29 sierpnia 2014

Serek do chleba z papryką, Włoszczowa

Serki kanapkowe zaczęłam wprowadzać do mojego menu, gdy przeszłam na dietę i całkowicie wyeliminowałam margarynę czy masło jako smarowidło do chleba.

Dawniej często sięgałam po te serki w okresie gdy byłam wegetarianką, gdyż zastępowały mi one w pewnym stopniu wędlinę, a z czymś te kanapki w końcu trzeba było jeść.

Serki kanapkowe nie wszystkie są zdrowe, trzeba pamiętać, że większość z nich jest po prostu tłusta. Jednak ich smak zadowala moje podniebienie, dlatego od czasu do czasu kupuję jakiś serek, którym mogę posmarować pieczywo i położyć na to pokaźny plaster pomidora (albo dwa:P)

Serek do chleba z papryką, Włoszczowa





Ze strony producenta:


Serek do chleba (...) ceniony za wspaniały smak świeżego serka śmietankowego z warzywnymi dodatkami. Doskonały do kanapek, krakersów i przystawek.

Serki do chleba z Włoszczowy to żadna nowość rynkowa. Dostępne są na sklepowych półkach od czasów mojego dzieciństwa. Pałam pewnym sentymentem do produktów z OSM Włoszczowa, gdyż są to produkty wytwarzane w moim regionie. A ja bardo lubię wspierać polskie produkty a już te lokalne szczególnie. Tym bardziej, że wielu moich znajomych pochodzi właśnie z tego miasta (miasteczka?)

Opakowanie:



Niewielkie 100 gramowe pudełeczko z cienkiego plastiku, pokryte aluminiowym wieczkiem. Pudełko o szerokiej średnicy, co zdecydowanie ułatwia nabieranie serka. Dzięki aluminiowej przykrywce z wypustką można swobodnie otworzyć tylko część serka a potem bezpiecznie go zamknąć zakładając ten trójkącik pod rant górnej części pojemnika.
Fajną sprawą jest właśnie gramatura pojemnika, taka setka serka jest odpowiednia do przyrządzenia kilku (6-7) kanapek (jeśli założymy, że porcja serka to łyżeczka a jej waga to 15 g). Dzięki temu mamy pewność, że serek się nam nie zepsuje, a my wykorzystamy go do końca (bo ja jedzenia marnować nie lubię). Taka gramatura sprawia również, że smak serka nie jest się nam w stanie znudzić.

Graficznie opakowanie serka utrzymane w białych barwach, z wstawkami w kolorze żółtego i niebieskiego odpowiadającemu kolorom loga. Jedynie wieczko zostało wzbogacone o pas w kolorze czerwonym, adekwatnym do smaku serka.

Wieczko skupia najwięcej informacji. W centralnym miejscu na górze widnieje logo mleczarni, poniżej określono nazwę produktu, a tuż pod nią wyszczególniony został smak serka.
Grafikę stanowi mocno odrealniona kromka chleba posmarowana białym serkiem i oprószona czerwonymi elementami (ale na pewno nie jest to papryka), a papryka stoi sobie z boku całej tej szalonej kanapki.
Na wieczku znajdują się także informacje o:
- warunkach przechowywania (0-8st. C)
- GDA dla (rzekomo) jednej porcji, czyli 100 g
- skład
- gramaturę

Na pudełeczku znajduje się już niewiele informacji, mamy tu logo, nazwę produktu, tabelę wartości, określenie zawartości tłuszczu, po raz kolejny onformację o warunkach przechowywania i dane producenta oraz gramaturę.

Skład:

twaróg, tłuszcz mleczny 15%, wsad warzywny: papryka 2,8%, cebula, ogórek konserwowy, serwatka w proszku, zagęstniki: żelatyna wieprzowa, guma guar, mączka chleba świętojańskiego, sól spożywcza, syrop glukozowy (z pszenicy i kukurydzy), przyprawy: pieprz zielony, czosnek, tabasco, aromat naturalny, regulator kwasowości: kwas cytrynowy

 Na pierwszym miejscu twaróg - jest nieźle, potem tłuszcz - nie jest źle (w końcu to smarowidło do chleba), warzywa - troszkę mało, ale nie jest źle.
Zagęstniki - wiadomo muszą być obecne, w tym przypadku duży plus bo są użyte całkowicie naturalne składniki (choć można by się czepić tej żelatyny, gdyby ją wyeliminować, to byłby to produkt także rekomendowany dla wegetarian).
Słodzony syropem glukozowym, w niewielkiej ilości. Syrop glukozowy jest już wszechobecny, ale jego zawartość z pewnością jest niewielka o czym przekonacie się przeglądając tabelę wartości.
Przyprawy - ciekawe użycie mieszanki przypraw, zwłaszcza intryguje mnie połączenie tabasco (jeszcze nie widziałam go w serkach) i zielonego pieprzu.

Produkt ma całkiem przyzwoity skład, jeśli przymkniemy oko na ten syrop glukozowy. Sądzę, że można z powodzeniem sięgnąć po niego na półkę.

Wartości odżywcze:



Przedstawię wam poniżej uproszczoną tabelę dla 100 g oraz dla porcji, czyli czubatej łyżeczki (15 g):
Dodam jeszcze, że uproszczone GDA dla 100 g produktu umieszczone zostało na wieczku opakowania, za co należą się duże brawa dla producenta. Wszystko fajnie oznaczone, szkoda, że nie ma wartości dla porcji (bo ja nie byłabym w stanie zjeść całego serka a taką porcję zakłada producent).



Wartości odżywcze;
100 g
Porcja (1 łyżeczka 15 g)
Wartość energetyczna:
167 kcal
25 kcal
Białko:
5 g
0,7
Węglowodany:
- w tym cukry:
3 g
3 g
0,4
0,4
Tłuszcze:
- w tym kwasy tłuszczowe nasycone:
15 g
10 g
2,2 g
1,5 g


Serek stanowi:
65% tłuszczy
22% białka
13% węglowodanów


Serek nie jest wysokokaloryczny, dla przykładu dodam, że kanapkowe serki Hochland czy Turka są średnio o 100 kcal bardziej kaloryczne w 100 g produktu.


Wygląd:



Serek o zwartej konsystencji, już na pierwszy rzut oka widać, że jest tłusty - równo zlany w pojemniczku. Przyciąga wzrok ładnym kremowo pomarańczowym kolorem. Jest dość gładki, miękki choć można by się spodziewać, że będzie raczej twardy, nic podobnego - świetnie rozsmarowuje się na pieczywie. W serowym kremie widać obecne kawałki warzyw, z czego przeważają czerwone kawałeczki papryki.
Serek ma naprawdę ciekawy i miły dla oka wygląd, zachęcający do konsumpcji.

Zapach:



Delikatna nuta papryki i zapach, serka, który odnajdziemy w wielu topionych serach. Pachnie naprawę przyjemnie. Aż chce się jeść:)

Smak:




Kremowy, przyjemnie gęsty i tłusty, ale nie jest to ten rodzaj tłuszczu który zlepia podniebienie i się na nim osiada. Smakuje intensywnie paprykowo, kawałki papryki nadają mu jeszcze ciekawszy smak. Nie będę się zbyt mocno rozpisywać, ale powiem po prostu, że jest to smaczny serek do pieczywa. Nie z rodzaju tych, o których można pisać peany ale taki, po który jeszcze nie raz zdecydujemy się sięgnąć.



Podsumowując:



Jeśli zastanawiasz się co wybrać na kanapki to spokojnie od czasu do czasu możesz pozwolić sobie na posmarowanie chleba serkiem. Ten ma przyjemny zapach, smak i ładnie wygląda. Zawiera kawałki warzyw, przez co przełamuje monotonię kremowej konsystencji. Jest naprawdę smaczny i na pewno jeszcze kiedyś go kupię, choć może spróbuję także innych smaków.

Plusy:
- w opakowaniu znajduje się akurat tyle serka ile trzeba, nie za dużo, nie za mało
- ma całkiem przyzwoity skład
- jest niezbyt kaloryczny
- ładnie wygląda
- przyjemnie pachnie
- świetnie smakuje
- niewiele kosztuje

Minusy:
- zbyt często stosowany może się "przejeść"

Inne wersje:




Producent w swojej gamie produktów poleca aż 7 smaków serka (na każdy dzień tygodnia). Prócz paprykowego odnajdziemy jeszcze:

- śmietankowy
- z chrzanem
- z czosnkiem
- ogórek z koperkiem
- ze szczypiorkiem
- z ziołami

Choć wiem, że paprykowy będzie w czołówce "moich" smaków, to chętnie wypróbuję pozostałe. 

Serek do chleba, Włoszczowa

Ocena: 5,5/6
Kaloryczność:
167 kcal/100g
25 kcal/1 porcja (1 czubata łyżeczka, 15 g)
Kupione w: Spar
Cena: 1,29 zł

Czy kupię ten produkt ponownie? 
Tak

28 sierpnia 2014

Jedz polskie jabłka! - już prawie na mecie


Kochani, do końca akcji pozostało już tylko 4 dni!

Zachęcam Was po raz kolejny i tym samym już chyba po raz ostatni do tworzenia nowych przepisów z jabłkami w roli głównej :)

Zgromadziliśmy już całkiem pokaźną kolekcję, w której dominują ciasta.
Może macie kolejne propozycje na słodkie pyszności?
Albo wykażecie się kreatywnością i zrobicie wytrawne danie z dodatkiem jabłka?

Macie fantastyczne pomysły. Jestem pod dużym wrażeniem. :))

Link do akcji:





A ja na dziś przygotowałam jabłeczny alfabet (z racji zbliżającego się nowego roku szkolnego):



A - ANTONÓWKA - jabłko stare jak świat :) wielu kojarzy je z dzieciństwem i beztroskim czasem. Coraz rzadziej można ją dostać na straganach, ale jest idealna do:
  • przetworów
  • suszenia
  • ciast i deserów
B - BŁONNIK - wpływa korzystnie na florę jelitową, w Polsce wciąż spożywa się go zbyt mało. Cierpisz na zaparcia? Jak to zmienić? Oczywiście jedząc jabłka! Koniecznie ze skórką :) 

C - CUKIER - wiele osób na diecie świadomie rezygnuje ze spożywania owoców w obawie przed cukrem, zwłaszcza należą do nich Ci, którzy mają świadomość, że w jabłkach znajdziemy go więcej niż w innych owocach. Jak ich przekonać? Jabłka są zdrowe i nasycą Cię bardziej niż batonik, który cukru ma w sobie zdecydowanie więcej.


D - DIETA - jabłka powinny mieć swoje stałe miejsce w naszym żywieniu, nie tylko podczas określonej diety. Należy jednak pamiętać by nie przesadzać z ich ilością, wiele przysłów mówi o tym, by jeść jedno jabłko dziennie dla prawidłowego funkcjonowania organizmu i zachowaniu zdrowia. Istnieją diety opracowane tylko i wyłącznie na bazie jabłka. Nie należy traktować ich jako skuteczne, bo choć jabłka mogą wspomóc przemianę materii i stosowanie takiej diety przez kilka dni pozwoli poczuć się "lżejszym", to niestety diety te są bardzo restrykcyjne i nie zalecają już spożywania innych pokarmów poza jabłkami.

E - EKOLOGIA - wspominałam Wam już wcześniej, że moja rodzina specjalizuje się w uprawie jabłoni. Wiele ostatnio mówi się o owocach ekologicznych. Czy da się wyprodukować jabłko ekologiczne? Teoretycznie się da. W praktyce takie jabłko wcale nie jest zdrowsze od tych chemicznie odżywianych. Dlaczego? Choroby jabłoni nie ominą żadnego drzewa, a spożywanie takich jabłek ekologicznych z grzybem i zawirusowanych nie jest do końca bezpieczne. Dlatego, nie należy przekreślać jabłek, które są pryskane środkami ochrony roślin - one mają na celu chronić a nie szkodzić. Jabłka pryska się w okresie wiosenno-letnim, natomiast zbiory przypadają na jesień - dlatego spożywanie takich owoców jest całkowicie bezpieczne.
Co ważne, producenci często sprzedają zwyczajnie "brzydkie" jabłka, które pomimo opryskania uodporniły się na jakąś chorobę, dlatego warto zastanowić się czy za często wyższą cenę warto kupić wizualnie gorszy produkt, tylko po to by ucieszyć własną świadomość

F - FLAWONOIDY - to substancje, które są przeciwutleniaczami i pomagają blokować uszkadzanie tkanek, przez co nie pozwalają na namnażanie się nieprawidłowych komórek. Badania kliniczne potwierdziły, że u osób poddanych testom, które jadły przynajmniej jedno jabłko dziennie obniżył się poziom zachorowalności na raka jelita grubego o 50%. Najwięcej flawonoidów znajduje się tuż pod skórką jabłka, dlatego nie należy ich obierać ze skórki przed spożyciem. 

G - GALA - nie byłabym sobą, gdybym w tym miejscu nie wymieniła nazwy moich ukochanych jabłek. Póki co dojrzewają jeszcze na drzewach, ale już pod koniec września będą nadawały się do zbioru. Jeśli jeszcze ich nie jedliście to musicie spróbować, choćby nie wiem co! Są niewielkich rozmiarów, przez co nazywane są przez naszą rodzinę "szkolnymi", zawsze braliśmy po kilka do plecaka, by podzielić się jeszcze pomiędzy innymi uczniami.

H - HISTORIA - jabłka mają najbardziej bogatą historię spośród wszystkich owoców. Dlaczego więc ten "biblijny" owoc mielibyśmy zastąpić liczi, bananem czy kiwi? A oto kilka fajnych faktów:

  • zakazany owoc - jabłko uważa się za biblijny rajski owoc, który spożyli pierwsi ludzie. To dość prawdopodobna wersja, jeśli założymy teorię, że mieścił się on na terenach Azji Środkowej - krainy bogatej w dzikie jabłonie
  • mitologia obfituje w jabłka - mamy w greckiej "jabłko hesperydy" - owoc należący do Hery; w mitologii rzymskiej czerwone jabłka przynależały do Wenus i były symbolem miłości; w mitologii celtyckiej na środku wyspy śmierci Avalon rosła jabłoń, której owoce przywracały życie umarłym; w mitologii nordyckiej jabłka są owocami zapewniającymi młodość 
  • skórka z jabłka może być zapowiedzią zamążpójścia - ale tą historię wszyscy znamy z wróżb andrzejkowych
  • jeże w rzeczywistości nie interesują się jabłkami, nie jedzą ich - są mięsożerne
  • prawo grawitacji odkryte zostało dzięki spadającemu jabłku
  • Big Apple to inna nazwa Nowego Jorku
  • jabłko to symbol i nazwa (Apple) najprężniej rozwijającej się firmy komputerowej
  • szarlotka nie jest polskim ciastem - to narodowy symbol Stanów Zjednoczonych, oczywiście z dekoracyjną krateczką z ciasta na wierzchu
  • przeciętne jabłko waży 200 g
  • Polak zjada około 45 kg jabłek (to ponad 2 skrzynki) rocznie (i 18 kg bananów)
  • jabłko kiedyś było lekiem, nie owocem deserowym
  • pestki jabłka nie są trujące - zawierają amigdalinę, która jest trująca ale w znacznych ilościach
I - IG - jabłko ma niski indeks glikemiczny, który wynosi 35

J - JEDZ JABŁKA - o tym nie trzeba nikomu przypominać. I nie ważne czy jemy je na złość Putinowi, czy by poprawić sytuację bytową sadowników. Powinniśmy jeść jabłka przede wszystkim dla samych siebie, bo jabłka to samo zdrowie

K - KALORIE - w 100 g jabłka znajduje się niecałe 50 kcal, dlatego duże jabłko o wadze 200g to jedynie 100 kalorii - idealna przekąska pomiędzy posiłkiem

L - LIOFILIZACJA - kochana technika dąży na przód i dzięki niej możemy cieszyć się liofilizowanymi jabłkami, czyli na przykład zdrowymi chipsami owocowymi - liofilizowane plasterki jabłka mają w 100 gramach o około 150 kalorii mniej niż chipsy ziemniaczane - warto więc zamienić jedne na drugie i zdrowo chrupać podczas ulubionego serialu :)

M - MUTSU - to odmiana jabłoni dla estetów - jeszcze kilka lat temu wielkie zielone jabłka były pożądanym owocem, kojarzyły się z zachodem i "lepszym" światem w popeerelowskiej Polsce, dziś są z powodzeniem uprawiane na naszych gruntach. Pięknie wyglądają i są wyjątkowo soczyste.

N - NIEMOWLACZKI - jabłko to jeden z pierwszych owoców jaki podajemy dzieciom, oznacza to tym samym, że pewnie też był to nasz pierwszy posmakowany owoc, dlatego tak bardzo jest przez większość lubiany. Jeśli coś jest dobre dla maluchów musi być też dobre dla nas. Ja do dziś pamiętam smak tarkowanego jabłka wyjadanego ze specjalnej plastikowej tarki z pojemniczkiem. Mniaaaam :)

O - OCET- jabłka są świetnym produktem, który należy wprowadzić w diecie oczyszczającej. Niestety nie jestem dietetykiem więc nie będę polecać żadnej diety ani żadnego przepisu, by nie przedobrzyć. Powiem Wam tylko o occie, który wypity rano na czczo nie tylko reguluje pracę jelit, wspomaga trawienie ale też pozwala zachować szczupłą sylwetkę. W akcji znajdziecie kilka przepisów na domowy ocet jabłkowy.

P - PEKTYNY - zawarte w jabłkach doskonale wiążą metale ciężkie - dzięki temu, że ołów czy kobalt "przykleja" się do pektyny z jabłka może zostać z łatwością wydalony z naszego organizmu.
                                             Nie zatruwajmy się    więc i jedzmy jabłka :)

R - RENETA - Szara Reneta - tę odmianę znają wszystkie panie urzędujące w kuchni - Reneta znaczy tyle co 'królowa' a jeśli chcemy stworzyć prawdziwe kuchenne królestwo to połączenie dwóch władczyń w kuchni może być idealne. Najlepsza do wysmażania i duszenia a także świetnie sprawdza się do szarlotek starta bezpośrednio. Zachowuje też najdłuższą trwałość w przetworach na zimę spośród innych odmian.

S - SYMBOLIKA - jest symbolem całości, miłości - także cielesnej, wieczności i nieśmiertelności, życia ale też śmierci a także symbolem końca, niewierności i niezgody



T -  TRAWIENIE - nie ma nic lepszego na trawienie i regulację pracy jelit niż jabłka. W połączeniu z zieloną herbatą mogą stanowić idealny zestaw, który spokojnie można włączyć jako przekąskę pomiędzy posiłkami

U - URODA - jabłko i jogurt? jabłko i miód? - o tak, ale nie będziemy tym razem nic jeść - zblenduj jabłko i wymieszaj z jogurtem a uzyskasz maseczkę złuszczającą, zmieszaj z miodem a nawilżysz skórę. Albo skorzystaj z przepisu na sałatkę piękności umieszczoną w akcji i ciesz się promiennym, słowiańskim wyglądem.

W - WITAMINY - C, B1, B2, B3, B5, B6, B9, B12, A, E, D, K, β-Karoten, E160D - dużo? DUŻO! aż tyle witamin zawiera jedno jabłko

Z - ZDROWIE - każdy powinien o nie dbać. Na szczęście jabłka idą w parze ze zdrowiem a zdrowie z jabłkami :) Kumpelstwo idealne






Źródła zdjęć:
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

26 sierpnia 2014

Nugatowa kawa z lodami

Jestem uzależniona od kawy.
Jest to fakt powszechnie znany.

Kawa nie tylko mnie uspokaja, ale sam widok napawa mnie szczęściem. Nie wspomnę już o zapachu, który jest dla mnie motorem napędowym do działania.

Doceniam smak wszystkich kaw. Tych parzonych, ekspresowych i rozpuszczalnych.
Nie znoszę jedynie kaw instant (bo ja zwyczajowo kawy nie słodzę, a te w większości są słodzone).
Uwielbiam gorącą kawę, która rozgrzewa wnętrze i uwielbiam frappe, która chłodzi w upały.

Ile kaw dziennie wypijam?
Minimum dwie - maksimum hmmm. bywa, że i 5.
Średnio zazwyczaj wystarczają mi 3.

I nikt nie odwiedzie mnie od tego wspaniałego uzależnienia.

Bo ja gdy tylko otwieram oczy, wstaję z myślą, że zaraz wypiję kawę i dzień będzie piękniejszy.
Czasem łapię się też na tym, że wieczorem zasypiam i myślę, o porannej kawie:)

Dziś już na koniec wakacji przychodzę z propozycją pysznej nugatowej kawy na zimno.
Co prawda pogoda za oknem nie sprzyja piciu zimnych napojów ale mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja by do końca wakacji wypić taką mrożoną kawkę :))


Nugatowa kawa z lodami




Liczba porcji: 1
Czas przygotowania: 5 minut




Składniki:


  • 2 łyżeczki kawy o smaku orzechowym (u mnie Douwe Egberts Hazelnut - polecam bo jest pyszna)
  • 100 ml wody
  • 100 ml mleka 0,5%
  • 3 gałki lodów o smaku nugatowym (względnie orzechowym, u mnie Grand)


Sposób przygotowania:

1.  Zagotować wodę, odstawić na 2 minuty.
2. Kawę wsypać do kubka, zalać wodą - przestudzić.
3. Zimne mleko z lodówki wlać do kawy, wymieszać. Przelać do większego naczynia np. od blendera
4. Dwie gałki lodów wrzucić do kawy. Wszystko razem zmiksować.
5. Przelać do szklanki i dorzucić trzecią gałkę lodów.





TIPY:
- można udekorować bitą śmietaną i posiekanymi orzechami


Inspiracja:






Użyłam produktów:


Uczestniczy w akcjach:



Lato w pełni!Jak ugasić pragnienie?
Letnie Orzeźwienie 2014

25 sierpnia 2014

Alpejskie mleczko o smaku waniliowym, Milka

Uprzedzenie z dzieciństwa do jedzenia?
Zapewne na samym początku większość z was powiedziałaby szpinak.
Ja powiedziałabym z pewnością ptasie mleczko (no i może jeszcze mięso:P).

Dlaczego ptasie mleczko tak bardzo mnie odrzucało?

Bo ktoś kiedyś powiedział mi, że jest robione z ptasiego mleka.
A ja jako mała dziewczynka dostałam kiedyś "kupą" lecącego ptaka. Kupa w kolorze biało czarnym, pomyślałam więc sobie: czarne to kupa a to białe to zapewne "ptasie mleczko".
Od tamtej pory nie mogłam przełknąć ptasiego mleczka.
Choć pamiętam, że były to czasy jedynie tego lepszego "wedlowskiego", które ciocia na każde święta przywoziła z Krakowa, ale też wtedy w ferworze komunizmu można było ptasie mleczko dostać na wagę w spożywczym. Czekolada z tych podróbek odklejała się od ścianek pianki, ku mojej uciesze, gdyż bezkarnie mogłam wyjadać samą czekoladę i zostawiać "to gorsze" tacie.

Dziś, choć wiem, że ptaki i mleko niewiele mają ze sobą wspólnego - ptasie mleczko nie jest moją ulubioną słodkością. Owszem poczęstować się mogę, podelektować  smakiem również. Ale nic poza tym. Nie pałam miłością i nie przepadam wciąż za tą pianką - choć czasy się zmieniły i producenci oferują różne smaki ptasiego mleczka, a nie jedynie śmietankowe - jak to kiedyś bywało.

Sama nie kupuję tego typu słodyczy - bo nie widzę sensu. Za te 10-15 zł wolałabym kupić sobie dobre pralinki.
To pudełeczko dostałam w prezencie. A jak wiadomo - darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda - toteż przyjęłam, zjadłam dwie, resztą poczęstowałam rodzinę a teraz piszę dla was recenzję (choć mocno przedawnioną w czasie).

Alpejskie mleczko o smaku waniliowym, Milka
Pianka o smaku waniliowym z mleka alpejskiego, oblana czekoladą mleczną z mleka alpejskiego

Ze strony producenta:

Rozpływająca się w ustach lekka i puszysta pianka z alpejskiego mleka o delikatnym waniliowym smaku oblana mleczną czekolada Milka.

Opakowanie:



Kartonowe pudełeczko, wykonane z dość grubej tektury. Ofoliowane cienką, przezroczystą folią.
Posiada uchylane, otwierane do góry wieczko.
Kolorystycznie utrzymane w dwóch barwach: fioletu (tradycyjnie jak wszystkie produkty Milki) oraz żółci (symbolizującej waniliową piankę).
Zewnętrzna strona wieczka utrzymana w minimalistycznej konwencji. Nic tu do nas nie krzyczy, nic nie nawołuje. Taką klasykę lubię. Na wieczku znajduje się nazwa marki, nazwa produktu i informacja o smaku. Poza tym grafikę stanowią trzy czekoladki ptasiego mleczka. Klasyka, która do mnie przemawia.
Boki pudełka utrzymane w tym samym klimacie, właściwie powielają to co znajduje się na zewnętrznej stronie wieczka.
Spód pudełka stanowi dopiero źródło informacji o produkcie. Zabawny fakt: Jeśli chcesz przeczytać cokolwiek o produkcie, lepiej zrób to przed usunięciem folii. Później możesz mieć gwarancję, że po odwróceniu pudełka czekoladki się z niego wsypią lub nieźle namieszają Ci w pudełeczku :D
Na fioletowym tle zostały umieszczone informacje z wieczka, poza tym na środku znajdziemy opis produktu: "Niezwykle delikatna pianka z alpejskiego mleczka oblana najdelikatniejszą w smaku czekoladą Milka", dalej mamy jeszcze pełną nazwę produktu, skład,  tabelę wartości, informacje o producencie, adres strony www, numer infolinii, informację o gramaturze produktu:
Masa netto: 350 g



Po uchyleniu wieczka znajdziemy zadrukowaną wewnętrzną stronę, wkładkę z tekturki falistej zapewniającą świeżość produktu, a pod nią dwa plastikowe koszyczki ułożone jeden na drugim - mieszczące w sobie równo poukładane czekoladki.
Na wewnętrznej stronie wieczka znajduje się fajna, stanowiąca tło grafika. Zdjęcie przedstawia uroczą chatkę w górach (zapewne w Alpach) położoną na polanie usłanej kwiatami. Gdzieś tam w tą naturę wkomponowane jest pudełko ptasiego mleczka - trochę nieudolnie niedopasowane przez grafika (wielkością i kompozycją). Poza tym nazwa produktu (już bez określania smaku) oraz opis produktu, ten sam który znajdziemy na spodzie pudełka.
Na tekturce osłonowej znajduje się tekst, który niemal zaprasza do wnętrza pudełeczka i zasmakowania się w produkcie ukrytym we wnętrzu tej skrzyni słodkości:
Odkryj krainę puszystej pianki zamkniętej w opakowaniu Alpejskiego Mleczka.
Pozwól aby każdy kawałek oblany najdelikatniejszą w smaku czekoladą Milka zaskoczył Cię swoją lekkością i delikatnością.  


W środku znajdują się dwa plastikowe fioletowe pojemniczki w których równo poukładane w rządki (3x5) znajdują się czekoladki. Pojemniczki są wykonane z bardzo cienkiego plastiku (ja jako osoba gromadząca i chomikujące różne pudełeczka i pojemniczki mogę Wam śmiało powiedzieć, że nie nadają sie do recyklingu DIY)
Pudełko mieści ich 30 sztuk, w opakowaniu jest 350 g co daje nam w przeliczeniu 12 g wagi na jedno ptasie mleczko (co potwierdziłam własną kuchenną wagą).

Skład:


czekolada mleczna 25% [cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz mleczny, serwatka w proszku, emulgatory (lecytyna sojowa, E476) aromat] cukier, odtworzone odtłuszczone mleko, syrop glukozowy, tłuszcz mleczny, tłuszcze roślinne, glukoza, substancja utrzymująca wilgoć (syrop sorbitolowy), odtłuszczone mleko w proszku, białko jaja w proszku, substancja żelująca (agar), regulator kwasowości (kwas cytrynowy), stabilizator (inwertaza) substancja konserwująca (sorbinian potasu), aromat
Masa kakaowa w czekoladzie mlecznej min. 45%
Zawiera mleko, jaja, soję.
Może zawierać śladowe ilości orzeszków ziemnych, orzechów oraz pszenicy.

Zanalizujmy:

Substancje słodzące są obecne, wiadomo - coś słodkiego do jedzenia, trzeba czymś posłodzic. I mamy tu tak:
- cukier w czekoladzie, cukier w piance
- syrop glukozowy
- glukozę

Dużo tłuszczy i substancji naturalnie zawierających tłuszcz (np. miazga kakaowa), ale wiadomo - to czekolada, a czekolady z natury muszą być tłuste, plus dodatkowo sporo tłuszczy poszło też w piankę.

Ciekawym elementem jest to zagadkowe "mleczko alpejskie", które w rzekomym składzie ma posiadać i ptasie mleczko i czekolada nim oblana (co dwa razy podkreśla producent), niestety w składzie nic nie wiemy o pochodzeniu mleka, poza tym, że jest to zwykłe, najzwyklejsze mleko w proszku - tyle, że odtłuszczone.
A jego pochodzenie pozostanie chyba owiane tajemnicą :D
Sorbitol - dla utrzymania wilgoci - ma niekorzystny wpływ na zdrowie, może powodować wzdęcia i problemy jelitowe
Agar - żelująca substancja, całkowicie bezpieczna
Kwas cytrynowy - bezpieczny
Inwertaza - (tej substancji jeszcze nigdy nie omawialiśmy) jest to nzym uzyskiwany z drożdży, najprawdopodobniej z drożdży modyfikowanych genetycznie. Enzymy zmodyfikowane genetycznie zaś, są podejrzewane o wywoływanie wielu problemów zdrowotnych. Substancja, przy której zalecana jest ostrożność. 
Sorbinian potasu - środek konserwujący, bezpieczny z wyjątkiem osób uczulonych na ten składnik

Nie jest źle, choć jest słodko i tłusto.
Ale jak ktoś nie chce słodko i nie chce tłusto - powinien wystrzegać się słodyczy.

Wartości odżywcze:

Powyżej zdjęcie z opakowania. Zawierają jedynie informacje dla 100 g produktu, ciężko więc samemu oszacować przy wyborze, czy można sobie na takie ptasie mleczko pozwolić (zwłaszcza, gdy się jest na diecie) bo nie wiadomo ani ile kalorii przypada na 1 ptasie mleczko alpejskie ani ile ma gram, ani ile takich czekoladek znajduje się w paczce.
Dodam jeszcze, że postanowiłam porównać tabelkę z opakowania z dostępną na stronie tabelą producenta. Wartość kalorii dla 100 g się zgadza, natomiast poszczególne składniki wyglądają inaczej. (Porównaj) Takie rozbieżności wynikają czasem ze zmienionego składu produktów, i tak też jest w tym przypadku. Nie wiem co jest bardziej aktualne, czy moje opakowanie czy informacja na stronie, bo różnią się one między innymi ilością czekolady mlecznej (u mnie 25%, tam 26%), oraz tym, że producent podaje także na stronie internetowej w składzie czekolady pastę z orzechów laskowych.
I tak, zawartość białka na stronie www jest wyższa o 0,2 g na 100 g węglowodany niższe o 0,5 g w tym cukry spadają aż o 4 g (!) tłuszcz wzrasta o 0,5g, przy czym kwasy tłuszczowe nasycone nie zmieniają wartości.


1 Mleczko alpejskie Milka waży 12 g. 
1 Mleczko alpejskie Milka ma 52 kcal.


Wartości odżywcze:              
100 g
1 czekoladka (12 g)
Wartość energetyczna:
430 kcal
52 kcal
Białko
3,5 g
0,4 g
Węglowodany
- w tym cukry:
54 g
51,5 g
6,5 g
6,2 g
Tłuszcz
- w tym kwasy tłuszczowe nasycone
22 g
13 g
2,6 g
1,6 g



Dla porównania ptasie mleczko waniliowe z Wedla ma o 5 kcal mniej w 1 sztuce (ale w 100 g o 10 kcal więcej - a 1 czekoladka waniliowa od Wedla to 11 g).
Ogólnie wartości dla ptasich mleczek w zależności od marki oscylują wokół 45 kcal - 52 kcal w jednej czekoladce.

A rozbieżności pomiędzy informacjami na stronie a tymi na opakowaniu obiecuję sprawdzić przy najbliższej wizycie w sklepie, a jak nie zasięgnę informacji u producenta.

Wygląd:


Czekoladowy prostopadłościan tworzący kostkę o nieregularnej powierzchni. Pod czekoladą widoczne grudki. Nie są idealnie gładkie, czekolada matowa, nie użyto do jej rozprowadzenia żadnej substancji nabłyszczającej. Nie wiem, czy to zaleta, jeśli w składzie i tak posiada jakieś składniki nieprzychylne ludzkiemu organizmowi.
Czekolada, którą oblane jest ptasie mleczko ma ciemny kolor. Struktura czekolady nieregularna, wygląda tak jakby po nałożeniu zastygała sobie we własnym tempie, stąd widoczne nacieki na powierzchni. Na spodzie czekoladki widoczna jest krateczka, co świadczy o tym, że czekoladki leżały sobie gdzieś na jakiejś formia w fabryce czekolady :) Pod względem struktury czekolada twarda, nie odłamuje się od pianki (co jak wspomniałam miało miejsce w przypadku tanich podróbek na wagę).
W środku biała pianka o lekkim odcieniu ecru. Zupełnie mija się z prawdą waniliowy odcień pianki, jaki możemy zobaczyć na opakowaniu. Pianka bardzo sprężysta, widać, że użyto dużo substancji żelującej (agar), w piance widoczne są pęcherzyki powietrza, co ma świadczyć o jej lekkości, ale według mnie nie do końca jest ona tak lekka jak wrażenie, które pozostawia.

Zapach:

Otwierając pudełeczko od razu uderza nas bardzo miły i przyjemny zapach czekolady z delikatną nutą wanilii. Wącham wiec czekoladkę - pachnie tak jak zapach uwalniający się z opakowania. Obgryzam czekoladę (taaak, wy też tak pewnie nie raz robiliście, to silniejsze od wszystkiego - tak samo jak z jedzeniem delicji;) i klikaniem w folię bombelkową). Pianka pachnie bardziej waniliowo, mocniej i intensywniej, zapach czekolady już uleciał pozostała sama wanilia. Jest to naprawdę przyjemny zapach, niecodziennie podchodzi mi wanilia i też nie każdy jej aromat, ale ten naprawdę przypadł mi do gustu. 
Ogólna kompozycja zapachowa naprawdę idealna. To co powinno się łączyć w jeden zapach niesamowicie się ze sobą zgrywa.

Smak:



Zacznijmy od zewnątrz.
Polewa czekoladowa bardzo słodka, czekolada bardzo dobrej jakości, przepyszna i dzięki temu, że to cieniutka warstwa niezwykle szybko rozpływa się w ustach pozostawiając wspaniały posmak. To jest to za co chyba wszyscy kochają Milkę - za ten smak czekolady, niby zwyczajny, niby porównywalny do innych, niby istnieją lepsze, ale gdy się sięgnie po Milkę to już od razu jest się w niebie.
Pianka mniej słodka od czekolady (choć jest w niej więcej substancji słodzących, ale też zniwelowane zostału przez kwas cytrynowy). Pianka mimo to i tak słodka, puszysta, choć ma zwartą strukturę. Troszkę gumowata. Smakowo nie zyskała mojej aprobaty, gdyż trochę ten waniliowy smak jednak mdli (dlatego nie przepadam za waniliowymi produktami).
Natomiast całość fajnie się komponuje. Czekolada rekompensuje moją antypatię do pianki.
Ale od dziś gdy jeszcze raz będę jeść to ptasie mleczko, to nie skorzystam z zasady najpierw obgryźć ścianki czekolady potem zjeść środeczek. Tylko od razu będę sobie gryźć całość.
Czy da się najeść jedną pianką?
Raczej nie, ale już dwie pianki potrafią nieźle zasłodzić.
Podziwiam tych, którzy wsuną cały rządek (ale w poprzek czy wzdłuż?) albo tych, którzy są w stanie zjeść całe pięterko (to aż 753 kalorie!!!) a całe pudełeczko to 1505 kcal :))

Podsumowując:




Nie jestem fanką ptasich mleczek, jednak o tym mogę powiedzieć, że jest bardzo dobre (w całości biorąc pod uwagę wszystkie aspekty), lepsze niż inne dostępne na rynku waniliowe ptasie mleczka (Wedel, Biedronkowe, podróbki na wagę). Ma bardzo ładne opakowanie, praktyczne i spójne od strony wizualnej.
Nie posiada szczegółowej tabeli wartości, ani wartości GDA dla porcji produktu, a szkoda. Wyglądem nie odbiega od innych klasycznych ptasich mleczek, pianka nie jest zachwycająca ale czekolada Ci wszystko wybaczy, tylko czy nie lepiej kupić po prostu czekoladę? Według mnie lepiej, dlatego to Alpejskie Mleczko dostałam, ale sama sobie nie kupię. No chyba, że dopadnie mnie jakaś nieznana moc, która rozkaże mi kupić ptasie mleczko (ale wtedy wybiorę już inną opcję, z dostępnych poniżej...)

Plusy:
 

- ładne i praktyczne opakowanie
- kalorycznie nie wypada najgorzej, jest bardziej kaloryczne od Wedla, ale mniej kaloryczne od Merci, pralinek Lidor czy czekoladek Kasztanki, Malaga, Tiki Taki
- czekolada nieziemska w smaku

Minusy:

- brak podanych wartości dla porcji
- brak GDA
- sama pianka waniliowa nie urzeka smakiem i jest mdła
- za słodkie

 Inne wersje:

Alpejskie mleczko dostępne jest też w innych smakach:

- czekoladowym
- Caramel (karmelowe)
- Happy Cows, śmietankowe





Alpejskie mleczko o smaku waniliowym, Milka

Ocena: 3/6
Kaloryczność:
430 kcal/100g
52 kcal/1 porcja (1czekoladka,12 g)
Kupione w: - (prezent)
Cena: 9,99 zł (Tesco)

Czy kupię ten produkt ponownie? 
Nie