24 sierpnia 2016

Anna Mytyk, Nowe życie






Życie nie zawsze pisze przyjemne scenariusze.

Dla Amandy małżeństwo stało się bramą do czarnego świata, pełnego bólu. Jej mąż Igor, po utracie pracy zaczął znęcać się nad kobietą nie tylko fizycznie, ale również za pomocą słów. Horror w którym Amanda mocno oberwała od męża i wyzywana była od marnych i niczego niewartych istot trwał już dwa lata.


Pewnego dnia po takiej jatce kobieta wychodzi z domu, by spacerując ulżyć sobie w cierpieniu. Przypadkowo wpada na faceta, przystojnego i bogatego biznesmena. Idzie z nim na kawę, a ten obiecuje jej, że jej pomoże. Zaczynają się spotykać a po kilku dniach  Amanda wyprowadza się od Igora i zamieszkuj z nowym facetem, Radkiem.
Od tamtej pory rozkwitła, stała się wartościową w swych oczach kobietą. Oczywiście również w oczach Radka jest piękna. Ale Radkowi prócz pomocy i litości jaką okazał, nie są potrzebne uczucia. Może poza jednym. Interesuje go seks z Amandą.
Amanda w parku poznaje młodą dziewczynę, która zdaje się podzielać jej losy. Kobieta chce jej pomóc i wyciągnąć do niej pomocną dłoń, tak jak zrobił to kiedyś Radek. Emilia zamiast wdzięczności okazuje przesadne zainteresowanie biznesmenem, który w ramach pomocy staje się jej szefem.
Na domiar złego, Igor prześladuje Amandę, próbuje ją przepraszać i namawia na rozmowę w ich mieszkaniu. Podczas spotkania brutalnie gwałci żonę.
Amanda powoli dochodzi do siebie, gdy za pomocą psychologa skleja swoje życie, okazuje się, że jest w ciąży. Bardzo się cieszy i ma nadzieję, że Radek również będzie dzielił z nią euforię. Zamiast tego mężczyzna wyjawia jej, że jest bezpłodny... 

Jak potoczy się życie Amandy? Czy wygra obietnica złożona na ślubie? Amanda ma prawo do usunięcia ciąży. Jaką decyzję podejmie? Czy Emilia będzie w stanie zniszczyć miłość Amandy i Radka?

Czytając książkę miałam wiele ambiwalentnych myśli. Z jednej strony powieść porusza wiele ważnych tematów jak przemoc wobec kobiet, gwałt, pokoleniowe przyzwolenie do cierpienia.
Z drugiej strony to bardzo śliskie romansidło. Opiera się na niezbyt wysublimowanej fabule, nikły psychologizm charakterów, a miłość fizyczna dość mocno nakreślona. Nasuwa mi się myśl, czy ci bohaterowie są tylko marionetkami w rękach autorki.

Moja ocena jest również związana z edycją książki. Rozumiem, że to self-publishing, ale książka jest tak źle skonstruowana, że nie wiem czy nawet byłabym w stanie przyjąć takie wypracowanie od ucznia.
Strona tytułowa znumerowana, błędy w numeracji, Czcionka wielka jak dla niewidomych, marginesy olbrzymie. Na stronie uwierzcie mi lub nie mieści się maksymalnie 6-7 zdań! Ja wiem, że Andrzejewski napisał dzieło jednozdaniowe, ale tu naprawdę przyprawia drżenie serca jak wiele miejsca na świetną fabułę się marnuje.
Brak twardego enter po zakończonym rozdziale powoduje, że nagłówki rozdziałów wędrują w cały świat.
Dawno nie widziałam tak edytorsko spieprzonej książki. Ma ona 385 stron, a po właściwym formatowaniu sądzę, że miałaby ok. 50-60. Do tego stopnia, że przeczytałam ją przy filiżance kawy na tarasie, a moja mama zamieniła się w słup soli, gdy oznajmiłam, że już przeczytałam, podczas gdy ona nie doszła nawet do połowy numeru "Olivii".
Współczuję też dziewczynom, które objęły blogowy patronat. Ja nie wiem czy byłabym w stanie przełknąć taki łyk goryczy podpisany własną nazwą.



Nie jestem taka wredna, napisałam do autorki by mi to wytłumaczyła. O ile wcześniej ze mną rozmawiała, o tyle teraz nie odezwała się ani słowem.

Anna Mytyk, Nowe życie
Moja ocena: 4/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 7,8/10

  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,2 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 91,7 cm

Zapraszam do zapoznania się z recenzją książki na portalu BookHunter.pl TU





37 komentarzy:

  1. To sie chyba Pani Ania obraziła... wierzę że nie łatwo odbierać takie treści których sie nie spodziewała...
    Temat aborcji, dzieci z gwałtów to zawsze będzie temat emocjonujący

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że nie jest osobą, która obraża się za konstruktywną krytykę

      Usuń
    2. no nie wiem... tę cisze można rożnie rozumieć, ale z drugiej strony co sie przejmujesz nie Twój problem.

      Usuń
  2. wtf.... to co za książka???? ja jako edytor z wykształcenia bym nie mogła zdzierżyć czytania tego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dopiero teraz zauważyłąm jak ważna to kwestia podczas lektury książki

      Usuń
  3. Faktycznie pod względem edytorskim kiepsko, kiepsko. Ale historia wydaje się być ciekawa, choć nie lubię takich motywów mężów-tyranów zbytnio. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to historia o tyle trudna, że tragicznie kończy się właśnie dla męża-tyrana :)

      Usuń
  4. Trochę to takie brak poszanowania przez autora... Kocham zwierzęta i kocham przyrodę a każdy wie jak się pozyskuje papier.. dla mnie to marnotrawstwo i brak szacunku dla tego co nas otacza i bez czego my żyć nie możemy (przyrody) która też daje życie innym. Autorka książki ma u mnie wielkiego minusa i choć treść może być dobra to za samą "oprawę" nie sięgnę po nią nigdy. Widocznie Pani Anna się obraziła bo nie umie przyjąć krytyki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz w zupełności rację, a zważywszy na nakład to narawdę sterta papieru

      Usuń
    2. kochana dostałaś nominację do LBA wszystkie informacje są u mnie na blogu w najnowszym dzisiejszym wpisie :)

      Usuń
  5. Oj wnerwiają nas takie niedoróbki w książkach no ale żadna aż tak nie wyglądała :P Okładka w sumie też nie zachęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie chciałam już wiercić dziury w książce, ale okładka też jest fatalna

      Usuń
  6. Edytorsko jest strasznie, marnowanie papieru... ale fabuła przykuła moją uwagę, dużo się dzieje, niby romans ale z domieszką życia.

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie zaciekawiła ta akcja... :) Może też wezmę udział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to stara akcja, ale ja nadal ją kontynuję

      Usuń
  8. Książki z tak dużymi literami tylko męczą w trakcie czytania ;/ Za romansidłami nie przepadam ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i o ile wiecej trzeba przewrócić kartek

      Usuń
  9. Sama nie czytałam, więc nie oceniam po samym opisie, ale... Czy tego już nie było? To znaczy nie zarzucam nikomu plagiatu, ale podobnych historii było aż na pęczki, zagubiona kobieta, brutalny mąż, ucieczka do kochanka, który okazuje się zupełnie inny niż na początku. Już sam opis nie kusi, a po Twojej opinii wiem, że na pewno po nią nie sięgnę. Co do czcionki, sama uwielbiam kiedy litery są nieco większe, ale bez przesady, szanujmy naturę.

    Rozumiem, że autorka może poczuć zawód po nieprzychylnej recenzji, ale przekazanie komuś egzemplarza w celu wydania opinii wiąże się z ryzykiem, że książka zostanie źle oceniona... Ja bardzo szanuję Twój wpis za obiektywizm, brawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ksiązki mają to do siebie, że ich fabuła co jakiś czas się powtarza. Tego akurat nie neguję :)

      Usuń
  10. heheh ja tam lubie takie duże literki czytać hahahachociaż ,mmm szkoda kartek

    OdpowiedzUsuń
  11. Początek brzmi jak z jakiegoś romantycznego filmu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Opis przypomniał mi Rose Madder, polecam ;-).

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda papieru, raczej nie sięgnełabym po nią. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam o tej książce. I tak wchodze na twoją recenzje, patrze na okładkę ksiązki i co sobie myślę? o może być ciekawie. Czytam recenzje i widzę że bardzo się pomyliłam, raczej nie sięgnę po tą pozyzję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opinie są przeróżne a moja chyba najbardziej krytyczna

      Usuń
  15. Spodobałaby mi się ta książka. Chętnie po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Okładka ładna i ciekawy opis fabuły. Szkoda, że reszta wypadła tak słabo. Czcionka faktycznie bardzo duża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z bliska okładka aż tak łądna nie jest niestety

      Usuń