31 marca 2016

ROYAL CANIN Kitten Instinctive in Gravy


Cześć :)


Dziś spieszę do Was z nietypowym postem.
W zasadzie to nie ja powinnam go pisać a mój kot, ale uwierzcie mi na słowo, on strasznie nieczytelnie pisze na klawiaturze. Normalnie jakby to kurka pazurkiem skrobała.

Szeptano-mruczaną opinią mojego kociaka piszę opinię na temat karmy Royal Canin Kitten Instinctive.

Zazwyczaj recenzuję słodycze i inne produkty spożywcze.
Dziś nietypowo z racji kampanii na portalu TestMeToo
Dodam tylko, że niedługo pojawi się kolejny post z tej serii.

Żebyście nie musieli pisać pod spodem "Nie znam. Nie jadłam, nie próbowałam" proponuję Ci byś podzielił/a się swoimi doświadczeniami z kociakami.
Macie? Lubicie?
Chętnie poznam waszych towarzyszy:)

 ROYAL CANIN Kitten Instinctive in Gravy



Karma Royal Canin Kitten Instinctive jest przeznaczona dla kociąt do 12 miesiąca życia a także jest odpowiednia dla kotek w ciąży. 

W saszetkach znajduje się 85 g karmy mokrej w postaci małych kawałków zatopionych w półprzezroczystym brązowym sosie. 
Kawałki mięsa mają bardzo miękką strukturę ale sprężystą. Ich konsystencja nie sprawia żadnych trudności podczas gryzienia i przełykania nawet gdy podamy ją niewielkim kociakom a formuła dopasowana jest by nie podrażniać wciąż wrażliwego układu pokarmowego kota w drugim etapie życia. 
Karma opracowana jest w taki sposób by sprzyjać odporności i wspomagać prawidłowy wzrost i rozwój naszych milusińskich. 

Powąchane: "Och, to pachnie i pachnie a otwór taki wąski, moja głowa się tam nie mieści - Klaudio pomóż!"
 Karma ma dość intensywny zapach, zdecydowanie przypadnie do gustu każdemu kociakowi
Mój gdy tylko czuje od razu robi się niecierpliwy. 

"Serio mogę wszystko?"

Karma straszliwie posmakowała mojemu kotu. Myślę, że stała się ona jedną z ulubionych karm mojego kota. 

By prawidłowo odżywiać swojego kota karmiąc go mokrą karmą Royal Canin Kitten Instinctive należy zapoznać się z tabelą podawania pokarmów.
Ilość podawanych saszetek zależna jest od wagi oraz tego, czy kot odżywiany jest wyłącznie mokrą czy również suchą karmą.
To było mraśne :)

Mój kot to zdecydowany fan karmy Royal Canin Kitten Instinctive. 
Rozkochał się w jej zapachu, niesamowicie smakuje mu połączenie mięsnych kawałków w aksamitnym sosie. Już samo opakowanie wywołuje w nim euforię, nie muszę chyba wspominać jak zadowolony jest gdy ma pełny brzuszek. 
Saszetka choć ma 85 gram zdecydowanie pozwala nasycić jego potrzeby. Po zjedzeniu nie domaga się by cos jeszcze dojeść. 
Po 7 dniowych testach zauważyłam, że ma w sobie mnóstwo energii i nawet stał się bardziej radosny. Choć może to także zasługa wiosny ;)  
Jeśli spodobała Wam się kampania i chcielibyście tak jak ja mieć wpływ na selekcjonowanie i rekomendację wartościowych produktów, to serdecznie zapraszam




TestMeToo - dołącz do nasTestMeToo - dołącz do nas

30 marca 2016

Anatomia uległości, Augusta Docher

Czy świat zdominowany jest przez mężczyzn? 
Czy kobiety czerpią satysfakcję z uległości? 
Gdzie leży granica?
Dlaczego literatura erotyczna dla kobiet z wątkiem pana i uległej jest tak popularna? 

Anatomia uległości, Augusta Docher 
Wydawnictwo Lucky, Radom 2016

Szalona trzydziestolatka, inteligentna, wykształcona. To tylko, albo aż Melania Duvall. Demon uwieziony w kobiecym ciele, diabelsko seksowny demon... Kobieta owijająca sobie mężczyzn wokół palca.
Melania ma typowe cechy przywódcze, to kobieta o gorącym temperamencie, to erotyczna modliszka, która na swe ofiary wybiera młodzieńców. Melania rozkochuje ich w sobie, sprawia, że faceci wariują na jej puncie a ona bezczelnie zostawia ich samych, bo kolejny wieczór w klubie należy już do niej i nowego chłopaka.

Na jednej z imprez spotyka Adam Hardinga. Bogaty, przystojny, mądry i onieśmielający facet wkracza do gry.
Wyzwanie jest nie łatwe: oto mężczyzna koło trzydziestki chce zdobyć legendarną klubową bywalczynię Melanię Duvall. 
Stawka jest wysoka a gra warta świeczki.

Szczęśliwie ich drogi spotykają się na biznesowej ścieżce.



Anatomia uległości
Ten tytuł mnie zgubił: od razu pomyślałam sobie, że to Melania jest dominą, a jej mężczyźni uległymi.
Stereotyp wedle moich oczekiwań nie został przerwany.

Adam Harding to facet, który nie da sobą pogrywać. To nie przypadkowy młodzian z nocnego klubu a doświadczony mężczyzna z przeszłością.

Jeśli jesteście ciekawe czy tak drapieżna kobieta jak Melania sprosta wymaganiom Adama? Czy porzuci swój żywioł i stanie się uległą? 

Powieść, która śmiało poprowadzi Cię za rękę do świata erotycznych doznań, do rozkoszy wywołanej BDSM, do świata relacji pomiędzy kochankami nie tylko we dwoje ale uchyli rąbek pościeli do krainy gdzie seks to nie tylko 1+1.
Polecam książkę wszystkim fanom (choć chyba fankom) literatury erotycznej, a także tym, którzy trochę czują się samotni.

Książkę naprawdę lekko sie czyta, fabuła sprawia, że nie chcesz poprzestać na kilku rozdziałach. Augusta Docher w mojej opinii słynie z lekkiego pióra choć książka jest naprawdę nie mała jeśli chodzi o objętość stron.
Jednak to co trochę mnie zbiło z tropu to nieuchronne porównywanie jej do klasyków literatury, które znalazły się już na liście bestsellerów w Nowym Jorku. Brak mi trochę tego świeżego powiewu, jak choćby fakt by przenieść powieść na polskie realia. Nie będę już wspominać o własnych preferencjach, że tym razem spodziewałam się wiodącej roli w układzie po stronie kobiecej.


O autorze:


"Mama, żona, córka i siostra.
Plastyczka, księgowa, manicurzystka i pisarka.
Ogrodnik, kura domowa i bizneswoman.
Polka, Ślązaczka.
Tradycjonalistka modyfikowana.
Ale przede wszystkim kobieta z krwi i kości"

Moja ocena: 8/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 7,6/10



  • Po przeczytaniu ubiegłej książki zyskałam  1,3 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 4,4 cm do akcji "Przeczytem tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 143,60 cm


Ps. 
Jeśli jesteś blogerem i recenzujesz na blogu książki, zapraszam Cię na FP autorki - aktualnie trwa akcja w której siedmiu blogerów trzyma egzemplarz do recenzji :) 

26 marca 2016

Milka Mini Eggs

Milka swoich milusińskich bardzo rozpieszcza w okresie Wielkanocy.
Po ostatniej recenzji bardzo słodkich jajek czekoladowych czas na coś mniejszego :)

Milka Mini Eggs
Draże w kształcie jajeczek z czekolady mlecznej z mleka alpejskiego



Czekoladowe jajeczka są luzem wrzucone do fioletowej torebeczki.
Na opakowaniu w centralnej jego części znajduje się kolorowe jajeczko z przesłodkim obrazkiem dwóch bawiących się na zielonej łączce białych króliczków.
Gdzieś tam lata sobie w tle motylek, nad głową fioletowy ptaszek a na środku króliczki ułożyły sobie wieżę z tych kolorowych jajeczek.
Opakowanie urocze i słodkie.
Na odwrocie umieszczono informacje pierwotnie tylko w językach obcych, ale polski dystrybutor na opakowaniu umieścił swoją wlepkę.

W opakowaniu znajduje się 100 g czekoladowych jajeczek

Jajeczka są w czterech pastelowych kolorach: fioletowym, białym, różowo-buraczkowym i pomarańczowym.
Kształtem przypominają jajka, ale są naprawdę niewielkie, mają może ok. 1,5 cm wysokości.

Te kolory zawdzięcza im cukrowa skorupka.
Twarda i trochę przypominająca chrupką skorupkę z jajka. Skorupka jest słodka trzeszczy w zębach i w zasadzie nie ma innego smaku niż cukrowo-lukrowy.

W środku pod skorupką znajduje się czekoladowe wypełnienie. Jest to czekolada smakiem przypominająca tradycyjną mleczną milkę, ale jakoś tak inna. Mniej mleczna bardziej czekoladowa, całkiem niezła. Odpowiednio słodka, ale w połączeniu z cukrową skorupką robi się już w całości zbyt słodko.
Konsystencję ma także delikatnie rzadszą i bardziej kremową niż zwykła czekolada. 

Smakiem jajeczko przypomina mi powiększonego Lentylka.
Nie jestem fanką takich przysmaków. Było spoko, ale zbyt twardo, całość skoruki po nagryzieniu trzeszczała a spotkanie z dziąsłem sprawiało, że nagryzanie stawało się nawet bolesne.

Nie polecałabym dzieciom, ba nie dałabym takiemu maluszkowi do 5tego roku życia nawet ich zjeść.

Skład:
cukier, tłuszcz kakaowy, odtuszczone mleko w proszku, miazga kakaowa, serwatka w proszku (z mleka), tłuszcz mleczny, emulgator (lecytyna sojowa), skrobia modyfikowana, aromaty, matodekstryna, barwniki (antocyjany, czerwień buraczana, karoteny, ekstrakt z papryki)




W 100g
W porcji 25 g (1/4 op.)
W 1 jajeczku
Wartość energetyczna:
495 kcal
124kcal
20 kcal
Białko:
4,7g
1,2 g
0,2 g
Węglowodany:
69 g
17,5 g
2,8 g
Tłuszcz:
22 g
5,4 g
0,9 g

Mini Eggs, Milka
Ocena: 3/6
495 kcal/100g
ok 20 kcal/1 jajeczko (4 g)
Kupione w: Rossman
Cena: ok. 3,99 zł
Czy kupię jeszcze raz? Nie

23 marca 2016

Dietetyczna jajecznica bananowa z rodzynkami - jajecznica na słodko (230 kcal)

Miałam w swoim życiu szalony okres gdy omlety mi się znudziły, serki wiejskie też, a śniadanie białkowe jem na zmianę z węglowodanowym.
Musiałam się ratować i powstało szaleńcze połączenie, ale naprawdę bardzo smakowite.

I choć zapewne wyda wam się dziwne jak można jeść słodką jajecznicę, to zapewniam Was, że jest ona pyszna i zdrowa :)

A  że święta za pasem, to jajka na tapecie :)

Dietetyczna jajecznica bananowa z rodzynkami - jajecznica na słodko



Na 1 porcję:

  • 2 białka
  • 10 g odżywki białkowej o smaku jogurt cherry
  • 1 banan
  • 2 łyżki rodzynek
dodatkowo ulubiony serek homo :) u mnie truskawkowy Vitello z Biedronki

Białka ubić, dodać rozgnieciony banan i wsypać odżywkę. Dodać rodzynki i smażyć na rozgrzanej patelni posmarowanej leciutko olejem kokosowym



21 marca 2016

Jajka od Milki, Milka Löffel Ei z nadzieniem mlecznym i kakaowym

Widziałam te jajeczka już któryś raz z kolei na sklepowych półkach.
Zazwyczaj w opcji 4 sztuk w uroczej fioletowej wytłaczance.
Koncepcja fajna ale z góry zawsze zakładałam, że cztery jaja to za dużo :)

Gdy spotkałam jajko w Kauflandzie i to w dwóch smakach od razu pomyślałam sobie, że to opcja dla mnie bardzo wygodna:)
Wzięłam:


Jajka od Milki, Milka Löffel Ei z nadzieniem mlecznym i kakaowym
Czekoladki mleczne z mleka alpejskiego w kształcie jajeczek wypełnione kremem mlecznym oraz nadzieniem kakaowym

Dwa jajeczka wielkości jaj bażanta (i tak wiem, że nie wiecie jakiej wielkości są jaja bażanta :d), ok. wielkości o 1/3 mniejsze niż standardowe jajka eS.

Każde z jajeczek waży 34 gramy. 

Owinięte w sreberka zadrukowane fiolerowo w centki - kremowe dla wersji mlecznej i rude dla wersji kakaowej.
Na sreberko naklejona jest częściowo naklejka z informacjami.
Do jajeczek dołączono słodkie, maleńkie fioletowe łyżeczki.

Jajeczka mają owalny kształt, ale na górze został on przełamany :)
Ząbki wieńczą jego szczyt a spod ząbków wyłania się czekoladowa kopuła. 
Jajeczka są urocze i naprawdę ich estetyka zasługuje na uwagę. 
 
W środku jaja widać łączenie czekoladowym spoiwem.
Czekolada mleczna ale raczej w ciemniejszym odcieniu, dość błyszcząca i od razu widać, że dobra gatunkowo.


Próbowałam równo ściąć wierchołki jaj, ale jak to już z jajami bywa ciężko to poczynić idealnie :)
We wnętrzu ukazuje się krem ( tu zagadka dla was i dla mnie, nieumyślnie zamieniłam miejscami jaja).

Wewnątrz ciemnego jajka znajduje się kakaowy krem o kilka tonów jaśniejszej barwie niż czekolada. 

W środku jasnego jajeczka natomiast znajdziemy jasny niemal biały, lecz o delikatnie kremwej barwie mus. 

W tym miejscu muszę się przyznać, że spierdzieliłam sprawę, bo od razu jajka wrzuciłam odruchowo do lodówki. I tam też się trochę schłodziły.
Oglądając wasze recenzje widziałam jak uzyskałyście w środku fajny półpłynny mus. Ja miałam twardy i nieplastyczny krem, ale ma to też swoje dobre strony bo się nim nie pociapałam, co zapewno bym zzrobiła :) Dla swojej pewności kupię jaja jeszcze raz i przekonam się czy mus jest jak mus czy nie :)

Jak już wiecie o konsystencji chyba się więcej nie wypowiem, bo nie chcę przekłamywać :)

Ważnym elementem jest zapach jajeczek. Pachną pyszną czekoladą już od samego odpakowania. Po dobraniu się do wnętrza wyczuwalny w ciemnej wersji jest pyszny mocno czekoladowy zapach a w jasnej kremowo-mleczny z nutką wanilii. 

Oba jajka są bardzo dobre w smaku tylko tak słodkie, że robiłam do nich aż cztery podejścia cztery dni z rzędu. Krem i czekolada to mistrzostwo smaku, ale gdyby tak zredukować słodkość o połowę to byłoby to mistrzostwo smaku świata.
Krem czekoladowy to smak czekolady i smak czekolady x2, na szczęscie dla mnie, choć sądzłam, że będę czuć kakao.
Krem mleczny to to samo nadzienie, które spotkać można w małych czekoladkach milki, albo jak ko woli w Kinderkach, mleczne pyszne i delikatnie waniliowe. 

Jeśli Milka odejmie cukier to jestem skłonna znów je kupić, ale jeśli nadal będą tak przeraźliwie słodkie, to nie odnajdę tej słodyczy, bo będę myślała o tym, gdzie znajdę wodopój by cukier nie osadzałsię na zębach a ta słodycz nie stawała się w gardle piekąco-paląca :)


 Z mlecznym nadzieniem: cukier, olej palmowy, odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, serwatka w proszku (z mleka), tłuszcz mleczny, emulgatory (lecytyna sojowa, E 476, e 475), pasta z orzechów laskowych, aromaty

Z kakaowym nadzieniem  cukier, olej palmowy, tłuszcz kakaowy, odtłuszczone mleko w proszku, serwatka w proszku (z mleka), miazga kakaowa, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu (3%), tłuszcz mleczny, pełne mleko w proszku, pasta z orzechów laskowych, emulgatory (lecytyna sojowa, E476, E475, E442, lecytyna słonecznikowa), tłuszcze roślinne (palmowy, shea), aromaty.




Jajka od Milki, Milka Löffel Ei z nadzieniem mlecznym i kakaowym
Ocena: 4.5/6
570 kcal/100g
ok 200 kcal/1 jajko (34 g)
Kupione w: Kaufland
Cena: ok. 3,99 zł/szt
Czy kupię jeszcze raz? Nie wiem :)



Tym oto akcentem kończę pierwszy przedświąteczny post.
Dziś pierwszy dzień Wiosny - Marzanna spłonęła na stosie.


19 marca 2016

Francuska glinka różowa kaolin, Les argiles du soleil

Od pewnego czasu odkryłam w sobie zamiłowanie do gliny :D
Zawsze chciałam wyrabiać z niej piękne naczynia, ale nie dane mi było tego w życiu jeszcze doświadczyć.
Znalazłam sobie namiastkę, która sprawia mi nie mniejszą przyjamność.

Moja fascynacja glinkami trwa już od mniej więcej pół roku. Nabyłam już kilka słoiczków, w międzyczasie przetestowałam też te w saszetkach na jeden raz.

Dziś chciałam Wam przedstawić glinką, którą dostałam w ramach współpracy ze sklepem http://www.marsylskie.pl


Francuska glinka różowa kaolin, Les argiles du soleil



Różowa glinka to taki nietypowy produkt, na który składa się połączenie dwóch rodzajów glinek: białej i czerwonej. 

Jest to jedna z bardziej lekkich i delikatnych glinek dostępnych na rynku. Ma supermiałką konsystencję.
Dzięki swej delikatności może być używana przez osoby z problemami skórnymi, alergią a nawet do pielęgnacji skóry dzieci i niemowląt.

Różowa glinka posiada wiele cennych składników potrzebnych do prawidłowego odżywienia cery m. in. krzem, żelazo, wapń, potas i sód.

Stosowanie tej glinki polecane jest osobom, które mają zaskórniki czy blizny na twarzy.
Glinka wysuszy tłustą cerę i sprawi, że zaskórniki nie będą pojawiać się z taką częstotliwością. 

Producent zapewnia także, że blizny po długotrwałym stosowaniu glinki ulegają spłyceniu. Ja mam dwie dość pokaźne na czole po ospie, ale nie zauważyłam by choć trochę się spłyciły odkąd stosuję glinkę.

 Glinka umieszczona jest w plastikowym wiadereczku. Mieści się w nim 250 g glinki. Jak na tak delikatny i leciutki produkt te 250 g to spora objętość więc produktu jest całkiem sporo i zapewniam Was, że wystarczy jej na długo, długo.
Jest więc niesamowicie wydajny w użytkowaniu. 

Glinka ma kolor gaszonego różu. Jest to produkt supermiałki, gdzieniegdzie zbryla się w większe grudki.

Różowa glinka ma delikatny pudrowy zapach.

Stosować ją można na różne sposoby ja upodobałam sobie chyba ten najbardziej klasyczny jako maska na twarz. 

Ja swoją maseczkę do suchej skóry otrzymuję w taki sposób:

Łyżkę glinki mieszam z łyżką wody różanej i dodaję 2-3 krople olejku arganowego. 

Po wymieszaniu kolor z łagodnego zmienia się w bardziej agresywny, ceglasty. Maska przyjemnie pachnie różowym aromatem wody i nutą olejku arganowego. To świetnia mieszanka, którą nakłada się na twarz.
Po nałożeniu zastyga w ok. 10-15 minut. Tworzy bardzo suchą, ale delikatną skamielinę na twarzy. Twarz staje się unieruchomiona a wszelki ruch nawet mimowolny powoduje pękanie glinki.
To rewelacyjne uczucie choć odrobinę wywołujące jakiś dyskomfort.
Efektem po zabiegu jest naprawdę miałka i gładka cera. 

Chciałam wstawić zdjęcie w maseczce już zaschniętej, ale zrezygnowałam, bo moglibyście mnie pomylić z moją własną babcią :D 






 Glinkę można także stosować do kąpieli rozpuszczając w gorącej wodzie:

kąpiel miejscowa - 150 g glinki
kąpiel kompletna - 300 g glinki

Plusy:

- wydajność
- niska cena
- przyjemnosc z uzywania
- gładka i miałka cera

Minusy:

- trzeba ją uprzednio przygotować
- powoduje lekkie uczucie dyskomfortu gdy zastyga




Zdecydowanie polecam tę maskę.
Daje świetne efekty, pozwala się zrelaksować i poczynić coś dla siebie niewielkim kosztem :)


Kupione: Marsylskie.pl
Cena: 21,50 zł
Czy kupię ten produkt ponownie: tak 



18 marca 2016

Deser Monte z dodatkami (8 wariantów), Zott - udział w projekcie trnd

 O kampanii

Całkiem niedawno na platformie ambasadorskiej trnd ruszył projekt, który ma na celu promocję nowych wariantów smakowych Monte od firmy Zott. 

Gdy tylko dowiedziałam się o tym, że udało mi się zakwalifikować, jak się domyślacie pękałam z dumy i nie mogłam się doczekać :)
Ta kampania była zupełnie inna od dotychczasowych, gdyż produkt nie został przesłany ambasadorom, a trzeba było pofatygować się i samemu zakupić warianty.
Wszystkie Monciaki w Kauflandzie w promocji były już wykupione, kupiłam więc moje na dwa razy: w Carrefourze po 2,29 (bez wersji Cookies, bo nie było) i w Kauflandzie dwa tygodnie po pierwszych zakupach po 2,49 (bo promocja po 1,88 już się skończyła).
Zwrot kosztów realizowany jest za pomocą platformy wewnętrznej serwisu. Muszę przyznać, że wszystko działa jak należy. Akceptacja paragonów przebiega bez trudu. Pieniądze jeszcze się nie pojawiły, ale ja też mam żółwie tempo i dopiero kilka dni temu dopełniłam formalności z tym związanych.

Kwota jaką dysponowali ambasadorzy to 80 zł. W ramach tej kwoty udało mi się zakupić 32 opakowania deserków. Osiem z nich zjadłam sama, natomiast większość rozdysponowałam pomiędzy rodzinę i znajomych. Zostało mi jeszcze kilka sztuk, którymi zamierzam jeszcze poczęstować kilka osób.
Nie tylko ja miałam frajdę.


Deser Monte, Zott

Deserków Monte chyba nie trzeba nikomu przedstawiać.
Towarzyszą mi one od początku moich wypraw do szkoły. Dziadek po wypłacie emerytury zawsze nam je kupował, a z tego co pamiętam nie kosztowały one mało :) Dlatego nie dostawaliśmy ich z rodzeństwem odziennie, na smak Monte czekaliśmy więc z utęsknieniem i rozkoszowaliśmy się nim nie pochłaniając go od razu a dawkując sobie tę dawkę przyjemności. Po jednym kubeczku na jeden dzień:)


Monte to kremowy deser, ktory łączy w sobie aksamitny  mleczny krem na górze kubeczka oraz czekoladowy krem z orzechową nutą w dolnej warstwie kubeczka. 

Mleczny krem ma barwę koloru ecrue, jest gęsty i aksamitny w swej konsystencji. Nie spływa z łyżeczki utrzymuje się na niej.
Dolną warstwę stanowi odrobinę mniej gęsty krem czekoladowy o barwie mlecznej czekolady (czyli średniego brązu).
Krem nie jest sprawiedliwie podzielony i czekoladowego kremu jest mniej niż mlecznego. Myślę, że ciemny krem stanowi ok. 1/3 całości

Oba kremy są pyszne w smaku i bardzo słodkie. Na szczęście nie da się zjeść na raz więcej niż kubeczka, bo ta słodycz mocno zamula :) (to znaczy mój tata zajada dwa i mówi, że mało, a mój siostrzeniec 4, ale on jest dziecko-sumo:D).
Mleczny krem ma bardzo łagodny smak. Czuć tę całą mleczną ideę z delikatną waniliową nutą, którą powinien mieć każdy mleczny deser świata.
Krem czekoladowo-orzechowy to poezja smaku, wspaniale mocno kakaowo-czekoladowy, bez żadnej nuty goryczy. Wyraźny smak laskowych orzechów, to to co kocham najbardziej.

Istnieją dwie grupy konsumentów: Ci którzy jedzą kremy warstwami (jak ja) i Ci którzy je razem mieszają. Ale wtedy według mnie zatraca się ten balans :)

Ocena Monte bez dodatków
5,5/6


Monte z dodatkami


W kampanii bierze udział 8 wariantów Monte z dodatkami.
Z kampanii wyłączone zostały produkty z dodatkiem ciasteczkowych Pand

Wśród nowych Monte znalazły się
  • Waffle Sticks
  • Choco Flakes
  • Cacao Cookies
  • Choco Balls  
  • Cappuccino Balls
  • Crunchy
  • Cherry
  • Cookies
 
To co łączy wszystkie warianty to taka sama gramatura (125 g) i opakowanie, które różni się jedynie grafiką przedstawionego wariantu smakowego oraz innym rodzajem czcionki, która oznajmia wariant smakowy.

Monte Cappuccino Balls, Zott

Monte Cappuccino Balls posiada charakterystyczny dodatek w postaci małych chrupiących kuleczek. 

Kuleczki Cappuccino są idealnie okrągłe i niewielkie w swym rozmiarze.

Z zewnątrz obsypane pyłkiem który przypomina drobne kakao. Jednak pyłek nieźle się trzyma kuleczek i nie osypuje się.
Pod posypką znajduje się idealnie okrągła kuleczka przypominająca w strukturze mały chrupek, mocno napowietrzony w środku. 

Spodziewałam się, że obsypane będę proszkiem podobnym do tych, które znajdujemy w preparatach do sporządzania napojów instant typu Cappuccino. Jednak miło się rozczarowałam, że tu jednak nie chodziło o ten mdły proszek, a o kuleczki delikatnie kawowe. 
Już sam zapach przywodzi na myśl delikatnie kakaowo-kawową nutkę.

Smak kuleczek wcale nie jest mocno kawowy. Nie nachalny i na pewno nawet dzieciom przypadnie do gustu.
Kuleczki są chrupiące i fajnie strzelają między zębami. 
Po zmieszaniu z kremem nadal zachowują swoją chrupkość i nieznacznie miękną, a posypka fajnie rozpuszcza się w kremie.

Monte Cappuccino Balls dedykowane jest ludziom biznesu :)

 mleko (46%), śmietanka, cukier, kulki zbożowe w czekoladzie mlecznej 6,4% (cukier mąka pszenna, mleko w proszku pełne, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, mąka ryżowa, serwatka słodka w proszku, zmielone orzechy laskowe, mąka pszenna słodowa, ekstrakt słodu jęczmiennego, glukoza, olej kokosowy, sól, emulgator lecytyna sojowa, substancja glazurująca guma arabska, substancje spulchniające: E450, E500; aromat), skrobia modyfikowana, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu (0,7%), zmielone orzechy laskowe (0,5%), czekolada w proszku (0,5%), substancje zagęszczające: karagen, mączka chleba świętojańskiego; regulator kwasowości cytryniany wapnia, aromat.


Monte Cappuccino Balls, Zott
Ocena: 4/6
215 kcal/100g
269 kcal/1 opakowanie
(125 g)
Kupione w: Carrefour
Cena: ok. 2,29
Czy kupię jeszcze raz? Chyba nie

Monte Choco Balls


Monte Choco Balls to niemal identyczne w strukturze wewnętrzne zbożowe kuleczki jak te w wersji Cappucino.
Pierwotnie również okrągłe ale nieregularnie oblane mleczną czekoladą, aczkolwiek dosć ciemnego koloru.
Chrupki wewnątrz są chrupkowate i mocno napowietrzone.
Dość słonawe w smaku ale w połączeniu z czekoladą idealnie się komponują.
Czekolada, która oblewa chrupek jest bardzo słodka i mleczna, ale bardzo smaczna.

Całość przyjemnie się chrupie.

Po dodaniu kulek do deseru nie zmieniają one swojej struktury nadal pozostaja chrupkie a czekolada się nie rozpuszcza w kremie.
Mamy więc deser i zatopione w nim chrupiące kulki, które fundują ciekawe doznanie smaku, ale całość jest mega słodka.

Z pewnością swoje przeznaczenie odnajdą tu fani czekolady, bo jest jej tu podwójna ilość :) i w kremie i w kulkach :)

Monte Choco Balls dedykowane jest dla Sportowca Roku :)

Mleko 46%,śmietanka,cukier,ciasteczka kakaowe 6,4%:mąka pszenna,cukier,tłuszcz roślinny(palma),kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu 6%,serwatka słodka proszku,syrop glukozowo-fruktozowy,mleko w proszku odtłuszczone,sól,aromat,substancje spulchniające:E 500,E 503,regulator kwasowości:kwas cytrynowy;skrobia modyfikowana,kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu 0,7%,zmielone orzechy w laskowe 0,5%,czekolada w proszku 0,5%,substancje zagęszczające:karagen,mączka chleba świętojańskiego;regulator kwasowości:cytryniany wapnia,aromat.
 

Monte Choco Balls, Zott
Ocena: 5/6
214 kcal/100g
268 kcal/1 opakowanie
(125 g)
Kupione w: Carrefour
Cena: ok. 2,29
Czy kupię jeszcze raz? Tak


 Monte Choco Flakes, Zott


 Monte Choco Flakes zawiera dodatek w postaci płatków kukurydzianych oblanych czekoladą
Dla uzyskania ciekawego efektu płatki są oblane naprzemiennie ciemną i białą czekoladą. 
Białych płatków jest o wiele mniej. Powiedziałaby nawet, że stanowią one 1/4 całości. 
Płatki kukurydziane są niewielkie, o wiele mniejsze od tych które zazwyczaj serwujemy sobie na śniadanie. 
Oblane są czekoladą. 
Te oblane ciemną czekoladą tak naprawdę stworzone są z identycznej czekolady jak ta w przypadku kulek Choco Balls. Mleczna, bardzo słodka w ciemnym kolorze. 
Te oblane białą czekoladą są mniej smaczne, oblane tłustą pomadą. Nieszczególnie przypadły mi do smaku i cieszę się, że jest ich w mieszance zdecydowanie mniej. 


Płatki fajnie chrupią w zębach. 
Po dodaniu do kremu nadal pozostają chrupiące, czekolada się nie rozpuszcza a płatki nie ulegają napęcznieniu. 
 Uzyskujemy wiec idealnie chrupiące płatki oblane czekoladą zatopione w pysznym mleczno-orzechowym puddingu. 

Założę się, że ten wariant smakowy pokochają wszystkie dzieciaki. 

Płatki te dedykowane są dla osób określanych mianem "Chodzący spokój" 



MLEKO(45%), ŚMIETANKA, cukier, płatki kukurydziane w czekoladzie* (7,2%)(cukier, kasza kukurydziana, tłuszcz kakaowy, MLEKO w proszku pełne, miazga kakaowa, SERWATKA słodka w proszku, LAKTOZA, ekstrakt słodu JĘCZMIENNEGO, sól, emulgatory: lecytyna słonecznikowa, lecytyna SOJOWA, substancja glazurująca: guma arabska, aromat, skrobia modyfikowana, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu(0,7%), zmielone ORZECHY LASKOWE(0,5%), czekolada w proszku(0,5%), substancja zagęszczająca: karagen, mączka chleba świętojańskiego


Monte Choco Flakes, Zott
Ocena: 4/6
218 kcal/100g
273 kcal/1 opakowanie
(125 g)
Kupione w: Carrefour
Cena: ok. 2,29
Czy kupię jeszcze raz? Chyba tak

Monte Waffle Sticks




 Monte Waffle Sicks to jeden z moich faworytów. Sądziłam już tak przed otwarciem i nie pomyliłam się aż nadto. 

Dodatek w tym wariancie to maleńkie wafelki. Co prawda sticksów one nie przypominają a bardziej formę "cube" znaną z kitkatów czy liona. Nie są one jednak tak idealne jak znane uprzednio smakołyki. 

Waffle Sticks to nieregularne kształty oblane mleczną ale tak samo ciemną czekoladą jak poprzednie wersje. Jest to smakowo ta sama czekolada co w Choco Balls czy ciemnych kawałkach Choco Flakes: słodka i mleczna. Wewnątrz znajdują się dwa cienkie płatki kruchego wafelka przełożone kakaowym kremem. Są naprawdę pyszne i smakowite. Mocno słodkie i świeże. Przyjemnie się je chrupie i czerpie przyjemność z jedzenia. 

Ten wariant smakowy dedykowany jest Umysłom Ścisłym - ale ja jako humanistka pełną gębą mam chrapkę na ten wariant 


mleko 45%, śmietanka, cukier, wafelki w czekoladzie mlecznej 7,2% (cukier, mleko w proszku pełne, tłuszcz kakaowy, mąka pszenna, miazga kakaowa, tłuszcze roślinne (palma, kokos), serwatka słodka w proszku, skrobia z pszenicy, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, syrop glukozowy, sól, emulgator lecytyna sojowa, substancja glazurująca guma arabska, syrop karmelowy, substancja spulchniająca E500, aromat), skrobia modyfikowana, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu (0,7%), zmielone orzechy laskowe (0,5%), czekolada w proszku (0,5%), substancje zagęszczające: karagen, mączka chleba świętojańskiego; regulator kwasowości cytryniany wapnia, aromat. 
 


Monte Waffle Sicks, Zott
Ocena: 6/6
219 kcal/100g
274 kcal/1 opakowanie
(125 g)
Kupione w: Carrefour
Cena: ok. 2,29
Czy kupię jeszcze raz? Tak

Monte Cherry, Zott

Monte Cherry to egzemplarz wyjątkowy i wydawać by się mogło, że odbiega swoją ideą od pozostałych ciasteczkowo-chrupiących wariantów. 
Tu głównym dodatkiem jest wiśniowa frużelina
Na ten dodatek liczyłam najbardziej. To świetna idea połączyć owoce z czekoladowo-mlecznym kremem, to zdecydowana nowość na rynku i coś co jeszcze się nie opatrzyło. 

Konfitura wiśniowa ma ciemno bordowy kolor. Składa się z wydrylowanych owoców wiśni w całości, czyli wspaniałych mięsistych kuleczek oraz z frużeliny w której są zatopione. Ma ona dość gęstą konsystencję, ale też fajnie półpłynną, wręcz idealną. Tworzy razem idealne połączenie wiśni w pysznym wiśniowym sosie. 
Pachnie również obłędnie, bo ja generalnie jestem fanką przetworzonych wiśni. 

Dodatek wiśniowy jest lekko słodki ale zdecydowanie kwaśny, nie jakoś wybitnie ale tak, że po prostu mocno mi smakuje. 
Tego dodatku nie da się raczej jeść odrębnie. Trzeba go połączyć z kremem Monte. 

Połączenie kwaskowatej konfitury i słodkiego kremu mlecznego z czekoladowo-orzechową masą jest apogeum szczęścia. Smaki tak idealnie się komponują, przenikają i balansują na granicy mocnej słodkości i kwaskowatości. 
By się przekonać jak bajeczne to połączenie po prostu musicie go sporóbować.

Wariant dedykowany dla Artysty Romantyka, to dlatego jest dla mnie idealny. 

mleko 38%, śmietanka, sos wiśniowy 20% (wiśnie, sok wiśniowy z koncentratu 12%, syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, skrobia modyfikowana, barwnik: antocyjany, regulator kwasowości: cytryniany sodu, substancja zagęszczająca: mączka chleba świętojańskiego, aromat naturalny, aromat), cukier, skrobia modyfikowana, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu 0,6%, zmielone orzechy laskowe 0,4%, czekolada w proszku 0,4%, substancje zagęszczające: karagen, mączka chleba świętojańskiego, regulator kwasowości: cytryniany wapnia, aromat




Monte Cherry, Zott
Ocena: 6/6
181 kcal/100g
226 kcal/1 opakowanie
(125 g)
Kupione w: Carrefour
Cena: ok. 2,29
Czy kupię jeszcze raz? Tak



 Monte Crunchy, Zott

 
 Monte Crunchy to dodatek smakowy w postaci chrupiącego musli. Na musli w głównej mierze płatki owsiane oblane słodkim syropem, ale także kiełki pszenicy i różne rodzaje mąk np. pszenna czy jęczmienna. 

Płatki pachną całkiem przyjemną miodową słodyczą. Mają złocisty kolor i są twarde w swojej strukturze. 
Dobrze wypieczone i chrupiące sprawiają, że połączenie ich z słodkim kremem stanowi pożywną przekąskę na niemałą chwilę przyjemności. 

 mleko 44%, śmietanka, cukier, chrupiące musli 7,7% (płatki owsiane, mąka pszenna, olej roślinny (palma), cukier, mąka ryżowa, oligofruktoza, syrop glukozowo-fruktozowy, kiełki pszenicy, gluten pszenny, mleko w proszku odtłuszczone, sól, mąka jęczmienna słodowa, mąka pszenna słodowa, aromat naturalny), skrobia modyfikowana, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu 0,7%, zmielone orzechy laskowe 0,5%, czekolada w proszku 0,4%, substancje zagęszczające: karagen, mączka chleba świętojańskiego, regulator kwasowości: cytryniany wapnia, aromat
 

Monte Crunchy, Zott
Ocena: 3/6
214 kcal/100g
268 kcal/1 opakowanie
(125 g)
Kupione w: Carrefour
Cena: ok. 2,29
Czy kupię jeszcze raz?Raczej nie


 Monte Cacao Cookies, Zott


 Wariant Monte Cacao Cookies zawiera dodatek w postaci maleńskich okrągłych ciasteczek. Ciasteczka mają wygląd kół zębatych, tudzież kół od wozu :) 
Kolor ciemnobrązowy zdecydowanie mocno kakaowy. Są urocze w swoim wyglądzie. 

Pachną również zdecydowanie ciemnym gorzkim kakaem. 

Ciastka mają twardą strukturę, jak na takie maleństwa śmiało mogłabym powiedzieć, że dorównują twardej powierzchni Oreo.
W smaku dokładnie wyostrzono nutę ciemnego kakao. Nie są słodkie a wręcz powiedziałabym, że da się wyczuć nutkę goryczy. 

Po dodaniu ciasteczek do kremu świetnie chłoną wilgoć, stają się bardziej miękkie i po czasie tworzą paćkę. 


MLEKO(46%), ŚMIETANKA, cukier, ciasteczka kakaowe(6,4%)(mąka PSZENNA, cukier, tłuszcz roślinny(palma), kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu(6%), SERWATKA słodka w proszku, syrop glukozowo-fruktozowy, MLEKO w proszku odtłuszczone, sól, aromat, substancje spulchniające: E500, E503, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, skrobia modyfikowana, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu(0,7%), zmielone ORZECHY laskowe(0,5%), czekolada w proszku(0,5%), substancja zagęszczające: karagen, mączka chleba świętojańskiego, regulator kwasowości: cytryniany wapnia, aromat.


Monte Cacao Cookies, Zott
Ocena: 3/6
210 kcal/100g
263 kcal/1 opakowanie
(125 g)
Kupione w: Carrefour
Cena: ok. 2,29
Czy kupię jeszcze raz?Raczej nie





Monte Cookies, Zott

 Monte Cookies posiada w swym dodatku maleńkie maślane herbatniczki.

Herbatniki mają bardzo ładny jasnobrązowy kolor. 
Są małe, kwadratowe i posiadają wokół zewnętrznej krawędzi ząbkowane wyżłobienia. Na środku każdego herbatnika znajduje się dziurka. 

Herbatniki są kruche i świeże. Niezbyt słodkie i naprawdę smaczne. Wśród smaku mocno wyraźna jest delikatnie maślana nutka. 

Ciasteczka są pyszne solo, ale już w połączenia po niedługiej chwili rozpuszczają się w kremie i zagęszczają go tworząc breję. 

mleko 49%, śmietanka, cukier, skrobia modyfikowana, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu 0,8%, zmielone orzechy laskowe 0,8%, czekolada w proszku 0,5%, substancje zagęszczajace: karagen, mączka chleba świętojańskiego, regulator kwasowości: cytryniany wapnia, aromat, składniki herbatników: mąka pszenna, cukier, masło 9,5%, skrobia z pszenicy, syrop glukozowo-fruktozowy, mleko w proszku pełne, sól, serwatka w proszku, regulatory kwasowości: węglan wapnia, kwas cytrynowy, substancje spulchniające: E500, E503
 
 

Monte Cookies, Zott
Ocena: 4/6
209 kcal/100g
261 kcal/1 opakowanie
(125 g)
Kupione w: Kaufland
Cena: ok. 2,49
Czy kupię jeszcze raz? Może



Monte Zott z dodatkami to ciekawa opcja wzbogacenia deserków.

Fajna propozycja dla tych, którzy znudzili się już standardową wersją deseru. 
Produkt, który pokochają dzieci bo wszelkie dodatki typu ciasteczka czy cukiereczki są pożądaną opcją nie tylko przez najmłodszych :) 

Ps. Musicie wiedzieć, że były próby włamania się do mojej tajnej skrytki z Monte. Głównym podejrzanym był mój tata. 
Na szczęście zatrudniłam ochroniarza :D 


Zapraszam do obejrzenia filmiku stworzonego specjalnie w ramach kampanii