Seria Oriental Radiance obejmuje linię trzech produktów z białą herbatą. To wspomniane i opisane poniżej przeze mnie dwa produkty oraz maska typu peel-off, którą zabrała mi siostra, a którą raz miałam okazję użyć. 

Energetyzujący kremowy peeling do twarzy z białą herbat Oriental Radiance, Planet Spa, Avon


Peeling zamknięty w tubie zamykanej na klik o pojemności 75 ml. Tak jak cała seria ma jasno beżowo-popielaty kolor opakowania.
Na głównej stronie zamieszczono sporo informacji w języku angielskim. Informacje w języku polskim znajdują się dopiero na odwrocie opakowania.

Producent zapewnia, że zadaniem peelingu jest dogłębne oczyszczanie porów oraz ożywienie i odnowienie skóry. 

Peeling jest dość gęsty. Z tubki wyciska się niczym pasta w jednym kawałku. Nie ulega roztopieniu. Dopiero rozsmarowany palcem zmienia swoją formę.
Peeling ma mlecznobiały kolor. Przypomina masło do ciała w swojej strukturze a w jego wnętrzu zatopione są niewielkiej wielkości kuleczki. 
Pachnie pieknie. Jest to połączenie białej herbaty z nutą jaśminu. Naprawdę subtelny i delikatny zapach, który pobudza skórę niczym filiżanka białej herbaty o poranku. 

Peeling nie jest zbyt ostry, nie podrażnia mocno skóry. Pozwala na usunięcie delikatnej warstwy naskórka. Dzięki swojej strukturze pobudza komórki i sprawia, że cera staje się milutka w dotyku. 

Należy pamiętać, by peeling nakładać na wilgotną skórę  wmasowywać go kulistymi ruchami. Gdy zaschnie dopiero zmywamy go z twarzy.
Ja do tego celu używam naturalnej płaskiej gąbeczki, która służy mi naprawdę od kilku tygodni po czym zmieniam ją na inną (nie jest to duży koszt, ok. 12-15 zł). Gąbeczkę zwilżam, a następnie delikatnie pozbywam się peelingu z twarzy.



Przy mojej cerze stosuje go jedynie raz w tygodniu, ale jeśli ktoś ma cerę normalną nie skłonną do zaczerwień i podrażnień może stosować ten peeling nawet 3 razy w tygodniu.










Peeling przez swoją konsystencję jest naprawdę wydajny. Aplikuje się go tyle ile trzeba, nie wycieka z tubki. Nawet po wielu aplikacjach korek pozostaje czysty.



Plusy: 
- odżywia skórę
- pobudza
- pięknie pachnie
- nie drogi

Minusy: 
- aż tak dogłębnie nie oczyszcza jak zapewnia Avon

Cena: 13 zł
Czy kupię ten produkt ponownie: tak 





Emulsja do mycia twarzy przywracająca równowagę skory z białą herbatą Orienatal Radiance, Planet Spa, Avon 



Emulsja do ciała zamknięta jest w butelce o pojemności 150 ml. Butelka posiada pompkę dodatkowo zabezpieczoną przed użyciem zawleczką, którą należy zdjąć zanim po raz pierwszy użyjemy produkt. Pompka zapewnia wygodne dozowanie produktu w odpowiedniej dawce.
Podobnie jak w przypadku peelingu informacje na głównej tylko w języku angielskim i francuskim.




Zadaniem emulsji jest oczyszczanie cery z codziennego brudu i resztek makijażu.
Emulsja pachnie przyjemnie bardzo podobnie jest wyżej wspomniany peeling. Jest to nuta białej herbaty i jaśminu. 
Emulsja ma umiarkowanie rzadką konsystencję, jest znacznie rzadsza od żelu, bardziej uwodniona. Ma przezroczysty kolor Po nałożeniu bezpośrednio na skórę tworzy niemal krem, a dopiero po zastosowaniu wody delikatnie się pieni.




Emulsja jest bardzo delikatna. Cenię sobie ją za to, że nie podrażnia i łagodnie oczyszcza cerę. Jest naprawdę fajna i nie sądziłam, że będę z niej aż tak zadowolona.


Nie piecze po dostaniu się do oczu
. Jest łagodna i nawet powiedziałabym, że redukuje podrażnienia. 



Plusy:
- delikatnie oczyszcza
- ma piękny zapach
- lekko się pieni
- nie podrażnia oczu

Minusy:
- nie poradzi sobie z pełnym makijażem



Cena: 15 zł
Czy kupię ten produkt ponownie: tak



Sprawdziłam obecny katalog: nie ma w nim tej serii, ale nie przejmujcie się, co jakiś czas się pojawiają.

Jeśli trafisz na okazję to możesz ustrzelić je po 9,99 zł/sztuka, a jeśli uda Ci się trafić mega promocję, to są nawet 3 produkty (z maską) za 15 zł.

26 czerwca 2016

Somersby jabłkowe - moje ulubione piwo w kampanii Streetcom


Upał niesamowity
Można chłodzić się wodą z limonką, można kefirem.
Ale koniec końców gdy Euro na ekranach a wieczory spędzane w przydomowym ogródku - to najlepsze jest wtedy schłodzone piwo.

Dziś opowiem Wam o moim ulubionym piwie. O piwie, w którym zachwyciłam się na studiach.
Ile to razy ubolewałam nad tym, że mnie nie stać i brałyśmy inne - tańsze. Ale żadne nie smakowało jak....



Somersby, Apple Beer Drink 

Do kampanii piwa Somersby początkowo się nie dostałam.
Jednak zadzwoniła do mnie pani, że mogę wystartować w kampanii jeśli sobie ją kupię...
Nie pamiętam ile już punktów zostało potrąconych z mojego konta, ale pomyślałam sobie, że to produkt, który znam i lubię więc chyba warto.
Nie byłam pewna czy chodzi o jabłkową wersję, czy może o inną (a za pozostałymi dwoma dostępnymi na rynku nie przepadam) a może o zupełnie nową (widziałam na instagramie u ludzi z zachodu:D).
Postanowiłam zaryzykować i za pięć dni przyszła do mnie paczka.

Otwierania paczki odbyło się komisyjnie w obecności mojej mamy, siostry, mojego brata i narzeczonego.

Po otwarciu wieczka oczom ukazały się ładnie zapakowane puszeczki, puszka i butelki piwa Somersby. Wszystko odseparowane od siebie tak, by się nie poobijały.

Zobaczcie sami:


W paczuszcze od Somersby znalazły się:

  • 2 butelki o poj. 400 ml
  • 1 puszka o poj. 500 ml 
  • 24 małe puszki o pojemności 150 ml 
 oraz karta ambasadora uprawniająca do zniżkowych biletów do Multikina.

Piwo Somersby, które można spotkać w sklepie dostępne jest albo w puszce 500 ml albo w butelce 400 ml. Zazwyczaj cena ich jest taka sama, albo nawet nieco niższa w puszce.

To co wyróżnia Somersby spośród innych piw to delikatny i wyjątkowy smak piwa, który nie jest nachalny i typowo piwny lecz lekki, jabłkowy, mocno orzeżwiający, delikatnie kwaśny i musujący. 

Jeśli miałabym pić standardowe nie smakowe piwo, to nie wiem czy byłabym w stanie wypić choć jedno.
Z Somersby nie mam tego problemu:)

A dodać muszę jeszcze, że Somersby nie jest piwem typu "Radler", które ma niską zawartość %.
Somersby ma aż 4,5 % alko :) 

Udział w kampanii zapewnił wszystkim moim przyjaciołom mnóstwo świetnej zabawy.
I podtrzymuję moje zdanie sprzed kampanii:

Somersby to najlepsze piwo dostępne  na polskim rynku!

A czy Wy też doceniacie walory piwa Somersby?
A może spośród was jest jeszcze ktoś, kto się na nie nigdy nie skusił?


Somersby, piwo jabłkowe

Ocena: 6/6
Kupione w: paczka ambasadorska
Cena: od 3,49 do 4,29
Czy kupię jeszcze raz? TAK











19 czerwca 2016

Jak cię zabić, kochanie?, Alek Rogoziński

Gdy tylko dowiedziałam się jaki tytuł będzie nosić najnowsza powieść Alka byłam mocno zaintrygowana.
Czytając jego poprzednie kryminały pełne czarnego humoru jak Ukochany z piekła rodem czy Morderstwo na Korfu   mogłam się jedynie domyślać jaką fabułę przedstawi ten prężnie rozwijający się pisarz, którego uwielbiają wszystkie fanki :)


Tytuł tytułem, podoba mi się bardzo - ma przekaz i brzmi nieco poradnikowo.
Natomiast moja babcia zadała mi pytanie "Co Ty czytasz? Jak widzę ten tytuł to mi aż coś się robi" i tu zrobiła minę przerażonej kobiety. Nie wiem, może sobie pomyślała, że to jej chcę się pozbyć, by odziedziczyć jakiś spadek...

Spadek!
O właśnie... ! Tu przechodzę już do recenzji, bo w tym cała rzecz...

Jak cię zabić, kochanie?, Alek Rogoziński
Wydawnictwo Filia, Poznań 2016



Powieść, która kręci się wokół zbrodni. Zbrodni, której nie ma, ale wszystko wydawać by się mogło, że do niej prowadzi.
Przyczyną całego zamieszania jest spadek. Ogromna fortuna starej nieżyjące już babci, która bogato wyszła za mąż i planowała postawić swoją posiadłość na Placu Świętego Piotra, ale nie uzyskała pozwolenia, a Pałac Łazienkowski mógłby służyć jej za letnią rezydencję może wpaść w ręce małżeństwa Donków bądź przejmie ją parafia księdza Adama z Los Angeles. 
O wszystkim zadecyduje jednak ciąża. Jeśli Kasia, wnuczka Klementyny urodzi dziecko Darkowi ogromna fortuna trafi w ręce małżeństwa. Jeśli jednak starająca się o dziecko od lat para pozostanie bezdzietna majątek trafi w ręce kościelnych zachłanników.
Niekorzyścią okala sprawę czas - na urodzenie dziecka Kasia miała 5 całych lat, z czego czwarty rok mija im jedynie we dwoje.

Nikt nie może dłużej już czekać.

Kasia wpada na pomysł by pozbyć się męża i tym samym obejdzie fakt posiadania potomstwa z Darkiem.
Darek również wpada na podstępny plan by wraz ze swoją kochanką Dianą odstawić z tego padołu żonę,
To nie koniec zbrodniczych planów.
Siostrunie zakonne pracujące u księdza Adama również chcą przejąć fortunę, chcą ułatwić Kasi wędrówkę do Boga i wplatają w akcję kryminalną Adama, który jest bratankiem księdza. Te święte istoty nie przebierają w środkach, doskonale znają od zalążka działania gangsterskie a glock jest im równie miły co gromnica.
Miłym zaskoczeniem w powieści jest już znana wszystkim fanom powieści Rogozińskiego postać Tygrysa Złocistego, gangstera o nieco chłopaśkowatym usposobieniu.




Kto jako pierwszy dobiegnie do mety, której laurem będzie śmierć? 

Przekornie wam powiem, że nic nie będzie takie oczywiste.

Powieść kryminalna przy której rozboli was szczęka od śmiechu. 
Alek jest doskonałym kreatorem zabawnych dialogów. Całość tworzy filmową przesłonę.
Kryminał intryguje i bawi, jest idealnym narzędziem dla reżysera.
Tylko wiecie kochani reżyserowie, jeśli Alek sprzeda wam już prawa do ekranizacji, to ja pierwsza wywęszyłam, że to taki gorący kąsek i też mi się coś należy!



Genialnie tworzona akcja, barwne postacie - wszystko to sprawia, że czytając książkę czas płynie szybko i przyjemnie.
Autor w kolejnej już książce na początku przedstawia bohaterów, budując ekspozycję jak w utworach dramatycznych.
Powieść podzielona na rozdziały, umieszczona w mocno współczesnym świecie, gdzie nie brak odwołania do znanych wszystkim celebrytów.

Na koniec chciałoby się jedynie wykrzyczeć. Alku pisz! Pisz! Bo robisz to bardzo zacnie:)
A o tłumy na Targach się nie martw, bo na kolejnych zapewne braknie Ci tlenu :)

O autorze:


Alek Rogoziński - urodzony w 1973 roku w Warszawie, gdzie mieszka do dziś. Ukończył studia filologiczne. Pracuje jako dziennikarz dla magazynu Party. Kocha podróże i nie wykluczone, że kiedyś zamieszka na maleńkiej wyspie, skąd będzie czerpał siłę artystyczną. Prócz podróży jego pasją jest także muzyka.

"Jak Cię zabić, kochanie?"" to trzecie powieść autora.










 Moja ocena: 9/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 8,4/10
  

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,9 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 121,20 cm







Moją recenzję przeczytasz na portalu BookHunter, zapraszam jeśli też chcesz umieścić tam tę, bądź inną recenzję.---------------------------JAK CIĘ ZABIĆ KOCHANIE NA BOOKHUNTER.PL-------------------

16 czerwca 2016

BookHunter.pl - spraw by czytanie stało się modne!

Cześć Robale :)
Strasznie długo do Was nie pisałam i dziękuję tym samym za węszenie gdzie się podziewam :)
Już jestem, wróciłam z zielonej szkoły, obecnie jak wiecie zbliża się koniec roku a to dla nauczycieli gorrrący okres zabunkrowania w czterech ścianach i liczenia, pisania i podsumowywania całych 10 miesięcy pracy.
Kolejnym powodem są moje studia podyplomowe, ale ostatni wpis w karcie dziś uzyskałam więc już troszkę mi się zluzowało napięcie.

A do tego wszystkiego masa stresów, które już wychodzą mi bokiem.

Dziękuję za uwagę i przechodzę do sedna tego postu...



Zapraszam Cię na portal BookHunter.pl



To od teraz moje nowe miejsce pracy. Portal stworzony dla ludzi z pasją do czytania.

Chciałabym Cie serdecznie zaprosić, byś też miała w nim swój udział.

Możesz go z nami współtworzyć dodając recenzję, nowości wydawnicze i uzupełniać z nami bazę książek, która jest mocno świeża.

Za swoją aktywność otrzymasz punkty
A najbardziej aktywni, którzy będą dzielić się z nami recenzjami w nagrodę otrzymają od nas stałą recenzencką współpracę.

Jeśli jeszcze zastanawiasz się czy warto... to przestań się zastanawiać.

Czekamy na Ciebie!







7 czerwca 2016

Kiedy odszedłeś, Jojo Moyes

Kolejny raz sięgam po książkę, która jest kontynuacją.
Tym razem nie obawiałam się, bo postawiłam sobie samej wyzwanie.
Zrozumieć książkę nie wiedząc nic o pierwszym tomie.
I wiecie co, to było fascynujące odkrycie. Uświadomiłam sobie, że interpretacja powieści może być bardzo osobliwa jeśli znajduje się w niej wiele niedopowiedzeń.
Potem sięgnęłam po tom I i wiele razy zdumiona mówiłam do siebie "A to ciekawe..."

Kiedy odszedłeś, Jojo Moyes
Wydawnictwo Znak Między Słowami, Kraków 2016


Wyobraź sobie, że w jednej chwili w ruinach legnie cały Twój świat.
Osoba, którą kochałaś i dla której żyłaś umiera.
Wciąż jesteś młoda i ktoś powiedziałby, że całe życie przed Tobą, a jednak dla Ciebie ono niemal się skończyło. 

A jeśli... A jeśli on przed śmiercią powiedział Ci "Po prostu żyj dobrze. Po prostu żyj," 


Ten jeden prosty komunikat sprawił, że  Louisa zaczyna wypełniać zakończoną misję swojego ukochanego Willa. 
Przez pierwsze miesiące żałoby wypełnia jego marzenia, wyjeżdża do Francji i chłonie każdą chwilę. 
Nic jednak nie trwa wiecznie, o czym nie raz już mogła przekonać się Lou.
Postanawia wprowadzić do swojego życia więcej normalności. 
Przenosi się do Londynu i tam niemal wciąga się w wir pracy. Nie jest to szczyt marzeń, ale dla Louisy praca w knajpie na lotnisku jest oderwaniem od problemów. Tam zadręcza się problemami innych ludzi, którzy topią smutki w kieliszku. Do swojego mieszkania wraca późno i nie czuje się tam ani trochę zakorzeniona. Po prostu wraca, wypija lampkę wina i idzie spać, albo od czasu do czasu wychodzi na dach, by trochę pomyśleć.
Tej feralnej nocy Lou zsuwa się z dachu, cudem ocierając się o śmierć. 
Dziewczyna jest cała połamana i poobijana a jednak żyje. Sama przyznaje, że robiła to by spojrzeć w oczy śmierci, by przekonać się czy Will po tamtej stronie jej potrzebuje. Ale nie skoczyła z dachu celowo.

Nie potrafi jednak wytłumaczyć swoim bliskim, że to był tylko zwykły spacer po dachu. Wszyscy osądzają ją, myślą, że próbowała popełnić samobójstwo. 

Louisa nie jest w stanie sama poradzić sobie z codziennymi obowiązkami i na prośbę rodziców wprowadza się do swojego rodzinnego miasteczka.Znajome otoczenie nie sprzyja w jej rekonwalescencji. Rodzice zgadzają się by wróciła do swojego mieszkania pod warunkiem rozpoczęcia terapii dla osób pogrążonych w żałobie.

I znów gdy zaczyna się wszystko wracać na prostą niespodziewany dzwonek do drzwi wywraca życie Lou do góry nogami. W drzwiach stoi młodziutka dziewczyna. W skrócie wyjaśnia, że jest córką Willa. 
Louisa choć początkowo nie chce uwierzyć, zaczyna zaprzyjaźniać się z Lily. Staje się dla dziewczyny niemal matką, która prowadzi ją przez burzliwe nastoletnie  życie,

Czy uda im się stworzyć więź? Czy rozwikłają historię pojawienia się na świecie Lily?

Powieść przesycona emocjami. Tak skrajnymi, że po salwach śmiechu ubawiona dobrym, wyszukanym humorem naraz miałam ochotę płakać ze wzruszenia. Dawno nie czytałam powieści z takim zapałem.
Chciałabym nadal śledzić losy.

Druga część cyklu "Zanim się pojawiłeś" powstała na życzenie czytelników. A teraz moim życzeniem jest by powieść była kontynuowana.

Na szczęście nie żegnam się z historią wykreowaną przez Jojo Moyes. Dlatego, że...

Już 10 czerwca w piątek do kin wchodzi film "Zanim się pojawiłeś" ekranizujący losy bohaterów. 
Ja nie mogę się już doczekać i jutro rezerwuję bilety.
A w Znaku szepcze się również o niespodziance jaką mamy dla widzów.
Odwiedzajcie więc Multikino i cieszcie się prezentem (a przede wszystkim filmem).
Wklejam trailer i zachęcam do udania się na premierę.




Jojo Moyes urodziła się w 1969 roki. To brytyjska dziennikarka i pisarka. Jest jedną z nielicznych autorek, które otrzymały dwukrotnie Romantic Novel of the Year Award, przyznawaną przez Romantic Novelists' Association. Jojo Moyes to ulubiona autorka milionów czytelników, a jej pisarstwo jest światowym fenomenem wydawniczym. Udało jej się wyrównać rekord należący do Harlana Cobena i Stephena Kinga – trzy jej książki znalazły się równocześnie na listach bestsellerów „New York Timesa”. Na listach najlepiej sprzedających się tytułów wyprzedza Marie Kondo, Paulę Hawkins czy George’a R. R. Martina.

Poprzednia książka o perypetiach Lou Clark sprzedała się w ponad 5 milionach egzemplarzy (w Niemczech utrzymywała się na pierwszym miejscu list bestsellerów przez rekordowe 46 tygodni). Film na jej podstawie trafia właśnie na ekrany kin.

 Moja ocena: 8/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 7/10
Średnia ocena z goodreads.com: 3,7/5   
  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,7 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 124,10 cm

4 czerwca 2016

Kolonie, zielona szkoła - złote rady dla rodziców



Pamiętam ten moment gdy pierwszy raz jechałam na kolonię.
Miałam 8 lat i gdy wsiadałam do pociągu było mi niedobrze. Czułam potworny lęk przed rozstaniem.
W przedziale szybko mi przeszło. Po 10 dniach zaczęłam tęsknić.
Z budki telefonicznej dzwoniłam do domu i szlochałam by po mnie przyjechali - byłam nad morzem, a sama mieszkam w górach :)

Dziś chciałam się z Wami podzielić radami, które zdążyłam sobie poukładać w trakcie kilkuletniego doświadczenie w pracy wychowawcy kolonijnego.

1. Uzyskaj informację



Nie ważne czy już postanowiłaś, czy jeszcze nie.

Na spotkanie z wychowawcą warto się udać.
Jeśli zamierzasz wysłać dziecko na kolonię lub Zieloną Szkołę nie przychodź na spotkanie nieprzygotowana. Nie chciałabyś by osoba, która miałaby przekazać Ci informację przyszła kompletnie zielona.
My też oczekujemy pytań.

Zrób listę wszystkich kwestii, które wydadzą Ci się niepewne i zagadkowe. 
Nie bój się pytać. Jeśli to krępujące pytanie, zadaj je po zebraniu osobiście.

Pamiętaj, że jeśli wychowawca czegoś nie wie i nie umie odpowiedzieć Ci na pytanie na pewno stanie na głowie by Ci odpowiedzieć, ale nie zrobi tego od razu. Być może oddzwoni do Ciebie, spotka się z Tobą albo wyjaśni to na spotkaniu tuż przed wyjazdem.

Weź notes! Na spotkaniu wychowawca poda Ci wszystkie niezbędne informacje.
Notuj telefony, informacje, zapisz dane firmy przewozowej.
Weź numer telefonu od wszystkich wychowawców, którzy będą na wyjeździe z Twoim dzieckiem. Zazwyczaj wychowawcy podają godziny w jakich można dzwonić - jeśli między 8:00 a 9:00 do wychowawczyni próbuje dodzwonić się kilkunasta rodziców to złapanie otwartej linii może się okazać wyzwaniem.

Zabierz ulotki i informacje.
Poproś o program wycieczki i szczegółowy plan. Masz prawo wiedzieć gdzie i kiedy będzie Twoje dziecko. Zapytaj o przewoźnika i nocleg. Odwiedź ich strony internetowe. Zapisz informacje ze storny (lokalizację, numery telefonów)

2. Poinformuj


Nie ma rzeczy, o której nie mogłabyś powiedzieć wychowawcy. 

Powiedz nawet o tych sprawach, które Cię krępują. Tobie zdecydowanie będzie łatwiej powiedzieć, że Twoja córka musi zasypiać przy zaświeconym świetle niż jej. Chyba wolisz sama powiedzieć, że Twój syn boi się nocą chodzić sam do łazienki niż narazić go na niepotrzebny stres z tego powodu, bo wstyd było Ci powiedzieć.

Choroby i leki 

W oświadczeniu zapewne napiszesz to co trzeba, ale dokładnie to przemyśl.
Napisz to co istotne i to, co nawet wydaje Ci się błahe.
Jeśli uważasz, że nie ważny jest fakt, że Twoje dziecko brało antybiotyk tydzień wcześniej to jesteś w błędzie. Przebywanie na słońcu po zażywaniu antybiotykoterapii jest nie najlepszym rozwiązaniem, a wychowawca musi wiedzieć o tym gdyby coś się stało.

O wszystkich przewlekłych chorobach wiesz. Nie bój sie rozpisywać, a jeśli nie zmieścisz się w rubryce podaj informacje bezpośrednio do wychowawcy, który to odnotuje.

To samo tyczy się wszystkich alergii i uczuleń.

Obawy i lęki

Jeśli Twoje dziecko boi się zwierząt to koniecznie powiedz o tym wychowawcy, inne lęki i obawy jakie spotykają Twoje dziecko są bardzo ważne w informacji. Jeśli Twoje dziecko boi się ciasnych zamkniętych pomieszczeń nie łudź się, że nagle stanie sie superbohaterem i wejdzie do jaskini. Owszem, może tak być, ale nauczyciel musi wiedzieć, by nie naciskać na Twoje dziecko. Lęk od fanaberii czasem ciężko odróżnić.

Gdy dziecko jest niejadkiem 

Wiem, że spędza to sen z oczu wielu matek. Wszystko jest do przeżycia. Ja byłam wegetarianką i nieszczególnym smakoszem jedzenia ale z głodu nie umarłam. Ważne jest by przekazać wychowawcom czego nie je Twoje dziecko, jeśli nie zje brukselki, to po prostu należy dopilnować by dostało porcję zupy bez niej. Jeśli nie je mielonych, to nie umrze z głodu gdy zje same ziemniaki z surówką, ale pamiętaj by zapewnić dodatkowe fundusze dla dziecka na bułkę drożdżową, którą będzie mógł dojeść za jakiś czas. Przypomnij dziecku by wtedy upomniało się, że jest głodne.
Ps. Pamiętaj o sobie, jeśli Twoje dziecko nie je szpinaku to jest ten moment gdy w domu możesz jeść szpinak na śniadanie, obiad i kolację :)

3. Porozmawiaj z dzieckiem 



Opowiedz mu o swoich pozytywnych doświadczeniach. Pokaż zdjęcia ze swoich kolonii.
Nastaw dziecko pozytywnie i poinformuj jak będzie przebiegał jego wyjazd. 
Nie mów: "To krótki wyjazd, niedługo wrócisz" jeśli tak naprawdę jest to ponad tygodniowy wypad. Dla dziecka to wcale nie będzie krótko. Zamiast tego powiedz: "Tydzień to 7 dni, tyle ile chodzisz do szkoły i jeszcze weekend, to sporo czasu by pozwiedzać i dobrze się bawić"

Uciesz się i nie przelewaj lęków na dziecko

Pod żadnym pozorem nie mów o swoich obawach. Nie komentuj wiadomości o wypadku autokaru w Himalajach - Ciebie ani Twojego dziecka to nie dotyczy Nie wywołuj paniki.
Nie mów, że będziesz tęsknić. Nie płacz, bo to oznaka złych emocji.
Ale też nie próbuj pocieszać tak: "Nie martw się o nas, będziemy się dobrze bawić, pojedziemy do kina na Angry Birds w 3D i pizzę, a na kolację codziennie zjemy lody," Dzieci boją się, że coś je ominie gdy nie będzie ich w domu a potem będą tego żałować.

Upewnij go, że gdyby coś złego się stało, będziesz mogła przyjechać. Ale nie zapewniaj go o tym, że przyjedziesz gdy zatęskni. Bądź opiekuńcza ale konsekwentna. 


4. Kilka uwag o pakowaniu 



Ubrania - tylko najpotrzebniejsze. Pakujcie je razem. Niech zapamięta gdzie, co jest zapakowane. Najważniejsze to zapamiętać kolory ręczników i bieliznę oraz nowe ubrania. Możecie oznaczyć je na metkach umownym znakiem np. śnieżynką :)

Ja nadal popełniam ten błąd i przeciążam torbę bagażową. Ale dziecko nie ma tyle sił by ją donieść z dworca czy parkingu do pensjonatu.

Nie pakuj dziecku leków do torby. Zapakuj je do woreczka strunowego, podpisz imieniem i nazwiskiem. Dołącz karteczkę o podawaniu leków z informacją (3xdziennie, na czczo, tylko w razie bólu głowy itd.) Pamiętaj o upoważnieniu dla wychowawców - możesz je dostać od lekarza, gdy są to leki na receptę, bądź napisać sama.
Nie wyposażaj dziecka w apteczkę. Wychowawcy mają swoje - naprawdę dobrze wyposażone. 

Nie dawaj dziecku telefonu. Później napiszę jaki jest główny powód. Tu wspomnę, że łatwo go zgubić, ktoś może go ukraść, zwłaszcza gdy w ośrodku przebywają też inne grupy wycieczkowe. Poza tym dziecko zamiast skupiać się na wycieczkach czy krajobrazie za oknem w autokarze myśli o tym czy Pou nie jest głodny. Jeśli będziesz chciała porozmawiać, wychowawczyni przekaże telefon Twojemu dziecku.

To samo tyczy się wszelkich tabletów, smartzegarków i innych gadżetów.
Decyzja co do aparatu fotograficznego należy do Ciebie - według mnie wychowawcy zrobią Twojemu dziecku sensowne zdjęcia wszędzie tam, gdzie będzie to warte uwagi.

Spakuj niemal wyłącznie sportowe ubrania, dwie pary butów (kryte sportowe i sandały) oraz klapki basenowe, płaszcz kup ten za 3 zł z kiosku (zajmuje mniej miejsca) a jeśli się podrze to nie problem by kupić następny, zadbaj o nakrycie głowy.

Przybory higieniczne: szampon i żel pod prysznic oraz pastę (najlepiej podzielić się z kolegą - ja to a ty tamto i będziemy się wymieniać), małe opakowanie chusteczek nawilżających, 2 ręczniki, krem z filtrem i środek odstraszający komary, szczotkę do włosów, gumki  itd.

5. Podróż


Pożegnanie i wsadzenie dziecka do autobusu to trudny moment i dla matki i dla pociechy. Obserwowałam tysiące pożegnań i gdy nie pojawiają się łzy to w większości przypadków obserwuję drganie podbródka. Próba zahamowania emocji jest tu kluczowa i naturalnie dzieje się tak w wyniku matczynego instynktu. Nie słuchaj rad o uwalnianiu emocji. Jeśli będziesz szlochać przy dziecku ono albo zacznie Cię pocieszać i wyjedzie pełne obaw o to, czy aby na pewno nie płaczesz za nim dniami i nocami (a może jednak coś Cię boli i Tobie stanie się coś złego?) albo samo się tak rozpłacze, że ani Ty ani wychowawcy nie będą w stanie przekonać go by wsiadło do autokaru - i po wakacjach.

To co zapakujesz mu w bagaż podręczny jest kluczowe. Na pewno znajdą się tam słodycze, chipsy i paluszki - a nawet jeśli tego nie zapakujesz to bądź przekonana, że Twoje surowe zakazy na nic się nie zdadzą, bo podróż to jeden wielki poczęstunek :)
Dlatego nie przekarmiaj dziecka śniadaniem. Raczej daj mu do zjedzenia coś lekkiego. Nie proponuję podawania płatków z mlekiem, bo to spowoduje nudności i pobudzi perystaltykę. Daj mu raczej coś lekkiego, co jedynie pobudzi układ pokarmowy do pracy: kanapkę z wędliną i sałatą, lekką jajecznicę na maśle albo tost z dżemem.
Daj dziecku coś na drogę: jedną niewielką słodką rzecz (bez czekolady) np. zbożowe ciasteczka, na słono daj coś niewielkiego np. wafle ryżowe czy mała paczkę krakersów dodatkowo zapakuj kanapkę (jedną! - potem wszystko i tak ląduje w koszu, a niektóre dzieci chowają kanapki przed wychowawcami w obawie o to że "mama kazała mi zjeść" - nie chcesz chyba by dziecko na drugi dzień cierpiało z powodu zepsutej kanapki) możesz dać też wygodny do jedzenia owoc: jabłko, banan.
Nie dawaj dziecku: gazowanych napojów, groszków, cukierków, lizaków, paluszków, batonów z czekoladą, które natychmiast się rozpuszczają, gum i innych, którymi dziecko mogłoby się zadławić.

Bez obaw, podróż szybko mija. Jest wesoło i radośnie a wychowawczynie zadbają o to, by dziecko nie pytało "Daleko jeszcze?" tylko czerpało przyjemność i pozytywnie nastroiło się do tego co go czeka.
Naucz dziecko, by o wszystkim mówiło pani, by nie wstydziło się powiedzieć, że chce siku, bo trzymanie do ostatniej chwili może źle się skończyć.
Umówcie się z wychowawczynią, że po dojeździe wyśle Wam smsa, że dojechaliśmy.
Teraz trudno jest rozmawiać z rodzicami: trzeba na miejscu dopełnić dokumenty, zakwaterować dzieci, pomóc im w odświeżeniu po podróży, wypakowaniu. To czas na przekazanie Twojemu dziecku niezbędnych informacji o korzystaniu z obiektu noclegowego. Nie przeszkadzaj, zadzwoń kilka godzin po przybyciu. 

Przed każdą wycieczką autokar jest sprawdzany u przewoźnika i przechodzi bezpośrednią kontrolę policji. O wyjeździe poinformowany jest najbliższy komisariat - uwierz, Twoje dziecko jest bezpieczne i nie stanie się nic złego.

6. Telefonowanie


Zachowaj zdrowy rozsądek. 
Nie wieszaj się na linii telefonicznej. Ustalcie z wychowawczynią godziny telefonów. A ja powiem Ci co jest najlepszym rozwiązaniem:

Dzwoń w godzinach porannych by rozmawiać z dzieckiem. Tuż po śniadaniu a przed wyprawą dziecko jest pełne zapału, nie tęskni - przeciwnie nie może się doczekać co czeka go tego dnia. Nie zdziw się, że nie będzie chciało z Tobą rozmawiać. Chce pokazać, że jest dzielne, dobrze się bawi, a nuż ominie go bitwa na poduszki.

Pod żadnym pozorem nie dzwoń do dziecka wieczorem. To czas gdy dziecko po dniu pełnym emocji zaczyna się wyciszać. Ma czas myśleć o Tobie i domu, to czas tęsknoty. Jeśli teraz zadzwonisz zapewne się rozklei.
Naturalnie, że chcesz wiedzieć jak spędziło dzień, czy zjadło i  czy było grzeczne. Zadzwoń do wychowawczyni - ona wszystko Ci opowie, a unikniecie problemów z zaśnięciem dziecka.


7. Co zrobić gdy dziecko płacze? 



Zadzwoń i go uspokój. Nie mów "Mamusia zaraz Cię zabierze" bo to niczemu nie będzie służyło. Powiedz: "U nas wszystko w porządku, nie martw się. Chcemy żebyś dobrze się bawił" Nie przeciągaj rozmowy. Pozostaw dziecko opiece wychowawców, oni na pewno uspokoją Twoje dziecko. My wiemy jak odwrócić jego uwagę od tęsknoty

Masz obawy, pytania?
Możesz zapytać mnie ;)


Chętnie też usłyszę od Was jak to było z waszymi wyjazdami. Zdarzało się Wam płakać?
Jak je wspominacie?

Podzielcie się swoimi uwagami na temat tego jakimi ludźmi byli wasi wychowawcy, jakie błędy popełniali, a być może i ja się czegoś jeszcze nauczę :)

Pozdrawiam
Przede mną dwa tygodnie Zielonej Szkoły i szkolnych wypraw.

Będę jednak z Wami w stałym kontakcie :)

1 czerwca 2016

6 propozycji na Dzień Dziecka dla dorosłych i konkurs

Dziś Dzień Dziecka.
Ja powtarzam sobie, że taki dzień mam zawsze, bo pracuję w przedszkolu.
Ale podpowiem Ci co możesz zrobić dla siebie by poczuć się jak dziecko: radośnie i fajnie.


1. Kup sobie kolorowankę i kredki

www.kobietakreatywna.pl







Jako dziecko nieszczególnie lubiłam kolorować. Pamiętam fascynację kolorowanką Scooby Doo, którą dostałam od mamy, ale nic poza tym, no może to, że zawsze zazdrościłam dzieciakom sąsiadów, których mama była nauczycielką, że mieli w domu całe pudła małych kredek. Zawsze myślałam, że uczniowie muszą być strasznymi gapami, a mama sąsiadów bohaterką, która po lekcji sprząta podłogę w sali zasypaną kredkami.
Wracając do teraźniejszości - wszystkie znane mi dzieci uwielbiają kolorować, z moimi uczniami wymieniamy się kolorowankami, nałogowo je kserujemy, by mieć taki sam rysunek a potem porównywać swoje poczynania.

To nie tylko wyzwala radość, ale według najnowszych doniesień jest jednym z lepszych sposobów na ukojenie nerwów.

2. Tańcz i śpiewaj 


Ciapa la Galeina - absolutny hit w każdej sekcji dziecięcej Zumby :) Gdy moje dzieciaki wołają "jeszcze" po 4 tańcu ja padam ze zmęczenia :D



Piosenka skakanka - kolejny przebój wielu imprez szkolnych. Osobiście nie wiem jak można bez tej zabawy w kółku przeżyć na wycieczkach czy zielonej szkole. Śpiewa cały autokar i każdy w mig nastraja się pozytywnie, bo jak tu nie mieć dobrego humoru przy takiej piosence :)

3. Zjedz lody

Pamiętasz czasy, gdy stać Cię było tylko na Lulka za 35 groszy, albo za pałkę wodną (my tak je nazywaliśmy) za 20 groszy? A ta radość, gdy trafiłaś na dostawę i akurat były o smaku Coli?

Dziś pewnie stać cię na lody z droższej komory w sklepowej zamrażalce. Nie szczędź sobie. Dziś Dzień Dziecka :)


4. Obejrzyj ulubioną bajkę lub film dla dzieci 



Jeśli miałby to być film to na pewno byłoby to "Małolaci Ninja", ale że znam każdy dialog na pamięć i niedawno przy okazji emisji w tv nadrobiłam to co umknęło mi przez te kilka lat gdy leciały okrągło puszczane na VHS.

Dziś będę więc oglądać "Zaplątani" - to nic, że też znam ją na pamięć. To moja ukochana bajka i koniec. Mogę oglądać ją non stop (a dziś koniecznie w połączeniu z lodami)


5. Pocałuj mamę



Dzieci są spontaniczne i naprawdę uczuciowe. A co najważniejsze wyrażają swoją miłość zupełnie bezinteresownie. Przyznaj, że tobie nie zawsze się to zdarza?

Dziś absolutnie zrób to, czego pewnie dawno nie robiłaś. Przytul się do mamy i daj jej buziaka - jak wtedy za dzieciaka.

Zobaczysz jakie to miłe

6. Zrób sobie prezent



 Postanowiłam sobie zrobić prezent. I ty także go sobie zrób. Kup coś co będzie kojarzyć Ci się z dzieciństwem. Ja gdy tylko zobaczyłam perfumy o zapachu gumy balonowej w Naturze nie mogłam się im oprzeć. Do tego dokupiłam płyn do kąpieli o zapachu Coli z Ziaji seria Maziajki.

I myślałam, że to by było na tyle :) 
Ale rodzice po powrocie z pracy także postanowili zrobić mi niespodziankę. Dostałam od taty pudełko Tofflairsów a mama postanowiła ugotować moją ulubioną potrawę z dzieciństwa: Gołąbki :) 

Teraz na 100% byłam przekonana, że to już koniec mojego dnia dziecka. Aż do niedawna, gdy piszę sobie tę notkę a do pokoju wchodzi mój narzeczony i mówi: "Zrobiłem nam prezent na Dzień Dziecka, chodź" 
Tego się nie spodziewałam. P. kupił nam Quada, stwierdzając, że należy nam się trochę frajdy :D
To kończę notkę i lecę się szykować bo na 19tą jestem umówiona na plenerowy wypad na Quadzie :D 
Kocham tego szaleńca 


A Wam polecam być dzieckiem każdego dnia, bo to wyzwala radość i sprawia, że dzień staje sie piękniejszy. 

A ja by go Wam umilić mam na facebooku rozdawkę :) Jak macie ochotę zapraszam 



https://www.facebook.com/zaklecienaszczescie/photos/a.432348266967823.1073741828.432323503636966/534292176773431/?type=3