27 stycznia 2016

Jedz inaczej. Dlaczego jemy to co jemy?, Leanne Cooper

Jedz inaczej, Leanne Cooper 
Wydawnictwo Znak Literanova, Kraków 2016



Ile razy powtarzałaś sobie, że zmienisz coś w kwestii swojego odżywiania?
Ja wiele, w zasadzie ciągle coś zmieniam, ale to już moje własne zboczenie. Ja działam i analizuję to co jem, ale wiem, że nie wszyscy.
Bo ile razy mówiłaś sobie:
- od jutra idę na dietę
- przestanę jeść słodycze, chipsy i paluszki
- zacznę jeść śniadanie
- będę kupować na targu owoce i warzywa
- polubię owsiankę, twaróg i szpinak
- nie będę jeść przed komputerem
Przestać? Ok, ale wiesz, że mogę tak w nieskończoność.
Ja też jestem człowiekiem, też popełniam błędy. Czasem jem zbyt dużo słodyczy, piję lajtową colę i nie umiem sobie odmówić sernika. Na codzień jednak się trzymam, ale książka, którą Ci dzisiaj polecę pozwoliła mi sobie moją wiedzę usystematyzować.
Jestem pewna, że jeśli Ty nie świrujesz z jedzeniem tak jak ja to może w końcu zaczniesz i spróbujesz wkręcić się na poziom "zdrowe odżywianie".

Leannie Cooper w swojej książce przedstawia fakty dotyczące żywienia. Nie są to nowinki, większość z nich znana jest wszystkim, ale autorka w swojej pracy usystematyzowała tę wiedzę i zanalizowała pod kątem psychologiczno-dietetycznym. 
Jeśli masz ochotę doświadczyć tego czym raczy nas autorka, zapraszam Cię na wędrówkę po tej ciekawej i pomocnej książce.
Książka "Jedz inaczej. Dlaczego jemy to co jemy?" opatrzona jest wstępem, który pomoże nam zrozumieć mechanizm zdrowego odżywiania. Już na wstępie autorka zaznacza, że nie jest to poradnik dla osób odchudzających się. W książce autorka głównie skupia się na psychologii jedzenia a nie dietetyce samej w sobie. Stawia na piedestale założenie, że nie ważne jest liczenie kalorii a przestrzeganie pewnych reguł. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że tu nie mogę się zgodzić z autorką, bo nawet jeśli jemy zdrowe produkty a w nadmiarze to niestety na nic to się zda w ostatecznym rozrachunku.
Zdrowe odżywianie to styl życia, jaki wybieramy, i coś, co wszyscy powinniśmy dobrze zrozumieć.
Na początku autorka skupia się na konsekwencjach wynikających ze złego odżywiania i zaletach jakie daje nam wejście na właściwy tor. Wspomina też o emocjonalnym podejściu do jedzenia, czyli systemu kar i nagród. Autorka wspomina też o niebezpieczeństwie diet jednoskładnikowych i monotonnych. Wyjaśnia dlaczego warto jeść pełne produkty, nieprzetworzone w połączeniu z warzywami i rybami.
  • Zapewne uważacie, że najbardziej otyli są mieszkańcy USA i krajów wysoko rozwiniętych, tak to prawda, ale co ciekawe, autorka mówi tam o stabilizacji poziomu otyłości, natomiast w krajach Ameryki Południowej np. w Meksyku otyłych ludzi przybywa w zastraszającym tempie. W USA otyli ludzie stanowią prawie 34% społeczeństwa, w Meksyku 30% natomiast w Wielkiej Brytanii 23%. Te dane was szokują? To dorzucę jeszcze: otyłe dzieci niemal zawsze stają się otyłymi dorosłymi, 5% ludzi na świecie umiera z otyłości. Więcej ciekawych faktów dowiesz się wertując pierwszy rozdział. 
Autorka pozwala nam na analizę schematu przedstawiającego model wyborów żywieniowych Frusta. Etapy naszego życia podlegają wyborom jedzeniowym: dzieci nie lubią warzyw, nastolatki jedzą zbyt dużo, rozwodnicy jedzą pod wpływem emocji, chorzy zmieniąją swoje preferencje, bo muszą. Zakłada, że otyłe kobiety kupują tańsze produkty. I adekwatnie do tego, ludzie z bardziej zasobnym portfelem kupują produkty wysokobłonnikowe o obniżonej wartosci cukru, tłuszczu i soli, kupują owoce, częściej uprawiają sport. I dlatego właśnie fastfoodowe przybytki lokalizują się w średniozamożnych dzielnicach.
Autorka obrazuje nam także jaki wpływ na odżywianie ma otoczenie i ludzie z którymi przebywamy. Na przykład w restauracji: jemy więcej gdy jest półmrok i gdy dobiegają z kuchni smakowite zapachy, tak samo działa na nas relaksująca muzyka. Jemy więcej gdy korzystamy ze szwedzkiego stołu, gdy dostajemy dokładki, gdy jemy w dużym gronie. Pojawiają się też wnioski dotyczące objętości talerzy, o których pewnie już wiele słyszeliście.
Duży wpływ na wybór żywności wywierają sklepy i ich asortyment, dlatego tak wiele uwagi zajmuje lokalizacja produktów w działaniach marketingu.Tego też dotyczy kolejny trening, gdzie należy wypisać zachowania towarzyszące podczas zakupów.
Pani Cooper omawia czynniki wpływające na spożywanie pokarmu takie jak własne preferencje i gusta, nastrój, motywacje, hormony, geny, reklama. W książce dogłębnie zostaje zbadany ludzki język i kubki smakowe. Pojawiają się ciekawostki dotyczące kubków smakowych niejadków, oraz preferencji noworodków co do smaku płyny owodniowego. Pojawiają się też fakty dotyczące napojów "0 kcal", które powodują tycie, gdyż zaburzają proces trawienia wstępnego. Autorka dogłębnie analizuje podstawowe smaki wliczając w nie umami. W książce zawarty jest również fakt, że potrafimy zachować kontrolę nad uczuciem sytości jedynie do 2 r.ż. a potem ta czujność zostaje uśpiona. Pojawia się też zjawisko "facytylacji społecznej" odpowiedzialne za podleganie wpływom: sami - jemy mniej, jeśli pijemy alkohol - jemy więcej, jeśli bardziej nam smakuje - jemy więcej. Pojawiają się tu także znane fakty przejmowania preferencji smakowych przez płód od matki, a także coś co mi się przyda:
W miarę ograniczania ilości spożywanego sodu nasza wrażliwość na smak słony maleje, więc aby przyzwyczaić się do mniej słonych potraw, wystarczy tylko używać mniej soli.
Podobnie sprawa wygląda z tłuszczem. Jedzenie tłustych potraw to jedynie nawyk. Tyle, że tu wyzbycie się go z jadłospisu jest trudniejsze do zniesienia. Autorka przekonuje nas także do tego, że głód nie sprzyja zdrowemu odżywianiu. Leanne Cooper wysnuwa stwierdzenie, że diety to krótkotrwałe i chwilowe rozwiązanie, a nauczenie się zdrowego odżywiania, mimo iż nie gwarantuje spadku wagi daje lepsze korzyści dla zdrowia. By zdrowo się odżywiać trzeba nauczyć się kontrolować uczucie głodu i sytości, co jest bardzo trudnym zadaniem, a pomóc ma w tym tabela (zdjęcie obok). Należy pamiętać też o progu 20 minut od pierwszego kęsa do wysłania impulsu nerwowego o nasyceniu. Autorka omawia też wpływ różnego rodzaju pożywienia na nasze zaspokojenie głodu, przytacza fakt powszechnie znany, że białko syci bardziej niż węglowodany i tłuszcze, dlatego zdaniam Cooper ważne jest by jedząc owoce dodawać kubeczek jogurtu (ach, so? przecież każdy jogurt zawiera więcej węgli niż białka). Podoba mi się jednak fakt, który przytacza o koktajlach w diecie, które tak naprawdę nie dają "psychicznego" uczucia sytości i w rezultacie jedząc koktajl zawsze coś jeszcze dojadamy. Faktycznie mogę to do siebie odnieść. Autorka zaznacza także, że ważne jest "makro" czyli umiejętne rozłożenie wartości odżywczych w diecie.
Badaczka wiele uwagi poświęca  nauce jaką wynosimy ze spożywania poszczególnych posiłków. By łatwiej zobrazować proces przytacza wizję psa, którego łatwiej nauczyć komend dając mu później smakołyki. Tym samym wypracowujemy sobie system kar i nagród. Istnieje także zależność, że bardziej kaloryczne potrawy są smakowo lepsze. 
Książka pozwala nam podjąć zmiany w naszych zachowaniach, za które odpowiedzialne są nawyki. Ile razy zdarzyło Ci się z nudów zaglądnąć do lodówki? A posolić coś zanim skosztowałaś? Obgryzasz paznokcie jak oglądasz film? Dojadasz po dziecku?
A Ty? Jakie masz nawyki dotyczące jedzenia?
Te powyżej były nie najlepszym przykładem ale musisz sobie uświadomić, że istnieje szereg właściwych nawyków, które zaprocentują w przyszłości. Ważne byś się nie zniechęcał, nie odpuszczał i nie osiadł na laurach.
Czasem możemy robić dwa kroki naprzód, jeden w tył, ale najważniejsze, że droga wiedzie przed siebie. 
Autorka daje rady jak zmienić swoje nawyki. Kluczem do sukcesu ma być: planowanie, samoocena i ocena przez innych, weryfikacja celow.
Istotnym jest więc mieć jakiś plan. Aby go wdrożyć w życie trzeba zachować odpowiednie postępy.
Główną ideą książki jest odrzucenie jakichkolwiek diet czy liczenia kalorii. Najważniejsza zasada dotyczy nauki własnego organizmu i zachowań, które pozytywnie zaowocują na przyszłość. 

Książka podzielona jest na rozdziały. W każdym pojawiają się ćwiczenia i treningi, które pomogą dotrzymać kroku założeniom autorki. Na końcu znajdują się dwa kwestionariusze, które pozwolą uzmysłowić sobie wasze podejście do żywienia.

Gdy sięgnęłam po książkę byłam pełna entuzjazmu, z czasem okazało się jednak, że informacje w niej zawarte są usystematyzowanym zbiorem znanych faktów. Do tego dochodzi również analiza. Całość jest ciekawa, ale dla osób, które z dietetyką dotychczas miały niewiele wspólnego. Dlatego ja ze swojej strony nie będę jej negować, bo książka może być źródłem cennych informacji. Dla osób obytych w tematyce żywienia dodam, że to zbyt mało by czegokolwiek więcej się dowiedzieć. 
Książka ułożona jest w sposób podręcznikowo-ćwiczeniowy. Po kolei omawiane są zagadnienia a na koniec podrozdziałów niebieską, większą czcionką wytłuszczono to co należy zapamiętać.W książce nie brak też rysunków, tabel itp.
Polecam książkę osobom, które stoją przed decyzją zmian żywienia na bardziej usystematyzowane.

 Moja ocena: 6/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 6,8/10

Średnia ocena z goodreads.com: 3/5




  • Po przeczytaniu książki zyskałam  1,7 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 158,05 cm

47 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. nie jest źle, ja lubię tego typu pozycje :)

      Usuń
    2. A ja tam nie wiem czy lubię - ksiązka albo mnie wciąga albo nie ;)

      Usuń
    3. takie książki mają to do siebie, że są ciekawe przez fakty same w sobie i przystępność informacji :)
      natomiast książki, które wciągają są skarbem :)

      Usuń
    4. Zgadzam się ale i książki tego typu potrafią nudzić :)

      A co do książek to lubię program Kossakowskiego ten co jeździł po tych znachorach i uzdrowicielach, ale książki jakoś nie mogę przetrawić :P
      Tak samo "Forrest Gump" - film cudowny, oglądałam wiele razy i jeszcze nie raz obejrzę a książka mnie wymęczyła ;/

      Usuń
    5. Też lubię Kossakowskiego, ale nie wiedziałam, że wydał książkę :) Bywa i tak, że czasem film jest lepszy od książki :) Ja miałam tak w "Jesiennej miłosci" Sparksa

      Usuń
    6. Wydał, wydał "Na granicy zmysłów" :)

      Teraz chyba coraz częściej tak jest :)

      Usuń
    7. :) Niestety z popularności trzeba cisnąć póki się da, bo później klapa przy dzisiejszej rotacji w showbizz

      Usuń
    8. Kossakowski korzysta ile się da :P Ale to czemu go poddawali podczas podróży po Ukrainie i Rosji czasem wywoływało dreszcze :P

      Usuń
    9. teraz chyba prowadzi inny program :) nawet nie wiem jaki bo rzadko ogladam tv, ale jest lepszy od poprzedniego o znachorach :)

      Usuń
    10. Jest jeszcze Kossakowski. Inicjacja i Kossakowski Szósty zmysł :)

      Usuń
  2. Brzmi ciekawie, choć wolę czytać innego rodzaju książki o odżywianiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też, z tym że mam słaby dostęp a kupowanie z czasem by mnie wykończyło :/

      Usuń
    2. Ja póki co też nic nie kupuję, mam kilka książek oczekujących ale nie mam kiedy czytać :/

      Byłam dziś w superpharm. Woda termalna 150ml kosztuje 22zł, a 300ml 46zł.
      Co do soczewek, to pytałam panią o tą promocję, to mówiła, że w tym super pharm nie ma żadnych w ofercie 1 + 1 gratis (być może soczewki się skończyły...), było sporo promocji, ale pojedynczych... Nie znam się na soczewkach, bo sama nie noszę, a koleżanki kupują innych firm i na tej półce z nimi nie wiedziałam na co patrzeć :/

      Usuń
    3. dziękuję Ci kochana jesteś strasznie ;) Popatrzę sobie na tę wodę, ale i tak w styczniu już do Super pharm nie zawitam :)

      Usuń
    4. Na wodę czasami jest promocja :)

      Usuń
    5. fajnie wiedzieć, choć mam jeszcze ćwiartkę Vichy

      Usuń
  3. Dałaś mi moralnego kopa w sumie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żywienie to dziedzina gdzie zawsze warto coś zmienić :)

      Usuń
  4. Koniecznie muszę zmieć moje nawyki żywieniowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób tak sądzi, nie jesteś jedyna

      Usuń
  5. bardzo lubię książki od odżywaniu, ale nie mam czasu na czytanie czegokolwiek... ale w pt ostatni egzamin, a później praca licencjacka. Jak mi się uda w lipcu będę wolna i będę nadrabiać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też, mam młynek, ale o lipcu to ja nawet jeszcze nie myślę :)

      Usuń
  6. Tak, bo dieta powinna być na stałe...chwilowe rewolucje są bez sensu. Niby wszyscy to wiemy, a łapiemy się na to jak muchy...ech. Warto naprawdę zmienić to, co jemy, bo w ten sposób zmieniamy wszystko :) Przede wszystkim zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jednak też jestem takiej pozytywnej myśli, że każde przejście na dietę tak naprawdę nam coś uświadamia i kto raz zacznie się zdrowo odżywiać, to nawet po odstępstwach będzie do tego wracał

      Usuń
  7. ja uważam że jak jemy systematycznie i bez podjadania to nawet i słodycze możemy wcisnąć czasem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznam Ci 100 % racji, bo sama wiem, jakie to zabójcze było gdy na rok czasu przestałam jeść słodycze

      Usuń
  8. "Zdrowe odżywianie to styl życia, jaki wybieramy, i coś, co wszyscy powinniśmy dobrze zrozumieć." - święte słowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy powinien w końcu to zrozumieć :)

      Usuń
  9. Fajna książka na początek nowej drogi ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawe czy bym sie czegos nauczyla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajne są informacje o uależnieniu od substancji, ciekawie opisane przyzwyczajenie do smaków, ne pewno cos bys wyniosła z tej ksiązki

      Usuń
  11. Jemy to co jemy, bo nie mamy czasu albo to lubimy? :P A tak serio to bardzo wartościowa książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha to też racja, ja wczoraj skończyłam tę książkę i o ile dotychczas dobrze mi szło, to dziś cały dzień siedziałam nad projektem, nie miałam czasu na gotowanie, zakupy lodówka świeciła do mnie parówkami więc na obiad zjadłam dwie i tyle mojego zdrowego odżywiania na dziś :P

      Usuń
  12. Może się przydać taka książka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawa propozycja, ale nie wiem czy dla mnie ;/ potrzebowałam chyba czegoś bardziej dla "zaawansowanych" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też, dlatego myślę, że kolejnym razem zaopatrzę się w bardziej fachową literaturę

      Usuń
  14. Świetny post i wspaniała recenzja, bardzo wyczerpująca:) Ja powiem szczerze, że bardzo od jakiegoś czasu bardzo interesują się tematem zdrowego jedzenia, codziennie dbam o to, by zjeść przynajmniej 5 porcji warzyw i owoców dziennie i wciąż szukam informacji o właściwościach różnych produktów. Tę książkę chyba sobie odpuszczę, skoro mówisz, ze to głównie znane fakty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety większość z tych informacji jest już gdzieś upchana w sieci i ogólnie dostępna, tutaj zostały jedynie one uporządkowane

      Usuń
  15. Tyle książek chcę przeczytać. Gdzie znaleźć tyle kasy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem też się nad tym zastanawiam :)

      Usuń
  16. Moje postanowienia kończyły się tak jak wymieniłaś w stosunku do zmiany odżywiania, ale już dawno mam to za sobą.
    Książka wydaje się być ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co masz na myśli przez "Dawno mam to za sobą?"

      Usuń