8 października 2016

Nasiona chia i krem Velvet Soft Moisture z nasionami chia od Avon Nutra Effects

Tak, przyznaję się, że uwielbiam nasiona chia.
Uwielbiam je w puddingu gdy pęcznieją i pod osłoną śluzu strzelają w zębach :)
Uwielbiam je również na sucho, po prostu wsypane do jogurtu, bez zbędnego odstawiania na noc do lodówki :)

Zastosowanie nasion chia w kosmetykach było jednak dla mnie nowością.

Ci, z Was, którzy znają już nasiona chia są świadomi jak świetnie chłoną wodę. Podobno potrafią powiększyć swoją objętość dziesięciokrotnie.

Jakie właściwości ma więc chia, które można wykorzystać w dietetyce i kosmetyce zarazem?

Nasiona chia są źródłem kwasów tłuszczowych Omega 3 i Omega 6. Przyczyniają się do sprawnego funkcjonowania serca i narządów krwionośnych.
Są źródłem:
- witamin
- minerałów
- przeciwutleniaczy 
- wapnia

W swojej strukturze mają aż 20% łatwo przyswajalnego białka, które głównie rozpuszcza się w wodzie, co jest cenną informacją dla osób z problemami jelitowo-żołądkowymi. 

A krążąc już w temacie trawienia to chia jest nośnikiem błonnika. Oscyluje on na poziomie 25%. Nie tylko regulują trawienie i ułatwiają wypróżnianie, ale też doskonale radzą sobie z nadmiernym apetytem. Kuleczki pęcznieją w żołądku dając uczucie sytości.
"Przez wieki nasiona Chia były używane także jako podstawowe pożywienie dla Indian z południowo-zachodniej części dzisiejszego Meksyku. Mogli spożyć zaledwie 1 łyżeczkę na dzień i maszerować 24 godziny bez przerwy" 








Najwyższy czas włączyć nasiona chia do kosmetyków. 
Ten pomysł nie mógł się nie udać.
Marka Avon wyszła na przeciw trendom zdrowej strony życia i wypuściła na rynek wyjątkowo lekki a przy tym posiadający ultra nawilżające właściwości krem do twarzy i ciała, 


Krem AVON Nutra Effects jest połączeniem lekkiej konsystencji i uwodnionej formuły. Dzięki nasionom chia sprawia, że nawilżenie dłużej się utrzymuje w komórkach skóry.

Krem dedykowany jest dla osób o różnych rodzajach cery i skóry, choć głównie spodoba się osobom o suchej skórze.
Umieszczony w pudełeczku z szeroką zakrętką, mieści w sobie 200 ml kremu.
Krem ma bialy kolor, a po chia ani widu, co oznacza, że zastały jakoś spreparowane (zapewne zmielone).
Nie zawiera parabenów i barwników, może być stosowany przez osoby z problemami alergicznymi.

Krem ma lekką konsystencję, choć jest gęsty na tyle, że nie spływa z palców. Jeśli znacie inne kremy typu soft, choćby ten najpopularniejszy z Nivea to możecie sobie wyobrazić konsystencję tego kosmetyku.



Idealnie się rozprowadza, nie pozostawia tłustej warstwy i delikatnie nawilża. Stosowany do codziennej pielęgnacji sprawia, że skóra staje się o wiele bardziej miękka, jakby naprawdę zatrzymywała wodę w komórkach skóry i nie pozwoliła jej na przesuszanie.

Dodatkowo krem pachnie delikatnie kremowo-mydełkowo i jest to bardzo przyjemny zapach.


Produkt miałam przyjemność testować w ramach kampani Streetcom. Prócz powyższego kremu dostałam także zestaw próbek do rozdania koleżankom, paczuszkę nasion chia do kuchennych przyjemności (a dodam, że uwielbiam i zawsze mam w szafce), do przesyłki dołączony był również katalog.


Na sam koniec chciałabym podziękować organizatorom kampanii za wyróżnienie w ramach aktywności i wspaniały prezent, jaki otrzymałam podczas trwania kampanii.

Ale więcej opowiem o tym w innym poście.

A jeśli wy także chcecie wziąć udział w podobnych akcjach to koniecznie odwiedźcie streetcom  przez mój polecający link :)


Ps. Miłego weekendu, ja siedzę w Kielcach na pierwszym zjeździe, na szczęście to ostatni semestr :)

16 komentarzy:

  1. Chia czasem jem, ale w kosmetykach nie miałam z nimi do czynienia i jakoś nie ciągnie mnie do próbowania takich :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety nie przepadam za kremami do twarzy Avon, bo mnie zapychały dotychczas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, ten jednak na pewno nie zapcha, bo jest mea lekki :)

      Usuń
  3. Czasami sięgam po Avon ale bardzo rzadko, najczęściej używałam balsamów, maseczek i perfum. Pielęgnacja u mnie raczej się nie sprawdza, ale perfumki tak :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że o kremie z nasionami chia to jeszcze nigdy nie słyszałam. A same chia lubię i często dodaję do różnych deserków albo posiłków na słodko. Klasyczny pudding chia robię nieczęsto. Pozdrowionka serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pudding chia jem i to ostatnio coraz częściej ☺ale o tym że są w kosmetykach to nie wiedziałam ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiedziałam, że chia dodają do kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nasion chia nie miałam okazji próbować, ani używać ich w kosmetykach. Chętnie to zmienię.
    Pozdrawiam i obserwuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni i bedzie wiecej do wyboru takich kosmetykow

      Usuń
  8. Te nasionka są lepsze od wszelakich lekarstw :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podzielamy Twoją miłość do tych nasionek :) Jeszcze żadnego kosmetyku z nimi nie miałyśmy :P

    OdpowiedzUsuń