29 listopada 2015

Czekotubka, E.Wedel

Co ja jeszcze tu robię?
Jest po północy a jutro rano wstaję na zajęcia. Potem mam występ, gram w Musicalu Sasetkę, jakoś pierwszy raz od dawna mam olewczy stosunek do musicalu, nie wiem... może dlatego, że nie czuję tego klimatu. 
Chciałam jeszcze powiedzieć wam, że z okazji adwentu robię sobie słodyczowy post. Nie wiem czy zakończę go w wigilię czy na kilka dni przed, ale nie martwcie się, mam tyle recenzji do nadrobienia, że nie będzei na blogu wcale nudno :) 


Mam nadzieję, że nie okażę się tu pomiędzy wami okropnym wapniakiem, jak powiem, że pamiętam czekotubkę z dzieciństwa, w długim opakowaniu, identycznym jak teraz pakowane są parówki jedynki.
Od dawna ten smak miałam w ustach i dawniej uwielbiałam z koleżanką chodzić do sklepu na czekotubki i loda Smyka, za wszystko wtedy płaciłyśmy po złotówce :)

Dziś wielki powrót:

Czekotubka, E.Wedel
Krem kakaowo-orzechowy

Kultowy produkt po wielu latach powrócił, nie byłabym sobą, gdybym po niego nie sięgnęła.
Wrócił, ale w zupełnie nowym wydaniu.
Niebieskie opakowanie z błękitnymi i limonkowymi wstawkami zamiast żółtych kolorów starej czekotubki.
Samo opakowanie też zupełnie inne. Tu znajduję się ono w torebeczce z zakrętko-ustnikiem, podczas gdy stare o była jedynie folijka z ząbkami po bokach, które trzeba było sobie rękami lub zębami rozerwać.
I już ta zmiana wyglądu trochę mnie zniechęciła do sięgnięcia po czekotubkę.

Czekotubka reklamuje się jako produkt, który możnaL

= dodać do mleka - w ciepłym rozpuszcza się szybko i daje efekt pysznego napoju o smaku czekoladowym, w zimnym się niemal nie rozpuszcza, pozostają czekoladowe farfocle, trzeba by podgrzać więc samą czekoladę, żeby ją dodać do zimnego mleka

= prosto do buzi - tak jest najlepiej i najwygodniej, ale mocno zamula

= na kanapkę - nie lubię połączenia chleba i czekolady, ale przetestowałam tę opcję z pełnoziarnistym ciastkiem



Czekolady po odkręceniu zakrętki nie widać, bo wstawiono ogranicznik.
Wącham i czuję przyjemny zapach czekolady z wyraźnym aromatem laskowych orzechów.
By wycisnąć czekoladę początkowo wystarczy jedynie lekko nacisnąć tubkę. W miarę ubywania kremu wyciskanie z tuby jest coraz trudniejsze aż przy końcu ma się wrażenie, że krem został na dnie i nie da się go wycisnąć. Dopiero metodą znaną z wyciskania pasty do zębów z pustej tubki uda się uzyskać cały krem. 

Krem jest bardzo gęsty, ale konsystencja przypomina troszkę mniej ścięty budyń. Nie jest to konsystencja twardego czekoladowego kremu typu Nutella. 

Krem ma brązowy kolor, w strukturze jest zdecydowanie gładki i jednolity. 

Na powierzchni chleba/bułki/ciastka czy wafla bardzo łatwo go rozsmarować. 


Krem jest strasznie słodki, przez swą gęstą konsystencję nie potrafię jeść go prosto z tubki. Jezu jak ja to robiłam będąc dzieckiem. Nie powiem, że teraz nie próbowałam, ale po kilku dozach było mi tak słodko i niedobrze, brrr...

Sama czekolada jest natomiast smaczna, ale czemu tak cholernie słodka. 
Uważam, że spokojnie mozna smakiem porównać czekotubkę do Nutelli. 
Jak zrobią jakąś odcukrzoną wersję to kupię kolejny raz.

cukier, tłuszcz roślinny (palmowy), mleko pełne w proszku (7%), mleko odtłuszczone w proszku (7%), serwatka w proszku (z mleka), kakao o obniżonej zawartości tłuszczu (6%), miazga z orzechów laskowych (2%), emulgator: lecytyna sojowa, aromat


I popatrzcie moi drodzy, skład krótki i bez zbędnych polepszaczy. I byłoby cudownie gdyby nie to, że jest źródłem samych cukrów.


Czekotubka zawiera 2 porje produktu. Dziwne zastosowanie, bo jeśli już 2 porcje to powinn być w 2 tubkach a nie jednej.
I tak:
1 porcja czekotubki to 141 kcal
Cała czekotubka ma 182 kcal. 


Czekotubka, E.Wedel
Ocena: 4/6
566 kcal/100g
141 kcal/1 pocja  (25 g / pół tubki)

282 kcal/ cała tubka (50 g)Kupione w: Gama
Cena: 0,99

26 listopada 2015

Przestań się przejadać - Tydzień pierwszy - Podejmujesz wyzwania

Jesz za dużo? 
Nie potrafisz się przyznać do tego ile jesz? 





Zjadłaś solidną owsiankę na śniadanie, ale wrzucając orzechy do miski skubnęłaś dwie garstki z opakowania po drodze.
Nie pamiętasz jak dojadłaś po dziecku w ciągu dnia parówkę, batonika ze 3 ciastka i jeszcze pół kubka czekoladowego deseru
Teściowa znów postanowiła uświadomić Cię, że jej syn ostatnio wygląda zbyt szczupło, ale za to Tobie się "powodzi". Zajadasz to kolejnym kawałkiem ciasta, choć tego nie chcesz? 
Na imprezie nie potrafisz opamiętać się i sięgasz do wielkiej miski z chipsami, jakby była tylko Twoja. 
Zdałaś egzamin i musisz to uczcić lodami z polewą i bitą śmietaną? 
Na plaży  obserwujesz z zazdrością szczupłe dziewczyny popijając gofra gazowanym napojem? 

Chcesz coś zmienić, ale każda Twoja dieta kończy się tak samo?? 
To jedynie siedzi gdzieś w Twojej głowie. 

Zapraszam na recenzję i wspólną drogę przez książkę "Przestań się przejadać" dr. Jane Mc Cartney - a może ta droga wyprowadzi Cię na prostą :) 

Program zakłada 28 dni, czyli jeśli zaczniesz od jutra, a nawet od weekendu to i tak zakończysz program przed świętami. 
Może to dobre postanowienie adwentowe :)


  Tydzień pierwszy

1. Zrozumienie emocjonalnego łańcucha zdarzeń

Opiera się o trzy aspekty:

1.1 Wyzwalacz emocjonalny 


Nie chcąc nikogo osądzać, badaczka chce jedynie zwrócić Ci uwagę, byś uświadomiła sobie, że pojedyncze zdarzenia mają wpływ na to, co dzieje się w Twoim życiu. 

Do jedzenia kompulsywnego prowadzi Cię zawsze jakiś negatywny przekaz emocjonalny. 

Przykre rzeczy - zdarzają się i będą się zdarzać, nie możesz więc ciągle ich zajadać. 

Ćwiczenie pierwsze: Krok wstecz

Weź coś do pisania: zeszyt, notes, smartphone, tablet - cokolwiek, co będzie towarzyszyć Ci przez kilka najbliższych dni. 

Narysuj 6 schodów i przy każdym z nich zanotuj przyczynę podjadania. 

To ważne ćwiczenie, nie można go bagatelizować. 

Dlaczego jest takie ważne? 
Autorka przytacza taki życiowy obraz. 
Siedzisz w pokoju i zaczyna kapać ci na głowę, wiesz, że przyczyną jest przeciekający dach. Tę usterkę możesz naprawić, tylko gdy zlokalizujesz gdzie się ta dziura znajduje. 
Dokładnie tak samo jest z tobą, wiesz, że gdy ci smutno, bądź jesteś zła, sięgasz po coś co Cię pocieszy, ale musisz dowiedzieć się co dokładnie wyzwala w tobie ten czynnik. 

1.2 Doświadczane emocje

Ćwiczenie drugie: Rozpoznawanie emocji

Jeśli do każdego stopnia dopisałaś przyczynę, to możesz przejść do drugiego ćwiczenia. 

Do każdej przyczyny dopisz emocje jakie jej towarzyszą (od jednej do trzech, mogą się powtarzać) np. kłótnia z chłopakiem - frustracja, złość; spóźnienie do pracy - stres, niepewność)

1.3 Negatywny przekaz emocjonalny i związki 

Ćwiczenie trzecie: Określanie uczuć

Spójrz na swoje notatki i spróbuj je przeanalizować. Napisz więc kilka zdań zaczynając od słów:

"Kiedy patrzę na moje notatki widzę jak (i tu odnieś się do swojej osoby) ... /jestem..., mam... / itd. 
Zapisz trzy takie zdania opisujące Twoje postrzeganie siebie przez pryzmat tych emocji, o których pisałaś wcześniej. 

Np. 
Szef kazał zostać mi po godzinach,  byłam bardzo zła i rozżalona (i teraz wysuń wniosek np. ) widzę jak bardzo jestem infantylna, jak nie radzę sobie z sytuacją. 


Widzisz już jak wielką rolę odgrywają związki w Twoim życiu, na nie składa się obraz tego jak Ty widzisz relację między wami i jak inni postrzegają w niej Ciebie. 


Tu na razie zakończę, wrócę niebawem, was pozostawiam z trzema ćwiczeniami.
Miłej terapii.
Udanej diety.
Grubej aktywności podczas ćwiczeń.


22 listopada 2015

Antystresowy olejek do masażu, Mythos

Olejomania opanowała już całą Polskę. Olejować się można z góry do dołu.

Tylko jaki olejek wybrać? 
Odpowiedni do tego, czego akurat potrzebujesz. 

I nie powiesz mi, że nie chciałabyś leżeć teraz na białym prześcieradle i być masowana ciepłymi rękami. 
A w dodatku relaksować się, bo używasz olejku antystresowego. 

Ja uwielbiam i wykorzystuję do tego mojego P., a Ty kogo sobie wybierzesz? 


Postanowiłam, też iść waszym tropem i troszkę prywaty Wam od czasu do czasu sprzedawać. 
Wyleczyłam już oczy. więc po tygodniu odpoczynku wracam do pracy. 
Na szczęście podładowałam też trochę baterie, bo mój P. zabrał mnie na weekend do Kazimierza Dolnego. Nie muszę mówić jak było wspaniale, zwłaszcza, że to był prezent na 10tą rocznicę :) 
Mieszkaliśmy w cudownym hotelu Vincent. Nie dość, że standard wysoki, to jeszcze mieszkał tam przeuroczy kot <3 Ja się zakochałam z miejsca :) 
W hotelu znajdowała sie także najwspanialsza restauracja świata. Menu autorstwa Wojciecha Modesta Amaro - racuszki gryczane z twarożkiem, owocami i kawiorem były przeobłędne, carpaccio z gęsi jadłam po raz pierwszy i uważam, że to naprawdę ciekawe danie i w końcu jadłam pierogi z kozim serem na dyniowym musie. Mniam :) Dla samego jedzenia było warto :) 

Od jutra postaram się wystartować z nowym cyklem na blogu: zgromadziłam potrzebną literaturę, a co z tego wyjdzie - zobaczymy :)


Antystresowy olejek do masażu, Mythos
Anti-stress massage oil



Początkowo o działaniu antystresowym olejków nie wiedziałam zupełnie nic. Tej niewiedzy też jakoś specjalnie nie chciałam się wyzbyć, nie szukałam w źródłach. Do czasu...

Pierwsze użycie olejku było jak grom z jasnego nieba. Nie wiem czy jest to absolutnie zasługa samego olejku, kompozycji zapachów czy może miłej atmosfery jaka zawsze towarzyszy jego użyciu. 

Olejek pochodzi z Grecji i zawiera takie esencjonalne olejki jak ten z: oliwek, kolendry, lawendy, rozmarynu, ylang-ylang czy słonecznika. 

Olejek zamknięty w bardzo ładnej a przy tym praktycznej buteleczce wykonanej z grubego plastiku w brązowym kolorze. 
Buteleczka o pojemności 200 ml z pewnością posłuży bardzo długo, ja używam go od czerwca przynajmniej raz w tygodniu i mam jeszcze ponad połowę butelki. Jest bardzo wydajny. 
Wyciskany na spray, co jest z jednej strony bardzo wygodne, bo można bezpośrednio aplikować go na skórę, z drugiej ja lubię podgrzany olejek, więc i tak rozpylam go na dłonie i rozcieram, by go ogrzać. 


Olejek jest dość gęsty, ma delikatny półprzezroczysty miodowy kolor. 
Konsystencja olejku nie jest bardzo gęsta, lecz jest to umiarkowana gęstość, która pozwala na łatwe rozpylanie.
Rozprowadzanie oleju jest niezbyt łatwe. Pomimo, że jest on tłusty, to jednak nie należy do typowych "ślizgaczy".
Olejek dość szybko wchłania się w skórę, jednak pozostawia po sobie fajną powłoczkę. Ja zawsze używam go wieczorem przed snem, po kilkunastu minutach spokojnie można założyć piżamę bez obaw, że się poplami. Jednak dla pewności nie zakładałabym najdroższych atłasów.
Rano na skórze czuć jeszcze zdecydowane nawilżenie. 

Najlepsze jednak co jest w tym olejku to zapach. 
Jest piękny i niezwykle aromatyczny, pachnie ziołami w szczególności rozmarynem. 
Nie jest to zapach odświeżający, lecz taki ziołowy - apteczny. 

Olejek ma delikatnie rozgrzewające właściwości. 
Jego antystresowe działanie jest naprawdę zauważalne. 
Nie ma to jak przyjemna dawka pielęgnacji takim kosmetykiem. 
Czuję się po jego zastosowaniu maksymalnie odpreżona i rozluźniona i jest to na tyle błogie uczucie, że gdybym nie miała więcej na głowie to co dzień bym sobie taki relaks. 


Jego zapach jeszcze długo pozostaje na skórze.
Wiedziona tym kosmetykiem postanowiłam się podszkolić w technikach masażu. YT rulez :)

Do niedawna używałam, go tylko do masażu ciała. Ostatnio jednak postanowiłam nawilżyć nim twarz, gdy bałam się o oczy przy zapaleniu. Fajnie wypielęgnował cerę, jednak by jej nie zapchać nie polecam go do codziennej pielęgnacji twarzy.

Kilka razy użyłam go również do włosów, na 2 godziny przed ich myciem. Efekt był naprawdę fajny :)

Planuję jeszcze użyć go do kąpieli.

Jest to jeden z takich kosmetyków, który polubią wszyscy.
Rozpala zmysły, pozwala się odprężyć, wycisza i jeszcze do tego pachnie tak naturalnie, że nie sposób się w nim nie zakochać.

Plusy:

- nawilża
- relaksuje

- ma odpowiednią konsystencję
- świetny skład
- obłędny zapach


Minusy:

- wolałabym by nie miał pompki


Kupione w: http://flax.com.pl/
Cena: 39 zł (ale teraz do końca października możesz go mieć za UWAGA 6 zł!!!)
Czy kupię ten produkt ponownie: TAK :) 


Tu też już jestem :P

https://www.instagram.com/klaudiacebula/



















20 listopada 2015

Teledysk "Czas pokaże"

Kochani, jak wiecie bestseller wydawnictwa Znak "Czas pokaże" Anna Ficner - Ogonowska​ jest już na półkach księgarni i pewnie wielu z Was.
W weekend opublikuję oczekiwaną recenzję. Już teraz mogę Wam zdradzić, że warto ją kupić i się w niej rozczytać. Tym bardziej, że na stronie Wydawnictwa Znak obecnie można ją kupić z 25% zniżką :)





Zapraszam do obejrzenia teledysku.
"Czas pokaże" w wykonaniu mojej koleżanki Klaudii Dzwonek


Gorąco polecam!






19 listopada 2015

Sekta Egoistów, Eric-Emmanuel Schmitt - recenzja książki

Sekta Egoistów, Eric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo Znak Litera Nova, Kraków 2015


Twórczość E.E. Schmitta nigdy nie wyczerpie ważnych i właściwych tematów.

Każdy, komu książki nie są obce przeczytał coś w życiu, co wyszło spod mistrzowskiej ręki Schmitta. W Polce jest pisarzem szanowanym i lubianym przez czytelników. Tym bardziej dziwnym wydaje się fakt, że jego debiutancka powieść opublikowana po raz pierwszy w 1994 roku przez ponad dwadzieścia lat nie została przełożona na język polski. 

W 2015 roku Wydawnictwo Znak podjęło się publikacji książki. 

Narratorem i jednym z głównych bohaterów książki jest bliżej nieznany z nazwiska badacz filozofii i językoznawstwa. Pracując nad swoją publikacją doktorską napotyka w Bibliotece Narodowej wzmiankę o grupie wyznawców doktryny, która naraz staje się mu bliska. Wyznawcy tego prądu zwą siebie egoistami i tworzą grupę zwaną Sektą Egoistów. Jednym z najbardziej zagorzałych filozofów jest Gaspard Langenhaert, urodziwy badacz holenderski. 

"A zatem świat nie istnieje w sobie lecz we mnie. Zatem życie jest tylko moim snem. Zatem ja sam jestem dla siebie rzeczywistością"

Narrator niczym detektyw próbuje rozwikłać zagadkę istnienia Gasparda i zgłębić jego losy. 
Każdą wolną chwilę spędza w czytelni, wykorzystuje wszelkie możliwe sposoby by dowiedzieć się kim tak naprawdę był Gaspard Langenhaert i dlaczego fakty z jego życia są zacierane, przez fałszywe dokumenty. 

Kim był Gaspard Langenhaert? 
Niewątpliwie był człowiekiem głębokiej wiary, założył Sektę Egoistów, której założeniem było posiadanie wszechświata na własność. Członkowie początkowo lgnęli do Gasparda i chętnie uczestniczyli w spotkaniach. Z czasem jednak każdy z nich pragnął iść własną ścieżką, z drugiej strony też niechętnie podporządkowywali się nomen-omen egoistcznemu Gaspardowi. 

Gdy ten transcendentny krąg zostaje naruszony, niestabilne okazują się być także dotąd twarde przekonania. 
Gaspard poznaje Cygankę, która swoją bezpośredniością i powątpiewaniem odkrywa zakamarki natury uczuciowej filozofa. 
Tak oto Langenhaert, który dotąd mówił, że sam jest stwórcą świata został omamiony przez kobietę. Seks i kontakty fizyczne dotychczas kojarzyły się z zaspokajaniem potrzeb Gasparda u ulicznych ladacznic. Gdy związał się z Cyganką do cielesności wkroczył także sensualizm. I odtąd cały fundament życiowej ideologii zaczął się chwiać. 
Gaspard przekonał się, że nie istnieje sam dla siebie, lecz także żyje by dać szczęście innym. 

"Cała jego filozofia roztopiła się w ramionach Cyganki"

Życie jest pełne niespodzianek, nie zawsze pozytywnych. Gaspard mógł się przekonać o tym pewnego dnia, gdy odkrył, że jego kochanka zniknęła. Ot, tak po prostu go opuściła. Zdarzenie to odcisnęło ogromnę piętno na duszy filozofa. Po okresie smutku, odrętwienia i marazmu postanawia przy pomocy swojego sługi Bourguignona wyjść do tłumu  na ulice i głosić swą doktrynę. 
Gaspard zachowuje się jak Mesjasz, próbuje zbawiać świat, uzdrawiać ludzi. Jest przekonany o tym, że jego życie to życie zbawiciela a on sam jest tożsamy z Bogiem. Jeśli więc jest Bogiem, to śmierć nie może go dosięgnąć. 
Na dowód tego przebija swe ciało sztyletem, co wyklucza go z jakiegokolwiek życia społecznego. Ludzie odsuwają się od niego. On wciąż działa jak w amoku. Przykłada rozgrzane żelazo do twarzy, co powoduje trwałą ślepotę. Ostatecznie popełnia samobójstwo wypijając truciznę. 

Narrator, który tak dogłębnie wszedł w historię Gasparda pewnego dnia dochodzi do wniosku, że Gaspard wcale nie umarł i wciąż żyje. Gdzie? W jego własnym ciele...


Powieść nie należy do kategorii lekkich i przyjemnych. Fabuła jest lekko zarysowana, dużo w niej faktów. Na początku są to same wypisy z różnych ksiąg i czysta wiedza historyczno-encyklopedyczna. Dopiero po pewnym czasie akcja rusza w dość ciekawym kierunku. 
Powieść pomimo, że podejmuje filozoficzny wątek dość szybko się czyta. Nie jest długa, czcionka dość rozstrzelona, cytaty wyodrębnione, szerokie dialogi, wąska kolumna (zresztą sami spójrzcie na powyższe zdjęcie). 

W książce pojawiają się wątki poszukiwania, zaginionych ksiąg. I od razu pojawiło się moje skojarzenie do "Cienia wiatru" Zafona, natomiast tu wszystko jest niejako skompresowane w czystej i krystalicznej formie. 

Eric Emmanuel Schmitt roztrzaskał mnie na łopatki, tak ważnego i udanego debiutu dawno nie czytałam. To klasyka od pierwszej strony. 
Jak na mistrzowską prozę przystało, czuję się przekonana do tej lektury. 
Moja przygoda ze autorem zakończyła się kilka lat temu. Teraz dopiero widzę jak mi go brakowało. 



Moja ocena: 7/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 6,1/10


Po przeczytaniu książki zyskałam 2,1 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 108, 48 cm

Dr Gerard: Mafijne, witAm, Pryncypałki, KreMisie, Pasja, MaltiKeks, Rurki

Cześć :)

Dziś znów będę się chwalić :) W zasadzie powinnam zrobić, to już dawno, ale dopiero przedwczoraj udało mi się wykończyć zapasy z pudła, wiem, że jesteście ciekawe więc nim przejdę do meritum to opowiem Wam trochę o kampanii.





W przesyłce ambasadorskiej Streetcom czekały na mnie tym razem słodycze od dr Gerard 
nawet nie wiecie jaka frajda ogarnęła moją familię, gdy się dowiedzieli.

Przybyła do mnie cała paczka ciastek różnego rodzaju Dr Gerard.
Najlepsze jest to, że akurat byłam w Kielcach na studiach i paczkę odebrała mama. Cały weekend cięzko mi było wysiedzieć, na zajęciach. I już tylko w niedzielę jak przyjechałam rozpakowałam i wyciągnęłam do zjedzenia pierwsze ciastka.


Jeśli też chcesz uczestniczyć w kampaniach od Streetcom klinij TU a przejdziesz do formularza rejestracyjnego, tym samym przyznając mi punkty polecające :)





 Pryncypałki Classic
Wafelki o smaku kakaowym w czekoladzie

Pryncypałki to wafelki umieszczone w  plastikowej foremce, zapakowane są w foliowe opakowanie w czerwono-białym kolorze. 
W paczce znajduje się 235 g wafelków. 
Średnio możemy się spodziewać w opakowaniu około 20 wafelków.
Wafelki ułożone są szeregowo. 



Pryncypałki to podłużne wafelki które składają się z trzech listków waflowych przekładanych kremem czekoladowym a z wierzchu oblane są ciemną czekoladą z jaśniejszym wzorkiem.



Producent wyróżnia 2 charakterystyczne cechy Pryncypałków:
- jest to produkt kultowy
- składa się z 47 % czekolady



Wafelki są naprawdę ładne i elegancko wyglądają podane na talerzyku (u mnie się nie bardzo doczekały, bo zjedliśmy je wprost z paczki). 


Są kruche, ale nie na tyle by się rozłamywać podczas jedzenia. W mojej paczce znalazły się 2 przełamane. Z drugiej strony jednak trzeba użyć siły by je nagryźć, bo są dość grube. 



Wafelki mają bardzo kruche listki a one same w smaku są pyszne.
Krem czekoladowy jest troszkę sproszkowany i zlepiony w jedną całość, ostatnio ciężko mi znaleźć idealny krem w wafelkach. Krem umiarkowanie słodki
Czekolada z rodzaju tych deserowych, całkiem smaczna i niezbyt słodka. 



Podsumowując smak Pryncypałków Classic, nie są one moimi ulubionymi wafelkami. Owszem mają zalety, ale mi nieszczególnie przypadły do gustu. 
Jednak w mojej rodzinie mają one kilku zwolenników. 

czekolada 47% [cukier, miazga kakaowa, tłuszcz roślinne (palmowy, shea), tłuszcz mleczny, tłuszcz kakaowy, emulgatory: lecytyny (z soi), E476; aromat], krem kakaowy 32,2% [cukier, tłuszcz roślinny (palmowy, shea) w zmiennych proporcjach, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 5%, serwatka w proszku (z mleka), emulgator: lecytyny (z soi); sól, aromat], wafel 19,8% [mąka pszenna, olej rzepakowy, skrobia ziemniaczana, serwatka w proszku (z mleka), żółtko jaja w proszku, sól, substancje spulchniające: E500, E503; emulgator: lecytyny (z soi)], czekolada mleczna 1% [zawiera mleko i soję]


Skład całkiem w porządku. Nie można mieć większych zastrzeżeń





 Pryncypałki Classic
Ocena: 3/6
536 kcal/100g
57 kcal/1 wafelek  (10,5 g)
Kupione w: paczka ambasadorska Dr Gerard od Streetcom 
Cena: ok. 5,99
Czy kupię jeszcze raz? Raczej nie... 


Rurki Zebra
Rurki waflowe z kremem o smaku śmietankowym

Rurki podobnie jak Pryncypałki umieszczone są w plastikowym pojemniczku - tym razem w przezroczystym kolorze. 
Opakowanie zewnętrzne jest podobne, cała koncepsja również, z tym, że kolorystycznie dominuje tu kolor pomarańczowo-biały.

W paczce znajduje się 160 g rurek.
1 rurka waży około 8 gram, co daje nam mniej więcej 20 rurek. 

Producent zapewnia, że rurki Zebra to jedyne takie rurki na rynku. 

Rurki z wyglądu są przeurocze. Naprawdę zachwycają wyglądem. Są długie a na zewnątrz otoczone wafelkiem w skośne ciemno-jasne paski. 
Wewnątrz każdej rurki znajduje się mleczny krem. 




Rurki przyjemnie pachną już po otworzeniu paczki, jest to wspaniały śmietankowo-mleczny aromat, aż ślinka cieknie. 

Rurki są niesamowicie kruche. Ja bardzo lubię je obdzierać serpentynką przy pomocy palców lub zębów, tu zadanie jest utrudnione, bo są bardzo, kruche. Ale to równocześnie świadczy o ich świeżości. 



Ciasto waflowe jest w smaku takie samo bez względu na kolor. Odrobinę o słodkim posmaku, po prostu cud malina. 


Jednak całą kwintesencję smaku stanowi tu krem, co prawda jest śmietankowy (wolałabym orzechowy lub czekoladowy) ale jednak bardzo dobry/


Krem jest tak wspaniale półpłynny, że przy ugryzieniu niemal wypływa z rurki. Uwielbiam waśnie taką konsystencję kremu w rurkach. Nie zniosłabym gdyby był zbity, a ten jest taki wspaniały, że mmm... 
Krem śmietankowy jest bardzo słodki, za co dostają rurki ode mnie małego minusa. 
Jednak podsumowując ich smak, naprawdę spełniają moje oczekiwania. 


krem o smaku śmietankowym 58,5%, tłuszcz palmowy, rzepakowy, kokosowy w zmiennych proporcjach, cukier, serwatka w proszku, śmietanka w proszku 0,5%, aromat, lecytyny, mąka pszenna,cukier, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, glukoza, serwatka, olej rzepakowy, E150c, skrobia ziemniaczana, żółtka w proszku,  lecytyny, e171, 
Może zawierać orzeszki arachidowe, orzechy i sezam

Niestety ciasteczka są barwione karmelem amoniakalnym 


 Rurki Zebra
Ocena: 5/6
495 kcal/100g
40 kcal/1 rurka (8 g)
Kupione w: paczka ambasadorska Dr Gerard od Streetcom 
Cena: ok. 3,5 zł
Czy kupię jeszcze raz? Tak, choć wybiorę wtedy inny smak

Malti Keks Pełnoziarniste o smaku jogurtu

Pełnoziarniste ciasteczko w polewie o smaku jogurtu



Maltikeksy to produkt, który łączy w sobie ciasteczka i draże. Po prostu zamiast masy spotykanej w drażach znajdziemy tam kruchego herbatnika w postaci kuleczki. 


Maltikeksy umieszczono w torebeczce w charakterystycznym dla producenta disignie tym razem w kolorze niebieskim. 

Te akurat są w wersji pełnoziarnistej i jest to nowość na rynku, bo pewnie znacie już inne maltikeksy


Maltikeksy, które teraz przyszło mi oceniać wzbudziły moją uwagę. Nie będę ukrywać, że weszłam sobie na forum na portalu Streetcom i przeczytałam kilka opinii. 
Zdania były mocno podzielone. Jedni mówili, że są pyszne inni, że obrzydliwe. 




Maltikeksy to średniej wielkości kuleczki o mniej więcej regularnym i rozmiarowo podobnym kształcie. 
W paczce (akurat tej, bo są też w większych pudełeczkach) znajdziemy ich 75 g. 

Mniej więcej tyle ile na zdjęciu (może mniej, bo kilka podjadłam:P)

Maltikeksy podiadają wnętrze w postaci kruchego ciastka, jego struktura jest naprawdę przyjemna w smaku. Są gładkie na zewnątrz i napowietrzone w środku tak, że pomiędzy ciastem są pęcherzyki powietrza. PYSZNIUTKIE, trochę szorstkie gdy kładziemy na język. 
Pomimo tego, że są pełnoziarniste to wewnątrz, nie odbegają kolorem od klasycznej wersji. 

Krem to przedziwne połączenie słodyczy mlecznej białej czekolady i kwaskowatego jogurtu. To naprawdę niespotykane uczucie, na początku myślisz "ale co to jest"?" a potem rozsmakowujesz się i taaak... to jest to. Ta skorupa jest naprawdę fantastyczna Bardzo mocno mi przypadła do gustu. 

Ogólnie chciałabym podsumować smak tych ciasteczek, jako najbardziej zachwycający w ostatnim czasie. Już dawno nie miałam takich gał jedząc ciasteczka. 


polewa o smaku jogurtowym 59% [cukier, tłuszcze roślinne (palmowy, kokosowy) w zmiennych proporcjach, proszek jogurtowy (z mleka odtłuszczonego) 10%, serwatka w proszku (z mleka), regulator kwasowości: E330; emulgator: lecytyny (z soi)], herbatnik 40% [mąka pszenna, mąka pszenna pełnoziarnista 24,5%, cukier, tłuszcze roślinne (palmowy, rzepakowy, kokosowy) w zmiennych proporcjach, syrop glukozowy, skrobia kukurydziana, substancje spulchniające: E503, E500; sól, aromat, barwnik: E171; regulator kwasowości: E296], substancje glazurujące: E414, E904



Malti Keks pełnoziarniste jogurtowe
Ocena: 6/6

456 kcal/100g
39 kcal/10 groszków (8 g)
Kupione w: paczka ambasadorska Dr Gerard od Streetcom 
Cena: ?
Czy kupię jeszcze raz? Tak

KreMisie
Misie z czekolady mlecznej z niedzieniem śmietanowym na kruchym cieście


Kremisie - to  ciasteczka herbatnikowe na których umieszczona dwa słodkie czekoladowe misie w środku których czeka na nas śmietankowe nadzienie. 


Jak można zauważyć, zupełnie inny niż dotychczas wygląd opakowania i od razu widać dla kogo są te ciasteczka. Dla dzieci... No i da misiowych słodyczowych łakomczuchów. Kolorowe opakowanie przyciąga wzrok i juz od razu czuje się ten niedosyt, że powyższe ciastka mają smutne i niezbyt ładne opakowania. 

Na uwagę zasługuje również nazwa. Bardzo pomysłowa, wywołująca mocno pozytywne uczucia. 

W paczce znajduje się 175 gram ciastek. 
Umieszczone zostały w przezroczystym pudełeczku i podzielone na przegródki. W pięciu komorach, płasko zostały ułożone jeden na drugim 3 herbatniki, co przekłada się na sumę końcową: 15 ciastek. 

Niestety pudełeczko wykonane jest z dość cienkiego materiału, przez co jest dość giętkie. 









Ciasteczka składają się z prostokątnego dobrze wypieczonego herbatniczka z ząbkami na brzegu. Herbatnik na powierzchni posiada dziurki. 
Na powierzchni równolegle umieszczono dwa czekoladowe misie. 
Ciastko naprawę oszałamia wyglądem, bo jest mega słodziarskie. 
Po nagryzieniu herbatnika naszym oczom ukazuje się zawartość miśka. Ma w sobie biały, mleczny (a właściwie podobno śmietankowy) krem. 

Herbatnik jest umiarkowanie słodki, pachnący lekko maślanym aromatem. Jednym słowem są to bardzo dobre herbatniczki. Podobne do Petitków, choć do Leibniz im daleko. Ale przecież nie o herbatik tu się rozchodzi. 
Misie stanowią połączenie pysznej mlecznej czekolady i mlecznego kremu. Są tak pyszne, że mogą się nazywać braćmi Kinder czekoladek, obłędne, słodkie, rozpływające się w ustach. 

Wspólnie tworzą najlepsze ciasteczko jakie jadłam od dr Gerard. Wszyscy, którzy je ze mną jedli padli z zachwytu. Tych 15 ciastek rozeszło się w oka mgnieniu. I pozostało wspomnienie... 



herbatnik 63% (mąka pszenna, tłuszcze: palmowy, rzepakowy, kokosowy, cukier, pasteryzowana masa jajowa, syrop glukozowy, serwatka w proszku. sól, lecytyny, aromaty, e501, e500, krem śmietankowy 21% cukier, tłuszcze: palmowy, rzepakowy, kokosowy, śmietanka w proszku 15,9 % serwatka, lecytyny, aromat, e171, czekolada mleczna 16% cukier, tłuszcz kakaowy, mleko odtłuszczone w proszku, miazga kakaowa, serwatka tłuszcz mleczny, lecytyny, aromat
Może zawierać orzeszki arachidowe, orzechy, sezam 





KreMisie
Ocena: 6/6

505 kcal/100g
59 kcal/1 ciastko (12 g)
Kupione w: paczka ambasadorska Dr Gerard od Streetcom 
Cena: ?
Czy kupię jeszcze raz? Tak

WitAM 3 zboża Musli, Śliwki, Czekolada
Pełnoziarniste ciastka zbożowe



Ciastka witAM chlubią się jako ciasteczka wypiekane z pełnoziarnistej mąki, z bogactwem odżywczych składników i suszonych owoców. 

Są dobre bo również:

- dodają energii
- wspomagają procesy trawienne

Dr Gerard pisze, że to "Ciastka na dzień dobry", czyli od razu składnia się ku ich śniadaniowemu przeznaczeniu..


Ciasteczka umieszczono w opakowaniu z cienkiej folii. Graficzna wizja produktu różni się od powyższych, widać, że producent postawiłtu na przekonanie konsumenta o fit działaniu produktu. 
Opakowanie posiada fioletowe wstawki odpowiednie do wariantu smakowego..
Dodatkowo zamieszczono na głównej stronie informacje o udziele witamin B1 i E, żelazie i magnezie. 

Na głównej zamieszczono znacznik GDA, szkoda, że nie jest to praktykowane przy wszystkich ciastkach. 

W paczce mieści się 50 g ciastek co przekłada się na liczbę 4 dobrze wypieczonych sztuk

Ciastka mają owalny kształt. 
świetnie wypieczone w średnio brązowym kolorze. Ciastka te są niezwykle kruche, choć bardzo zbite i wydawało by się, że twarde. Jednak czasem w tych mniejszych paczuszkach może się zdarzyć, że ciastko się przełamie (ale nie pokruszy), natomiast duże kartonowe opakowania są mniej praktyczne, ale lepiej chronią przed ewentualnymi zniszczeniami. 

Na wierzchu każdego ciastka wytłoczona jest grafika zboża. 

Na powierzchni ciastka widać jak wiele się dzieje. Są ciemne kawałki suszonej śliwki, białe kawałki ziarenek oraz lekko brązowe innych zbóź. 

Ciastko tuz po otwarciu pachnie niesamowicie. Z opakowania unosi się aromatyczny zapach śliwek i aromat korzenny. Wyraźnie czuć cynamon. 

Na polskim rynku zdecydowanie brakowało mi ciastek właśnie o smaku suszonej śliwki. Jest natłok żurawinowych ciasteczek zbożowych. A ja się pyam: gdzie była śliwka?

W smaku ciastka są naprawdę dobre. Można je porównać nieco do innych zbożowych jeśli chodzi o sam smak czy strukturę: są lekko maślane w smaku, przyjemnie szczypią w język. Długo trzeba je rozcierać w zębach, bo zawierają kawałeczki zbóż.
Tym co je wyróżnia jednak jest wspaniały posmak śliwki. Jej kawałki sa niewielkie, ale za to rozproszone po całym ciastku. Śliwka jest dość twarda i taka hmm.. smolista, jak wejdzie w zęba to na długo, ale za to jaka pyszna:)

Dodatkowo część tych ciemnych punktów, które widać w ciasteczku to małe kawałki czekolady, które są naprawdę smaczne i cudnie rozpuszczają się na języku.

Ciastko nie jest słodkie, a przynajmniej nie bardzo tylko tak umiarkowanie, powiedziałabym, że w samo prawie :) 

To naprawdę pyszne ciastka śniadaniowe :)


mąka pszenna, musli 32% [płatki jęczmienne 11%, płatki owsiane 10,2%, rodzynki 7%, suszona śliwka 2,2%, kawałki czekolady 1,6% (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, emulgator: lecytyny (z soi))]; tłuszcz roślinny (palmowy), cukier, syrop glukozowy, substancje spulchniające: E450, E500, E503; substancje wzbogacające (magnez, żelazo, witamina E, tiamina, nośnik: maltodekstryna), białka mleka, emulgator: lecytyny (z soi), aromat.
Produkt może zawierać śladowe ilości orzeszków arachidowych, innych orzechów, sezamu i jaj.


W 1 ciastku Witam jest ok. 60 kcal. 


WitAM 3 zboża Musli, Śliwki, Czekolada
Ocena: 6/6

459 kcal/100g
59 kcal/1 ciastko (12,5 g)
Kupione w: paczka ambasadorska Dr Gerard od Streetcom 
Cena: ?
Czy kupię jeszcze raz? Tak

Mafijne śmietankowo-cytrynowe
Podwójne markizy



Ciastka Mafijne to produkt wizualnie wyjątkowy. 
Dr Gerard zapewnia, że są to jedyne takie markizy na rynku. 
Jedyne takie? Czyli jakie?

Otóż na ciastko składają się trzy herbatniki przekładane kremem, które mają zapewnić podwójną przyjemność chrupania.

Ciastka umieszczone są w plastikowym korytku, podobnie jak Pryncypałki, z tym, że ułożone szeregowo. 
Całość chroni folia z zadrukiem klasycznym jak to w poprzednich ciastkach bywało. 
Tym razem dominuje kolor niebiesko-żółty. 

Ciekawą sprawą jest nazwa, ale dlaczego tak się nazywają to już nie powiem, bo nie wiem. 

W paczce znajduje się 330 g ciastek. 
W pojemniczku znajduje się dokładnie 18 sporych ciastek. 

Winna wam jestem wyjaśnienie, że nie jest to moja pierwsza randka z Mafijnymi w tym smaku, ponieważ jadłam je już kiedyś u koleżanki. 



Ciastko składa się z trzech herbatników. Herbatniki są jasne, mają prostokątny kształt i obrobione są ząbkami na brzegach. 
Pomiędzy trzema warstwami znajdują się dwie warstwy kremu. 
Producent zapewnia, że krem jest gładki i puszysty. Mogę się zgodzić z przekonaniem, że krem faktycznie jest gładki, ale o jego puszystości nie mogę powiedzieć nic na obronę. 
Ciekawie rozłożony w ciastkach jest krem. 

Około 70% kremu stanowi krem śmietankowy. 
Ma jasny, biały kolor. 
Pachnie lekko, odrobinę śmietankowo. 
W smaku raczej słodki. 
Nie jest to mój ulubiony smak, raczej powiedziałąbym, że nawet lekko mdły. 

Pozostałe 30% to krem cytrynowy. Jest go zdecydowanie mniej. Krem cytrynowy ma kolor żółty, właśnie taki odcień, o którym powiedziałabym - cytrynowy. 
W smaku lekko kwaskowy, w połączeniu ze słodką nutą tworzy całkiem zgrany duet. 
Krem cytrynowy bardziej mi przypadł do gustu niż śmietankowy. 

Wspólnie tworzą ciekawe połączenie smakowe.
Moja koleżanka je uwielbia, natomiast ja nieszczególnie.
Nie wiem, może dlatego, że nigdy nie przepadałam za nimi. Nie są nie dobre, ale według mnie takie nijakie. 
Po prostu ich nie lubię i nie kupiłabym ich osobiście. 



herbatniki 63% (mąka pszenna, cukier, tłuszcz palmowy, tłuszcz kokosowy, syrop glukozowy, serwatka w proszku, syrop cukru iwertowanego, lecytyny, sól, e503, e500, e450, pirosiarczan sodu, armaty), krem o smaku śmietankowym 28% (tłuszcze: palmowy, kokosowy, rzepakowy, cukier, serwatka, glukoza, śmietanka w proszku 0,5% lecytyny, aromaty) krem o smaku cytrynowym 9% (cukier, tłuszcze: palmowy, kokosowy, rzepakowy,  serwatka,  lecytyny, proszek cytrynowy 0,16% aromaty, e330)
Może zawierać orzeszki arachidowe, orzechy, sezam, jaja

Skład nie należy do najbardziej przyzwoitych, więc mam kolejny argument, by się z nimi nie bratać.


Mafijne śmietankowo-cytrynowe
Ocena: 2/6
509 kcal/100g
93 kcal/1 ciastko (18,3 g)
Kupione w: paczka ambasadorska Dr Gerard od Streetcom 
Cena: 5,99
Czy kupię jeszcze raz? Tak




Pryncypałki Kokos
Wafelki z kremem kokosowym w białej czekoladzie


Powyżej znajdziecie już moją opinię o klasycznych Pryncypałkach a teraz czas na ich lepszą wersję Kokos :)

Pryncypałki to wafelki umieszczone w  plastikowej foremce, zapakowane są w foliowe opakowanie w czerwono-białym kolorze z dodatkim niebieskiego. 
W paczce znajduje się 235 g wafelków. 
Średnio możemy się spodziewać w opakowaniu około 20 wafelków.
Wafelki ułożone są szeregowo. 



Pryncypałki to podłużne wafelki które składają się z trzech listków waflowych przekładanych kremem kokosowym a z wierzchu oblane są białą czekoladą obsypane wiórkami.





Wafelki kokosowe w mojej opinii prezentują się nieco gorzej niż wesja Classic.

Wafelki mają bardzo kruche listki a one same w smaku są pyszne.
Krem kokosowy jest jest gęsty i w jego konsystencji można wyczuć posiekane wiórki kokosowe.
 Krem z rodzaju bardzo słodkich/
Czekolada biała, ale niezbyt tłusta jak to bywa właśnie w takiej czekoladzie zazwyczaj, bardzo smaczna i mocno słodka. 
Na wierchu posypane zostały rozdrobnionymi wiórkami kokosa. A wiórki te mają tendencję do osypywania się, sporo ich później zostaje w pudełku. 

Pryncypałki kokosowe jedynie kształtem i obecnością waflowych listków przypominają te klasyczne. 
Ich smak jest zupełnie inny, te naprawdę mi smakują. 
Trudno sie powstrzymać by nie sięgać po kolejnego wafelka. 
słodkie i pysznie kokosowe.
To naprawdę jedne z lepszych wafelków jakie jadłam. 
Przy czym moja ocena jest o punkt niższa, bo to kokos i smakuje tylko wtedy gdy się ma naprawdę na niego ochotę


biała czekolada 40% [cukier, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, serwatka w proszku (z mleka), tłuszcz roślinny (palmowy, shea, sal, mango) w zmiennych proporcjach, laktoza (z mleka) emulgator: lecytyny (z soi), E476; aromat], krem kokosowy 39% [tłuszcze roślinne (palmowy, shea) w zmiennych proporcjach, cukier, wiórki kokosowe 17%, serwatka w proszku (z mleka), mąka pszenna, emulgator: lecytyny (z soi); aromat], wafel 17% [mąka pszenna, olej rzepakowy, skrobia ziemniaczana, serwatka w proszku (z mleka), żółtko jaja w proszku, sól, substancje spulchniające: E500, E503; emulgator: lecytyny (z soi)], wiórki kokosowe 4%


Spójrzcie na tłuszcze: mamy masło shea, ale też sal i tłuszcz z mango
Szukałam czym jest sal i nie znalazłam nic konkretnego poza tym, że używany jest do produkcji bio-paliw i oleju napędowego. 
Jeśli ktoś rzuci mi źródłem o tym jaki wpływa ma na zdrowie będę wdzięczna. Może być w jęz. obcym. 



Pryncypałki Kokos
Ocena: 5/6
549 kcal/100g
127 kcal/2 wafelki (127 g)
63 kcal / 1 wafelek (12 g)Kupione w: paczka ambasadorska Dr Gerard od Streetcom 
Cena: 5,99
Czy kupię jeszcze raz? Tak


Malti Keks Czekolada Mleczna
Kruche ciasteczko w czekoladzie mlecznej


Maltikeksy to produkt, który łączy w sobie ciasteczka i draże. Po prostu zamiast masy spotykanej w drażach znajdziemy tam kruchego herbatnika w postaci kuleczki. 



Maltikeksy umieszczono w pudełeczku (identycznym jak Pryncypałki i temu podobne) w charakterystycznym dla producenta disignie tym razem w kolorze niebieskim. 


Wcześniej pokazywałam wam jasne jogurtowe w wersji pełnoziarnistej. A te byc może znacie. Ja bardzo dobrze, bo te lub z ciemnej czekolady bardzo często kupujemy ze znajomymi na imprezę. Są świetne, bo każdy może sobie zjeść na garstki ile dusza zapragnie :)


Maltikeksy to średniej wielkości kuleczki o mniej więcej regularnym i rozmiarowo podobnym kształcie. 
W pudełku znajdziemy ich aż 350 g.

Maltikeksy podiadają wnętrze w postaci kruchego ciastka, jego struktura jest naprawdę przyjemna w smaku. Są gładkie na zewnątrz i napowietrzone w środku tak, że pomiędzy ciastem są pęcherzyki powietrza. PYSZNIUTKIE
Pomimo tego, że nie są pełnoziarniste to wewnątrz, nie odbiegają kolorem od pełnoziarnistej wersji. 


Krem jest słodki, o smaku mlecznej czekolady. 
Myślę, że przypadnie do gustu każdemu kto tylko ich spróbuje. 

Maltikeksy to według mnie jedne z lepszych ciastek od dr. Gerarda. 




herbatnik 54% [mąka pszenna, tłuszcze roślinne (palmowy, rzepakowy, kokosowy) w zmiennych proporcjach, cukier, syrop cukru inwertowanego, substancje spulchniające: E503, E500, E450. E223; serwatka w proszku (z mleka), olej słonecznikowy, sól, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, emulgator: lecytyny (z soi); aromat], czekolada 45% [cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, emulgatory: lecytyny (z soi), E 476; aromat], substancje glazurujące 1%: E414, E904
Produkt może zawierać orzeszki arachidowe, inne orzechysezamjaja.

Skład nie jest cudowny, ale groszki są naprawdę smaczne, więc wiedziona rozpustą przymykam oko, bo jak piję wino to się nie ograniczam :{



Malti Keks Mleczna czekolada
Ocena: 6/6
490 kcal/100g
39 kcal/10 ciasteczek (8 g)
Kupione w: paczka ambasadorska Dr Gerard od Streetcom 
Cena: 5,99
Czy kupię jeszcze raz? Tak, zdecydowanie

Pryncytorcik
Wafel w czekoladzie mlecznej z kremem

Pryncytorcik to coś podobnego do klasycznych Pryncypałków, ale produkt zdecydowanie od nich lepszy. 

Pryncytorcik to okrągły wafelek, który tak jak Pryncypałki składa się z 3 listków waflowych i czekoladowego kremu wewnątrz. 
Na zewnątrz wafelek oblany jest grubą warstwą czekolady i to już zupełnie wyróżnia Pryncytorcik spośród innych Pryncy od Gerarda.

Pryncytorcik zapakowany jest w "złotko" takie jakie często spotykamy przy czekoladach. Z tym, że tutaj jest ono zadrukowana w kolorach charakterystycznych dla klasycznych produktów marki. Disign niemal tożsamy z tym jaki spotkamy w Pryncypałkach Classic. 

Ciasteczko jest naprawdę sporej wielkości. Waży 28,5 g 
Wnętrze ciastka jest prawie takie samo jak w przypadku Pryncypałków, ale na zewnątrz występuje w nim dość ciemna, ale jednocześnie mleczka czekolada.
Wkoło z czekolady ulany jest wyższy od wafelka pierścień, natomiast w środku napotkamy czekoladową nieckę.

Jeśli miałabym ocenić smak samych waflowych listków i kremu to są one kruche i zdecydowanie dobre. Krem jest raczej umiarkowanie słodki. Wafelki i krem tworzą spójną kompzycję, jeśli chcesz wiedzieć więcej rollnij sobie na górę do opisu klasycznych Pryncypałków

Czekolada stanowi bardzo grubą warstwę, jest jej o 11% więcej niż w Pryncypałkach Classic to jest właśnie takie fantastyczne. Jest naprawdę smakowita. Bardzo twarda, mocno słodka i nie rozpływa się w ustach a co najważniejsze nie brudzi dłoni i nie działa na nią temperatura naszych palców.

Właśnie to połączenie grubej tafli czekolady z klasycznym wafelkiem jest takie bajeczne, że nie raz do niego pewnie wrócę. 

czekolada mleczna 58% [cukier, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, masa kakaowa, serwatka w proszku (z mleka), bezwodny tłuszcz mleczny, emulgatory: lecytyny (z soi), E 476; aromat], krem kakaowy 28,6% [tłuszcze roślinne (palmowy, rzepakowy, kokosowy) w zmiennych proporcjach, cukier, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 4,6%, serwatka w proszku (z mleka), emulgator: lecytyny (z soi); sól], wafel 13,4% [mąka pszenna, olej słonecznikowy, skrobia ziemniaczana, serwatka w proszku (z mleka), emulgator: lecytyny (z soi); substancje spulchniające: E500, E503; sól]

Wartości odżywcze w 100 g podobne do Pryncypałków Classic


Pryncytorcik
Ocena: 5/6
521 kcal/100g
148 kcal/1 wafel (28,5 g)
Kupione w: paczka ambasadorska Dr Gerard od Streetcom 
Cena: ok. 1,50
Czy kupię jeszcze raz? Tak

WitAM 3 zboża Musli Mleko Czekolada
Pełnoziarniste ciastka zbożowe


To już kolejne ciastka z serii WitAM, tym razem ocenie podlega wariant Musli z mlekiem i czekoladą. 

Muszę się wam od razu przyznać, że z tymi ciastkami poznałam się już pod koniec wakacji, gdy trafiły na półki mojego sklepu na wsi, a dziewczyna która tam sprzedaje bardzo je chwaliła. Musiałam więc kupić i w sumie ucieszyłam się gdy znalazłam je w ambasadorskiej paczce. 

Ciastka witAM chlubią się jako ciasteczka wypiekane z pełnoziarnistej mąki, z bogactwem odżywczych składników.

Są dobre bo również:

- dodają energii
- wspomagają procesy trawienne

Dr Gerard pisze, że to "Ciastka na dzień dobry", czyli od razu składnia się ku ich śniadaniowemu przeznaczeniu..


Ciasteczka umieszczono w kartonowym pudełku. 
Graficzna wizja produktu różni się od powyższych, widać, że producent postawił tu na przekonanie konsumenta o fit działaniu produktu. 
Opakowanie posiada błękitne wstawki odpowiednie do wariantu smakowego..
Dodatkowo zamieszczono na głównej stronie informacje o udziele witamin B1 i E, żelazie i magnezie. 

Na głównej zamieszczono znacznik GDA, szkoda, że nie jest to praktykowane przy wszystkich ciastkach. 

W paczce mieści się 6 opakowań jednostkowych ciastek pakowanych  po 4 sztuki w każdym.Daje to w sumie 300 g ciastek w całym opakowaniu.
Podoba mi się to rozwiązanie bardziej niż w poprzednim wariancie smakowym. 
Ciastka są dodatkowo zabezpieczone w kartonie, a to, że w środku opakowane są w przezroczystą folię niczemu nie przeszkadza, bo i tak jeśli je kupisz to wiesz jaki to smak. 

Ciastka mają owalny kształt. 
Są świetnie wypieczone w średnio brązowym kolorze. Ciastka te są niezwykle kruche, choć bardzo zbite i wydawało by się, że twarde. 



Na wierzchu każdego ciastka wytłoczona jest grafika zboża. 

Na powierzchni ciastka widać jak wiele się dzieje. Są ciemne kawałki zbożowych płatków, białe kawałki ziarenek oraz lekko brązowe innych zbóź. 


Ciastko tuz po otwarciu pachnie delikatnie ciasteczkowo wlasnie. 
 
W smaku ciastka są naprawdę dobre. Można je porównać nieco do innych zbożowych jeśli chodzi o sam smak czy strukturę: są lekko maślane w smaku, przyjemnie szczypią w język. Długo trzeba je rozcierać w zębach, bo zawierają kawałeczki zbóż.
Ekstra smakują w ciasteczku kawałki czekolady, które są naprawdę wyborne i cudnie rozpuszczają się na języku.

Ciastko nie jest słodkie za to slodyczy odrobine nadaj czekladowe okruszki.
To naprawdę pyszne ciastka śniadaniowe :)

mąka pszenna, musli czekoladowe 21,5% otręby pszenne 5,4% płatki pszenne 4,3%, płati zbożowe kakaowe 4,3%, mąka kukurydziana, mąka ryzowa, kakao o obnizonej zawartosci tluszczu 18, cukier, maka zytnia pelnoziarnista 4,3%  kawalki czekolady 3,2%, cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, emulgatory: lecytyny,cukier,tłuszcz roślinny palmowy, syrop glukozowy, mleko pełne w proskszku 1, e450, e500, e503, magnez, żelazo, witamina E, tiamina, maltodekstryna, aromat, lecytyny


Skład bardzo fajny, zobaczcie jak dużo rodzajów mąk i innych zbożowych produktów wykorzystano. Jest świetnie! 

Wartości odżywcze:
W 100 g
W 1 ciastku (12,5 g)
Wartość energetyczna
466 kcal
58 kcal
Białko
7,4 g
0,9 g
Węglowodany
72,9 g
9,1 g
Tłuszcze
16,1 g
2 g



Wartość kaloryczna podobna jak w przypadku śliwkowej wersji. 
1 ciastko WitAM dostarcza około 60 kcal. 


WitAM 3 zboża Musli Mleko Czekolada
Ocena: 5/6
466 kcal/100g
58 kcal/1ciastko (12,5 g)
Kupione w: paczka ambasadorska Dr Gerard od Streetcom 
Cena: ok. coś koło 4 zł w OdiDo
Czy kupię jeszcze raz? Tak


Pasja Kokos
Czekoladki z kremem kokosowym na kruchym ciasteczku 

Ciasteczka Pasja to w mojej opinii najbardziej eleganckie i dostojne ciastka jakie znalazły się w ambasadorskiej paczce. 
Piszę ciastka choć to trochę zagadka, bo niby w moim przekonaniu taką kategorię zajmują, natomiast producent pisze, że to czekoladki. 
Pozostańmy przy tym, że dla mnie to ciastka :)

Ale teraz wytłumacze Wam dlaczego to praliny. 
Właśnie od nich zaczyna się proces tworzenia tych ciastek. Najpierw powstaje pralinka, czekoladowa miseczka, którą wypełnia się kremem, a dopiero potem osadzona jest na herbatniki. 

Opakowanie ciasteczek jest podobne do swych poprzedników, może ciut ładniejsze, ale szału nie robi. Niebieski kolor traktuje o wyróżniku smakowym.

Ciasteczka umieszczone są w separowanym plastikowym pojemniczku. 
W 6 przegródkach umieszczone zastały po dwa ciasteczka położone jedno na drugim.

W sumie w opakowaniu znajduje się 12 ciastek co daje ogólny wynik 205 g ciastek. 

Ciasteczka mają okrągły kształt. Są dość wysokie i naprawdę pięknie wyglądają.
Na wierzchu każdego ciasta wytłoczono nazwę producenta w owalnej ramce.



Podstawę ciasteczka stanowi kruchy herbatnik, dobrze wypieczony o dość ciemnym brązowym kolorze, Herbatnik ma na brzegu uroczą koronkę. 
Herbatnik jest niezbyt słodki, przyjemnie kruchy z odrobinę gorzkawą nutą.

Na herbatniku ułożona jest czekoladowa pralina. 





Jej nadzienie stanowi masa kokosowa. Kokosowe wnętrze jest dość tłuste, masa jest dość jednolita, spodziewałam się, że będzie zawierać większe kawałki wiórek kokosowych, jednak jej struktura jest raczej gładka. Masa ma wyraźny kokosowy zapach, dość przyjemny. Masa jest "mokra" ma mocno kokosowy smak z lekko wyczuwalną migdałową nutą. Masa mocno słodka. Jak dla mnie zbyt słodka. 



Czekolada stanowi dość grubą warstwę. Spodziewałam się, że będzie bliźniaczą wersją tej, która oblewa Pryncytorcik, jednak tu klasyka wzięła górę i czekolada jest wyraźnie gorzka w smaku i należy do tych z rodzaju deserowych.  Konsystencja czekolady mocno zbita i twarda. Pięknie stemperowana czekolada aż błyszczy się gdy na nią patrzymy. Czekolada nie powala smakiem, ale ja też nie jestem fanką deserowych czekolad, więc to poniekąd wpływa na opinię. Nie kupię ich drugi raz bo aż tak mnie nie zachwyciły. 

Pasja to naprawdę wyborne ciastka Są z rodzaju tych, które nie każdemu być może przypadną do kubków smakowych, ale każdego zachwycą prezcyzją wykonania i klasycznym, dystyngowanym smakiem. 
To lepsza kategoria ciastek, nie sposób nie zwrócić na nie uwagi. 



herbatnik 40% [mąka pszenna, tłuszcze roślinne (palmowy, rzepakowy, kokosowy) w zmiennych proporcjach, cukier, masa jajowa, syrop glukozowy, syrop cukru inwertowanego, serwatka w proszku (z mleka), glukoza, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, substancje spulchniające: E503, E500; emulgatory: lecytyny (z soi); sól, aromat], czekolada 30% [cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, emulgatory: lecytyny (z soi), E476; aromat], krem kokosowy 30% [cukier, tłuszcze roślinne (kokosowy, palmowy) w zmiennych proporcjach, serwatka w proszku (z mleka), wiórki kokosowe 7,5%, emulgator: lecytyny (z soi); aromat], 
Czekolada: masa kakaowa min. 49,8%.



Pasja Kokos
Ocena: 3/6
520 kcal/100g
88 kcal/1ciastko (17 g)
Kupione w: paczka ambasadorska Dr Gerard od Streetcom 
Cena: ok. coś koło 3,59 zł w Piotr i Paweł
Czy kupię jeszcze raz? Tak



Na tym kończę kochani całe wywody o Kampanii Dr. Gerard #drGerard #wiecejrazem 
Dziękuję portalowi streetcom za możliwość udziału w kampanii. 


Co dała mi kampania:
- moc zasłodzenia
- celebrowanie chwil z bliskimi
- poznanie smaków ciastek, których dotąd nie znałam
- mnóstwo zabawy
- wiele rozmów i chwil na temat ciastek tych i innych


A teraz
 Mój subiektywny ranking:

  • 1. KreMisie
  • 2. Malti Keks w mlecznej czekoladzie
  • 3. Maltikeks w polewie jogurtowej
  • 4. WitAm Musli, Śliwka, Czekolada
  • 5. WitAm Musli, Mleko, Czekolada
  • 6. Rurki Zebra
  • 7. Pryncytorcik
  • 8. Pryncypałki Kokos
  • 9. Pryncypałki Classic
  • 10. Pasja Kokos
  • 11. Mafijne



Ponadto z całego asortymentu ciastek do Gerard jeszcze kupię by spróbować poniższe: