15 września 2015

Rosół z kury domowej, Natasza Socha - recenzja książki

Bardzo zależało mi na tej pozycji. A gdy już miałam się wybrać do księgarni, okazja trafiła się nie byle jaka. To kolejna książka wędrująca, która do mnie dotarła.
Tym razem w ramach członkostwa w grupie Czytamy bo kochamy 

Obecnie książkę można kupić w Biedronce za hmmm.. 24 lub 26 złotych:) Więc zachęcam już teraz do nabycia.

Zanim przejdę jeszcze do recenzji dodam, że wymyśliłam sobie zdjęcie książki w otoczeniu ptasich piór. Wybrałam się więc do teścia po materiał. Żadna kura nie ucierpiała, ale pióra zostawiłam na ławie w pokoju. W nocy dopadł się do nich kot. Spotkałam go koło północy  jak smacznie się nimi zajadał. Zabrałam, ale do rana kaszlał i kichał.
Dziś wyszłam na podwórko robić zdjęcia i oczywiście jego celebrytoza wzięła górę. Pojawił sie, nie dał zrobić zdjęć, zeżarł kolejnych kilka piór i na koniec jeszcze miał wiele do powiedzenia, gdy sobie poszłam (bonus na końcu posta).


Rosół z kury domowej, Natasza Socha
Wydawnictwo Pascal 2015


Manifest o tym, że kury to bardzo zaradne ptaki, że każda kwoka swój ogonek może chwalić, a kurwienie się w garach jest rzeczą babską i wyjątkową.

Książka Nataszy Sochy to przekrój przez życie kilku kobiet. Jednak z pozoru odmienne historie, losy czy narodowościowe naleciałości łączy wiele: ukurzenie.

A wszystko zaczęło się od Wiktorii, niespełna czterdziestolatki, która po wkroczeniu w związek małżeński odrzuciła własne aspiracje na rzecz spełnienia męża. Wykształcenie? A owszem, inteligencja to sprawa pożądana na proszonych uroczystościach, studiami również miło się pochwalić Ale nic ponadto, bowiem najważniejsza jest wiedza z zakresu Savoir-vivre. Gdzie położyć widelczyk do tortu, jak wyczyścić porcelanę, co dodać do deseru by miał odpowiedni smak. Tę wiedzę zgłębić chce Wiktoria w trosce o wygodne życie męża. Stroi piórka w swej perfekcyjnie wyposażonej kuchni w jego perfekcyjnie wysprzątanym mieszkaniu.

Żona jest tym dla męża,co sam w niej uczynił.
Balzac

Mąż jak to mąż, ulega rutynie, znjaduje inną. Lepszą? A gdzież... po prostu inną: niepiorącą, niegotującą, niesprzątającą, a jednak też perfekcyjną, tyle, że w innej dziedzinie.
Wiktoria pakuje się i wyjeżdża do ciotki mieszkającej w Niemczech i tam poznaje kobiety, które sprawią, że poczuje się wartościową kobietą, bo po rozstaniu "popękała jak filiżanka".



Żony gotują, sprzątają i według naukowców dźwigają rocznie po 5 ton naczyń przemierzając niezliczoną ilośc kilometrów. Dbają o swych mężów. Matki wychowują dzieci i nieraz zasypiają na bajce, budzone awanturniczym spojrzeniem swych pociech. Działają według motta: "Padłaś, powstań, popraw koronę i zasuwaj." Kobiety nie powinny studiować, a już ekonomii zupełnie nie! One rezygnują z przyjaźni i po cichu uprawiają podkołderny seks. Gdy jest im źle posuwają się jedynie do zmian w swym wyglądzie i na znak protestu ścinają lub farbują włosy, co nie zostaje zauważone przez męską część społeczeństwa.

Autorka przytacza obraz matki w parku, który wpisuje się w codzienność bytu ludzkości. A czym w tym samym parku i na tej samej ścieżce jest ojciec pchający spacerówkę? Och jaki wrażliwy, jaki dobry, jaki czuły, jaki i-d-e-a-l-n-y.

Powszechnie uważa się, że to kobiety powinny dawać więcej, tak przynajmniej pokazuje historia. Od dziewczynek oczekuje się, że będą grzeczne, skromne, ustąpią innym i nie odmówią, gdy ktoś je o coś poprosi. Chłopcy z kolei powinni walczyć o swoje i specjalnie się nie przemęczać.

Tymczasem nastąpił moment gdy czas się sprzeciwić tej zatłoczonej wizji świata.  A narzędziem w tej walce ma być internetowy kanał z filmikami. Wiktoria wraz z przyjaciółkami zakłada gastronomiczną grupę, kobiety gotują przed kamerą, ale nago, odziane jedynie w maski weneckie. Ich działanie spotka się z ostrą krytyką ale i uznaniem.



"Rosół z kury domowej" to manifest kobiet, który ma uzmysłowić istotę działania kobiecych poświęceń, uświadomić, że nigdy nie jest zbyt późno na realizację własnych marzeń. To książka pełna przepisów: pomysłów na smaczne dania, porad dbania o dom i geniuszu jak skandalem osiągnąć sukces.

Niezwykle głęboka i wartościowa pozycja. Nie waham się postawić jej między Manuelą Gretkowską a Izą Filipiak. Dla mnie to jedna z ważniejszych książek jakie w tym roku przeczytałam.
Wspominałam już kiedyś, że moja praca magisterska opierała się na feminizmie w literaturze Tokarczuk i teraz po tej lekturze znów zapragnęłam napisać jakiś artykuł naukowy. Za inspirację dziękuję autorce, jutro dzwonię do profesora i zaproponuję temat na następny numer kwartalnika.

Z chęcią odwołam się do wcześniejszych pozycji autorki. Bardzo chcę je przeczytać. "Rosół..." był palce lizać!

O autorze:


Natasza Socha - Urodzona w zimny listopadowy dzień z bardzo długą pępowiną. Jedną nogą mieszka w Poznaniu, drugą na niemieckiej wsi, gdzie pisze, pisze i pisze. Od czasu do czasu obserwuje borsuki, które spacerują grzecznie po lesie, ale nie pozwalają się oswoić. Ma psa. Ma również męża oraz dwójkę dzieci, które są najwspanialsze na świecie. Dziennikarka, pisarka, felietonistka. Autorka "Macochy", "Ketchupa" i "Zbuków". (opis ze stony e-bokowo.pl)






Moja ocena: 10/10
Średnia ocena z lubimyczytac.pl: 8/10


Po przeczytaniu książki zyskałam 1,89 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 127,47 cm



13 komentarzy:

  1. Literaturę kobiecą czytam rzadko i to chyba błąd, który muszę nadrobić! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusi mnie strasznie, już dwa dni w Biedronce oglądam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie oglądaj, tylko bierz xD

      Usuń
    2. Też ostatnio oglądałam i się zastanawiałam. Widzę teraz, że warto i sprawię sobie ją jutro :) O ile nie wykupili...

      Usuń
  3. Nie wiedziałyśmy jej w Biedronce... ale nie wiemy czy byśmy sie na nią skusiły :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Uśmiałam się i zachwyciłam, świetny tekst, pełen dygresji i w dodatku o jednej z moich ulubionych książek :) Dziękuję za zgłoszenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało, to też teraz moja ulubiona książka

      Usuń
  5. Świetny tekst i cudowne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń