28 lipca 2014

Boloński garnek - danie jednogarnkowe

Smaczne, aromatyczne i bardzo pożywne danie.
Jeśli zrobicie je raz, to pewnie na tym jednym razie nie poprzestaniecie.
Dlaczego? Bo Boloński garnek robi się bardzo prosto. I tylko w jednym garnku.
Mało mycia, więcej czasu dla siebie:)





Boloński garnek - danie jednogarnkowe

Liczba porcji: 5
Czas przygotowania: 40-50 minut
Koszt: 15 zł / całość
             5 zł / porcja


Składniki:




  • 500 g mięsa mielonego (u mnie zmielona szynka)
  • 1 jajko
  • cebula (ok. 100 g)
  • 3 łyżki oleju
  • 250 g makaronu penne
  • 50 g mąki 
  • 4 szklanki wody (plus zagotowana woda "w pogotowiu" gdyby okazało się, że makaron jeszcze nie jest miękki a sos zbyt gęsty, ciężko to wyczuć bo to zależy od rodzaju makaronu, dlatego trzeba mieć przegotowaną, najlepiej wrzącą wodę pod ręką)
  • 190 g koncentratu pomidorowego
  • sól, pieprz, przyprawy: papryka słodka, ostra, zioła prowansalskie plus inne przyprawy, które dajecie do potraw (np. vegeta czy maggi)

Sposób przygotowania:

1. Cebulę kroimy w średniej grubości kostkę.
2. Na dno dużego garnka wlewamy 3 łyżki oleju, rozgrzewamy i dorzucamy cebulę.
3. W międzyczasie lepimy pulpeciki: mięso mielone mieszamy z 1 jajkiem, odrobiną mąki i lepimy niwielkiej wielkości kuleczki, obtaczając je w mące. Układamy na desce podsypanej mąką.
4. Gdy cebula się zrumieni wlewamy wodę, dodajemy przecier pomidorowy i przyprawy.Energicznie mieszamy, aż przecier się rozpuści. Zagotowujemy.
5. Na wrzącą pomidorowy bulion wrzucamy pulpeciki. Gotujemy przez ok. 15 min.
6. Po 15 minutach wsypujemy makaron. I od czasu do czasu mieszamy. W miarę rozgotowywania się makaronu i zagęszczania sosu coraz częściej.
7. Jeśli trzeba dolewamy wrzątku.





TIPY:

- Ciężko określić czas gotowania się makaronu, będzie on zależał od rodzaju, ale niestety w sosie pomidorowym gotuje się dłużej niż zaleca producent.
- Pod koniec kosztujemy potrawę i doprawiamy jeszcze jeśli trzeba

27 lipca 2014

Imprezowa cebulka perłowa

Kto tylko choć raz miał okazję spróbować cebulki perłowej z pewnością zachował w pamięci jej smak.
Niby zwykła mała kuleczka, ale niezwykle chrupiąca, dostatecznie ostra i wciągająca.
Bo nie da się poprzestać na jednej :)

Jej obecność na imprezach to już gwarancja sukcesu. Bo jak jest wódka, to musi być i zakąska.
Najlepiej kwaśna, by zniwelowała smak czystej :)

A Polak nie wielbłąd pić musi, i zjeść dobrze lubi to polecam dziś marynowaną cebulkę, coby w zimowe weekendy nudą na stole nie wiało a gości radowało.

Jakie cebulki nadają się do wykorzystania?




Możecie użyć cebulek, które zwykle kupuję się do wysadzania w pole.np. cukrowych czy dymkę obrać je, oczyścić i wykorzystać do marynowania.
Możecie użyć specjalnych odmian małej cebulki (ale ciężko je dostać)
Możecie tak jak ja, wykopać cebulki, które wcześniej sadziliście na szczypior (one mają maleńkie bulwy, więc świetnie się do tego nadają)
Możecie też pokroić cebulę w piórka i taką zamarynować, choć efekt będzie już mniej spektakularny. 


Imprezowa cebulka perłowa





Liczba porcji: ok. 15 słoiczków
Czas przygotowania: 2 godz
Koszt: mniej niż 20 zł (ciężko oszacować)

Składniki:





  • małe cebulki (ok. 2-2,5 kg)
  • po 2 ziarenka pieprzu i ziela angielskiego na słoiczek
  • liść laurowy na słoiczek
  • troszkę gorczycy (większa szczypta, w porywach do 0,5 łyżeczki)
Zalewa:

  • 5 szklanek wody
  • 1 szklanka octu
  • 1 łyżka soli
  • 1 łyżka cukru



Sposób przygotowania:


1. Cebulkę oczyścić, obrać i opłukać.
2. Ułożyć ciasno w słoiku
3. Dodać przyprawy do każdego słoika.
4. Zagotować zalewę, wlewać do słoików do wysokości cebulek.
5. Zakręcić słoiki. Pasteryzować 15 min.


Cebulki niestety po zagotowaniu zmieniają trochę kolor z śnieżnobiałych na bardziej żółty.




Przetwory

Dziennik z 26 lipca




25 lipca 2014

Drobisie - Drobisiowe paróweczki z kurcząt z dodatkiem wieprzowiny, Drobimex

Chyba po raz pierwszy udaje mi się robić recenzje na świeżo, tuż po bezpośrednim zasmakowaniu produktu.
Choć to też nie do końca tak, bo większość paczki zjadłam już kilka dni temu.
Ciągle ciągnie się za mną jakiś ogon niedokończonych spraw i rzeczy które powinnam robić "już" a robię potem.

Na sklepowych półkach ostatnio znajdziemy wysyp produktów mięsnych dedykowanych dla maluchów. Z założenia produkty te powinny być lepszej jakości niż pozostałe tego samego producenta. Czy w rzeczywistości naprawdę tak jest?
Otóż nie zawsze, polecam do zapoznania się z moją recenzją. Czy Drobisie są odpowiednim produktem dla dzieci?

Parówki wciąż budzą wiele kontrowersji.
Przyznam szczerze, że sama przez długi czas zniechęcona smakiem, wyglądem i zapachem parówek z Constaru bardzo długo ich nie jadłam. Aż w końcu odkryłam parówki wędzone i ponownie się do nich przekonałam.
I znów miałam okres jedzenia parówek, a potem przyszła dieta i całkowicie je wywaliłam z jadłospisu.
Teraz wprowadzam tłuszcze do jadłospisu i produkty, których unikałam i stąd dziś recenzja parówek.

Drobisie - Drobisiowe paróweczki z kurcząt z dodatkiem wieprzowiny, Drobimex




Parówki dedykowane dla najmłodszych. Producent wychodzi na przeciw stroskanym rodzicom i wypuszcza na rynek linię produktów skierowanych dla dzieci. W kolorowych opakowaniach z zabawnym nadrukiem. Do tego realizuje też założenia, że jedzenie może bawić - w ofercie Drobimex posiada odrębną stronę internetową dla dzieci, na której znajdują się czytanki, kolorowanki, gry i konkursy (choć już dawno przedawnione, bo strona chyba nie jest aktualizowana)

Producent zapewnia, że produkt jest tworzony z najwyższej jakości mięsa i tak zachwala je na stronie internetowej:

Drobisie powstają z najwyższej jakości mięsa, stanowią smaczną i pożywną przekąskę. Dostarczają mnóstwa
energii, która jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju dziecka. Paróweczki spakowane są w kolorowe, wesołe
i interesujące dla dziecka opakowania.
Dzięki takiemu rozwiązaniu wygodne jest także przechowywanie produktów.

Zachęcamy do skosztowania naszych Drobisiowych smakołyków. Jesteśmy przekonani, że dzięki nim cała
rodzina będzie cieszyć się dobrym samopoczuciem
każdego dnia.

Opakowanie:





Paróweczki zapakowane są w średniej wielkości plastikowy pojemniczek, z tłoczonym dnem.
Górną część pojemniczka stanowi wieczko wykonane z folii. Niestety tu już pojawia się pewien mankament, który według mnie należałoby poprawić. By otworzyć pojemnik, folię trzeba przeciąć, nie ma wygodnej wypustki, za którą moglibyśmy pociągnąć i równo oderwać folię. A przy tym, powinna znaleźć się funkcja ponownego zamknięcia, której nie ma. Niestety tak otworzonego pojemnika nie da się już ponownie zamknąć, a paróweczki tracą przy tym na swojej świeżości, jeśli nie zostaną zjedzone od razu.

Waga parówek w opakowaniu wynosi 250 g.


Plastik, z którego wykonane jest pudełko gruby, ale mimo to nie odporny na zagniecenia. Mój strasznie się pogiął już podczas przewożenia zakupów w bagażniku.



Tylko wieczko stanowi graficzną część opakowania. Kreacja produktu utrzymana jest w gamie pomarańczowej. Na górze folii widnieje logo wraz z nazwą producenta.
Tuż pod nim znajduje się nazwa marki (linii produktu) złożona z kolorowych liter, na których uwieszone są dzieciaki-urwisy :)
W środku pomarańczowego tła wykrojone jest przezroczyste serce, dzięki czemu możemy zobaczyć co jest w opakowaniu (jak wyglądają parówki, ile ich jest itd.), gdyż przez plastikowe opakowanie nie widać zbyt dobrze produktu.
Na dole mamy grafikę przedstawiającą śmiesznego tygryska z długim nochalem, wszystko fajnie, zabawnie - zapewne przyciągnie uwagę dziecka, tylko co tygrysek ma wspólnego z drobiowo-wieprzowymi parówkami? :)
Po prawej stronie nazwa produktu w połowie również przedstawiona za pomocą kolorowych liter. .
Od strony graficznej produkt może cieszyć oko, pewnie chętnie wybierany będzie przez najmłodszych, bo przecież jest zabawny i kolorowy
Znajduje się też tam znak informujący, że Drobisie są paróweczkami nie zawierającymi glutenu.


Na spodzie plastikowego pudełeczka umieszczono naklejkę na której dodatkowo znajdują się takie informacje jak:

- nazwa producenta, marki, produktu wraz z logami
- pełna nazwa produktu (kiełbasa drobno rozdrobniona, wędzono-parzona)
- skład
- wartość odżywcza
- informacja o pakowaniu w atmosferze ochronnej
- dane producenta
- warunki przechowywania
- datę ważności
- GDA dla 1 porcji (5 parówek, 55g)
- gramaturę

Skład:



mięso z kurcząt (63%), mięso wieprzowe (13,5%), skórki z kurcząt, tłuszcz wieprzowy, woda, białko sojowe, skrobia ziemniaczana, sól spożywcza, przyprawy, ekstrakty przypraw, aromaty wzmacniacz smaku: E621, przeciwutleniacze: E300, substancja konserwująca: E250 
Produkt może zawierać śladowe ilości gorczycy.

Mięso w produkcie stanowi 76,5%
Jest to bardzo przeciętny wynik jak na parówki, a już zwłaszcza jak na rekomendowane dla dzieci kiełbaski parzone.
Dodatkowo wyrób zawiera skórki i tłuszcz. Właściwie jakąś niewielką ilość można by producentowi wybaczyć, ale biorąc pod uwagę, że pozostałe 23,5% nie może stanowić sama woda i przyprawy, to obecność skórek i tłuszczu musi być znaczna.
Producent nie umieścił na opakowaniu pełnych nazw substancji konserwujących i wzmacniających smak, dlatego też chwilę się nad nimi pochylę:

E621 - to nic innego jak glutaminian monosodowy - produkt szkodliwy zwłaszcza w nadmiarze, wywołuje nie tylko mdłości ale też sztywnienie karku, osłabienie czy alergię, ponadto uważany jest za składnik przyczyniający się do rozprzestrzeniania otyłości w XXI wieku
E300 - to zupełnie bezpieczny i korzystny dla zdrowia kwas askorbinowy, czyli nic innego jak witamina C
E250 - pod tym pojęciem kryje się niebezpieczny konserwant azotyn sodu, potencjalnie rakotwórczy, przyczyniający się do wywoływania mdłości i syndromów układu pokarmowego. Podawanie tego środka jest zabronione dzieciom poniżej 6 miesiąca, ze względu na różnice w hemoglobinie. Dzieci posiadają bardziej reaktywną hemoglobinę niż dorośli i w ich przypadku transportowanie tlenu we krwi może być znacznie utrudnione po spożyciu produktu z tym składnikiem - w tym wypadku nomen omen - parówek dla dzieci. 

Z tego co udało mi się dowiedzieć, dawniej (np. jeszcze w 2012 roku) w składzie parówek wymienione było MOM, czyli mięso oddzielone mechanicznie. Teraz już nie znajdziemy takiej informacji na produkcie, więc chyba Drobimex zaprzestał z korzystania resztek okrojonego mięsa i ścięgien spośród kości i pozostałych produktów ubocznych.

 Rodzice często wybierają produkty oferowane przez producenta jako dedykowane specjalnie dla dzieci. Odrobinę się nie dziwię, każdy w pierwszej kolejności pomyśli, że to co "dla dzieci" jest lepszej jakości, bardziej bezpieczne, zdrowe. Przecież nikt nie chciałby zaszkodzić zdrowiu małego dziecka.
To duży błąd. Czytanie etykiet to dziś norma, nawet w przypadku produktów, które rzekomo mają być przeznaczone dla dzieci.

Wartości odżywcze;







Poniżej chciałabym przedstawić Wam tabelę wartości odżywczych dla 100 g produktu oraz dla porcji (określonej także przez producenta), czyli dla 5 paróweczek (55 g)




Wartości odżywcze:
100 g:
1 porcja/ 5 paróweczek (55 g)
Wartość energetyczna:
236 kcal
130 kcal
Białko:
13,1 g
7,2 g
Węglowodany:
2,2 g
1,2 g
Tłuszcz:
19,4 g
10,7 g




Pokażę Wam jeszcze jaki procent stanowią poszczególne składniki odżywcze:


Ilość tłuszczów przeraża, prawda?
Czy tym współcześni rodzice chcą karmić swoje dzieci?
Warto sobie samemu odpowiedzieć na pytanie: czy smak, reklama i dobry PR są warte tego, by spożywać taki nadmiar tłuszczu i konserwantów?

Wygląd:



Paróweczki są malutkie, zaledwie czterocentrymetrowe. Mają przyjemny brązowy kolor o ciemniejszym odcieniu, po ugotowaniu natomiast jeszcze troszkę ciemnieją. W porównaniu z innymi parówkami mają o wiele ciemniejszą barwę. Parówki nie posiadają osłonek, nie trzeba ich obierać. Dla mnie to duży plus bo, nie lubię obierać parówek z osłonki i nie cierpię tej wydzieliny, która tuż pod osłonką się znajduje.
Skórka parówki jest grubsza, a na brązowej fakturze, od czasu do czasu widać bledsze łatki, od leżakowania parówki (pewnie podczas wędzenia).
Parówki prezentują się bardzo ładnie, więc mogą stanowić fajną przystawkę na talerzu z wędlinami lub z powodzeniem można zrobić z nich koreczki.


Paróweczki malutkie w sam raz na jeden kęs (lub dwa)
Po przekrojeniu w środku mają jasny bladoróżowy kolor. Przyjemne dla oka, drobno rozdrobnione, tylko gdzieniegdzie od czasu do czasu widać jakąś grudkę.


Zapach:




Paróweczki pachną mega przyjemnie. Uwielbiam zapach takiej wędzonki. Spodziewam się, że jest to zasługa aromatów i nie jest to zapach uzyskany w procesie naturalnego wędzenia, ale tego nie można im zarzucić.
Pachną naprawdę smakowicie, aż chce się sięgnąć po jedną :) albo kilka.
Jeśli znacie zapach parówek Jedynek to porównując te pachną prawie identycznie (mam na myśli wersję klasyczną).

Smak:

O składzie powiedziałam już wiele nieprzychylnych słów.
Teraz będzie trochę bardziej pozytywnie.

Parówki są bardzo smaczne, o przyjemnym posmaku wędzonego, parzonego mięska. Ich smak naprawdę jest zaskakująco dobry. Parówki są delikatne w smaku, mięso (a raczej masa mięsna) jest sprężyste, fajnie się ją "podgryza".
Bardzo smaczne zarówno na zimno jak i gotowane na ciepło.



Podsumowanie:

Bardzo ambiwalentnie wypada zestawienie poszczególnych kategorii oceny dla tych parówek.
Ich skład zasługuje na duży minus, zwłaszcza, że jest to produkt dedykowany dla dzieci. Natomiast kwestie smakowe i zapachowe wypadają jak najbardziej pozytywnie.


Plusy:

- pyszny smak
- cudowny zapach wędzonki
- sprężysta konsystencja
- ładny kolor
- nie mają osłonek

Minusy:

- porażający skład produktu
- produkt dedykowany dla dzieci - ale chyba dla tych, których się nie kocha :)
- duża zawartość tłuszczu
- kiepskie opakowanie, bez możliwości zaklejenia wieczka "na potem"

Inne wersje:

Drobisie dostępne są też w wersji dużych parówek.

Drobisie - Drobisiowe paróweczki z kurcząt z dodatkiem wieprzowiny, Drobimex
Ocena: 3/6
Kaloryczność:
236 kcal/100g
130 kcal/porcja (5 paróweczek, 55g)
Kupione w: Kaufland
Cena: 2,99 zł (cena promocyjna), stała cena: 4,99 zł

Czy kupię ten produkt ponownie?
Prawdopodobnie nie

23 lipca 2014

Twarożek Domowy grani z ogórkiem i koperkiem, Piątnica

Pomimo tego, że produkty z Piątnicy są bardzo chwalonymi produktami, a także pomimo tego, że często sięgam po różnego rodzaju produkty tego producenta, to dopiero kilka dni temu miałam po raz pierwszy okazję jeść Twarożek Domowy.

Piątnica najpierw do swojej oferty wprowadziła Twarożek Domowy w naturalnej wersji bez dodatków, a dopiero później uzupełniała swą ofertę o nowe smaki.
Ten w wersji z ogórkiem i koperkiem trafił na rynek dokładnie rok temu w zeszłe wakacje.
Rok ignorancji pozostał za mną. Ale tak to czasem się zdarza, za to teraz nałogowo nadrabiam straty.



Producent wprowadzając dwa nowe smaki (w tym ten recenzowany przeze mnie) tak pisał o produkcie:

Okres wakacyjny to doskonały czas na wprowadzenie nowych i ciekawych smaków do naszej diety. Świeżość i aromat warzyw i ziół prosto z ogródka odnajdziesz w nowym Twarożku Domowym z ogórkiem i koperkiem. (...)
Całkowicie naturalny twarożek, o 4% zawartości tłuszczu, bez żadnych konserwantów jest bogatym źródłem białka. Wyprodukowany został wyłącznie z naturalnych składników – twarogu i śmietanki, a dodatek świeżych warzyw i ziół poprawia smak i wyrazistość kanapek oraz różnego rodzaju przystawek. Idealnie komponuje się z grzankami i krakersami.
To szybka, pyszna i pożywna przekąska na każdą porę dnia, dla tych, którzy nie mają czasu na przygotowywanie posiłków. Po prostu otwórz i zjedz go łyżeczką. Białko zawarte w Twarożku, pomoże w zregenerowaniu mięśni i doda energii na cały dzień (...) Natomiast ogórki są niskokaloryczne i korzystnie wpływają na gospodarkę wodną organizmu, a dodany do twarożku koperek spełnia nie tylko funkcję aromatyczną, ale dzięki obecności olejku lotnego oraz innych składników pobudza żołądek do intensywniejszego działania i poprawia trawienie. Powszechnie wiadomo, że koper ogrodowy należy do roślin bogatych w sole mineralne - wapń, żelazo i fosfor, prowitaminę A, witaminy D, E, K, B1, B2, B6, B12, H oraz witaminę C.



Twarożek Domowy grani z ogórkiem i koperkiem, Piątnica

Opakowanie:




Twarożek zamknięty jest w plastikowym kubeczku (identycznym jak te, w których mieszka znany wszystkim i lubiany serek wiejski). Wykonany z solidnego ale niezbyt grubego materiału, delikatnie nagina się pod wpływem dotyku, ale kubeczek jest wygodny, dość szeroki więc świetnie wpasowuje się do dłoni.
Przykryty jest wieczkiem aluminiowym z wypustką do oderwania, można z łatwością oderwać sobie sreberko, nie uszkadzając go przy tym i ponownie później użyć go do zatkania twarożku.
Do niedawna twarożek produkowany był w 150 g pojemniku. Potem producent wprowadził opcję 50 g gratis (150 g + 50 g) by całkiem niedawno w zupełności zmienić opakowanie i pozostać jedynie przy wersji maxi. Czyli kupując obecnie twarożek znajdziemy go w pojemniczku o gramaturze 200 g. Z czego jestem bardzo zadowolona, bo dla mnie 150 gramowe serki to trochę zbyt mała porcja.

Na aluminiowym wieczku na górze widnieje nazwa producenta, logo (ja bardzo lubię ten wiejski domek pośród natury to jedno z moich ulubinych wizerunków firmy). Poniżej nazwa produktu w niebieskim kolorze (tym samym co nazwa firmy) a 1/3 dolnej części to zadrukowany na zielono obszar na którego tle białymi napisami określono smak. Tu także znajduje się miejsce na datę ważności.

Na opakowaniu prócz loga i nazwy producenta oraz nazwy produktu umieszczono:
- skład
- tabelę wartości
- informacje o producencie wraz z adresem strony internetowej
- zalecenie o tym by wymieszać produkt przed spożyciem
- informacje o dacie ważności i warunkach przechowywania (od +1 do +6 stopni C)
- znak certyfikacyjny ISO




Graficznie opakowanie produktu całkiem spójne, choć mogłoby się wydawać, że mieszanka niebieskiego i zieleni nie jest najlepszym rozwiązaniem. Nie jest to też szczyt graficznej ekspresji, ale jak na opakowanie twarożku to prezentuje się całkiem nieźle

 Skład:

twaróg, śmietanka pasteryzowana, ogórek 3,5%, sól, koperek 0,14%, cebula, aromat


Skład króciutki i jak najbardziej naturalny. Nie określono jaki rodzaj ogórków dodano do produktu, ale ja sądzę, że są to ogórki konserwowe lub też może kiszone, bo na pewno nie jest to świeży smak ogórka.
Rewelacyjny skład, jak na fenomenalną Piątnicę przystało.

Wartości odżywcze:

Produkt niskokaloryczny jego wartość oscyluje w granicach, które wyznaczają serki wiejskie lekkie oraz chude twarogi.

Poniżej zamieszczam tabelę dla 100 g produktu oraz dla porcji (1 czubatej łyżeczki 15 g) a także wartość dla całego kubeczka (200 g):



Wartości odżywcze:
100 g produktu
Pojemnik (200 g)
Porcja / 1 łyżeczka (15 g)
Wartość energetyczna:
91 kcal
182 kcal
14 kcal
Białko:
11 g
22 g
1,6 g
Węglowodany:
2,8 g
5,6 g
0,4 g
Tłuszcz:
4 g
8 g
0,6 g




A tak wypada serek w procentowym zestawieniu wartości :

Wygląd:



Serek wita nas puszystą porowatą konsystencją. Widać widoczne grudki pomiędzy gładką masą serka.
Twarożek w kolorze bieli, ale nie śnieżnobiałej a leciutko kremowej, z bardzo widocznymi maleńkimi elementami posiekanego koperku i jeszcze mniejszymi kawalątkami ogóreczków.
Wizualnie może nie sprawia szałowego wrażenia.
Muszę przyznać, że sama byłam zaskoczona, bo po otwarciu spodziewałam się raczej czegoś na kształt serka wiejskiego z obecnymi dużymi grudkami sera. Więc zamiast ładnych kuleczek przywitała mnie porowata masa, nie żeby mi jakoś konkretnie na tym zależało, toteż nie zraziłam się i od razu przeszłam do konsumpcji.

Zapach:

Wyczuwalny delikatny zapach koperku i ogórka (ja wyczuwam kiszony)
Pachnie przyjemnie ale niezbyt intensywnie.

Smak:



Tak jak już wcześniej mówiłam, spodziewałam się w środku kubeczka zastać bliźniaczego brata wiejskiego serka. Dlatego też, planując wcześniej jadłospis policzyłam sobie porcję całego kubeczka. Wzięłam łyżeczkę, po czym stwierdziłam, że wolałabym zamiast wyjadać ten serek z kubeczka zjeść go rozsmarowanego na pieczywie. Ale słowo się rzekło. Zjadłam, pod koniec trochę mnie zamulił, ale to nie wina serka a ilości, której sobie nie wymierzyłam na zamiary.
Następny serek kupiłam z przeznaczeniem na kanapki.

Początkowo smak wydał mi się bardzo dziwny, z nutą koperku o kwaskowatym posmaku ogórka. Pomyślałam sobie w pierwszym wrażeniu, że szału nie robi, ale z każdą łyżeczką zyskiwał lepszy smak. I ani się obejrzałam a zdążył mi posmakować.
Nie była więc to miłość ani od pierwszego wejrzenia, ani skonsumowania, raczej taka przyjaźń, która teraz przerodziła się w głębsze uczucie, bo nie zamierzam zrezygnować z tego twarożku.

Kiedyś jadłam już podobny w smaku do tego serek kanapkowy ale już teraz nie wiem co to był za serek, może jakiś limitowany Bieluch, a może jednak Hochland. Sama już nie wiem. 

Podsumowanie:

Twarożek nie zyskuje przy pierwszym poznaniu, nie ma ładnej konsystencji a jego smak początkowo może wydać się dziwny.
Ale z każdą chwilą jest już o wiele lepiej. Mogę powiedzieć, że z czasem jest już tylko fantastycznie.
Kupiłam już kolejne pudełeczko i na pewno nie ostatnie.
Zresztą zgadnijcie z czym dziś będą kanapki na kolację? :)
I koniecznie muszę wypróbować pozostałe wersje twarożki.




Plusy:

- odpowiednich rozmiarów (200g - w sam raz by zjeść jako jeden posiłek na raz i w samo prawie by starczył na kilka kanapek)
- fantastyczny, naturalny skład
- świetnie rozłożone wartości odżywcze
- niskokaloryczny
- pyszny w smaku

Minusy:

- potrzeba czasu by przekonać się do smaku
- nie przyciąga wyglądem

Inne wersje:

Piątnica posiada w swojej ofercie także Twarożek Domowy w wersji naturalnej, oraz w wersji z hiszpańską oliwką.













 


Twarożek Domowy grani z ogórkiem i koperkiem, Piątnica
Ocena: 5,5/6
Kaloryczność:
91 kcal/100g
182 kcal/kubeczek (200 g)
14 kcal/1 porcja / łyżeczka (15 g)
Kupione w: Spar
 Cena: 1,99 zł

Czy kupię ten produkt ponownie?
Zdecydowanie tak