10 grudnia 2016

Miłośniczki czekolady i ślub, Carole Matthews

Chciałabym mieć przyjaciółkę.
Teraz bardzo mi jej brakuje, dlatego tym bardziej miło czytało mi się tę książkę:)


Tytułowe Miłośniczki czekolady poznaję po raz pierwszy, choć wszystkie bohaterki wystąpiły już we wszystkich trzech tomach serii "Klub miłośniczek czekolady".

Trafiłam na czwarty tom, w którym wszystko się zmienia.
Dla nich coś się kończy, a dla mnie zaczyna.

Zdecydowanie główniejszą z głównych bohaterek w powieści jest Lucy, dziewczyna u której naprawdę sporo się dzieje. Dotychczasowa miejscówka wszystkich przyjaciółek, czyli kawiarnia "Czekoladowe niebo" przestaje być miejscem spotkań, bo najlepszy pracownik kafejki zostaje wyrzucony z pracy. Tym pracownikiem jest oczywiście nie kto inny a Lucy.
Ale w życiu dziewczyny dzieją się też dobre rzeczy. Kwitnie jej związek z Najdroższym i wszystko wydaje się być w najlepszej drodze do ślubnego kobierca.

Zakochana jest również Nadia, ale w jej przypadku sprawy nieco się komplikują.Jej wybranek mieszka gdzieś daleko od Londynu na wsi. Nie potrafi zdecydować czy wybrać miłość, czy dotychczasowe życie i przyjaźń.

Problemy Chantal są najbardziej dotkliwe. Trzecia z przyjaciółek dowiaduje się, że ma raka piersi. Nie wie, co ma zrobić ze swoim życiem. Chce żyć dla dzieci, a jednocześnie jej życie skończyło się gdy mąż zażądał rozwodu. Kobiecie w powieści przyjdzie zmagać się ze wszystkimi dramatycznymi sytuacjami, począwszy od wyboru biustonosza dla kogoś po mastektomii aż po wybór peruki.

Również u Autumn rodzinne sprawy mają się kiepsko. Kobieta będzie walczyć o miłość i akceptację córki, którą oddała tuż po urodzeniu.

Cztery przyjaciółki i cztery różne historie życia, cztery różne charaktery a jednak najwierniejsze sobie. Można by rzec, że przyjaźń jest najistotniejsza w życiu. Miłość, rodzina - to wszystko może przeminąć a przyjaciółki wiedzą o nas wszystko.

Pomimo wielu dramatycznych losów na kartach tego tomu Klubu Miłośniczek Czekolady to jednak powieść jest taka radosna i niejednokrotnie wywołuje uśmiech na twarzy. A dużym plusem jest fakt, że czyta się ją bardzo lekko, a ona sama daje lekcję na przyszłość.
Więc jeśli tak jak ja pomyśleliście sobie, że książka jest słodka jak czekolada i traktuje nieco o banalnych problemach, to na pewno tak jak ja pozytywnie się rozczarujecie.

Miłośniczki czekolady i ślub, Carole Matthews
Wydawnictwo HarperCollins, Warszawa 2016
Moja ocena: 7/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 7,7/10
 
  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,5 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 77,1 cm

 Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl 

8 komentarzy:

  1. To powieść idealna na jakiś leniwy, zimowy wieczór z czekoladą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj chyba nie dla mnie. Jakoś ostatnio nie mam ochoty na takie propozycje. Chodzą za to za mną kryminały. Jednak już samo hasło "miłośniczki czekoladek" sprawia, że coś może mnie z tym łączyć ;)
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń