24 stycznia 2016

Deli pistacjowy, Orion od Nestle

Nasi południowi sąsiedzi słyną nie tylko z dobrej kuchni, wspaniałego piwa, życzliwości i swojskości, towarzystwa podczas klubowych imprez ale też wspaniałych słodyczy i fascynujących mnie sklepów.
Czy to będąc na Słowacji, czy też w Czechach jak tylko słyszę "Dobry Den" o poranku w sklepie to mam ochotę kupić wszystko, absolutnie wszystko. A że w tym roku udało mi się być i w Czechach, a potem na Słowacji to obkupiłam się za wszystkie czasy. A później jeszcze rodzice pojechali do Czech i znów uzupełniłam zapasy. Głównie kupowaliśmy czekolady, jak wiadomo Studentskie są nieodzowną pamiątką z południa. Do tej pory mam ich sporo w barku :)

Dzisiaj przedstawiany batonik Deli jest czeskim produktem marki Orion należącej do koncernu Nestle. Ale żeby było zabawniej przywiozłam go sobie ze Słowacji :) Niestety pistacjowe smakołyki nie są moimi najulubieńszymi, ale nie miałam wyboru, choć w planach miałam wszystkie smaki po kolei. A dodam, że można kupić jeszcze: czekoladowy, waniliowo-migdałowy,
orzechowy, rodzynkowy, malinowy, arachidowy, kawowy, ajerkoniakowy



Deli pistacjowy, Orion od Nestle



Batonik zapakowany w foliowe opakowanie, zgrzewany na końcach z wykończeniem ząbkowanym. Kolorystycznie nawiązuje do smaku, bowiem opakowanie jest w jasnozielonych i pistacjowych barwach.
Dominującą część opakowania stanowi nazwa batona w tęczowych kolorach a z lewej strony niepozornie wygląda nagryziony baton. Pomyślałam sobie, że jak tak wgląda w środku to chcę go zjeść.
Na opakowaniu znajdziemy wszystkie potrzebne informacje. Na głównej skrócony znacznik GDA, z tyłu rozszerzone wartości, skład, dane producenta itd. a wszystko to tylko w języku czeskim i słowackim.

W tym oto opakowaniu skrywa się baton o wadze 35 g.

 Baton ma klasyczny prostokątny kształt i ten tu obok na zdjęciu nie wygląda najlepiej :) Ale na pocieszenie powiem, że z 10 możliwych tylko dwa trafiły się zmasakrowane. I to w zasadzie moja wina, bo te najlepsze zjedliśmy od razu, a ten tutaj osobnik czekał na recenzję długo :)

Baton ma prostokątny kształt o leciutko zaokrąglonych brzegach.
Oblany Deli został ciemną czekoladą, choć wcale nie gorzką. Po prostu jest ona ciemna z wyglądu. Czekolada jest dość matowa, ale równiutko oblana i wygładzona.
W środku pod czekoladą skrywa się niejednolita i trochę piankowo-gąbczasta spora warstwa nadzienia o przepięknym zielonkawo-pistacjowym kolorze. 

Czekolada jest umiarkowanie słodka. Taka pomiędzy wytrawną gorzką a mleczną. Raczej co do słodkości powiedziałabym, że bardzo neutralna. To samo można odnieść do smaku, bo ani jej do wspaniałej i dającej uczucie błogości smaku ani do tej z gatunku niedobrych. Ot, taka zwyła przeciętniara. Dość krucha, łamliwa.

Nadzienie stanowi większą część batona i jeśli można je do czegoś porównać, to zdecydowanie do kremu w batonach Milky Way. Jednak tu krem jest troszkę bardziej puszysty i bardziej scukrzony. Jeśli miałabym porównać go do czegoś pomiędzy, to prócz jednej krawędzi gdzie stoi nadzienie z Milky Waya, po drugiej stronie tego odcinka stoi krem z ciepłych lodów, sklepowych rurek czy też kremowych misiów spotykanych na bazarach/odpustach. O ile w Milky Wayu ten krem jest bardziej mleczny, to tu jest bardziej cukrowy.  W smaku również na główną linię wysuwa się cukier, który dominuje wszystko. Jeśli miałabym porównać, to smakuje jak mocno zrolowana i zbita wata cukrowa. Robiliście tak kiedyś? Bo ja czasem tak właśnie odrywałam watę i skręcałam, rolowałam aż zlepiłam twardą kulkę. I tak właśnie smakuje ten baton, jak cukrowa wata ale bez tej lekkości bytu.
Co do pistacjowego smaku nie pojawia się on jakoś szczególnie, czego się obawiałam, bo niezbyt przepadam za tym smakiem w słodyczach (bo za pistacjami już okropnie przepadam xD) na szczęście (albo  i nie) jest on niewyczuwalny i wcale nie do określenia jako pistacja. Raczej dominującym smakiem jest karmel cukrowy.
Podczas jedzenia nadzienie mocno oblepia zęby choć jest piankowo miękkie. Nieszczególnie cały baton przypadł mi do gustu.
Baton zachowuje się w odstępie czasu w dziwaczny sposób: jeśli będziemy trzymać go w suchym miejscu a zostanie już rozpołowiony, to wyschnie i stanie się twardy jak trociny, natomiast jak położymy go w wilgotnym miejscu to nadzienie się skarmelizuje, a na powierzchni zobaczymy to co w sernikach nazywa się "złotą rosą".
Czekolada nie czyni szaleństwa, nadzienie jest zbyt scukrzone. Smak w zasadzie nie do określenia i baton niestety nie podtrzymał dobrej pozycji czesko/słowackich słodyczy.
Co nie oznacza, że wcale nie spróbuję innych rodzajów batona Deli :)

1 baton Deli o smaku pistacjowym m 153 kcal 

Skład:
cukier, syrop glukozowy, masa kakaowa, olej palmowy, mleko w proszku, masło kakaowe, oleje roślinne (palmowy, shea, Sal, illipe, Kokum Gurgi, mangowy), tłuszcz mleczny, suszone białka, aromaty, emulgatory (lecytyna słonecznikowa, poliglicerole), barwniki (kurkumina, związki  chlorofili i chlorofilin), sól, ekstrakt kurkumy

Deli pistacjowy, Orion od Nestle
Ocena: 2/6
Kupione w: Słowacki spożywczak
439 kcal/100g
153 kcal/1 baton (35 g)
Cena: 1,70 Euro
Czy kupię ponownie: Nie

34 komentarze:

  1. Mam go ale kompletnie o nim zapomniałam! Wpakowałam go do lodówki, bo przez tegoroczne upały po prostu mi się rozpłyną :/ Jestem ciekawa w jakim stanie przywiozłam go z Czech.
    Opinia niezbyt pozytywna, ale i tak mnie do niego ciągnie! Uwielbiam pistacjowe rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten koło orzeszków pistacji nigdy nie stał :) ale chętne bym sobie zobaczyla Twoją recenzję :)
      z tego co widzę, one mogą mieć tendencję do rozciapciawania się w upałach, więc nie sądzę, by się uchował w nienagannym stanie :)
      ale może :))

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. królem wybiegu nie jest, ale zielona pianka nawet jest urokliwa

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. ja pistacje lubię, ale w tym batonie ani śladu po nich

      Usuń
  4. Od Orion miałyśmy kilka czekolad i wszystkie były mega słodkie ale i dobre ;)
    Pistacje również kochamy ale przeważnie w słodyczach jest ich jak na lekarstwo i raczej smakują marcepanem ;P Batonik jednak ciekawy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekolady owszem są całkiem niezłe, ale chyba mam już etap przejedzenia nimi.
      Niestety jednak pistacja a pistacjowe smakołyki to dwie odrębne planety

      Usuń
  5. jakoś nie pociąga mnie wizualnie;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem po śniadaniu: truskawkowy twarożek z biedronki :P (pyszny) z musli, jogurtem truskawkowym i świeżymi truskawkami, mniam :)
      Na obiad mam ryż z kurczakiem i warzywami a dalej nie mam pojęcia ;)
      Słodyczy żadnych w planach na dziś nie mam :P Bo się już z dietą ogarniam

      Usuń
  6. pistacje to moje ulubione i najdroższe orzechy... A o tych batonach z Czech niestety już się naczytałam. Oj wiem, że Ci nie posmakował, ale być może ja bym go pokochała! Wy szczęściary z Natalią. Ja jedynie nogą na granicy raz stanęłam jak mój tato wędkował na Bugu i byłam z siebie dumna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie w maju będę na zielonej szkole w Czechach albo Słowacji, to postaram się o Tobie nie zapomnieć.

      Usuń
    2. ale co ja Ci w zamian kupię :O ... kurde już muszę zacząć kminić bo nie zdążę :D

      Usuń
    3. ale ja nic kochana w zamian nie chcę :) wirtualny buziak mi wystarczy :*

      Usuń
    4. no co ty umarłabym ze wstydu! Ale i tak chętnie Cię wycałuje mwahahaha :* :* :* :D

      Usuń
  7. Ty tu o Słowacji i Czechach, a ja wczoraj oglądałam horror ukraińsko-czeski o nazwie ,,Ghoul". Polecam, nawet niezły.
    Widziałam czekolady z Orion'a w Polsce! Chyba kiedyś kupię. Wygląda na to, ze lepiej wygląda niż smakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie dawno nie oglądąłam żadnego Horroru :) Tym razem to nadrobię :) Nie wiem jeszcze czy będzie to Ghoul, ale jakiś na pewno :)
      Tak Oriony zwłaszcza Studentskie można kupić w OdiDo :)

      Usuń
  8. Wygląda mało apetycznie, ale ze względu na wariant pistacji, które uwielbiam chętnie bym go zjadła! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja akurat za słodyczami pistacjowymi średnio przepadam, ale myślę, że ten jednak nie stałby się Twoim ulubionym

      Usuń
  9. Z batonów tej firmy jadłam kokosowego, mam też kilka czekolad, ale ten pistacjowy nie skłonił mnie do zakupu. Jak czytam o tym cukrze w środku to wydaje mi się, że baton by mi raczej nie zasmakował :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem pewna, że ani troszkę by Ci nie posmakował :) a czekolady pewnie STudentskie?

      Usuń
    2. Tak i jeszcze takie zwykłe - białe, mleczne i ciemne tej firmy ;)

      Usuń
    3. o takich chyba nie znam :) nadrobię przy następnej wycieczce :)

      Usuń
  10. Co za zieleń, wygląda na mega sztuczny i niedobry, a przez to jeszcze bardziej mnie intryguje :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, aż się teraz zastanawiam czym ją uzyskano :P

      Usuń
  11. Same węglowodany... Pewnie w dodatku prawie sam cukier prosty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak i nic w nim wartościowego nie ma...

      Usuń
  12. Pistacje są pyszne, ale lubię je tylko w wersji orzechów :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam podjadac pistacje, szkoda że są takie drogie, a batonika nie próbowałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie od razu powinnam Ci powiedzieć, że ten baton ma się nijak do zwykłych pistacji :)
      niestety orzechy się cenią :P

      Usuń