19 lipca 2016

Pierwsza przychodzi miłość, Emily Giffin

Co czuje czytelniczka gdy dostaje kartkę z pozdrowieniami od ulubionej autorki?
Podekscytowanie, niedowierzanie i miłe połechtanie ego, nawet jeśli do wysłania kartki przyczyniła sie nie sama autorka a rzesz PR-ludków.

Pierwsza przychodzi miłość, Emily Giffin
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2016


"Ta książka jest przede wszystkim o rodzinie i o jej nienaruszalnej więzi między rodzeństwem" - tym jednym zdaniem zawartym w podziękowaniach na końcu powieści Emily Giffin sięga do meritum.

Było ich troje.
Meredith, Josie i Daniel.
Zawsze razem, zawsze z pełnią uwagi dla siebie. Wszyscy w podobnym wieku i z podobnymi pomysłami w młodzieńczych głowach. Pełni miłości. 

Sytuacja katastrofalnie się zmienia gdy tuż przed Bożym Narodzeniem, Daniel, wybitny student medycyny na Uniwersytecie Yale ginie w wypadku. 
Śmierć młodego człowieka uderza w wszystkich i jednakowo wszystkim rujnuje życie.

Meredith ambitna i poukładana dziewczyna jako drogę ucieczki wybiera naukę. Przenosi się więc do innego miasta i próbuje dorównać ambicjami nieżyjącemu bratu. 

Josie roztrzepana i chodząca z głową w chmurach indywidualistka pragnie ucieczki od trudnych wydarzeń. Wyprowadza się z domu i zamieszkuje ze swoim kumplem w wynajętym domu. Rozpada się jej związek z Willem. Nie oszczędza się w towarzyskim życiu i nadużywa alkoholu. 

Pustki po zmarłym synu nie udało się również zapełnić rodzicom, którzy po opuszczeniu przez swoje dzieci nie potrafili się ze sobą dogadać. Pretensje i wyrzuty sprawiły, że szybko doszło do rozpadu małżeństwa. 

"Czas nie leczy ran, czas przyzwyczaja nas do bólu" - to powiedzenie doskonale bardziej obrazuje sytuację człowieka niż bezczelnie powtarzane "Czas leczy rany" zwłaszcza gdy w grę wchodzi śmierć bliskiej osoby. I tak właśnie w myśl przyzwyczajenia do bólu Meredith i Josie zaczynają powoli układać sobie życie. 

Mere wraca z Nowego Jorku gdzie kariera aktorska, na którą liczyła nie powiodła jej się. Po powrocie do rodzinnego miasteczka, wychodzi za mąż za Nolana, który był najlepszym przyjacielem jej brata. Kupują zadłużony dom od matki Meredith, wiją rodzinne gniazdko gdy Mere rodzi Nolanowi córeczkę Harper. Ich życie z pozoru jest usłane różami. Harper jest szczęśliwa i rezolutna, Meredith pracuje w kancelarii adwokackiej a Nolan zapewnia rodzinie życie na wysokim poziomie.
W życiu kobiety jednak nie ma tego pierwiastka, który uczyniłby ją szczęśliwą. W zasadzie mając już wszystko nie wie do czego ma dążyć. Smutek podtrzymuje śmierć Daniela, z którą nikt tak naprawdę się nie pogodził, ciągłe kłótnie z Josie i pragnienia Nolana o kolejnym dziecku.

Josie wciąż wiedzie życie wolnego ducha, jednak powoli zaczyna myśleć o stabilizacji. Mieszka z przyjacielem Gabe'm i pracuje w pobliskiej szkole. Jest kochana przez dzieci. Jednak gdy do jej klasy trafia córka byłego faceta w Josie budzi się potrzeba odpowiedzialności za małą istotę.
Postanawia poddać się inseminacji i urodzić dziecko. Ta decyzja sprawia, że konflikt pomiędzy siostrami jeszcze bardziej się zaostrza. 


Powieść niespiesznie wiedzie przez historię sióstr. Ich relacje stale są napięte. Meredith zazdrości siostrze totalnego wyluzowania, choć z drugiej strony ma jej za złe lekkomyślność. Josie z kolei pragnie stworzyć idealną rodzinę jaką ma Mere, zarzucając jej o to, że nie potrafi dbać o to co najcenniejsze. 

Kontakty między siostrami nie są stabilne, ich relację zaburzyła śmierć. Emily Giffin tak konstruuje powieść, by czytelnicy śledząc losy Josie i Meredith dochodzili do wniosku, że to co związane z rodziną jest święte. 
Główny wniosek nasuwa się sam: Doceniaj to co masz, szanuj swoich bliskich teraz gdy są, bo nigdy nie wiesz kiedy los Ci ich zabierze. 



Powieść, która niesamowicie wciąga. Czytając poznajesz losy dwóch sióstr, bowiem każdy rozdział pisany jest z perspektywy jednej z nich. Czytając odnosisz wrażenie, że jesteś przyjaciółką i spowiednikiem i tylko od Ciebie zależy, do której z sióstr będziesz odczuwać większą sympatię. 
 
Emily Giffin - urodziła się w 1972 roku w Stanach Zjednoczonych, ukończyła studia prawnicze, jednak porzuciła zawód na rzecz pisania powieści. Na co dzień żona i matka trójki dzieci



Moja ocena:8/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 6,8/10
Średnia ocena z goodreads.com: 3,8/5
  



  • Po przeczytaniu tej książki zyskałam 3,7 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 111,70 cm

Zapraszam do zapoznania się z recenzją książki na portalu BookHunter.pl






Z ogłoszeń blogowo-parafialnych :) 

W czwartek mam wizytę w klinice Platinum w sprawie mojego palca :) Mam tam najlepszego chirurga-ortopedę więc myślę, że moja rekonwalescencja przebiegnie szybko i sprawnie. 

Na BookHunter.pl trwa konkurs. Link po kliknięciu w zdjęcie poniżej.
A jeśli ktoś prowadzi bloga z recenzjami bądź okołoksiążkowego, to zapraszam do kontaktu: klaudia@bookhunter.pl - pięknie Cię przedstawimy w naszym cyklu "Szepty blogosfery" 

http://www.bookhunter.pl/aktualnosci/71/konkurs_poza_horyzont.html





18 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. chętnie :) jeśli tylko się u mnie zjawisz ;)

      Usuń
    2. Przecież ja Ci już pożyczam :P chyba że każdego naciągasz na tą książkę a potem będziesz je u siebie na rynku sprzedawać :D

      Usuń
  2. Brzmi świetnie, ciekawa jestem jak się skończy ta rywalizacja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem co się stało ale mam nadzieję, ze u lekarza będzie wszystko w porzadku o szybko wrócisz do zdrowia ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złamałam palec :) nic takiego w zasadzie :)

      Usuń
  4. Już gdzieś czytałyśmy recenzję tej książki i ocena była dość słaba. Teraz nas zaintrygowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest to najlepsza ksiazka Giffin, ale polecam :)

      Usuń
  5. Fajnie z tym pozdrowieniami:)
    Sprawnej rekonwalescencji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie do końca wiedziałam o co chodzi :)

      Usuń
  6. powodzenia w klinice :)! na pewno wszystko będzie dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa książka, życzę powodzenia w klinice :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widziałam ją w księgarni w ubiegłym tygodniu.
    Fajna akcja "przeczytam tyle, ile mam wzrostu" :) Super!
    Niech w Klinice wszystko pójdzie po Twojej myśli! Pozdrowionka cieplutkie! :)

    OdpowiedzUsuń