1 lutego 2015

Styczeń minął - dziś już luty

Jak zwykle mnóstwo zaległości spowodowanych brakiem czasu :)

Dużo pracy, obowiązków, mało chwil dla siebie.

Wyzwania, które podjęłam (lub próbowałam podjąć) realizuję bądź w jakimś stopniu zrealizowałam.

Wyzwanie czytelnicze:



- wyzwanie czytelnicze pod hasłem "Grunt to okładka" w styczniu upłynęło pod hasłem w dłoniach: i tak wpasowałam się tutaj z książką Natalii A. Bieniek "Uśpione marzenia", gdzie kobieta na okładce trzyma w dłoniach wiązkę lawendy:

- akcja przeczytam tyle ile mam wzrostu:
* Joanna Fabicka - Szalone życie Rudolfa (1,48 cm) / ocena książki: 8/10

* Marek Karpiński - Najstarszy zawód świata (2,08 cm) / ocena książki: 6,5/10

* Natalia A. Bieniek - Uśpione marzenia (2 cm) / ocena książki: 6/10
razem: 5,56 cm
pozostało 163, 44 cm

Wczoraj zaczęłam czytać książkę Tany French "Zdążyć przed zmrokiem", która jest moim pierwszym kryminałem od ładnych już kilku lat, bowiem przed laty zraziłam się do tego gatunku. Teraz przeczytałam już 10% książki i mogę przyznać, że niepotrzebnie ignorowałam ten gatunek.

Wyzwanie kulinarne zrealizowałam w 2 punktach. Po pierwsze słodycze (tutaj zrealizowałam w postaci ciastek piegusków, które robiłam na choinkową imprezę) oraz na staropolskie danie (czyli bigos, jednak zdjęć brak:))



Zrealizowałam też projekt 1,5 litra wody dziennie (z małą przerwą, ale i tak sądzę, że dałam radę wypić 1,5 litra płynów ogółem w te dni)

Niestety nie udało mi się i całkowicie poległam na wyzwaniu "Styczeń bez słodyczy", nawet mogłabym powiedzieć, że w styczniu dopadło mnie słodyczowe szaleństwo. No cóż, nie można sobie w życiu wszystkiego odmawiać, a może uda mi się odmówić sobie słodkości w post.

Wyzwanie brzuszkowe zrealizowałam połowicznie, nie dotrwałam do końca z kilku powodów: po pierwsze zaczęłam robić brzuszki z podłogi i było ok, a po jakimś czasie przeniosłam się na ławeczkę i wtedy zaczął mi doskwierać kręgosłup. Po drugie zdarzyło się, że z powodu pracy musiałam opuścić jeden dzień, a potem już było mi ciężko się zmobilizować. Ale coś tam zrealizowałam, nie można się z tego powodu załamywać.


1000 minut ćwiczeń w styczniu - zupełnie niezrealizowane (kurcze, żebym ja miała te 1000 minut na choćby odpoczynek to byłoby dobrze)

Skakanką po Bieszczadach: zrealizowałam program podstawowy i 1/2 bonusu, w tym miesiącu też zamierzam kontynuować skakankowe wyzwanie




Co jeszcze działo się w styczniu?

- odwiedziny moich kochanych siostrzenic stryjecznych
- choinka u przedszkolaków:
- graficzne realizacje:
i inne:













Projekty do zrealizowania na luty:

U Klary:
- skakanką po Tatrach

- FitFoto wyzwanie:



KONKURSY:


4 komentarze:

  1. Bardzo fajnie to wszytsko przedstawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powoli i na takie posty nadejdzie czas tylko muszę pokonac nieśmiałość i coś wymyślić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny kolarz zdjęciowy ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Baner: powinien znajdować się na pasku bocznym bloga , na fb. (Twoje imie i nazwisko- udostępniłaś LINK- klikasz na słowo link i kopiujesz link. Narazie nie widzę nic na Twojej tablicy:) Popraw proszę.
    Przepraszam, że tu piszę, ale tak będzie szybciej i prościej :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń