31 sierpnia 2015

Pensjonat na wyspie, Colleen Coble - recenzja książki

Pensjonat na wyspie, Colleen Coble
Wydawnictwo Św. Wojciech 2014


Kto z nas nie marzy o ogromnym spadku?
Każdy i o tym właśnie jest książka Colleen Coble, ale... nie o marzeniach i właściwie nie o ich realizacji lecz o ambarasie jaki ten spadek wywołał. 
Chciwość kontra hojność - tak brzmi motto autorki. A o czym jest powieść?

Libby Holladay to dojrzała kobieta, która pracuje w firmie zajmującej się renowacją zabytkowych domów i pałaców. Dostaje zlecenie renowacji budynków w miasteczku na wyspie Hope. Przypadkowo dowiaduje się, że jest niemal właścicielką tej wyspy, bowiem ojciec, o którym myślała, że nie żyje chwilę wcześniej umiera zostawiając jej w spadku część wyspy, której był nabywcą.
Libby niemal nie wierzy w odmienność swego losu. Do tej pory sama musiała dbać o swoje życie, a niestety nigdy się jej nie przelewało. Wychowywana była przez kochającą, lecz nadużywającą alkoholu matkę.
Czy Libby wygrała los na loterii?
Nim podejmie się spadku i prac renowacyjnych na wyspie wysyła tam swoją agentkę i zarazem przyjaciółkę Nicole. Agentka dowiaduje się i informuje Libby o losach jej rodziny a także o tym, że na wyspie mieszka jej rodzeństwo: siostra Vanessa i brat Brent, którzy są przekonani, że zachłanna siostra sprzeda dorobek ojca. Kobiety są w stałym kontakcie prowadząc videokonferencję, podczas jednej z nich Libby jest świadkiem jak ktoś porywa Nicole. 
Postanawia jak najszybciej dostać się na wyspę.
W odkrywaniu tajemnicy pomaga jej wielu mieszkańców wyspy: prawnik ojca Horace Whittaker, ratownik Alec i jego załoga, rodzeństwo czy obsługa pensjonatu, który Libby odziedziczyła.
Niestety przyjazd Libby wzbudza podejrzenia i kobieta zostaje oskarżona o uprowadzenie przyjaciółki. 

Czy mieszkańcy mają dobre zamiary? 
Czy Libby na wyspie odnajdzie miłość?
Czy zdecyduje się przeorganizować swoje życie i pozostanie na wyspie?
Z pewnością nie, ale o tym musicie przekonać się sami.



Powieść pełna niepokoju, gdzie motyw porwania przewija się przez cały czas, gdzie na każdym kroku życie zagrożone jest huraganami. Powieść o odkrywaniu nieznanego: swych korzeni, rodzącej się z przyjaźni miłości, o oddaniu dla przyjaźni.

Akcja powieści niemal w pełni toczy się na wyspie w czasach współczesnych. Akcja jest wartka, język spójny i prosty. Powieść czyta się lekko i bardzo zrozumiale.
Jednak nie jest to mocno zachwycająca lektura. Ot taka, na kilka wieczorów, o której szybko się zapomina.


Powieść w Polsce nie tworzy serii, natomiast w USA jest to pierwszy tom (jak na razie) trzytomowego cyklu Hope Beach.


O autorze:


Colleen Coble urodziła się w 1952 roku w stanie Indiana. Jest autorką około 50 powieści, z czego w Polsce wydano tylko jedną. Zazwyczaj powieści tworzą kilkutomowe serie. Autorka jest głęboko wierząca, co widać w jej powieściach, w któych swoje szczególne miejsce odgrywa tajemnica.








Moja ocena: 7/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 6,5/10
Średnia ocena z goodreads.com: 3,8/5

Po przeczytaniu książki zyskałam 2,28 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 131,02 cm

29 sierpnia 2015

Lody Latte Macchiato, Jacobs - recenzja produktu

Widziałam te lody już tyle razy w recenzjach blogowych, że w końcu musiałam je kupić.
Chciałam Daim ale nie było, te jedyne jakoś tak na mnie patrzyły więc wzięłam.

Lody Latte Macchiato, Jacobs
Lody kawowe i śmietankowe z kawałkami czekolady  z rozdrobnionymi ziarnami kawy posypane kawą mieloną


Lody znajdują się w złotym kubeczku o poj. 185 ml (90 g). Kubeczek nakryty solidnym wieczkiem, zabezpieczony folijką.

Skład:

mleko  odtłuszczone, śmietanka 21%, syrop glukozowy, cukier, mleko zagęczone odtłuszczone, miazga kakaowa, serwatka w proszku (z mleka) emulgatory mono- i diglicerydy kwasow tłuszczowych, lecytyny (z soi), stabilizatory: mączka chleba świętojańskiego, guma guar, kawa mielona parzona, tłuszcz kakaowy, rozdrobnione ziarna kawy 0,4 %, kawa rozpuszczalna, kakao o obniżonej zawarości tłuszczu,  aromat
Może zawierać orzeszki arachidowe, jaja, gluten i inne orzechy.



Nie ma w produkcie jakiś strasznie groźnych składników. Wiadomo to słodycze wiec ochow i achów sie nie spodziewac ;)



Wartości odżywcze:

W 100 g lodów jest 224 kcal / 100 ml - 120 kcal

Kubeczek lodów to 90 g (185 ml) co daje 200 kalorii w 1 kubeczku lodów Latte Mcchiato Jacobs



Lodyśmietankowe mają jasną barwę bardzo klasyczną, niemal bielutką.  Natomiast pewną część stanowią lody kawowe o złoto-brązowej barwie. Musiałabym skłamać gdybym napisała, że jest ich po połowie. Niestety nie. Choć może dla kogoś to plus.
Lody po wierzchu posypane są zmieloną kawą (0,5% zawartości).
W zawartości lodów ukryte są kawałki czekolady, a także twarde ziarna kawy, któe są rozdrobnione (aż 9 %, co jest niewyczuwalne aż w takiej ilości), ja lubię rozgryzać nawet takie ziarna z paczki więc dla mnie ten smak jest "swojski", natomiast narzeczony narzekał, że gorzko i twardo :)


Lody smakowo szaleństwa nie robią. Spodziewałam się lepszego smaku. Jeśli miałabym wybierać pomiędzy tymi lodami a mrożoną kawą (a wolę ciepłą i z kubka) to wybrałabym mrożoną.
Smak umiarkowanie słodki, mocno kawowy (więc tylko dla fanów tego smaku), czekolada zbyt twarda jak to już bywa w lodach.
Fajerwerki nade mną nie zapłonęły, co nie oznacza, że nie skuszę się na inne wersje tych lodów.
A jakie?
Taaakie :)


Zbyt drogie i nie mogłam sama zjeść całego kubka, dlatego tej wersji już nie kupię.

Plusy:

- kuszący produkt
- miła wersja

Minusy:

- smak nie powala
- cena odstrasza

Lody Latte Macchiato, Jacobs
Ocena: 3/6
224 kcal/100g
202 kcal/1 kubeczek (90 g)
Kupione w: OdiDo
Cena: 4,99 zł
Czy kupię ten produkt jeszcze raz? Nie

28 sierpnia 2015

Piątuś bananowy - jogurt typu greckiego, Piątnica - recenzja produktu

Jakiś czas temu opublikowałam recenzję waniliowego Piątusia

Dziś czas na wersję bananową


Piątusie to jogurty typu greckiego, ale przypominają mocno serki homogenizowane. Są inne niż te tradycyjne typu greckiego z Piątnicy. Akurat ta seria jest przeznaczona dla najmłodszych. Polecany jest bowiem już od 11 miesiąca życia dziecka.

Na stronie producenta czytamy:


Pożywny jogurt Piątuś to najnowsza propozycja OSM Piątnica skierowana do najmłodszych konsumentów. Jego bazą są wysokiej jakości mleko, żywe kultury bakterii jogurtowych i przetarte owoce. (...) Zawiera składniki mineralne takie jak wapń, fosfor i potas. Kryje w sobie też optymalną ilość tłuszczu mlecznego, ważnego w diecie dzieci ponieważ jest źródłem witamin A, D i E. Wysoka zawartość białka to dodatkowy atut Piątusia. Jest pyszny i kremowy. Sprawdzi się doskonale jako pożywne śniadanko, pyszna przekąska w ciągu dnia czy apetyczny deser.(1)

Piątuś bananowy - jogurt typu greckiego, Piątnica



Opakowanie:

Jogurt o pojemności 125 g. Znajduje się w zgrabnym kubeczku. Przykryty wieczkiem z folii aluminiowej.
Na górze wieczka logo firmy, dalej fajną czcionką napisana nazwa produktu. Po prawej stronie informacja o tym, że jest to jogurt grecki, wyróżnik smakowy + informacja, że nie ma w nim barwników i aromatów, i nie znajdziemy tam syropu g-f.
Grafikę stanowi Pingwinek ciągnący na sankach banany :D
 Na kubeczku powtórzono informacje z wieczka, tę samą grafikę + wartość energetyczną, skład, dane producenta i warunki przechowywania

Skład:



mleko pasteryzowane, wsad bananowy 25% (przecier z banan 15%, cukier, błonnik cytrusowy, koncentrat soku z cytryny) żywe kultury bakterii jogurtowych Streptococcus therophilus, Lactobacillus bulgaricus


Wspaniały skład, trochę mniej cukru niz w wersji waniliowej

Wartości odżywcze:



Wartości odżywcze:
W 100 g
W kubeczku (125 g)
Wartość energetyczna:
115 kcal
144 kcal
Białko:
7 g
8,8 g
Węglowodany:
15 g
18,8 g
Tłuszcze
2,8 g
3,5 g


Wartość kaloryczna jest podobna:
Kubeczek Piątusia bananowego to 144 kalorie

Za to jest w nim minimalnie wiecej bialka i mniej tłuszczy niż w wersji waniliowej





Jogurt bardzo gęsty. Po otwarciu osiada gęstszą warstwą przy brzegach, jednolitej konsystencji  nabiera po wymieszaniu. Kolor kremowy

Smak kremowy i delikatny - nienachalny smak banana

Bardzo dobry produkt, jeden z lepszych jakie dostaniesz w sklepie.

Plusy:

- skład
- konsystencja
- smak

Minusy 
- bark

Inne warianty:

Jogurt dostępny jest także o smaku
- truskawkowym
- bananowym


Piątuś bananowy - jogurt typu greckiego, Piątnica 
Ocena: 6/6
115 kcal/100g
144 kcal/1 kubeczek (125 g)
Kupione w: Carrefour
Cena: 1,65 zł
Czy kupię ten produkt jeszcze raz? Tak


Konkurs !!! Wygraj książkę Treasure Hunters "Łowcy skarbów"

Kochani pamiętacie jeszcze moją recenzję książki Treasure Hunters - Łowcy Skarbow Jamesa Pattersona??


Dziś możesz mieć swój egzemplarz :)

Wraz z Wydawnictwem Znak organizujemy konkurs, w którym do wygrania jest właśnie pierwszy tom serii  Treasure Hunters "Łowcy Skarbów".



 „Bick, Beck, Burza i Tommy od dziecka mieszkają na statku i poszukują skarbów. Pewnego dnia mama i tata znikają bez śladu, a rodzeństwo wpada w niezłe tarapaty! Muszą natychmiast wyruszać do Afryki. Ściga ich najgorszy wróg, który nie cofnie się przed niczym. Tymczasem tajemniczy wujek Timothy chce sprzedać ich statek i wysłać rodzeństwo do szkoły z internatem.
Czy rodzeństwo odkryje tajemnicę starej mapy?
Kto stoczy pojedynek z rekinem ludojadem?
I czy uda się zmylić pościg?”

Co trzeba zrobić?

OBOWIĄZKOWO:

1. Obejrzeć film promujący serię i na znak, że obejrzałeś wpisz hasło pojawiające się w 20 sek. filmu :)


2. Wyobraź sobie, że znalazłeś skrzynię skarbów. Jaka zawartość najbardziej by Cię ucieszyła?
3. Podaj swój adres email

DODATKOWO:

1. Polub mnie na FB (1 los)
2. Udostępnij film na FACEBOOKU (1 losy)
3. Udostępnij wpis konkursowy (1 los)
4. Dodaj bloga do obserwowanych (1 los)


Wzór zgłoszenia:

1. Hasło
2. Odpowiedź:
3. email

Dodatkowo:

Lubię na FB jako...
Udostępniam film (link)
Udostępniam wpis (link)
Obserwuję jako... 

Konkurs trwa do 4.09.2015 roku

Regulamin konkursu

1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: Zakęcie na szczeście, sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Znak
2. Nagrodę w konkursie stanowi egzemplarz książki Tresaure Hunters
3. Aby wziąć udział w konkursie należy spełnić zasady obowiązkowe oraz można za dodatkowe losy spełnić zadania nadprogramowe
4. Rozdanie trwa tydzień w dniach od 28.08 do 4.09 do godz. 23:59
5. Zwycięzca zostanie wyłoniony do 3 dni od zakończenia konkursu
6. Wyniki konkursu pojawią się w osobnym poście na blogu, a zwycięzca zostanie powiadomiony również mailowo
7. Za wysyłkę nagrody odpowiedzialny jest sponsor.

Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).

27 sierpnia 2015

Afganistan. Relacja Borowika, Jan Jagoda, Władysław Zdanowicz - recenzja książki



Afganistan. Relacja Borowika, Jan Jagoda, Władysław Zdanowicz 
Księgarnia Zdanowicz 2015


Książka jest uzupełnionym wydaniem z 2009 roku. Liczba nowych stron jest naprawdę znaczna, natomiast wersja nie poddana jak dotychczas żadnej cenzurze (oczywiście w granicach rozsądku i tajemnic państwowych)

Afganistan. Gdy słyszę to słowo tak naprawdę myślami jestem przy telewizyjnych wydaniach Wiadomości. Będąc nastolatką nieszczególnie interesowały mnie działania zbrojne na świecie. Czasem tylko przy okazji Wigilii oglądając reportaż myślałam "To smutne...". Nie wiedziałam jednak jak wygląda to w rzeczywistości. 


Książka jest fabularyzowanym dokumentem dwóch autorów. Pierwszy z nich to autor podpisujący się pseudonimem Jan Jagoda. Uczestnik misji w Afganistanie. Drugi - Władysław Zdanowicz to niejako mentor i opiekun, a teraz także wydawca. Początkowo książka wydana była jedynie pod jego nazwiskiem, ze względu na bezpieczeństwo.

Literatura faktu ma to do siebie, że jest nośnikiem wielu emocji, często skrajnych: pozytywnych i brutalnych. Tak też jest i tym razem. Relacja pisana jest raczej prostym językiem, choć poprawnym. Nie myśl jednak, że spotykasz się z baśnią o Kabulu. Autor pisze często językiem potocznym, gwarowym, znanym w kręgu zawodowym. Jednak przeciętny czytelnik nie będzie miał problemu z przyswojeniem tej wiedzy. A ja jako kobieta, byłam rada, że co nieco wiedzy wojskowej mogę z lektury wynieść. Trudne słowa opatrzone są przypisami dolnymi. 
W kwestii języka należy zaznaczyć, że mocno opatrzony jest rzucanymi "kurwami" tudzież "chujami".


Głównym bohaterem jest żołnierz BORu o pseudonimie "Młody". Z miejsca dostaje przydziałdo ochrony Ambasady w Kabulu. To wyróżnienie dla dobrze zbudowanego i inteligentnego nowicjusza. Jedzie na misję gdy tymczasem jego koledzy noszą teczki osób państwowych. 

Lektura wiedzie karta po karcie przez codzienność życia w Afganistanie. Nie rysuje się tu wizja scen rodem z wytwórni filmów sensacyjnych. Każdy dzień to ciężkie zmagania żołnierzy. Ujarzmieni pod butem dowódców nie mają prawa się im przeciwstawiać. Są tylko pionkami w politycznej grze. A gra musi biec własnym rytmem:

Młody, aby tutaj żyć, trzeba się poruszać


Przemieszczanie się z miejsca na miejsce to konieczność w Kabulu, choć z założenia Młody miał określoną pozycję w grze - ochrona ambasady. Rzeczywistość jednak otwarła dla niego ramiona szerzej. A podróż, która obejmuje półroczny okres w Afganistanie nie jest pozbawiona stresu, ale prócz tych smutnych i przybijających są też zabawne sytuacje jak choroby weneryczne. Nie ma lekko: jest władza, służalczość, walka o względy, żądza pieniądza a to tego dochodzi ogromny stres i tęsknota.

Nie sposób opisać wszystkich aspektów zawartych w książce, bo informacji jest naprawdę ogrom. 

Książka naprawdę ciekawa, jednak nie mogę powiedzieć, że stała się moją ulubioną, bowiem niefabularyzowane pozycje są dla mnie jak chipsy, jem i szybko trawię czując głód. 
Natomiast zaznaczę, że mój brat zapałał ogromnym sentymentem do tej książki. Dlatego moje zdanie jest ściśle subiektywne i nie należy się nim sugerować, bo jestem tylko kobietą ;)

Zainteresowanych odsyłam do profilu na FB gdzie znaleźć można zdjęcia z pobytu Jagody w Afganistanie.


Moja ocena: 6/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 6,9/10 (dla I wyd.)

Po przeczytaniu książki zyskałam 3 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 133,3 cm

26 sierpnia 2015

Oat cookies with Cranberry, Tago - recenzja produktu

Kto lubi ciastka zbożowe?
Kto lubi aromat i smak żurawiny?

Na więcej brakuje mi rąk :D

Czy zbożowe ciastka są zdrowe?
Co na to Tago?
Zaraszam na recenzję :)

Oat cookies with Cranberry, Tago
Ciasteczka owsiane z żurawiną




Opakowanie:


Ciastka umieszczone są w półotwartym kartonowym pudełeczku. Od góry kartonik otwarty, a podstawa jest papierowa (plus za ekologię), całość owinięta folią zgrzewaną z dwóch stron.
Na opakowaniu po bokach, logo, nazwa i wyróżnik smakowy, grafika ciastek w otoczeniu kłosów i owoców żurawiny. Na opakowaniu znajduje się też tabela wartości i skład oraz wszelkie dane producenta.
Masa ciastek 210 g 

Skład:



margaryna [oleje rzepakowy, słonecznikowy, palmowy, emulgatory; mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, estry kwasów tłuszczowych i poliglicerolu, lecytyny z soi, substancja konserwująca: sorbinian potasu, regulator kwasowosci: kwas cytrynowy, aromat, barwnik: karoteny), cukier, mąka pszenna, płatki owsiane (17,5 %) suszona żurawina 4% cukier brązowy, emugatory: mono- diglicerydy kwasów tłuszczowych, estry kwasów tłuszczowych i poliglicerolu, lecytyny z soi, substancje spulchniające: węglany sodu, węglany amonu, aromat, sól
Zawiera gluten, soję
Może zawierać mleko, jaja, orzeszki arachidowe, orzechy laskowe, ziarna sezamu

Jest ok, ale nie rewelacjnie. Główny składnik to tłuszcz (mieszanina wielu - plus dla producenta za szczegółowe informacje na ten temat), 17,5% płatków czyli bez rewelacji.
Plus za użycie choć części brązowego cukru i naturalnych barwników.
Minus za węglan sodu, który w nadmiarze może wywoływać podrażnienie żołądka.

Wartości odżywcze:


Wartości odżywcze
W 100 g
W 1 ciastku (11 g)
Wartość energetyczna:
466 kcal
51 kcal
Białko:
4,2 g
0,5 g
Węglowodany:
59 g
6,5 g
Tłuszcze:
25 g
2,8 g

Ile kalorii ma ciastko owsiane z żurawiną Tago?
1 ciastko owsiane z żurawiną ma 51 kalorii

Wygląd:

Okrągłe, kurche o śr. ok 6 cm, dość ciężkie ciastko o porowatej powierzchni. W środku znajdują się niewielkie elementy suszonej żurawiny i rozdrobnione płatki owsiane.

Zapach:

Urzekający zapach żurawiny. To jeden z moich ulubionych zapachów.

Smak:

Smak maślany, wzbogacony aromatem żurawiny. Wyczuwalne kawałki płatków owsianych. Umiarkowanie długo trzeba je przeżuwać. Smak naprawdę pyszny. Nie są ani za słodkie ani zbyt tłuste. Balans naprawdę się udał.


Podsumowując:

Bardzo dobre ciastka, którymi naprawdę można się zasycić. Są bliźniaczo podobne do Maślanych ciasteczek z żurawiną z Biedronki, tyle że w innym kształcie i innej strukturze, jednak smak jest identyczny (a producent jednych i drugich ten sam)

Plusy:

- wygląd
- porcja
- smak i zapach

Minusy:

brak


Oat cookies with Cranberry, Tago
Ocena: 6/6
466 kcal/100 g
51 kcal / 1 ciastko (11 g)Kupione w: Spar
Cena: 3,99 zł
Czy kupię ten produkt jeszcze raz? Tak

25 sierpnia 2015

Paprykowa pierś indycza w pomarańczowym kremie balsamicznym (90kcal/100g)

Moja rodzina uwielbia pieczone mięsa, od karkówki, przez boczek, golonkę aż po pieczoną łopatkę.
Ja gdy wszyscy zajadają się boczkiem wącham zapachy, bo po prostu boczku nie jem.
Postanowiłam tym razem nie wąchać, lecz upiec coś dla siebie


Paprykowa pierś indycza w pomarańczowym occie balsamicznym i rzymskiej posypce



  • 1,20 piersi indyczej
  • 2 łyżeczka  kremu z octem balsamicznym z modeny o smaku pomarańczowym 
  • 1 łyżeczka miodu akacjowego
  • 1 łyżeczka oliwy z oliwek
  • 2 łyżeczki papryki słodkiej w proszku
  • 1 łyżeczka papryki ostrej w proszku
  • 2 łyżeczki posypki do pieczeni rzymskiej*
  • 1 łyżeczka Vegety pikantnej 


Zrobić marynatę:
1 łyżeczkę kremu balsamicznego + miód, oliwę, przyprawy (bez posypki) - wymieszać w miseczce. 

Pierś umyć i dokładnie natrzeć ze wszystkich stron, umieścić w miseczce, szczelnie nakryć folią i odstawić do lodówki na 2 godziny

Pierś umieścić w naczyniu żaroodpornym, posypać posypką i polać po wierzchu kremem z octem balsamicznym. Przykryć i piec w temp. 170*C przez ok. 30 minut. Potem odkryć przykrywkę i dopiec przez jakieś 15 minut. 




* ja dostałam swoją na targu na stoisku masarskim (tam gdzie kupuje się jelita, owijki)

24 sierpnia 2015

Crazy Drawings - pokaźna dawka zabawy :) Kolorowanki antystresowe dla dorosłych

Obiecywałam więc jest :)

Cieszę się, że zapałaliście tak entuzjastycznie na moją propozycję. I o to właśnie chodzi, by czerpać radość z życia, małych chwil. By na chwilę się zatrzymać i po prostu oderwać się od codzienności.
Sprzątanie - nic nie stanie się jak nie wytrzepiesz dywanu
Gotowanie - mąż nie zabije Cię za ryż z kurczakiem zamiast kartaczy z gulaszem na obiad
Dzieci chcą byś pobawiła się razem z nimi?

Od teraz przedstawiam Ci ogrom zabawy, gdzie także możesz poczuć się jak dziecko.

Crazy Drawings 






Słyszeliście już pewnie o manii kolorowania, która opanowała niemal całą Polskę?
Jak grzyby po deszczu wyrastają nowe kolorowanki dla dorosłych, które pozwolą Ci się wyciszyć i jednocześnie sprawią Ci wiele frajdy.
Ale jak wybrać właściwą, która będzie najlepsza?

Wybór oczywiście należy do Ciebie, ale popatrz na Crazy Drawings


Książka pełna niesamowitych kolorowanek. Myślisz, że to banał i prościzna? O nie... Jedna prosta kolorowanka to około godziny pracy. Natomiast w książce znajdziesz całe mnóstwo trudnych obrazków.
Książeczka zawiera 25 kart do kolorowania, zadrukowanych z dwóch stron co daje aż 50 kolorowanek!. Zamknięta jest w solidną okładkę, a całość spięta kołem. To świetne rozwiązanie, bo ja najbardziej lubię kolorować z siostrą. Łatwo więc się nią podzielić, po prostu wyrywasz kartkę i już. Bez żadnego uszczerbku.
Do wyboru jest wiele wzorów i jak już pewnie się domyślacie w zależności od upodobań, mnie przypadły do gustu abstrakcje, natomiast nieszczególnie lubię kolorowanki, gdzie trzeba dużo uwagi poświęcić twarzom, nie mam pomysłu na fajne odcienie skory.

Czym można kolorować? 
Czym tylko się chce, ja mam całe duże pudło kredek po kartonie z wódki:D Do tego cienkopisy, flamastry, zakreślacze i pastele olejne.
Jestem początkująca, nie skupiam się na cieniowaniu, po prostu koloruję, bo bardzo to lubię :)

I wiecie co jest najfajniejsze?
Że już nie muszę się wymawiać, że w przedszkolu, gdy koloruję razem z dziećmi to wmawiam wszystkim, że ich dopinguję. Teraz mogę mówić: KOLORUJĘ - BO TO NAJLEPSZY SPOSÓB NA STRES




Gdzie kupić Crazy Drawing?
Na stronie internetowej www.crazydrawings.pl

A inspiracje możesz czerpać z okładki (bo wewnątrz znajdują się przykładowe wzory niektóych obrazków), lub na stronie FP na facebooku https://www.facebook.com/crazydrawingspl \
Koloruj, wymieniaj się obrazkami i pokaż jak ty widzisz świat :)




Nie mogłam się doczekać, aż do mnie przyjdą. I byłam zła, bardzo zła, że przyszły do mnie akurat gdy ja wyjechałam na wakacje. Ale mama zadzwoniła, że czekają na mnie w domu i powiem Wam szczerze, że to była moja główna myśl: "Jak wrócę to będę kolorować". A gdy siostra powiedziała mi, że już sobie coś pokolorowała, to byłam niemal wściekła, bo jak tak można... :D
Ale teraz obie mamy mnóstwo frajdy. I wieczorem rozkładamy się na tarasie z pudłem kredek i CRAZY DRAWINGS i jak widzicie nawet mój Brunko chciałby ale nie opanował jeszcze sztuki posługiwania się kredką, i w dodatku podobno psy widzą świat w czarno-białych barwach :)


Pokolorowałam około 1/5 całej książeczki, ale już z niecierpliwością czekam na wiadomość, czy pojawią się kolejne wydania:)



21 sierpnia 2015

Mild Curry, Indyjski sos, Patak's - recenzja produktu

Zdarzają się w moim życiu chwile, gdy nie mam czasu na gotowanie.
Zdarza się, że sięgam wtedy po sos ze słoika. Nieczęsto, ale jednak tak czasem bywa.
Przyznam się też Wam, że na studiach tak się zatrułam sosem Aspiro z Biedronki, że długo, długo miałam awersję na jakiekolwiek sosy.
Staram się teraz używać sprawdzonych już przeze mnie, jednak ten nabyłam w czsie tygodnia azjatyckiego właśnie w Biedronce, a wcześniej słyszałam zachwyty nad sosami Pattak's.
Musiałam sie więc przekonać.

Mild Curry, Indyjski sos, Patak's 
Łagodny sos do gotowania w stylu indyjskim z pomidoramii pastą kokosową

Ze strony producenta:

Łagodny sos curry, zawiera między innymi cebulę, rodzynki, czerwoną paprykę, puree pomidorowe oraz indyjską mieszankę przypraw. Smak złagodzony jest dodatkiem mleczka kokosowego.

Opakowanie:



Sos mieści się w szklanym wąskim lecz wysokim słoiku, zakręcany nakrętką. Mieści w sobie 350 g sosu.
Etykieta w bardzo indyjskim stylu. Przód w kolorze różowo-fioletowym, tył w kolorze różowym.
Na stronie głównej umieszczono logo firmy, nazwę produktu, opis produktu, zdjęcie dania w woku.
Pozostałe informacje to: wartości odżywcze, dane producenta, skład, warunki przechowywania.

Skład:

woda, cebula, czerwona papryka (5%), rodzynki (4%), cukier, modyfikowana skrobia kukurydziana, skoncentrowane purée z pomidorów, pasta kokosowa (2%), przyprawy, sól, wiórki kokosowe (0,5%), kwas (kwas mlekowy), purée z czosnku
Może zawierać orzeszki ziemne i orzechy

Skład jest naprawdę świetny i godny polecenia.
Połaczenie wielu pozytywnych składników, warzyw, rodzynek, orientalnych past, kokosa. Super

Wartości odżywcze:


Wartości odżywcze dla 100 g widoczne na zdjęciu powyżej.

Ile kalorii ma sos Mild Curry Patak's?
Sos Mild Curry Patak's ma 70 kalorii w 100 g.
1 łyżka sosu Mild Curry to około 10 kalorii. 

Wygląd:


Mocno pomarańczowy, bardzo gęsty sos. W środku widać kawałki warzyw np czerwonej papryki. Sos jest mocno zawiesisty, można znaleźć delikatnie rozdrobnione wiórki kokosowe i okruszki przypraw. I nasączone rodzynki.

Zapach

Uderzający zapach mocno indyjskich przypraw. Głównie wyczuwalne jest curry i zapach jest tak dominujący, że nie da się wyczuć innych nut zapachowych.


Smak


Bardzo mocny smak curry, taki aż do przesady. Niestety spodziewałam się bardziej zrównoważonego smaku. Nigdy nie jadłam tracycyjnego curry indyjskiego, ale te w restauracjach czy przyrządzone w domu było podkreślone jedynie przyprawą curry, tu niestety jest taka dominacja, że aż jest mdło i przez to nawet gorzko. Lubię curry, ale to jakaś inwazja.
Plus za obecność rodzynek, które dodawły mi otuchy.

Podsumowując:


Jest fajny sos, w fajnym słoiku. Z bardzo dobrym składem, o świetnej konsystencji. Niezbyt ostry. Jednak ostatecznie przegrywa fakt, że nadmiar Curry w sosie Curry (:D) jest przytłaczający.
A wy jak sądzicie?

Plusy:

- opakowanie
- skład
- wartości odżywcze
- kolor
- konsystencja

Minusy:

- smak


Mild Curry, Indyjski sos, Patak's
Ocena: 3/6
70 kcal/100g
Kupione w: Biedronka
Cena: 4,99 zł
Czy kupię ten produkt jeszcze raz? Nie

20 sierpnia 2015

Baza matująco-korygująca, Make Up Base - Ingrid

Do niedawna bazę pod makijaż uważałam za zbędny produkt, ot fanaberia. Miałam jedną, którą dostałam od mojej przyjaciółki, kosmetolożki. Ale używałam ją jedynie na "wielkie wyjścia".

Ostatnio siostra namówiła mnie na wspólne zakupy w internetowym sklepie i tę bazę zamówiłam jako dodatek do zakupów, by mieć darmową wysyłkę.
A teraz? Teraz niemal nie wyobrażam sobie bez niej życia :)

Baza matująco-korygująca, Make Up Base - Ingrid


 Informacja ze strony producenta (Verona)

Baza pod makijaż korygująca zaczerwienia optycznie spłyca drobne zmarszczki oraz niweluje niedoskonałości cery.  Mineralny, zielony pigment zawarty w bazie koryguje wszelkie zaczerwienia, a unikalne jedwabiste wykończenie sprawia, że kosmetyki kolorowe nakładane na bazę są stabilne i łatwiej się rozprowadzają. Dzięki obecności kwasu hialuronowego, który głęboko i intensywnie nawilża oraz nadaje sprężystości i elastyczności skórze, makijaż wygląda perfekcyjnie przez wiele godzin. Opakowanie z pompką umożliwia higieniczną aplikację produktu.
Info z opakowania:

 Baza INGRID to rewolucyjne połączenie bazy pod makijaż i korektora.
Dzięki zawartości innowacyjnych pigmentów perfekcyjnie maskuje wszelkie niedoskonałości cery w tym pajączki, żyłki, zaczerwienienia oraz doskonale ujednolica koloryt skóry.
Zawarte w produkcie najwyższej generacji elastomery i silikony zmniejszają widoczność porów i drobnych zmarszczek, gwarantując natychmiastowy efekt wygładzenia.  Baza polecana do każdego typu cery

Serum umieszczone jest w szklanej przezroczystej buteleczce o pojemności 30 ml. Butelka z plastikowym dozownikiem, nakryta przezroczystą nasadką.

Moja opinia:



Baza ma delikatną konsystencję lekkiego podkładu. Ma świetny pistacjowo-morski kolor. Głęboko pigmentuje skórę. Początkowo wygląda to dość komicznie, jednak po chwili kolor trochę blednie, a po nałożeniu podkładu nie widać go w ogóle. Jednak trzeba uważać by nie używać zbyt jasnego podkadu, bo baza tonuje podkład o jakieś pół odcienia w dół.
Po nałożeniu na skórze z kremowej warstwy tworzy się taka matowa warstwa pyłku, skóra po użyciu jest naprawdę delikatna.
Baza nie ma żadnego zapachu.
Zauważyłam, że makijaż trzyma się o wiele dłużej niż bez użycia bazy.
Dozy są odpowiedniej wielkości, wiem, że dla każdego to rzecz indywidualna, jeśli nakładam tylko na policzki - 2 dozy, jeśli na całą twarz 3
Bazę mam już miesiąc, stosuję codziennie, czasem podkrada mi ją siostra. Zużyłam 1/2 opakowania.



Plusy

- niweluje niedoskonałości
- idealny do cery naczynkowej
- podkład dłużej się trzyma
- super cena
- fajna konsystencja, łatwa aplikacja

Minusy:

- brak

Kupione w: darmarsklep na allegro (TU)
Cena: 13,99 zł
Czy kupię ten produkt ponownie:  Tak

Zestresowana? Zażyj Crazy Drawings

Ile razy zdarzyło Ci się zezłościć tak, że nie wiedziałaś co zrobić z rękami?
Chciałaś miotać ogniem, rzucać patelnią, podrzeć program TV na strzępy, zbić kogoś albo po prostu wykrzyczeć w twarz co czujesz.
O tak, ja też tak czasem miewam. Na przykład przed kilkoma momentami, gdy próbowałam się z całych sił starać, by zrobić komuś przyjemność, a przeszło to bokiem i nawet nie zostało docenione, ba zostało nawet zignorowane.
Na szczęście w pobliżu było to:



Niestety dziś muszę iść rozładować swój stres :)
A po więcej zapraszam Cię jutro :P


14 sierpnia 2015

Serniczek czekoladowy z wiśniowym musem (370 kcal)

Przepis na sernik pochodzi z sierpniowego wydania Kobiety i życie.
Jest lekki i naprawdę smaczny. W oryginale na spodzie ciasteczkowym, u mnie na kruchym cieście.


Serniczek czekoladowy z wiśniowym musem




Makaron ryżowy z tapioką i zieloną herbatą, House of Asia - recenzja produktu

Dziś przedstawiam Wam produkt, który nabyłam podczas tygodnia azjatyckiego w Biedronce.
Ciągle jest w ofercie, więc jeśli ktoś ma ochotę to proszę bardzo :)

Makaron z tapioką i zieloną herbatą, House of Asia


Kotlety mielone z kolorową papryką (drobiowo-wieprzowe)

Kotlety mielone z kolorową papryką (drobiowo-wieprzowe)



Na 12 kotletów:
(bez panierki i smażenia)


  • 250 g mielonego filetu z indyka
  • 250 g mielonej łopatki wieprzowej
  • 150 g czerwonej papryki
  • 150 g żółtej papryki
  • 100 g cebuli
  • 3 ząbki czosnku
  • natka pietruszki
  • sól, pieprz, papryka ostra
  • jajko 

do panierowania (bułka tarta), smażenie (olej)

  1. Cebulę i pietruszkę drobno posiekać.
  2. Czosnek przecisnąć przez praskę
  3. Papryki pokroić w kostkę.
  4. Jajko rozkłócić.
  5. Wszyskie składniki wymieszać z mięsem.
  6. Formować kotlety. Smażyć wg. upodobania

Dzień Polskiej Żywności 2015

13 sierpnia 2015

Pan Misio, Bartłomiej Trokowicz - recenzja książki

Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję autorowi.

Pan Misio, Bartłomiej Trokowicz 
Wydawnictwo RW2010 2015





Leśna ferajna. Kto tak naprawdę jest tu przywódcą i kto sprawuje władzę? To rządy totalitarne ale zupełnie nie wiadomo, kto nad kim chce przejąć rolę sprawczą. Nie mniej jednak w całym lesie i jego malowniczej okolicy żyje sobie całe stadko niekoniecznie sympatycznych zwierzaków.

Na początku poznajemy tytułowego Pana Misia. Misio jak to Misio, trochę niezdarny, beczułkowaty traktowany odrobinę z przymrużeniem oka, jednak chce być personą szanowaną i uznaną w towarzystwie. Toteż właśnie każe na siebie mówić "pan" i wszystkim "panuje". Wiadomo, że wszystkie Miśki to fajne chłopaki i taki też jest nasz Misio. Wrażliwy, sympatyczny, cierpi z powodu samotności, ale los się do niego uśmiecha i w jego życiu pojawia się partnerka - Niedźwiedzica ze Słowacji. Miłość, która jest słodka i silna wprost rozczula.
W lesie żyją też inne zwierzęta z przywarami: przebiegły i chytry Lis, plotkara Wiewiórka, zazdrośnica Wilczyca, Szczur egoista, Kura, która chce się dobrze ustawić, Bobry, które udają mądrych a dają sobą pomiatać. Cały wachlarz uroczego leśnego towarzystwa.

Życie w lesie biegnie swoim naturalnym nurtem, jednak ich zwierzęcy byt zakłóca Człowiek. Człowiek jest właścicielem gospodarstwa agroturystycznego i myśliwym. Hoduje zwierzęta, niektóre z leśnych zwierzątek pragną zamieszkać w jego domu, lecz mają obawy. Jednak Szczur postanawia spróbować i wyprowadza się z lasu. Myśliwy pewnego dnia wyrusza do lasu na polowanie, by ustrzelić Lisa, który ukradł mu kurę. Nie znajduje przebiegłego stworzenia, ale na drodze spotyka Misia. W poczuciu niebezpieczeństwa strzela raniąc zwierza. 

Teraz rozpocznie się walka o zdrowie i życie Misia. Zwierzęta połączą siły. Od tej pory wszystkie swoje urazy muszą schować do kieszeni by zawrzeć sojusz. Łączą moce zwierzęta leśne i te z zagrody Człowieka. Muszą zjednać siły i poprosić o pomoc letników z gospodarstwa: Weterynarza i jego córkę.

Czy uda im się stworzyć klan, który ocali Pana Misia? O korzyściach i stratach jakie wynikną z tego zdarzenia poczytacie sobie w tej opowieści.

Książka Bartłomieja Trokowicza jest uniwersalną opowieścią o świecie zwierząt. Przeznaczona nie tylko dla najmłodszych, ale także dla starszych czytelników. Osobiście mam wrażenie, że dorosły wyniesie z niej więcej niż dziecko. Książeczka krótka, ma 150 stron, niektóre karty są ilustrowane - obrazki nie są jednak kolorowe a szkicowane.
Opowieść czyta się bardzo sprawnie i szybko. Język prosty, humor wyszukany i ja odczytałam w niej wiele alegorii ale i współczesnych podtekstów. Przyjemna powieść, którą polecam czytać w gronie familijnym.


Moja ocena: 5/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 7,9/10


Po przeczytaniu książki zyskałam 0,97 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 135,33 cm