16 listopada 2015

Mleczko do demakijażu Olay Total Effects 7in1, make up remover

Czasem mam wrażenie, że więcej uwagi przeznaczam kosmetykom do demakijażu, niż do makijażu.
Jestem świruską :D
Ale żeby zmyć makijaż przecież najpierw trzeba go mieć


Krem do demakijażu Olay Total Effects 7in1, make up remover



Olay to marka, którą kiedyś pokochałam, nie wiem ile lat temu to było, może z 10?? były to czasy gdy zrobiła duży krok na polskim rynku kosmetycznym, a ja nie używałam wtedy jeszcze własnych kremów więc podkradałam Olay mamie. 

Wiedziona dobrymi wspomnieniami z entuzjazmem sięgnęłam na półkę, na której stało mleczko do demakijażu. W domu okazało sie, że pachnie podobnie jak większość kremów tej marki. Według mnie mocno przeciętnie. Krem umieszczono w tubie zamykanej na klik z niewielkim otworem w zakrętce. 


Nie wiedziałam jaką będzie miał konsystencję, ponieważ na stronie głównej nie napisano tego wyraźnie. Make up remover to jedynie szerokie pole do rozważań jaki to rodzaj kosmetyku. 

Na odwrocie, gdzie znajduje się polska vlepka też jasno nie jest określone. Dystrybutor posługuje się wyrażeniem "kosmetyk do demakijażu" i dopiero gdzieś tam na końcu małym druczkiem napisana jest informacja, że dla świetnych efektów po mleczku trzeba użyć toniku i kremu (oczywiście marki Olay). WTF? Po co używać toniku po mleczku?? 

Ma wg. producenta 7 stopniowe działanie:

1) redukuje zmarszczki - nic na ten temat wam nie powiem, bo jeszcze nie posiadam, moja mam używa go sporadycznie, więc żadnych efektów nie zauważyła
2) odżywia koloryt skóry - uuu... logika ma nie ogarnia.. :D - odżywia bo nawilża, jest ok. ale koloryt? hmm..
3) wygładza skórę - racja, skóra po użyciu jest przyjemnie miękka
4) pomaga utrzymać elastyczność - zgadzam się
5) wspomaga procesy odnowy - pewnie w jakimś stopniu ją regeneruje, skoro nawilża i dostarcza składników, ale trudno mi się tu wypowiedzieć konkretniej bez widocznych efektów
6) delikatnie usuwa makijaż - ok usuwa i faktcznie delikatnie, ale przecież mleczka do demakijażu nie mają usuwać delikatnie.. ?
7) nawilża i zmiękcza - BINGO:)


Wzięłam wacik, otworzyłam klapkę i z tuby wylało się tyle mleczka, że trzy waciki miałyby problem ogarnąć :D 

Tak, już się domyślacie. Mleczko ma dość rzadką konsystencję. Może odrobiną gęstszą niż mleczka spotykane w buteleczkach. ale jednak zdecydowanie zbyt rzadką by umieszczać je w takiej tubce. 

Mleczko ma biały kolor. 



Teraz jestem już przy końcu (yes, yes, yes) opakowania i mleczko nie wycieka już tak jak to było przy pierwszych użyciach. Teraz muszę nacisnąć, ale i tak zaraz potem jest chluup i wylatuje dawka końska. 

Nie wiem kto miał taką koncepcję, ale to jedno z najgorszych rozwiązań jakie dane mi było spotkać. 

Mleczko radzi sobie bardzo przeciętnie z demakijażem. Nie jest to świetny kosmetyk. Owszem dobrze zmywa puder, pomadkę i cień do brwi, średnio radzi sobie z cieniami na powiekach nałożonymi na bazę, a już zdecydowanie kiepsko wygląda współpraca mleczka Olay z eyelinerem i tuszem. 

Próbowałam używać na wacik i zmywać w sposób tradycyjny, oraz tak jak przeczytałam na stronie. Na dłonie, rozprowadzić po twarzy i zmyć wacikiem. 
Wolę pierwszy sposób, bo w drugim gdy kosmetyku nałożę zbyt dużo odczuwam dyskomfort i nieprzyjemne lekkie szczypanie. 
Ciężko jest utrafić odpowiednią dawkę, mleczko szybko się wchłania i w skórę i w wacik i jakby wysycha. Trudno jest zmyć lekki makijaż 1-2 wacikami, co zazwyczaj jest pestką przy innych kosmetykach tego typu. Ale 4 waciki z mleczkiem po zwyczajnym wyjściu "po bułki" to chyba przesada. Nie chcecie wiedzieć ile zużywam na ostrzejszy makijaż tego removera od Olay. 
Ale to też ma swoje plusy. Kończy się w szybkim tempie, co mnie bardzo cieszy, bo chcę się już go pozbyć.
Niby nic mi nie zrobił złego i stwierdziłam, że tym razem nie odpuszczę i zużyję go do końca. Z pomocą też przyszło mi niewygodne opakowanie, więc częścią mleczka podzieliłam się z komodą i podłogą:D 

Plusy:

- nawilża
- odżywia

Minusy:

- radzi sobie z lekkimi kosmetykami, ale nie daje rady z poważniejszymi
- taki sobie zapach
- zbyt duże dozy wyciskają sie przy użyciu
- szybko się wchłania i wysycha na twarzy i waciku
- szczypie podczas kontaktu z oczami

Kupione w: Natura
Cena: 17,99
Czy kupię ten produkt ponownie:  Nie! 

12 komentarzy:

  1. Nie lubię mleczka wolę płyn micelarny

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię mleczka wolę płyn micelarny

    OdpowiedzUsuń
  3. Wolę płyny, ale ten wydaje się ciekawy. :-) A Olay bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak, jak ja... ale tego akurat nie polecam. Muszę się jednak przekonać czy Olay faktycznie zeszedł na psy...

      Usuń
  4. O jejku, dobrze, że trzymamy się jednego mleczka, który na nas dobrze działa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem warto sięgnąć po coś innego ale można zasięgnąć wcześniej opinii

      Usuń
  5. Nie używam produktów Olay i chyba dobrze na tym wychodzę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem do końca, bo nie chcialabym oceniać po jednym produkcie :))

      Usuń