24 listopada 2014

Bakłażan z Emilką i kuskusem (300 kcal i pełny brzuch)

Dziś propozycja na lekki poniedziałek - odrobinę w ramach akcji Poniedziałki bez mięs (na którą pewnie się nie załapię, bo nie miałam możliwości konstruowania całego jadłospisu)

Danie bezmięsne, wegetariańskie i niskokaloryczne, a przy tym smaczne i "inne" - jesienne przez obecność bakłażana.


Bakłażan z Emilką i kuskusem



Liczba porcji: 4
Czas przygotowania: 20 minut
Koszt: 2,00 zł / porcja


Składniki:



  • 400 g bakłażana
  • 450 g cebuli 
  • 1 papryczka chilli (15 g)
  • 250 g serka Emilka 0% tł. 
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 200 g kaszy kuskus
  • sól, pieprz, przyprawy: czosnek, oregano, jarzynka itd. 

1. Cebulę posiekać w półplasterki. Wrzucić na rozgrzaną patelnię (bez tłuszczu) i prażyć ok 4-5 minut
2. Bakłażan pokroić w ćwierćplasterki, dość cienkie ok. 3-5 mm grubości. Wrzucić na patelnię. Dusić aż zmięknie.
3. Papryczkę pokroić w plasterki wraz z gniazdem nasiennym (dla tych którzy są diabelscy z natury), dodać do potrawy. Dusić do momentu uzyskania jednolitego smaku.
4. Kaszę kuskus przygotować wg. instrukcji na opakowaniu. 
5. Do bakłażanowej potrawki dodać przyprawy oraz 2 łyżki koncentratu. Na koniec zmniejszyć ogień do minimum, dodać serek i od razu wyłączyć palnik.
6. Kaszę kuskus wyłożyć na talerz w towarzystwie potrawki. Podawać z ulubionymi składnikami. 


23 listopada 2014

Snack'n Olive, Fragata - recenzja produktu

Jestem wielbicielką oliwek.
Zwłaszcza tych czarnych.
Przechodząc w Tesco obok półki z przetworami warzywnymi natknęłam się na paczkę oliwkowych snacków. Oczywiście nie mogłam sobie odmówić by ich nie wziąć ze sobą.

Snack'n Olive, Fragata
Zielone oliwki drylowane z czerwona papryką, marchewką oraz oliwą z oliwek


Opakowanie:

Prostokątne aluminowe pudełeczko z wypustką u podstawy, która pozwala na swobodne postawienie pudełeczka. Opakowanie zamykane strunowym zamkiem, dzięki któremu zachowamy świeżość oliwek, jeśli nie zjemy ich od razu.
Opakowanie w kolorze pomarańczowym.
Na samej górze strony głównej widnieje logo, poniżej nazwa produktu z określeniem szczegółowym w języku angielskim.. Poniżej fotografia zawartości produktu, która nie odbiega od rzeczywistego wyglądu oliwek. Na samym dole określenie masy (70 g) oraz uproszczony znacznik GDA dla porcji 15 g (czyli ok. 3 oliwek)
Na odwrocie znajdują się informacje o produkcie w 4 językach plus dodatkowo naklejka w języku polskim. Umieszczono także tabelę wartości, gramaturę (tym razem także w ml) dwa symbole (nie wiem czemu odpowiadają, jeden z nich na pewno świadczy o pochodzeniu oliwek)


Skład:



oliwki zielone, sól morska, czerwona papryka (5%), oliwa z oliwek (4,5%), ocet, czosnek, przyprawy, regulator kwasowości: kwas mlekowy, kwas cytrynowy, substancje konserwujące: siarczan sodu
Może zawierać pestki
Produkt bezglutenowy

Skład produktu jest całkiem przyzwoity. Prócz warzyw wspomagany jest konserwantami: kwasami mlekowym i cytrynowym, oraz siarczanem sodu. Jednak wszystkie te wspomagacze nie są groźne i nie wpływają znacząco na zdrowie człowieka.
Produkt jak najbardziej przyjazny  i przyzwoity.


Wartości odżywcze:





Zdjęcie niewidoczne więc przedstawiam wartości w tabeli:




Wartości odżywcze:
W 100 g:
W porcji (15 g – 3 oliwki)
W opakowaniu (70 g)
Wartość energetyczna:
162 kcal
24 kcal
113 kcal
Białko:
1,1 g
0,2 g
0,8 g
Węglowodany:
- w tym cukry
1,9 g
0,7 g
0,3 g
0,1 g
1,3 g
0,5 g
Tłuszcze:
- w tym kwasy tłuszczowe nasycone
16 g
3,4 g
2,4 g
0,5 g
11,2 g
2,4 g



Snacki oliwkowe są odrobinę bardziej kaloryczne niż tradycyjne marynowane oliwki, zapewne przez zawartość marynaty do której wykorzystano oliwę z oliwek

1oliwka to ok. 5 g - czyli jakieś 8 kcal

Wygląd:

W paczce znajdziemy 19 zielonych, wydrylowanych oliwek. Oliwki są duże, ale nie olbrzymie, lekko pomarszczone. Otoczone marynatą z oliwy z oliwek, marchewki i kawałeczków czerwonej papryczki oraz ziół. Niestety ta marynata z przyprawami w większości została na ściankach opakowania.

Zapach:

Dawno nic mi nie pachniało tak włoską restauracją jak te oliwki. Zapach piękny i przyjemny, taki tradycyjny zapach zielonych oliwek wzbogacony o aromatyczną i co najważniejsze dobrej jakości oliwę z oliwek. Pachną obłędnie, o wiele ładniej niż w zalewie.

Smak:




Oliwki, jak to zielone oliwki kwaśne w smaku. Pozostawiają po sobie posmak goryczki. Bardzo mięsiste i aromatyczne. Obecność papryczki sprawia, że są naprawdę bardzo pikantne. Dla mnie odpowiednie, ale dla fanów łagodnych przekąsek na pewno będą zbyt ostre. Dodatkowo wspaniały smak nadają maleńkie kawałeczki czosnku.

Podsumowując:

Jeśli miałabym wybrać oliwki w zalewie, albo te snacki - wybieram zdecydowanie te drugie:


Snack'n Olive, Fragata
Ocena: 6/6
Kaloryczność:
162 kcal/100g
66 kcal/1 kubeczek (140 g)
Kupione w: Tesco
Cena: 4,99 zł

Czy kupię ten produkt ponownie? 
Na pewno!Jeśli tylko spotkam...

19 listopada 2014

Serek homogenizowany Tutti 0% owoce leśne

Jednym z ubocznych skutków obsesji żywieniowej jest trudność w wyborze pomiędzy produktami pełnowartościowymi, a tymi z klasy zero. Zazdroszczę wszystkim tym, którzy uwolnili się od obsesji i potrafią sięgnąć po bardziej kaloryczny produkt, jeśli mają do wyboru dwa różniące się od siebie wartościami.

Dla tych, którzy są na diecie, Biedronka jakiś czas temu wyszła naprzeciw i wypuściła serię serków 0% tłuszczu.
Chwała Ci za to Biedronko :) Choć, niestety ostatnio w mojej "Biedrze" tych serków nie było...


Serek homogenizowany Tutti 0% owoce leśne
Serek homogenizowany 0% tłuszczu z owocami leśnymi


Opakowanie:

Plastikowy, prostokątny kubeczek, nakryty wieczkiem z aluminiowej folii. Zawiera w sobie 140 g produktu, czyli niemal standard. Od strony jakości opakowania nie wyróżnia się niczym szczególnym.
Nie zaskoczy nas też wygląd etykiet. Na wieczku znajdziemy określenie produktu, nazwę serka, rodzaj (smak), informację o zawartości 0 % tłuszczu. Do tego dwa znaki jakości: ten klasyczny biedronkowy (gwarancja jakości) oraz informujący o wykorzystaniu polskiego mleka.
Na szczęści znajdziemy też na wieczku uproszczoną do wartości energetycznej informację GDA dla 1 porcji, czyli całego kubeczka.
Etykieta w kolorze bieli i różu, grafikę stanowi wizerunek serka w towarzystwie malin, jeżyn i jagód. Grafika nie powala z nóg, ale jest zwięzła i sensowna.
Kubeczek obklejony jest z dwóch stron etykietką.

Na stronie głównej, znajdziemy niemal to samo co na wieczku, z tym, że tutaj dostępna jest rozszerzona wersja GDA.
Na odwrocie natomiast skupiono niemal wszystkie informacje jakie dotyczą produktu.
Począwszy od rozszerzonej nazwy produktu, składników, wartości, poprzez nazwę i dane producenta, gramaturę aż do warunków przechowywania.
Informacje standardowe, zwięzłe, bez zbytecznego "lania wody". Obie etykiety utrzymane w założonej kolorystycznie konwencji.

Skład:


mleko, owoce leśne 5,3% (jeżyny 3%, sok jeżynowy 0,6% - z soku zagęszczonego; maliny 1,5%, sok jagodowy 0,2% - z soku zagęszczonego), skrobia modyfikowana kukurydziana, odtłuszczone mleko w proszku, koncentrat z marchwi, winogron i aronii, substancje słodzące: aspartam, acesulfam K, aromat, barwnik: karminy; bakterie fermentacji mlekowej
Zawiera substancje słodzące.
Zawiera źródło fenyloalaniny

Skład nie jest wyścielony składnikami godnymi bramy niebios.
Mamy w składzie aspartam, z którym wielu z was walczy (ja zaś dziękuję za jego istnienie)
Inną substancją słodzącą jest acesulfam i tu kolejny niezaszczytny składnik, który wykazał zwiększone ryzyko nowotworów (co prawda w badaniach klinicznych na myszkach) podczas spożywania go w nadmiarze.

Najbardziej martwi mnie jednak obecność karminy, czyli tego nieszczęsnego barwnika czerwieni koszenilowej pozyskiwanej z robaczków. O czym pisałam już wielokrotnie.

Ale jestem w stanie wybaczyć te grzeszki składnikowe w zamian za obcięcie kaloryczności produktu.

Wartości odżywcze:

Wartości odżywcze podane na opakowaniu są umieszczone w bardzo nieprzejrzysty sposób. Po prostu są wypisane ciurczkiem w jednej linii i naprawdę trzeba się w nie mocno wczytać, zwłaszcza, że czcionka bardzo malutka. Sprawę ratują jednak znaczniki GDA umieszczone aż dwa razy na opakowaniu. A ja mam dla was przejrzystą tabelę wartości dla 100 g produktu oraz dla porcji (140 g czyli całego kubeczka).


Wartości odżywcze:
W 100 g
W porcji (140 g)
Wartość energetyczna:
49 kcal
69 kcal
Białko:
6,1 g
8,5 g
Węglowodany:
- w tym cukry
5,4 g
3,9 g
7,6 g
5,5 g
Tłuszcz:
- w tym kwasy tłuszczowe nasycone:
0,3 g
0,2 g
0,4 g
0,3 g



W dodatku porcja produktu zawiera 0,5 g błonnika pokarmowego.

Produkt jak widzicie niskokaloryczny, zawartość tłuszczu obniżona do minimum. Dla mnie sprawdza się idealnie jako wersja podwieczorkowa.

Wygląd:


Ale dziś nieładne zdjęcia mam dla was. Kolor bury - w rzeczywistości serek ma jagodowo - brudny kolor. Nie aż tak paskudny jak na zdjęciu, ale to wina tła - wybrałam pomarańczowe bo pierwotnie miała być recenzja serka Tutti o smaku jabłko-cynamon, ale znalazł się na niego jakiś amator i po prostu nie zastałam go w lodówce.

Konsystencja serka bardzo gęsta, kremowa. Wręcz idealna.
W serku w umiarkowanej ilości dostępne są owoce, ale raczej małe kawałki - przeważają te ciemne (czyli jeżyny, bo jagód niestety jako owoców w tym serku nie ma).

Zapach:

Zapach przyjemny, niezbyt intensywny. Pachnie owocami lasu, nie robi szału, ale przecież serek nie jest od tego, żeby go wąchać

Smak:



Dla mnie ideał. Serek nie jest słodki. Bardzo aksamitny, idealnie rozchodzi się po podniebieniu. W smaku mocno wyczuwalna nuta leśnych owoców. Jak już wcześniej wspomniałam, serek o gęstej konsystencji, bardzo pożywny.
Jedynym minusem jaki odkryłam jest obecność ziarenek z jeżyn i malin - niestety to powód, dla którego nie jem dżemów malinowych.
Ale na szczęście tu nie jest to aż tak mocno skumulowane, da się ten temat ogarnąć i przez niego przebrnąć - ale zaraz po spożyciu czeka nas wizyta w toalecie i szuruburu na zębiskach.

Podsumowując:

Szukasz produktu nabiałowego o ekstra niskiej zawartości kalorii. Leć czym prędzej do Biedronki i sięgnij po półkę. U mnie w mieście jest na te serki taki szał, że zazwyczaj już  zostają w pudełku jakieś 2-3 sztuki, o ile jeszcze da się na niego trafić.
Taka rekomendacja mówi sama za siebie.
Naprawdę jestem szczęśliwa z faktu, że te serki są obecne na polskim rynku.

Plusy:

- produkt niskokaloryczny
- o obniżonej zawartości tłuszczu
- pyszny w smaku
- nie przesłodzony
- niska cena

Minusy:

- obecność ziarenek z malin i jeżyn
- ciężko utrafić go w Biedronce

Pozostałe wersje:

W pudełku na Biedronkowej półce z serkami zero znaleźć można jeszcze wersję naturalną oraz jabłkowo-cynamonową. 


Jadłam już wersję jabłko-cynamon i przyznam szczerze, że jest tak jak się spodziewałam. Zdecydowanie owoce leśne wygrywają w moim rankingu.

Ubolewam nad tym, że do wyboru jest tak mało smaków, ale mam też nadzieję, że niedługo pojawią się jakieś nowe, może w specjalnych limitowanych edycjach też...

Serek homogenizowany Tutti 0% owoce leśne
Ocena: 5,5/6
Kaloryczność:
49 kcal/100g
66 kcal/1 kubeczek (140 g)
Kupione w: Biedronka
Cena: 1,19 zł

Czy kupię ten produkt ponownie? 
Na pewno!

11 listopada 2014

Pełnoziarniste spaghetti pieczarkowe (300 kcal) niskokaloryczne, dietetyczne


Dziś prosty przepis, niewymagający wysiłku, ani pracy.
Ale za to pyszny, niskokaloryczny. W sam raz by się najeść do syta w jesienne popołudnie.


Pełnoziarniste spaghetti pieczarkowe

Liczba porcji: 1
Czas przygotowania: 20 minut
Koszt: 2,80 zł

Składniki:


  • 50 g makaronu spaghetti pełnoziarnistego 
  • 130 g pieczarek
  • 90 g cebuli
  • 85 g jogurtu naturalnego 0%
  • 1 kostka bulionowa pieczarkowa (u mnie Winiary Bulion Pieczarkowy z maślaną nutą - bardzo dobra, polecam)
  • pieprz, zioła prowansalskie

Sposób przygotowania:

1. Gotujemy makaron wg. instrukcji na opakowaniu.
2. Rozgrzewamy patelnię, wsypujemy ok 0,5 łyżeczki soli. Prażymy chwilkę.
3. Cebulę kroimy niezbyt drobno, wrzucamy na patelnię, dalej prażymy
4. Pieczarki kroimy w  ćwiartki. Wrzucamy na patelnię.
5. Dodajemy kostkę, zioła i podlewamy ok. 4 łyżkami wody z gotującego się makaronu
6. Gdy pieczarki dostatecznie zmiękną, dodajemy odcedzony makaron.
7. Wyłączamy palnik i dodajemy jogurt. Mieszamy - jemy ze smakiem :)

Można podać z ulubionym serem.


Smaczna Jesień

5 listopada 2014

Czekolada mleczna z malinami i czerwonym pieprzem, Chocolate Bush - recenzja produktu

Jakiś czas temu w ramach współpracy z firmą Chocolate Bush otrzymałam do recenzji dwie czekolady.

Recenzję pierwszej - gorzkiej z żurawiną, czarną porzeczką i gałką muszkatołową znajdziecie TU.
Druga recenzja i niestety ostatnia (nad czym ubolewam, bo niestety po czekoladach zostało owiane nieziemskimi doznaniami wspomnienie) recenzja dotyczy czekolady w wersji mlecznej.

Odsyłam Was do posta wyżej podlinkowanego, bo tam znajdziecie opis produkcji i wszelkie dane firmy, która produkuje ręcznie robione czekolady :)

Czekolada mleczna z malinami i czerwonym pieprzem, Chocolate Bush


Opakowanie:

Każda tabliczka czekolady, także i ta zapakowana jest w stylowe a zarazem klasyczne kwadratowe, kartonowe pudełeczko. Na środku głównej strony znajduje się ofoliowane okienko, dzięki czemu możemy sprawdzić wygląd oraz zawartość pudełeczka. Folijka nie przylega jakoś specjalnie mocno do kartoniku, dzięki czemu można co nieco powąchać i stwierdzić metodą "na czuja" czy nie tylko wygląd i skład, ale też zapach nam odpowiada.

Na górze strony głównej znajdziemy informacje o producencie z zastrzeżeniem, że jest to produkt ręcznie wyrabiany.

Na odwrocie znajduje się stylowy banerek, który głosi, że są to: "Czekolady inspirowane naturą", przywiązanie do natury jest również podkreślone za pomocą zwrócenia uwagi na lokalizację pracowni. Beskidy - rejon górski w którym bije serce prawdziwej natury. Na opakowaniu znajdziemy także:
- skład
- informacje o wykorzystaniu naturalnych składników
- informacje o wykorzystaniu masła kakaowego, wanilii bourbon
- informacje o warunkach przechowywania
- gramaturę (podana waga 85g, na mojej wadze wyszło 88 :))
- informacjo o producencie

Skład:





cukier, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, miazga kakaowa, emulgator: lecytyna sojowa, aromat naturalny wanilia Bourbon. Dodatki: maliny, czerwony pieprz.
Masa kakaowa min. 33,6%.
Może zawierać śladowe ilści orzechów, migdałów i zbóż.

Na opakowaniu nie umieszczono informacji, że owoce użyte do produkcji czekolady zostały poddane procesom liofilizacji.

Produkt tworzony wyłącznie z naturalnych składników.

Niestety producent nie podaje wartości odżywczych.

Jeśli poddamy analizie skład obu czekolad dopatrzymy się tego, że czekolada mleczna:
- w mlecznej na pierwszym miejscu widnieje cukier, więc jest on dominantem produktu
- zawiera tłuszcz kakaowy, a nie jak  gorzka proszek kakaowy o obniżonej zawartości tłuszczu
- masy kakaowej jest też zdecydowanie mniej (aż o prawie 40%)

Wniosek:
Chcesz jeść zdrowiej i mniej kalorycznie - wybierz wariant gorzki. 

Wygląd:


Czekolada ma bardzo ładny i przyjemny mleczno-czekoladowy kolor. Widać jednolitą konsystencję masy kakaowej. Jest twarda i nieprędko rozpuszcza się na języku. Czekolada stanowi gładką tabliczkę z jednej i drugiej strony, na wierzchu której zostały umieszczone liofilizowane owoce. Taka kompozycja cieszy oko konsumenta, sprawia, że mamy do czynienia z luksusowym produktem.
Czekolada nie posiada podziałki i albo trzeba ją połamać, albo użyć ostrego noża. Jednak wtedy może okazać się, że niektóre dodatki poodpadają. 

Zapach:


Zapach bardzo przyjemny, umiarkowanie intensywny. Pachnie delikatnie czekoladą, spośród której wyłania się naprawdę kojący aromat liofilizowanych malin

Smak:


Naprawdę świetna w smaku czekolada. Jedna z lepszych spośród tych, które dane było mi jeść. Na języku jeszcze przed rozpuszczeniem się czekolady wyczuwa się wspaniały, kwaskowy smak twardawych i troszkę gumkowatych liofilizowanych malin. Już jest pysznie, ale cała frajda z jedzenia zaczyna się tam, gdzie twoje ząbki trafią na ziarenko czerwonego pieprzu. Mocny i intensywny smak, który szczypie w język. To dziwne doznanie natychmiast jest niwelowane przez smak twardej, mlecznej oraz bardzo słodkiej czekolady. Czekoladowe spazmy murowane.
Jedynie w smaku dla mnie odrobinkę zbyt słodka, ale to dlatego, że ja nie lubię mocno przesłodzonych rzeczy.

Podsumowując:



Wielbiciele czekolad nie mogą przejść obojętnie. Idealna kompozycja smaku w idealnej czekoladzie.
Nie ma nikogo, kto kocha czekoladę a nie doceniłby wartości tego produktu, do którego powstania włożono tyle pasji, pracy i zaangażowania.


Plusy:
- smak
- uroczy wygląd
- stylowe opakowanie

Minusy
- trochę wysoka cena
- odrobinkę zbyt słodka

Inne wersje:

Na stronie internetowej możecie przejrzeć całą gamę czekolad:


- gorzkie:


  • z wiśniami, migdałami i kokosem
  • z malinami, rabarbarem i kokosem
  • z truskawkami, pistacjami i czerwonym pieprzem
  • z owocami goji i płatkami migdałowymi
  • z żurawiną, pistacjami i orzechami pekan 
  • chili z orzechami cashew i suszonymi na słońcu pomidorami
  • żurawiną, orzechami włoskimi i pistacjami 
  • z jeżynami i malinami 

- mleczne:
  • z truskawkami, orzechami laskowymi i pistacjami
  • z malinami i czerwonym pieprzem (spodziewajcie się niebawem recenzji!!!)
  • z orzechami włoskimi, czerwoną porzeczką i płatkami migdałowymi
  • z ananasem i rozmarynem
  • z ananasem i kokosem
  • ze śliwką i płatkami migdałowymi
  • z migdałami i śliwką

- białe:
  • z wiśniami i pistacjami
  • z żurawiną, wiśnią i pestkami dyni
  • z truskawkami, czarną porzeczką i malinami






Ponadto na stronie internetowej możesz stworzyć i zamówić własną czekoladę z dowolnie dobranych składników (koszt 14 zł za tabliczkę):

Dobrą informacją dla was jest fakt, że sklep internetowy już działa i prężnie prosperuje. Tak więc zapraszam prawdziwych koneserów dobrej i wybornej czekolady:



Czekolada mleczna z malinami i czerwonym pieprzem, Chocolate Bush
Ocena: 6/6
Kaloryczność: brak danych
Kupione w: Jarmark Produktów Regionalnych
Cena: 13 zł

Czy kupię ten produkt ponownie? 
Z pewnością