22 lutego 2016

Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji, Charlotte Cho

Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji, Charlotte Cho
Wydawnictwo Znak Literanova, Kraków 2016



Nieszczególnie podobają mi się Azjatki. Po prostu nie są atrakcyjne. To tylko moje zdanie, które możesz podzielać lub nie.
Jedno jest bezsprzeczne: ich cera... to wyznacznik szczególnej dbałości, wiecznej młodości i tego czego od zawsze zazdroszczą im setki kobiet z Europy i Ameryki.

Autorka książki, Charlotte Cho jest Azjatką, która urodziła się i spędziła wszystkie lata swojej młodości w Kalifornii.
Kultura Stanów Zjednoczonych nakazała jej jak najbardziej upodabniać się do wszystkich amerykańskich klonów. Inwestowała swoje kieszonkowe w solarium, rozjaśniacze do włosów, frytki i colę.
Po studiach dostała pracę w siedzibie Samsunga w Korei Południowej. Po przeprowadzce zaczęła zazdrościć mieszkańcom tego, czego dotąd się wstydziła. Chciała mieć taką piękną cerę jak każda Koreanka a przy tym zachować ją na długie jeszcze lata.

Po pierwsze pielęgnacja

Okazało się, że w Seulu pielęgnacja jest elementem kultury, rytualną przyjemnością. Dotąd nie było to do pomyślenia w amerykańskim świecie fast, gdzie pielęgnacja kojarzyła się z morderczym wyciskaniem pryszcza na kilka godzin przed randką.
Okazuje się, że pielęgnacja to najistotniejszy punkt dbania o cerę.
Oczyszczanie cery? Tak, ale nie raz i nie dwa a kilka i to przeróżnymi kosmetykami.
Potem świetna zabawa z pandziarską maską na twarzy. A na koniec krem.
Co ciekawe, Charlotte mówi o tym, że przeciętna kobieta na świecie używa raczej jednego kremu dziennie a Azjatki przynajmniej trzech...
Żadna szanująca Koreanka nie kupi kremu na którym będzie wypisane magicznymi cyframi przeznaczenie dla określonego wieku. Każda Koreanka wie, że krem kupuje się dostosowując go do cery nie do metryki urodzenia.

... potem make-up

Owszem, Azjatki się malują. Ale ich sposób na wydobycie piękna wygląda inaczej niż to robimy my i inne kobiety. One nie tuszują mankamentów, a wydobywają zalety. Twarz ubierają w rozświetlacz, a nie zakrywają toną podkładu.
Ich starania w tej kwestii różnią się diametralnie od tego do czego jesteśmy przyzwyczajone.
Nie sądzę też by prędko się to zmieniło.

Zachowaj piękno


By na stałe utrzymać piękną kondycję skóry należy ją stale nawilżać. Nic dziwnego nie ma w tym, że na biurku każdego Koreańczyka stoi nawilżać powietrza a w samolocie nawet mężczyźni spryskują się mgiełką do twarzy.
Odpowiednia dieta jest podstawą świeżej i promiennej cery. Owoce morza, woda i dużo warzyw to recepta, którą należy zachować wchodząc do spożywczego.
Konieczne jest wystrzeganie się używek i dobry sen. Nie należy także żyć  w stresie.

Od A do S 

Po przyjeździe z Ameryki Charlotte Cho zakłada bloga i udziela porad w zakresie koreańskich kosmetyków do pielęgnacji. Zdobywa wiedzę i stale ją pogłębia. W niedługim czasie wspólnie z chłopakiem zakłada sklep Soko Glam gdzie zajmuje się dystrybucją kosmetyków dla Amerykanek i Europejek za główny cel stawiając sobie rzetelne doradztwo 

Czego dowiemy się sięgając do książki?
  • jak prawidłowo dbać o cerę
  • jakich błędów nie popełniać
  • jak korzystać ze SPA w Azji
  • jak wygląda wizyta w salonie piękności
  • czy Azjatki robią operacje plastyczne
  • pigułka najlepszych kosmetyków azjatyckich z podziałem na rodzaje i kategorie
  • najlepsze potrawy jakie można zjeść w Seulu
  • gdzie warto się udać i co zobaczyć
W książce znajdziecie mnóstwo ciekawych porad dotyczących pielęgnacji. 
To pozycja, z której wiele można się nauczyć. 
Ciekawe światło na sprawy kosmetyki rzuca opinia różnych ekspertów, która pojawia się kilka razy w książce.

Pielęgnacja skóry oznacza nie tylko produkty na łazienkowej półce, ale sposób myślenia wpływający na całe twoje życie - od jedzenia, które spożywasz, po noszone przez ciebie ubrania. 

Książka opatrzona jest fajną grafiką. Całość utrzymana w trójkolorowej gamie różu, czerni i bieli.
Czcionka spora i bardzo przejrzystwa. Bardzo dobrze wizualnie rozgraniczony podział na rozdziały podrozdziały, wyłuszczenia, ramki i komentarze. Wszystko tak świetnie złożone graficznie, że od razu wiadomo, do czego później wracać.
Z tyłu miejsce na notatki, polecam w trakcie lektury wypunktować sobie najważniejsze uwagi. 
Jedynym mankamentem jest trochę gazetowy papier. 

Nie jestem ekspertem, nie zostałam nim też po przeczytaniu tej książki. Moja wiedza o azjatyckich kosmetykach ogranicza się wciąż do kilku najbardziej znanych firm, ale świadomość jak ich używać i w co warto zainwestować w przyszłości zdecydowanie się pogłębiła.











Moja ocena: 9/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 7,7/10

Średnia ocena z goodreads.com: 4,1/5 





  • Po przeczytaniu książki zyskałam  2 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 147,30 cm

29 komentarzy:

  1. mwahahaha ukryty przekaz podprogowy! Ja już to wiem! Wymiatasz babeczko :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Yyyyy.... dziękuję za uwagę :) Czarna dziura :D


    Żartuję, nie wiem jak to się stało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gadaj jak! Chcę się ustrzec przed takimi psikusami hihi :D Co do książeczki... no ja takie lektury to rozumiem! Ciekawe czy zagranicą istnieją książki: Sekrety urody Polek :D

      Usuń
    2. musialam go opublikować przed napisaniem po prostu :D

      ~recepta na urodę polek kończyła by się na jednym punkcie: Po pierwsze.. urodź się piekna .:D

      Usuń
    3. mwahahaha <3 Kwintesencja :D

      Usuń
  3. Na szczęście już jest :)

    Co do urody Azjatek to furorę robią ich oczy z kolei Azjatki przerabiają sobie je na europejskie :P A książka to nie moja bajka ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie to oczy moim zdaniem są mankamntem urody Azjatek...

      Usuń
  4. Widziałam ją już na kilku blogach i chyba przejdę się do biblioteki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli lubisz koreańskie kosmetyki i chcesz poczytać coś bardziej zaawansowanego urodowo, to polecam ;)

      Usuń
  5. Czuję się na tą książkę, bo nie jestem zadowolona z mojej cery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że gdyby przyjąć ją za biblię to byłaby ona nieskazitelna, ale na prawidłowe zmycie twarzy wg tej książki trzeba poświęcić sporo czasu, a kto ma na to czas...

      Usuń
  6. Ciekawe :)
    Przy tym co robią ze skórą Azjatki to ja jestem zupełną minimalistką :) Ale używam 2 kremów dziennie, czyli więcej niż przeciętna osoba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie wszystko zależy od ilości wolnego czasu :)

      Usuń
  7. Może jak to przeczytam to stanę się piękna? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaak...
      ja stałam się idealna po twoim wpisie więc pewnie to tak działa :)

      Usuń
  8. nie znam autorki owego dzieła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja dotąd też jej nie znałam :)
      ale polubiłyśmy się na insta :) więc mogę się pochwalić, że to moja internetowa znajoma :P :D :D hehe .. :p

      Usuń
  9. mam ją w swojej biblioteczce, nie mogę doczekać się jej lektury:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ją połknęłam do porannej kawy w niedzielę, naprawdę "szybka pozycja" to Ci gwarantuję

      Usuń
  10. Ciekawa książka, warto ją poznać:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytam którąś recenzję tej książki i chętnie jako laik bym się w to zagłębiła, bo każda z nas staje się laikiem przy tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, to zbiór wielu porad, opisów marek, salonów piękności, to wiedza zdobyta samozaparciem :0 lubię takie książki

      Usuń
  12. Widziałyśmy już tą książeczkę w internecie i uważamy, że jest świetną skarbnicą wiedzy :)
    Nie da się ukryć, że Koreanki i Koreańczycy również bardzo dbają o swoją cerę. O ile Polki coraz bardziej tym się interesują to Polscy mężczyźni już dużo rzadziej, choć tendencja jest wzrastająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesli weźmiemy pod uwagę wujka Stasia w latach 80tych, który wtedy miał 30lat a typowego 30latka dzisiaj to jednak różnica jest znaczna :)

      Usuń
  13. Jestem ciekawa tej lektury:)

    OdpowiedzUsuń