25 stycznia 2016

Słodsze niż czekolada, Sheila Roberts

Specjalnie dla Czekoholiczek, których denerwują książkowe recenzje na blogu :* (wiem i tak, że sie otwarcie do tego nie przyznacie:P)

Słodsze niż czekolada, Sheila Roberts
Wydawnictwo Znak, Kraków 2013



Witajcie w Icicle Fallis miasteczku gdzie znajduje się osobliwa fabryka czekolady. 
Słodkie Sny to rodzinny biznes Sterlingów, odziedziczony po prababce, której przyśniła się pralinka, życiodajny smakołyk całej familii.
Największe nadzieje z przedsiębiorstwem wiąże prawdziwa miłośniczka czekolady, podstarzała już panna Samantha. Niestety obecnym zarządcą firmy był Waldo, partner matki. Akcja powieści rozpoczyna się w momencie gdy trwa jego pogrzeb.
Kolejne zwroty akcji dowodzą, że Słodkie Sny dzierży w swoich rękach właśnie Samantha. Firma okazuje się jednak mocno zadłużona a ubezpieczenie po Waldo wygasło. Piekielne długi wraz z czekoladowym dziedzictwem przejmuje Samantha. Jej siostry wyjechały z miasta a matka pogrążona jest w żałobie.
Samantha musi radzić sobie własnymi metodami. Najpierw próbuje przekupić koszem słodyczy Blake'a Prestona, bankowego menadżera, niestety jej duma nie pozwala jej płaszczyć się przed wierzycielem. Ten oszołomiony temperamentem próbuje zdobyć serce kobiety, ale czy tylko chodzi mu o uczucie? Czy może pragnie ugrać dla siebie popadający w ruinę majątek rodziny Sterlingów?
Rozwiązanie przychodzi niemal samo. Samantha postanawia zorganizować walentynkowy festiwal czekolady. Z pomocą przychodzi jej rodzina, przyjaciele i wszyscy mieszkańcy małego miasteczka. Nie obejdzie się bez perypetii ale i humoru jest w powieści co nie miara. 

Powieść podzielona na rozdziały z czego każdy opatrzony jest cytatem pochodzącym z poradnika wydanego przez Murier Sterling, matkę Samanthy. Nie są to wysokich lotów hasła, ale niektóre spośród nich są dość ciekawe w odbiorze, np:
Prędzej czy później kłopoty muszą zapukać do twoich drzwi. Wpuść je. Potem je otruj. s.211
Narracja w utworze jest trzecioosobowa. Książka dzieli się na 26 rozdziałów poprzedzonych wstępem autorki i zakończonych epilogiem. Na końcu powieści znajdują się przepisy na rodzinne słodycze: Czekoladowa róża - trufle w białej czekoladzie, Trufrowa bagietka Bailey, Chrupiące czekoladki, Białe krówki lawendowe, Niedźwiedzie bobki.

Książkę czyta się przyjemnie i bardzo szybko. Choć jest to format raczej kieszonkowy a czcionka dość drobna to jednak nie przeszkadza to w czytaniu. Pełno tu słodkości i czasem bywa naprawdę słodko, a innym razem aż skręca Cię w żołądku by zjeść właśnie nugatową pralinkę. Nie jest to książka, która wnosi zbyt dużo do światopoglądu, zapewne za jakiś czas całkowicie zapomnę, że ją czytałam, jednak spędziłam z nią dwa miłe popołudnia i nie żałuję. 

Moja ocena: 6/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 6/10

Średnia ocena z goodreads.com: 3,6/5



  • Po przeczytaniu książki zyskałam  2,6 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 159,75 cm





23 komentarze:

  1. Czytałam tą książkę już jakiś czas temu, ale wspominam ją bardzo dobrze i chętnie poleciłabym ją komuś do przeczytania. Zwłaszcza dla tych, którzy lubują się w czekoladkach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, całkiem przyjemnie się robi na żołądku :) i w świadomości :)

      Usuń
  2. Książka brzmi ciekawie i chętnie bym przeczytała, gdybym tylko miała więcej czasu :) Pozostaje mi więc czekoladę jeść :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to też opcja i nie wiem nawet czy nie bardziej przyjemna :)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po lekkie lektury także sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie wcale nie denerwują jak słowo daję! Ale za dedykacje podziękuję bo jestem czekoholikiem :) Co do książki, totalnie dla mnie! Oddawaj i tego grześka obok! :D Co to za wafelek? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że tak mówisz ;) Ty czekoholikiem? Nie wiedziałam... :P
      To nie Grzesiek, to nowy Góralek Intenso :)
      Jadłaś?

      Usuń
    2. Hahaha nie wcale :D Tylko recenzja sama się jakoś pojawiła na moim blogu :D On jest już od około 3 miesiący na rynku kochana ;)

      Usuń
    3. To ja zacofana i ze wsi jestem, więc jak tylko w MIEŚCIE go ujrzałam to brałam :D

      Usuń
    4. jesteś na pewno pierwszą osóbką, która go dorwała na wsi. W Toruniu ich nie spotkałam tylko w moim starym upadłym rodzinnym mieście <3

      Usuń
    5. wiem, ja generalnie jestem pionierką w mojej wsi :D

      Usuń
  6. Nie widzialam i nie czytałam ale może sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam swojego ulubionego gatunku - książka albo mi się podoba albo nie ;)

      Usuń
    2. to podobnie jak ja tyle, że jedne lubię bardziej inne mniej :)

      Usuń
  7. Takie czekoladowe lektury to ja lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są smakowite, ale łatwo przy nich o zachcianki :)

      Usuń
  8. O proszę, jak są przepisy to chętnie zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są, choć nie wiem w jakim stopniu można im ufać :)
      każdy niemal bazuje na czekoladowych groszkach

      Usuń
  9. Tytuł faktycznie zachęca ;) Najpierw musimy uszczuplić swoje książkowe zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj znam ten ból, bo u mnie tyle zaległości :)

      Usuń