2 marca 2015

W marcu jak w garncu

W marcu jak w garncu... mówi stare przysłowie.
Wczoraj pięknie, dzisiaj leje - jutro pewnie spadnie śnieg.





A miałam plany by od początku marca wziąć się za bieganie.

Jest post a ja jak szalona jem co mi w ręce wpadnie. W dodatku nie ćwiczę i efekty są - nawet do 2 kg na plus. I choć teoretycznie to dobrze, to sama za dobrze się z tym nie czuję. Ale samo to, że jem bez wyrzutów świadczy o tym, że przygodę z ED mam już daleko w tyle.

Z wyzwaniami stoję tak:


(dopisane 2 pkt)


( dopisane 4 pkt)



Grunt to okładka pod hasłem "Tyłem" nie została zrealizowana. Niestety przeczytałam 2 książki i nie wpasowałam się ani trochę w grafik.

Przeczytam tyle ile mam wzrostu.

Styczeń: 5,56 cm
Luty:
- Tana French - Zdążyć przed zmrokiem (3,1 cm) / ocena książki 9/10

-  Tracy Bloom - Zakaz seksu we wtorki (1,6 cm) / ocena książki 6/10 (niebawem pojawi się recenzja)


Razem: 10,26 cm
Pozostało: 158,64 cm

Obecnie jestem też w połowie zbioru opowiadań/ rozważań pt. "Pierwszy łyk piwa i inne drobne przyjemności" autorstwa



Wyzwanie kulinarne być może w jakimś stopniu zrealizowane, ale dokładnie uzupełnię dane w późniejszym czasie.


Projekt Skakanką po Tatrach zrealizowałam w jego podstawowej części (bez Bonusu)



Fotki:







3 komentarze:

  1. Fajna ta książka Zdążeyć przed zmrokiem ? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Slicznie wygladasz,mam nadzieje ze to dziadostwo ci minie.Sama niby juz tego nie mam,ale liczenie kcal i planowanie posilkow,wciaz jest w mojej glowie :( chcialabym sie kiedys obudzic i moc o tym wszystkim zapomniec.

    OdpowiedzUsuń