30 marca 2015

Jajka faszerowane "wiosną" bez majonezu (90 kcal / sztuka)

WIELKANOC TUŻ TUŻ

Polecam tę lżejszą wersję jajek faszerowanych.
Dotychczas robiłam przeróżne nadzienia m.in pieczarkowe, z tuńczykiem z zielonym groszkiem czy papryką i szynką.

Te są wariacją wiosennych jajek mamy mojego przyjaciela.
I nie zawierają majonezu, więc jest to wersja odchudzona.
Ale mimo wszystko wciąż pyszna.


Jajka faszerowane "wiosną" bez majonezu


Składniki na 10 porcji:


  • 10 jaj
  • pęczek rzodkiewki
  • pęczek szczypiorku
  • 1 długi ogórek
  • 100 g serka 0 % (u mnie  Miss Talia, ale może być też Emilki)
  • sól, pieprz

  1. Jajka gotujemy na twardo. Rozcinamy na pół, wydrążamy. 
  2. Żółtka przekładamy do miseczki, kruszymy w dłoni bądź rozgniatamy widelcem. 
  3. Na tarce (drobne oczka) ścieramy rzodkiewkę i ogórka. Odciskamy lekko nadmiar soków.
  4. Szczypior siekamy bardzo drobno. 
  5. Mieszamy: żółtka, ogórek, rzodkiewkę i szczypiorek wraz z serkiem
  6. Doprawiamy do smaku. 
Przepis dodaję do akcji:

Wielkanocne Smaki - edycja VBezglutenowa WielkanocALE JAJA!Wielki Post 2015Wielkanocne Smaki - edycja VWiosenny detoks

A Tu wspomnienie ubiegłorocznej wielkanocy :)


29 marca 2015

W cieniu, A.S.A. Harrison - recenzj książki

Thrillery i kryminały nigdy mnie nie fascynowały. Zawsze bardziej ponad to ceniłam obyczajówki czy romanse.
Ostatnio jednak jestem pod dużym wrażeniem powieści z morderstwem w tle.

W cieniu, A.S.A. Harrison
Wydawnictwo Znak, Kraków 2015


O książce (wraz z fabułą i miejscem akcji):

Thriller psychologiczny, który zdobył nagrodę "Guardiana", powieść przetłumaczona na 27 języków. Jest wnikliwą kompilacją dwóch odmiennych światów. Damskiego reprezentowanego przez rozdziały zatytułowane "Ona" i męskiego "On". Powieść składa się z dwóch części. Pierwsza podzielona jest właśnie na te dwa światy: jej i jego, a każdy z 28 rozdziałów nosi naprzemiennie tytuł "Ona" lub "On". Natomiast druga część książki to jeden obszerny rozdział należący do Niej. 
Kim jest Ona
Jodi Brett, czterdziestopięcioletnia terapeutka, doktor psychologii. Kobieta nauki, sukcesu. Jest ideałem pod każdym względem: piękna, zadbana, szczupła, dobrze wykształcona, mocno zorganizowana i uporządkowana. Do tego świetna gospodyni, czuła partnerka. Kobieta bez wad, poza jednym mankamentem: Jodi nie może mieć dzieci. 
Kim jest On?
Todd Gilbert czterdziestosześcioletni deweloper, który zaczynał od zera. Wychował się w rodzinie, gdzie ojciec alkoholik znęcał się nad matką. Od zawsze czuł się gorszy, jednak własnym samozaparciem osiągnął stabilny status finansowy. Jednak "Todd był dzieckiem, w terminologii Freudowskiej: przypadkiem zatrzymania w rozwoju psychoseksualnym, pięciolatkiem z fiksacją falliczną, dążącym do seksualnej dominacji, nadal zakochanym w matce i przenoszącym swoje pragnienia na inne kobiety. Był książkowym przykładem kompleksu Edypa" (op. cit. s. 297)
Kim są Oni?
Parą, która wydawać by się mogło uzupełnia się i żyje w symbiozie. Od dwudziestu lat razem, jednak bez ślubu. Jej nie zależało na papierku, On to zaakceptował. On zarabia, Ona zajmuje się domem i dorabia na własne wydatki na terapiach personalnych. On czuły i opiekuńczy, Ona zapewnia mu pożywienie i ciepło domowe. Kochają się i nie potrafią bez siebie żyć. Jednak jest coś co ich bardzo dzieli. Jodi Brett jest stałością, Todd Gilbert to osobowość chorągiewka. Jodi - psycholog, Todd - cierpi na napady depresyjne. Todd potrzebuje czuć się kochany i dlatego od czasu do czasu funduje sobie skoki w bok. Jego partnerka przymyka oko, na te rozrywki. Do czasu aż w ich życiu pojawia się ktoś jeszcze... 
Ta trzecia... 
Natasha Kovacs - dwudziestojednoletnia studentka, córka Deana, najlepszego przyjaciela Todda. Dla dziewczyny romans ze starszym o 25 lat Toddem, jest przeniesieniem swych uczuć z ojca na innego, dojrzałego mężczyznę. Natasha zachodzi w ciążę i tym samym rujnuje sielankę Jodi i Todda. 

Kto najwięcej straci w tym trójkącie? 
Todd, który porzuci żonę? Jodi, bez prawa do wspólnego majątku? Natasha, studentka spodziewająca się dziecka?

Akcja powieści rozgrywa się w Chicago, czas akcji nie jest bliżej określony, natomiast realia pozwalają stwierdzić, że akcja dzieje się współcześnie

Miłość można pielęgnować tylko pomiędzy dwoma osobami, a gdy pojawia się ktoś trzeci wszystko zaczyna się sypać. 
Miłość, zdrada a w konsekwencji zabójstwo jednego z bohaterów (ja nie zdradzę, którego, bo dla mnie to też w pewnym sensie było zaskoczenie) i zagadka: kto jest sprawcą i czy jasno można określić kto zamordował, kto zlecił zabójstwo i czy jest to oczywiste, czy jednak przeniesienie winy na inną osobę może być dziełem przypadku?
Mistrzowska, pełna napięcia opowieść, w której od samego początku znamy finał (The Cleveland Plain Dealer)

Zachęcam do czytania, choć nie jest to najbardziej przebojowa powieść, to sądzę, że może się spodobać
Dodam jeszcze, że w planach jest realizacja filmu na podstawie powieści, gdzie główną rolę zagra Nicole Kidman.

O autorze:

 A.S.A. Harrison - kanadyjska pisarka, urodzona w 1948 roku, zmarła w 2013 roku przeżywszy 75 lat. Pracowała w wydawnictwach i redakcji. Choć w swym życiu wydała kilka publikacji, to jednak "W cieniu" było jej pierwszą powieścią, niestety autorka nie doczekała się wydruku, gdyż zmarła na raka. Pozostawiła też niedokończoną kolejną powieść z gatunku thrillera psychologicznego.

Dla kogo?

Powieść dla wszystkich, bez względu na płeć
Obstawiam jednak, że nie spodoba się ona młodszym odbiorcom, dlatego pokuszę się o stwierdzenie, że jest to książka dla dojrzałych osób, którzy są w stanie pojąć jak miłość może walczyć z konsekwencjami zdrady.

Okładka

Ciemna, mroczna. Granatowe, niemal czarne tło z jaśniejszymi elementami satynowej pościeli w którą otulona jest leżąca na wznak kobieta. Na górze okładki umieszczono informację o nagrodzie. 
W centralnym miejscu widnieje nazwisko autorki. A co ciekawe tytuł jest opublikowany małą czcionką, zdecydowanie cieńszą niż nazwiska, niemal niezauważalny. Ja złapałam się na tym, że czytając książkę zupełnie zapomniałam jak jest ona zatytułowana. Nie jest to tytuł, który zapada w pamięć. 
Polecana na okładce jako powieść dla fanów Zaginionej dziewczyny i Zanim zasnę

 Oryginalna okładka (po lewej).





Podsumowując:

Powieść, którą czyta się szybko i przyjemnie.
Początkowa nie urzeka, zdawać by się mogło, że jeśli wiemy, że głównym wątkiem w tle jest morderstwo, to nic ciekawego pomiędzy tym faktem a punktem kulminacyjnym już się nie wydarzy. A jednak, powieść zaskakuje i na kolejnych kartach robi się coraz ciekawiej.
Czytając powieść można odnieść wrażenie, że wysłuchujesz czyjejś rozmowy, zwierzeń. To Ty jesteś terapeutą tych dwojga zagubionych w związku ludzi.

Cytaty z powieści, zasługujące na uwagę:

Optymista to ktoś, kto przejechany przez pijanego kierowcę, straciwszy dwie nogi i cały majątek na leczenie szpitalne, mówi "Miałem szczęście. Mogłem zginąć".

życie musi zawierać cierpienie, nie może być go pozbawione, bo w życiu musi być wszystko. Życie jest mozaiką wszystkiego, bez gładkich krawędzi.  W mozaice życia kawałki się na siebie nakładają, bo nic nie jest jednolite.

Każdy żyje sam w swojej zabałaganionej psychice, owładnięty zatwardziałymi przekonaniami, niedorzecznymi pragnieniami, ciągłymi sprzecznościami i - czy tego chce, czy nie - musi tolerować je też u innych.

Śmierć powinna być uwodzeniem nie gwałtem

Motywy:

cierpienie (Jodi Brett; Dean Knovacs), dom i rodzina (Jodi i Todd ; Dean zmarła żona i Natasha;Natasha i Todd) dziecko (Natasha; nienarodzony syn Todda i Natashy) kariera (naukowa kariera Jodi porzucona dla opieki nad domem) kat (ojciec Todda) kobieta (Jodi /patrz charakterystyka/; Natasha /patrz charakterystyka/) mężczyzna (Todd /patrz charakterystyka/; Dean - wdowiec) matka (Natasha jako młoda kobieta spodziewająca się dziecka; matka Todda - Jokasta) ojciec (ojciec Todda - kat; Dean; Todd - pragnienie bycia ojcem) syn (Todd znosi przemoc ojca) praca (developer - Todd; psycholog - Jodi; detektyw - John Skinner) przyjaźń (Todd i Dean; Jodi i Alison) śmierć (Todd Gilbert - morderstwo) wina i kara (Jodi - zlecenie zabójstwa, Todd - poczucie winy po porzuceniu Jodi) choroba (depresja Todda) rodzeństwo (bracia Jodi - Darrel zaradny, Ryan czarna owca) alkoholizm (ojciec Todda) bezdzietność (Jodi) homoseksualizm (Sędzia drag queen pacjent Jodi) zdrada (Todd; ojciec Jodi Pan Brett) narkotyki (Todd - marihuana) wdowieństwo (Dean) zemsta (Jodi - Todd) zazdrość (Natasha zazdrosna o Jodi) depresja (Todd) samookaleczenie (Ryan Brett)

Moja ocena: 8/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 7,2/10
Średnia ocena z goodreads.com: 3,3/5

Czy przeczytałabym tę książkę ponownie? Być może


Dodatkowo zyskałam 2,2 cm do akcji "Przeczytam tyle ile mam wzrostu"
Pozostało jeszcze: 154, 44 cm 

28 marca 2015

My Coffee Arabica z ciasteczkami - kawa 3w1, DecoMorreno

Od razu zaznaczę, że nie jestem fanką takich kaw.
Nie lubię tego typu produktów instant, więc moja recenzja nie będzie zbyt pochlebna, nie mniej jednak wiem, że są osoby, które lubią ten smak i takie kawki.

Dla mnie czynnikiem od razu przekreślającym ten produkt jest cukier.
Kawy, herbaty ani niczego nie słodzę. Dlatego smak posłodzonej kawy mnie nie urzeka.
Postanowiłam się jednak przełamać i spróbować.
I jak?
Niestety, było tak słodko, że kawę wypił mój P.

My Coffee Arabica - kawa 3w1, DecoMorreno
Napój kawowy 3w1 z kruchymi ciasteczkami


Produkt jest o tyle atrakcyjny, że prócz samej kawy, którą można przyrządzić sobie wszędzie tam, gdzie mamy dostęp do wrzątku, to jeszcze zawiera maleńką przekąskę w postaci ciasteczek. Ot taki zestaw słodkiego kawosza (dodam, że nie bardzo wymagającego).

Produkt 3w1 zawiera kawę, cukier oraz mleko w proszku. No i w zasadzie jest to produkt 3w1+1 bo dodatkowo ma jeszcze te ciasteczka.


DecoMorreno My Coffee 3w1 to idealne proporcje najwyższej jakości kawy, mleka i kuszącej słodyczy. Rozkoszuj się wspaniałym smakiem połączonym z doskonałymi kruchymi ciasteczkami. Wybierz  swoją przyjemność. My Coffee – tak jak lubię!!! (1)

Opakowanie:




Opakowanie wykonane z grubszego papieru, podzielone na 2 części, pierwsza z nich zwiera sproszkowaną mieszankę kawy, cukru i mleka w proszku, w drugiej części znajdują się ciasteczka. By przygotować produkt należy rozdzielić opakowanie.
Kolorystycznie opakowanie utrzymane w kolorach bieli i czerwieni. Na samej górze po lewej stronie widzimy nazwę producenta, po przeciwnej nazwę serii produktu. Niżej po lewej znajduje się nazwa produktu wraz z określeniem rodzaju, oraz graficzny wizerunek kobiety z zakupami. Dlaczego kobiety? bo jest to:  
propozycja przygotowana z myślą o kobietach – aktywnych i pełnych energii, które cenią doskonałą jakość, smak i aromat zamknięte w wygodnym, atrakcyjnym opakowaniu dopasowanym do ich potrzeb i preferencji. DecoMorreno – dla kobiet, które cenią nowości i zawsze wybierają to, co najlepsze. (2)

 Po przeciwnej stronie opakowania duo znajduje się fotografia filiżanki z przyrządzoną kawą oraz ciasteczkami na spodku. Na całej stronie opakowania porozrzucane są również wizerunki ziaren kawy.

Na odwrocie po lewej stronie znajdują się takie informacje jak nazwa serii, pełna nazwa produktu, skład (kawy i ciasteczek), tabela wartości odżywczych, inne produkty z tej serii, dane producenta i gramatura (22 g - 15 g kawy i 7 g ciasteczek). Po drugiej stronie opakowania duo znajdziemy logo producenta, informacje o serii produktów (patrz przypis 1), sposób przygotowania (saszetkę zalać 150 ml gorącej wody, oraz wrzucić okruszki ciastek - ja ten etap pominęłam). Producent zaznacza, że dla intensywności smaku można dodać likier Kahlua (kawowy).

Skład:

Napój kawowy 3w1:
cukier, syrop glukozowy, odtłuszczone mleko w proszku, całkowicie utwardzony tłuszcz kokosowy, kawa instant (Robusta 8%, Arabika 2%), białka mleka, aromat, stabilizatory E340, E452, emulgatory: E471, E472e
Kruche ciasteczka:
mąka pszenna, tłuszcz palmowy, cukier, syrop glukozowy, serwatka w proszku (z mleka), emulgatory: lecytyny (z soi) i E450, substancje spulchniające E503 i E500, regulator kwasowości E330, aromat, barwnik E160a, sól
Produkt może zawierać śladowe ilości selera, gorczycy, jaj, sezamu, orzechów. Dodatkowo 3w1 może zawierać śladowe ilości glutenu.

Niby zwykła kawa, a tu tyle składników. Aż może oko rozboleć. I co widzimy w składzie na pierwszym miejscu? No jasne, że cukier. Niby kupujemy kawę, a tak naprawdę kupujemy cukier z tłuszczem i mlekiem i dodatkiem kawy. W dodatku produkt nosi nazwę Arabika a w składzie zawiera mieszanką Robusty i Arabiki, z czego i tak większą część stanowi Robusta.
Dlaczego więc producent mydli oczy? Dlaczego nie napisze, że jest to produkt 3w1 z mieszanki kaw?

Kruche ciasteczka jak to ciasteczka. Zrobione z mąki i tłuszczu oraz cukru z dodatkiem mleka.

Na uwagę zasługują produkty E, których należałoby się wystrzegać:
E340 - fosforan potasu, który w nadmiarze może być szkodliwy
E500 - węglan sodu, który w nadmiarze może powodować krwawienie układu pokarmowego, wymioty, biegunkę czy alergię skórną, a jego zdecydowane przedawkowanie może prowadzić nawet do śmierci.
E330 - kwas cytrynowy jest raczej bezpieczny ale jego przedawkowanie (co mam miejsce po spożyciu bardzo dużych ilości) może powodować alergie.

Wartości odżywcze 

pochodzą ze strony ezakupy.tesco.pl


Jedna porcja kawy to ponad 100 kcal.
Niby nie jest to tak wiele, jeśli pozwolimy sobie na taką kawę raz dziennie. Ja wypijam minimum trzy kawy  w ciągu dnia (bez cukru z odrobiną mleka) i nawet te 3 kawy nie dostarczają mi tylu kalorii co ta jedna.

Wygląd:


Proszek bardzo przypomina wyglądem Cappucino. Stanowi w większości cukier i mleko w proszku z dość słabo wypadającym wynikiem czarnych zmielonych ziarenek kawy.
Po zaparzeniu w umiarkowanie "białym" kolorze. Raczej należy do takich "średnio" mlecznych kaw. Na powierzchni po zaparzeniu obecna jest pianka.
Ciasteczka wyglądem przypominają psie łakotki, rozmiarowo bardzo maleńkie. W odcieniach jasnego brązu w zaleźności od wypieczenia.

Zapach:

Proszek kawowy pachnie delikatnie waniliowo. Aromat wzbogaca się tuż po zaparzeniu. Zapach kawy bardzo przypomina waniliowe cappuccino.
Ciasteczka lekko maślane w zapachu.
Całość pachnie raczej przyjemnie.

Smak:


Moja pierwsza myśl po wypiciu kawy: Tfuuu.. ale ulepek. 
Tak jak już zaznaczyłam na początku nie jestem fanką gotowych mieszanek kawowych, a już tym bardziej tych w których obecny jest cukier. Dla mnie kawa ta miała strasznie chemiczny smak. Nie czuć, że jest to prawdziwa kawa. Według mnie kupowanie tej saszetki to niewypał.
Mój P. stwierdził, że jest średnia i wolałby zwykłą kawę, ale ją wypił. Natomiast mojej siostrze, która zazwyczaj lubi taki wynalazki smakowe i pije często cappuccino i lubi słodzoną kawę ten napój zwyczajnie smakował.
Więc jak widać są gusta i guściki.

Ciasteczka natomiast kruche, lekko maślane, niezbyt słodkie. Raczej mało wyraziste w smaku. 

Podsumowując:

Wiedziałam, że ten produkt będzie niewypałem już gdy sięgałam po niego na półkę. Niemniej jednak chciałam spróbować, bowiem wszystkiego w życiu podobno trzeba. Kupiłam, niewypiłam. Więcej nie kupię. 

Plusy:
- fajne opakowanie
- wygodne w przyrządzeniu
- ciekawy produkt, jeśli chodzi o duo pack i połączenie kawy instant i ciasteczek

Minusy:
- cena (bo jeśli ja piję 3 kawy dziennie to musiałabym wydać aż 6 zł za kawę na dzień)
- smak (nie dość, że nie dobra to jeszcze mega słodka)


Inne wersje produktu


Poza tym powyżej można dostać z Serii My Coffee także:
- Cappuccino o smaku waniliowym
- Cappuccino o smaku czekoladowym
- Cafe Late

My Coffee Arabica z ciasteczkami, DecoMorreno
Ocena: 1/6
Kaloryczność:
463 kcal/100g
103 kcal/1 porcji (filiżanka 165 ml)
Kupione w: OdiDo
Cena: 1,99 zł

Czy kupię ten produkt ponownie? 
Nie i nie skuszę się na pozostałe wersje smakowe

25 marca 2015

Zakaz seksu we wtorki, Tracy Bloom - recenzja książki



Zakaz seksu we wtorki, Tracy Bloom
Wydawnictwo Świat Książki, 2011

Ogólnie o książce:

Powieść, która seksem krzyczy do nas już z  tytułu. I seksu można by się w niej spodziewać bez liku. Czy to kolejna porno-powieść na rynku?
Nie..
Seks jest tylko wstępem, preludium - do książki i do dalszych zmian w życiu, konsekwencją ciąży głównej bohaterki.

Kate jest 36-letnią kobietą świadomą swojej wartości, która osiągnęła w życiu wiele. Jest nowoczesna i co za tym idzie jej związek też jest nowoczesny, dojrzała kobieta w związku z o wiele młodszym od siebie facetem, trenerem i lekkoduchem. Ich związek owocuje niespodziewaną ciążą. Ale zaraz... czy Ben na pewno jest ojcem? Tego nie jest pewna nawet sama Kate, która odbyła jednorazową przygodę seksualną z dawnym kolegą z klasy Matthew, gdy spotkali się na zjeździe absolwentów.
Żeby skomplikować sytuację Matthew domyśla się, że może być ojcem dziecka Kate, ale jednocześnie do tej samej szkoły rodzenia chodzi jego żona, która niedługo powije mu bliźnięta.
Średnio zainteresowany sytuacją Ben, który obawia się o swe życie towarzyskie gdy ciąża dobiegnie finiszu o tym, że może nie być ojcem dowiaduje się ostatni.
Czy zaakceptuje fakt, że być może wychowa nie swoje dziecko? Czy po prostu odejdzie, a może to jednak Matthew poczuje się do odpowiedzialności, ale co z bliźniętami i bogu ducha winną żoną...
O tym będziecie mogli się przekonać sami. Ja jestem już sporo temu po lekturze i nie będę wyjawiać sekretu.

Z okładki:

Lekka powieść obyczajowa z humorem, porcją nostalgii za latami 1980. i sporą dozą życiowej prawdy.
Kate i Matthew, para w szkole, spotykają się po latach na klasowym zjeździe i spędzają razem noc. Wkrótce natykają się na siebie znów w… szkole rodzenia! Kate, przerażona ciążą, jest tam ze swym młodszym chłopakiem. Matthew z żoną. Czy to możliwe, by Matthew był ojcem dziecka Kate? I czy faktycznie są dla siebie stworzeni? A może tylko uciekają w słodkie wspomnienia, bojąc się stabilizacji w obecnych związkach?
 O autorze:

Tracy Bloom - powieściopisarka, która łączy fikcję z codziennością. Jej powieści wpisane są w centrum życia ludzkiego, zwykłej codzienności, która przeradza się w barwne sytuacje, które mogą spotkać każdego. Pisze by bawić i to jej artystyczne motto

Dla kogo?

Zdecydowanie dla kobiet. Powieść obyczajowa z lekko humorystyczną nutą. Każda z nas może znaleźć w niej coś dla siebie, bo nawet jeśli nie jesteś tą, która poszukuje ojca swojego dziecka, to na pewno w życiu przeżyłaś szkolną miłość, która gdzieś, kiedyś spotkasz na swej drodze i wszystkie zapomniane uczucia znów otworzą swoje wieko.

Okładka:

Klasyczna biała okładka, której grafikę stanowi pościel i dwoje ludzi ( a raczej elementy ich ciał). Na okładce spotkamy tylko odcienie czerni i bieli oraz mocny akcent czerwonych sandałów.  Czcionka prosta, przyjemna dla oka.

i tutaj okładka w oryginale:
i jej wersja we włoskim wydaniu:


Też uważacie, że polska okładka wypadła tu najlepiej?

Podsumowując:

Książka nie zaskakuje. Nie jest wybitnym dziełem literackim, ale czyta się ją lekko i przyjemnie. Można się przy niej zrelaksować i odprężyć.
Właściwie jest to taka pozycja, którą możemy wziąć do ręki po sobotnim sprzątaniu, rozłożyć się na kanapie i zacząć czytać, a w drugą rękę wsadzić kieliszek martini z zieloną oliwką.


Moja ocena: 6/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 6,1/10
Średnia ocena z goodreads.com: 3,4/5

Czy przeczytałabym tę książkę ponownie? Nie

24 marca 2015

Cienkie, chrupiące ciasto na pizzę bez zagniatania na suchych drożdżach (pizza z tuńczykiem, pizza Classica, pizza wiejska)

W końcu znalazłam idealne, chrupiące ciasto na pizzę. Niczym z włoskiej pizzerii.
Wypieczone ciasto stoi w dłoni i nie opada. Magda Gessler byłaby zachwycona :P
Idealne gdy mamy w szafce mąkę i suche drożdże, a nie mamy jeszcze składników by zrobić nadzienie. Bowiem pizzę szybciutko zagniatamy, odstawiamy na ok. 2 godzinki, wyskakujemy po zakupy i mamy gotową pizzę.

Ciasta nie trzeba zagniatać.
Ciasto według opinii może leżeć i całą noc, a kolejnego dnia dopiero możemy się zabrać za jego przygotowanie.

Pizza przygotowana jest z mąki pełnoziarnistej oraz mąki tortowej. Jeśli chcecie kombinować, proszę bardzo, ale podobno trzeba znać wtedy proporcję wody.

Cienkie, chrupiące ciasto na pizzę bez zagniatania na suchych drożdżach




Na 2 pizze: 

1 z 12 kawałków bez dodatków ma:



  • 200 g mąki pełnoziarnistej
  • 300 g mąki pszennej tortowej (500, może by i 550 typ)
  • 10 g drożdży instant (3 raczej płaskie łyżeczki)
  • płaska łyżeczka soli
  • 3/4 łyżeczki cukru
  • 300 ml ciepłej wody (ale nie gorącej)
  • odrobina oleju* (do rozciągnięcia ciasta)
  1.  Do miski wsypać suche składniki, wlać wodę i kilka razy "zagnieść" ręką, aż składniki się połączą. Odstawić na 2 godziny w ciepłe miejsce. 
  2. Ciasto podzielić na 2 części. Uformować w ręku kulę z jednej części ciasta.
  3. Blachę do piekarnika wyłożyć brązowym papierem do pieczenia. Na środku umieścić kulę. Troszkę ją poklepać by się spłaszczyła, a następnie natłuścić ręce olejem i rozciągać ciasto na blasze.
  4. Ciasto posmarować sosem (najlepszy przepis na pomidorowy sos TU) i ułożyć wybrane przez nas składniki.
  5. Piec ok. 10-15 minut.
Powtórzyć czynność z drugą pizzą.


Moje pizze to po 1 klasyczna, z pieczarkami, szynką, serem, papryką, kukurydzą.
I druga podzielona na 2 części: 1/2 z tuńczykiem a 1/2 wiejska z kiełbasą krakowską i ogórkiem kiszonym




19 marca 2015

Lindor, Lindt

Lind Lindor - klasa sama w sobie, produkt, którego nikomu przedstawiać bliżej nie trzeba.



Lindor, Lindt



Czekoladowe praliny Lindor wyróżnia okrągły kształt, piękne foliowe opakowanie, w które zawinięte są poszczególne czekoladki oraz smak. Jedyny w swoim rodzaju i niezapomniany. Ale czy na pewno? Z pewnością tak jest przy klasycznej wersji mlecznych pralinek. A jak jest z innymi?

Post będzie sukcesywnie edytowany, jeśli tylko pojawią się nowe smaki czekoladek :)


Opakowanie:




W zależności od gramatury poprzez edycje czekoladki Lindor można spotkać np. w kartonowych pudełeczkach, saszetkach, bombonierkowych opakowaniach, zamknięte w metalowe puszki w różnorakich kształtach itd.
Skupmy się bardziej na papierkach o których producent na stronie pisze tak:

w roku 1967 pojawiły się na rynku w formie okrągłych czekoladek – była to bożonarodzeniowa edycja specjalna. W tym czasie, pralinki LINDOR owijano w czerwoną folię z tradycyjnym wzorem z białej koronki, doskonale pasującym do dekoracji bożonarodzeniowych. Nowe pralinki LINDOR zostały przyjęte przez konsumentów tak entuzjastycznie, że w roku 1969 na stałe włączono je do asortymentu produktów LINDT. (1)

 Smak Strawberry & Cream - Różowy papierek


Smak White Chocolate - Złoty papierek






Smak Coconut - Niebieski papierek 






Smak  Milk - Czerwony papierek




Skład:

cukier, tłuszcze roślinne (kokosowy, z nasion palmy), tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, laktoza, odtłuszczone mleko w proszku, bezwodny tłuszcz mleczny, wiórki kokosowe, emulgator (lecytyna sojowa), ekstrakt słodowy jęczmienny naturalne aromaty, aromaty
Może zawierać orzechy laskowe, migdały.

Czego można się spodziewać po pralinkach - cukier i dużo tłuszczy, składniki E jednak nie zabiają, nie jest to wartościowy produkt jednak dla zaspokojenia bolączek duszy raz na jakiś czas można (w końcu pralinki dostaje się raczej z jakiejś okazji a nie konsumuje na codzień)

Wartości odżywcze:

W zależności od rodzaju wartość energetyczna waha się od 560 do 630 kcal. Rozbieżność spora więc nie podaję konkretów.
Można przyjąć, że jedna czekoladka to ok 75 kcal. 

Dużo jak na taką małą chwilę przyjemności.



Wygląd:


Smak Strawberry & Cream: Okrągła pralinka z białej czekolady. Na zawnątrz twarda, biała czekolada z elementami kawałków liofilizowanej (prawdopodobnie) truskawki. W środku biały, gęsty krem.


Smak White Chocolate: Okrągła pralinka w mlecznym kolorze. Na zewnątrz twarda w środku jasny mleczny krem o zwartej konsystencji.


Smak Coconut: okrągła pralinka w kolorze jasnobrązowym z zewnątrz. Czekolada twarda, w środku po rozgryzieniu widać biały krem o jednolitej i zwartej konsystencji.


Smak Milk: kolor średniobrązowy (choć zdecydowanie ciemniejszy niż smak kokosowy) krem czekolarowy w środku w niemal identycznym kolorze. Tak jak w przypadku pozostałych pralinka okrągła, klasyczna.


Zapach:


 Smak Strawberry & Cream: Klasyczny zapach białej czekolady, mocno mleczny, aczkolwiek sztuczny, wyczuwalna lekka nuta truskawki w czekoladowej toczce, natomiast w kremie mocniej uwypukla się zapach owocu.


Smak White Chocolate: Klasyczny zapach białej czekolady zarówno jeśli chodzi o warstwę czekoladową jak i o krem.


Smak Coconut: Czekolada zdecydowanie zawiera aromat olejków kokosowych, bo nawet wąchając samą pralinkę jeszcze przed wgryzieniem się w środek aromat kokosów jest dość dobrze wyczuwalny, ale nie nachalny, raczej lekki. W środku krem już o zdecydowanie bardziej intensywnym zapachu kokosa.


Smak Milk: zapach klasycznej mlecznej czekolady zarówno z wierzchu (czekoladowa otoczka) jak i wewnątrz (krem)

Smak:



 Smak Strawberry & Cream: Smak spodoba się z pewnością fanom białej czekolady, ja koneserem nie jestem, dlatego do gustu jakoś szczególnie ta pralinka mi nie przypadła. Natomiast krem w smaku mocno truskawkowy i bardzo dobry. Powiedzmy, że rekompensuje tą niechwalebną naturę sztucznej w smaku białej czekolady.



Smak white: Dość klasyczny i mocno rozpoznawalny smak białej czekolady. Dla fanów będzie to raj dla podniebienia, bo ta biała czekolada jest dość dobrej jakości. A w połączeniu z bardzo dobrym kremem tworzy duet na piątkę.


Smak Coconut: Mleczna czekolada aromatyzowana kokosem, w środku krem o sztucznym smaku kokosa. Zdecydowanie ta czekoladka do mnie nie przemówiła, myślę że jej smak nie odpowiada moim kubkom na języku, choć jestem fanką kokosa jako samego owocu.


Smak Milk: Zdecydowanie najpyszniejsza czekoladka z całej kolekcji. Mleczna czekolada, która tworzy zewnętrzną warstwę przenosi nas do niebios a krem czekoladowy, który znajduje się w środku przyprawia mnie o ekstazę. Uwielbiam chwile sam na sam z tą czekoladką. Rozkosz, rozkosz, rozkosz! Choć jeden mały minus, krem w tej czekoladce jest bardzo tlusty.


Podsumowując:

Pralinki Lindor należądo czekoladek, które są dobrej jakości a ich smak potrafi zachwycić nawet najbardziej wybredne podniebienie. Nic dziwnego, że kosztują swoje i nie należą do najtańszych. 
Są śliczne z wyglądu, mają wspaniały krem i pieszczą podniebienie jeśli jest okazja do ich skonsumowania :)
Postanowiłam na podsumowanie zrobić ranking.

Numer 1 - Pralinka mleczna MILK
Numer 2 - Pralinka biała WHITE CHOCOLATE
Numer 3 - Pralinka truskawkowa STRAWBERRY & CREAM
Numer 4 - Pralinka kokosowa COCONUT



Plusy:
- pięknie opakowane
- idealnie okrągłe
- cieszą oko
- pyszne w smaku (no może kokos trochę mniej)

Minusy:
- wysoka cena
- mnóstwo kalorii


Lindt Lindor,
Ocena: 5/6
Strawberry 5,5/6
Coconut 3/6
White: 5,5/6
Milk 6/6

Kaloryczność:
630 kcal/100g
ok. 75 kcal/sztuka
Kupione w: Kaufland
Cena: 12,99/100g

Czy kupię ten produkt ponownie? 
Tak, ale tylko wersję MILK (oraz limitowane smaki, których jeszcze nie testowałam)

12 marca 2015

Obietnica Łucji, Dorota Gąsiorowska

Książka, którą pokochałam z okładki :)


Książkę dostałam w ramach współpracy z wydawnictwem ZNAK

Obietnica Łucji - Dorota Gąsiorowska
Wydawnictwo Znak, Kraków 2015

Ogólnie o książce:

Powieść świeża i ciepła niczym bułeczki z ulubionej, maleńkiej piekarni. Wydana 2 marca tego roku. Jest debiutem autorki, która po trudach życia postanawia realizować swoje pasje i otwiera nowy rozdział swojego diariusza. Pod tym względem przypomina tytułową bohaterkę. Zbieg okoliczności? Absolutnie nie, gdyż w życiu każdej kobiety przychodzi czas na zmiany, amplituda życia wychyla się raz mocniej raz tylko odrobinę w stronę nowego, wydawać by się mogło, lepszego losu.
Autorkę okrzyknięto z okładki "Nową mistrzynią powieści obyczajowej". Pomyślałam sobie, że to niemożliwe, by pisarski debiut od razu wpisywać do rangi mistrzostwa. Mistrzem jest Kawka, Gombrowicz, Myśliwskie - ale Gąsiorowska? Gąsiorowska jest mistrzynią w swoim zjawiskowym i pełnym uroku warsztacie, jest mistrzynią w kreowaniu świat przedstawionego. Nie jest mistrzynią na miarę Klasyków, lecz spokojnie może nazywać się ich córką.

Powieść ampułka, w której zawarte są losy Łucji: maleńkie problemy z młodości, ogromny pokład niezdrowych relacji z dzieciństwa oraz świeże, rewolucyjne zmiany, które na bieżąco zachodzą na kartach powieści.

Łucja, czterdziestoletnia businesswoman, właścicielka biura podróży pewnego dnia dochodzi do szaleńczego pomysłu, by porzucić to na co pracowała i całkowicie odmienić swój los. Czarą, która przelała gorycz jest rozwód. Łucja wsiada w pociąg i wyrusza, do małej, urokliwej wioski o pięknej nazwie "Różany Gaj". Wioska jest ucieleśnieniem marzeń, wpisuje się doskonale w "nurt wiejski" polskiej literatury najnowszej. Podkarpacki "Różany Gaj" z opuszczonym pałacykiem, maleńka szkoła do której trafia Łucja, ot cały piękny pejzaż genialnie wyrysowany przez Gąsiorowską.
Do szkoły, w której Łucja pracuje jako nauczyciel historii, chodzi jedna szczególna uczennica. Ania, jest inna niż rówieśnicy, bardziej dojrzała ale wyobcowana. Staje się bliska Łucji, która uważa jedenastolatkę, za swoje młodzieńcze alter ego. Mama Ani choruje i umiera na białaczkę, a na Łucji spoczywa odpowiedzialność za losy i wychowanie dziecka, a także obietnica, którą złożyła przed śmiercią Ewie, by odnaleźć ojca dziewczynki.

Z okładki:

Życie pełne jest nieprzewidzianych zbiegów okoliczności.     Uciekając przed swoją przeszłością, Łucja przypadkowo trafia do Różanego Gaju – uroczego miasteczka ze starym, zniszczonym dworkiem.   
Przypadek sprawia, że zaprzyjaźnia się z młodą umierającą kobietą i składa jej niezwykłą obietnicę: ma odnaleźć ojca jej córeczki.   
Kiedy więc w zaskakujących okolicznościach poznaje genialnego muzyka i jego zimną  i bezduszną partnerkę Adelę, zaczyna dostrzegać, że przypadki odgrywają w jej życiu coraz ważniejszą rolę.   
A może to nie zbiegi okoliczności, tylko przeznaczenie?     Obietnica Łucji to pełna wzruszeń opowieść o nadziei i prawdzie.  Historia o przeznaczeniu,  które chodzi zawsze swoimi ścieżkami.


O autorze:

Dorota Gąsiorowska - urodziła się w 1975 roku, obecnie mieszka pod Krakowem. Pisanie powieści
przewijało się przez życie pisarki, ale dotychczas nie udało się jej ukończyć żadnej powieści. "Obietnica Łucji" to dojrzały i świadomy debiut.

Dla kogo?

Przede wszystkim dla kobiet. Łucja jest kobietą, która otwiera nowy rozdział w życiu po przekroczeniu czterdziestego roku życia. Dlatego też, głównie kobiety mogą utożsamiać się z bohaterką i akcją rozgrywającą się na kartach powieści. Ja sama mogę również trochę utożsamić się z bohaterką: po skończonych studiach rozpoczęłam pracę w szkole na wsi. Idealnie tu pasuję :) Ale powieść nie tylko przeznaczona jest dla czytelniczek, ale też całkiem sprawnie poradzą sobie z nią co wrażliwsi mężczyźni. Młodzież może w powieści odnaleźć prawdy życiowe i utożsamić się z problemami Ani, która zostaje sierotą i jest odrzutkiem szkolnym, czy z rodzinną sytuacją Staszka, syna alkoholika.

Okładka:

Po książkę warto sięgnąć choćby dla samej okładki. Na głównym planie kobieta z naręczem kwiatów. Subtelna i choć nie widać jej twarzy, wiadomo, że jest piękna. Ubrana w ponadczasową zwiewną suknię doskonale wpisuje się w tło powieści.
Okładka w pastelowych kolorach przyciąga wzrok, bo po prostu jest piękna. 
Na stronie głównej trzy rodzaje czcionki, które choć zupełnie w różnym stylu świetnie się ze sobą uzupełniają.
W prawym górnym rogu znajdziemy na okładce rekomendację Beaty Tyszkiewicz:
Opowieść o miłości wbrew wszystkiemu i wszystkim. Nie mogłam się od niej oderwać. Nie mogę o niej zapomnieć.
 Fabuła i miejsce akcji:

Powieść rozpoczyna się we Wrocławiu. Łucja wsiada do pociągu, po czym akcja przenosi się do małej podkarpackiej miejscowości o literacko pięknej nazwie "Różany Gaj". W powieści pojawiają się również Strumiany, miejscowość, w której w dzieciństwie mieszkała Łucja.
Czas akcji rozpoczyna się zimą i obejmuje okres do końca wakacji. Akcja w powieści tworzy odcinek, umiejętnie podzielony na sceny. Współistnienie przyrody w powieści da się zaobserwować w przemijających porach roku (ciężka, śnieżna zima; piękna wiosna, gdy wszystko budzi się do życia; lato z malowniczym krajobrazem kwitnących róż).

Losy Łucji umieszczone w powieści zostały w Różanym Gaju, obok życzliwych ludzi: Matyldy, Ani i jej matki Ewy, Antosi, współpracowników szkoły, uczniów, Eleonory, uważanej za wariatkę oraz Tomasza. Na drodze Łucji pojawia się również przebiegła i zawistna Adela, która zamierza namieszać w życiu nie tylko tytułowej bohaterki ale w życiu większości mieszkańców wioski.

Tło powieści stanowi sztuka. Po pierwsze w tle kompozycją są utwory muzyczne, m.in. River Folows in You (kto nie kocha tego utworu...) oraz dzieła sztuki np. obrazy i prace plastyczne Izabeli/Adeli

 W powieści pojawiają się najważniejsze literackie wątki: miłość (choć na kartach próżno szukać płomiennego romansu), przyjaźń, odwaga, przemiana bohatera. A także uroki polskiej wsi.

Podsumowując:

Od pierwszych stron powieść przyciąga czytelnika swoją magiczną mocą, choć nie ma w niej ani odrobiny fantastyki. Zaskakująco lekki warsztat pisarki sprawia, że po kartach się snuje a nie czyta. Wydarzenia są spójne i na kolejne sceny z życia bohaterów wprost czeka się z wypiekami na policzkach. W dodatku tło kompozycyjne, o którym już wspominałam jest tak urokliwe, że czytanie tej powieści to sama przyjemność.
Po zakończeniu pozostał jednak smutek, że to już koniec.
Nie lubię tego stanu, ale lubię fakt, że istnieją na polskim rynku wydawniczym takie książki, które potrafią wzruszyć i dać nadzieję na lepsze jutro i odmianę własnego losu. Bo każdy może go odmienić, trzeba tylko zdecydować, kiedy jest najlepszy moment by podjąć się temu zadaniu.

Motywy występujące w powieści:

cierpienie (Łucja - dzieciństwo, Ania - po śmierci matki, Matylda - "utrata" córki), dom i rodzina (Łucja - nieszczęśliwe dzieciństwo i brak przynależności do domu, Ania - utrata rodzica, brak ojca, szczęśliwy dom, Matylda - wspaniały dom, ambiwalentne córki), dziecko (Łucja - wspomnienia, Ania, Staszek), emigracja (ucieczka Łucji najpierw z domu rodzinnego, potem z Wrocławia), kariera (Adela - malarka), kobieta (Łucja - piękna i dojrzała, Matylda - ciepła staruszka, Eleonora - indywidualistka uważana za wariatkę, Antosia - ciepła i oddana rodzinie, Adela/Izabela - wyrachowana i fałszywa, Ewa - sympatyczna, dobra u kresu życia), konflikt (pomiędzy matką a córką - Matylda i Izabela), maka (Matylda - dobra matka dla swoich córek, Ewa - chce zapewnić opiekę córce po swojej śmierci, Łucja - staje się matką dla Ani), ojciec (Tomasz - nie wie, że jest ojcem, potem jest wzorowym tatą) przemiana (Łucja - zmiany w życiu, Adela - chęć zmiany na lepsze) przyjaźń (Łucja i Ania), samotność (Ewa), szaleństwo (Eleonora), śmierć (Ewa - białaczka, Pawełek - śmierć w wieku 7 miesięcy), muzyka (Tomasz - pianista, Antonina - pianistka, Ania - ćwiczy talent gry na pianinie), zazdrość (Adela - zazdrosna o Tomasza), choroba (Ewa - białaczka, matka Łucji Jadwiga - depresja), rodzeństwo (Antonina i Izabela - przeciwieństwa), alkoholizm (ojciec Staszka), milczenie (Łucja - ukrywa prawdę), podróże (Łucja - podróżnik)



Moja ocena: 10/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 7,6/10
Średnia ocena z goodreads.com: 4,7/5

Czy przeczytałabym tę książkę ponownie? Tak


Dodatkowo zyskałam 2,68 cm do akcji "Przeczytam tyle ile mam wzrostu"
Pozostało jeszcze: 157, 66 cm

6 marca 2015

Makaron szpinakowo-białkowy z sambal oelek (440 kcal) - czyli ostry piątek

Hej dziś propozcja super szybkiego i ultrasmacznego obiadu :)
Każdy z tych składników jest moim "naj" a razem przyrządzone tworzą "raj"


 Makaron szpinakowo-białkowy z sambal oelek


Na 2 porcje:


  • 150 g makaronu penne
  • 200 g szpinaku mrożonego
  • 200 g chudego twarogu
  • 100 g Newelli naturalnej
  • główka czosnku
  • sól, pieprz
  • 4 łyżeczki sambal oelek (w zależności od upodobań - ja kocham ostro)
1. Makaron gotujemy al dente, odcedzamy ale nie przelewamy wodą.
2. Szpinak wrzucamy na patelnię, odparowujemy.
3. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Znów dusimy i doprawiamy do smaku
4. Po kilku minutach mieszamy szpinak wraz z makaronem.
5. Twaróg i Newellę kruszymy i dodajemy do makaronu ze szpinakiem
6. Po nałożeniu na talerz dodajemy na wierzch sambal oelek


Wybaczcie mi okropną jakość zdjęć, ale to wina słabego światła i telefonu :) Wielki Post 2015