31 października 2015

Cukierek chałwowy Halvi, Vobro - recenzja produktu

Dziś będzie o wiele krócej niż zawsze, a to dlatego, że nie podam Wam składu, bo go niestety nie znam. Na etykietce nie było, cukierek był na wagę, ale myślę, że warto przedstawić recenzję, bo jeśli skusicie się na zakup, to wypadałoby o nim trochę wiedzieć.
Zanim w zasadzie kupicie kota w worku.

Halvi, Vobro

Ujrzałam je w małym górskim sklepiku gdzieś na podsłowackiej wsi. Pomyślałam, że dobrze trafiłam, bo uwielbiam słodycze naszych południowych sąsiadów. Zawsze z górskich wypraw wracam nimi naładowana.
Patrzył na mnie zza komunistycznej szyby, tak jak w dzieciństwie patrzyła na mnie mieszanka wedlowska. Cukierek Halvi? Nazwa słowacka? czeska? ale już pod spodem polski napis... Patrzę na producenta - Vobro (ten od dobrych pralinek w frutti di mare). Musiałam wziąć, bo Halvi to chałwa, więc cukierek na wagę i to za 19,99 za kg mnie zaintrygował.

Podobno Halvi pojawił się na rynku wiosną 2014 roku. Ja w sklepie zobaczyłam go dopiero po raz pierwszy.

Cukierek opakowany w folię zgrzewaną na końcach, przypomina wyglądem batoniki serii Mars Miniatures. 
W środku znajduje się cukierek w kształcie małego batonika. Mój przez upał trochę ucierpiał.  Cukierek oblany jest cienką warstwą czekolady. Zdecydowanie zbyt cienką i mocno przyjegającą do wnętrza. Już przez czekoladę można zobaczyć jaki kolor powinno mieć nadzienie.
Pachnie przyjemnie lekkim aromatem orzeszków ziemnych. 
W środku cukierka widać zbitą miazgę, choć lekko kruchą. Nie jest to taka masa jak w typowej chałwie: Naturalnie tłusta i zbita. Wygląda natomiast bardziej jak michałki, lecz na próżno szukać tu kawałków orzechów.
Przejdę zatem do smaku:
Czekolada w smaku bardzo tłusta, nie urzeka swoim smakiem. Umiarkowanie słodka
Masa w środku to połączenie miazki kakaowo-orzechowej, niestety strasznie sztuczna w smaku. Całość ratuje fakt, że nie jest to typowo cukrowy ulepek. Jeśli kiedyś kupowaliście takie cukierki, najtańsze z najtańszych, coś pomiędzy Michałkami a cukierkami, które w PRLu miały nazwę Cappucino to z pewnością odnajdziedzie w Halvi ten smak.
Całość nie byłaby jakaś najgorsza, niestety ja spodziewałam się tu spotkać chałwę w czekoladzie w wersji mini, która bardzo by mi spasowała. 
Niestety Halvi jest bez chałwy.

1 cukierek Halvi ma ok. 18 g (czyli jak 2 Michałki), dostarcza 92 kcal wg danych z tabela-kalorii.pl
100 g Halvi ma 513 kcal

Halvi, Vobro
Ocena: 2/6
513 kcal/ 100 g
92 kcal/ cukierek (18 g) 
Kupione w: mały sklepik
Cena: 19,99 zł/100 g 
Czy kupię ten produkt jeszcze raz? Nie 

23 komentarze:

  1. Nigdy nie jadłam chałwy... :D Strasznie mnie jednak kusi ten produkt, bo wszyscy go tak zachwalają! Chociaż z raczej nie sięgnęłabym akurat po tą, bo wygląda trochę średnio. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w zasadzie nie wiem co Ci powiedzieć, musisz spróbować by się przekonać, ja do fanów chałwy nie należę, a jeśli już to tylko turecką z bazaru :)

      Usuń
    2. Ranyyy Vela weź się w garść i kup sobie batonika chałwę w końcu xD Ale taki dobry a nie byle co! xD
      My kochamy chałwę i często robimy ją samodzielnie ale z powodu lenia posiłkujemy się też gotowcami :P

      Usuń
    3. ja tam chałwy w domu bym nie zrobiła, bo pracy tyle a tata by ją zjadłw 3 minuty...

      Usuń
  2. Jak tylko zobaczyłam te mini chałwę to myślałam że będzie świetna, szczególnie spotęgowało się moje zaintrygowanie gdy doszłam do akapitu w którym wspomniałaś że ów chałwa jest pokryta czekoladą. Szkoda że fajerwerek ostatecznie nie było, ale i tak bym spróbowała ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. A tak się nastawiłam na chałwę w czekoladzie, bombę cukru, ale co tam. Pokochałam ją niedawno, a w połączeniu z czekoladą, to musi być coś :D Trochę ubolewam, że nie wyszło, ale i tak jak spotkam to kupię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejna ciekawska :) michałkowa bardzo ta chałwa, ale kupuj :P

      Usuń
  4. Myślałam, że to faktycznie będzie chałwa... to już nie dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze? Wyglada okropnie, na samą myśl mam dreszcze :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Są jeszcze dwa smaki tych mini od Vobro: Jamajka i michałek coś takiego :) Wiem bo na dniach, albo w przyszłym tygodniu dodam recenzje :) Moje słodycze wyglądają zazwyczaj na sprofanowane, ale ty starałaś się mnie przebić! jak mogłaś!? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak, super, chętnie zobaczę Jamajkę i niemal jestem pewna, że Michałek będzie bliźniakiem Halvi :D

      Usuń
  7. Nasze Fruti di mare widzę wszystkim smakuje ;) . choć produktem głównym jest wiśnia w czekoladzie a ostatnio nowość Frutini są to trzy smakowe galaretki z nadzieniem. jako jedyna firma cukiernicza w Polsce je wykonujemy, wawel próbuje nas podrobić ale jeszcze im nie wychodzi nadzienie :)
    halvi wygląda tak bo dostał za dużo ciepła. choć osobiście wole jamajkę :). zachęcam do próbowania i recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za wiadomość.
      Owszem, wiem, że jego wygląd spowodowany był temperaturą, ale to nie do końca moja wina, bo już chyba takiego kupiłam. Natomiast bardziej chodziło mi o smak. Z drugiej strony po serii negatywnych komentarzy co do wyglądu postanowiłam kupić go po raz kolejny gdy tylko go zobaczę i przekonać siebie i pozostałych jak to jest naprawdę z tym wizualnym aspektem.
      Wiśnia w czekoladzie jest mi dobrze znana i szczególnie lubiana w moim domu (zwłaszcza przez tatę).
      Frutini nigdy nie jadłam, ba nawet nie wiedziałam, że to Wawel czerpał od was inspirację, niestety sama koncepcja nie jest dla mnie zbyt interesująca
      A Jamajkę kiedyś być może spróbuję.

      Usuń
    2. Niestety to Vobro papuguje po Wawelu...galaretki Fresh & Fruity zostały wyprodukowane na początku 2014 roku a Frutini z Vobro w lipcu 2015 ;) Plagiat jak nic ;) i do tego niezbyt udany

      Usuń
  8. Rzeczywiście przeżycia klasy ekstra. Polecam Michasia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy mam ochotę po twojej recenzji :D hehe

      Usuń