25 sierpnia 2014

Alpejskie mleczko o smaku waniliowym, Milka

Uprzedzenie z dzieciństwa do jedzenia?
Zapewne na samym początku większość z was powiedziałaby szpinak.
Ja powiedziałabym z pewnością ptasie mleczko (no i może jeszcze mięso:P).

Dlaczego ptasie mleczko tak bardzo mnie odrzucało?

Bo ktoś kiedyś powiedział mi, że jest robione z ptasiego mleka.
A ja jako mała dziewczynka dostałam kiedyś "kupą" lecącego ptaka. Kupa w kolorze biało czarnym, pomyślałam więc sobie: czarne to kupa a to białe to zapewne "ptasie mleczko".
Od tamtej pory nie mogłam przełknąć ptasiego mleczka.
Choć pamiętam, że były to czasy jedynie tego lepszego "wedlowskiego", które ciocia na każde święta przywoziła z Krakowa, ale też wtedy w ferworze komunizmu można było ptasie mleczko dostać na wagę w spożywczym. Czekolada z tych podróbek odklejała się od ścianek pianki, ku mojej uciesze, gdyż bezkarnie mogłam wyjadać samą czekoladę i zostawiać "to gorsze" tacie.

Dziś, choć wiem, że ptaki i mleko niewiele mają ze sobą wspólnego - ptasie mleczko nie jest moją ulubioną słodkością. Owszem poczęstować się mogę, podelektować  smakiem również. Ale nic poza tym. Nie pałam miłością i nie przepadam wciąż za tą pianką - choć czasy się zmieniły i producenci oferują różne smaki ptasiego mleczka, a nie jedynie śmietankowe - jak to kiedyś bywało.

Sama nie kupuję tego typu słodyczy - bo nie widzę sensu. Za te 10-15 zł wolałabym kupić sobie dobre pralinki.
To pudełeczko dostałam w prezencie. A jak wiadomo - darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda - toteż przyjęłam, zjadłam dwie, resztą poczęstowałam rodzinę a teraz piszę dla was recenzję (choć mocno przedawnioną w czasie).

Alpejskie mleczko o smaku waniliowym, Milka
Pianka o smaku waniliowym z mleka alpejskiego, oblana czekoladą mleczną z mleka alpejskiego

Ze strony producenta:

Rozpływająca się w ustach lekka i puszysta pianka z alpejskiego mleka o delikatnym waniliowym smaku oblana mleczną czekolada Milka.

Opakowanie:



Kartonowe pudełeczko, wykonane z dość grubej tektury. Ofoliowane cienką, przezroczystą folią.
Posiada uchylane, otwierane do góry wieczko.
Kolorystycznie utrzymane w dwóch barwach: fioletu (tradycyjnie jak wszystkie produkty Milki) oraz żółci (symbolizującej waniliową piankę).
Zewnętrzna strona wieczka utrzymana w minimalistycznej konwencji. Nic tu do nas nie krzyczy, nic nie nawołuje. Taką klasykę lubię. Na wieczku znajduje się nazwa marki, nazwa produktu i informacja o smaku. Poza tym grafikę stanowią trzy czekoladki ptasiego mleczka. Klasyka, która do mnie przemawia.
Boki pudełka utrzymane w tym samym klimacie, właściwie powielają to co znajduje się na zewnętrznej stronie wieczka.
Spód pudełka stanowi dopiero źródło informacji o produkcie. Zabawny fakt: Jeśli chcesz przeczytać cokolwiek o produkcie, lepiej zrób to przed usunięciem folii. Później możesz mieć gwarancję, że po odwróceniu pudełka czekoladki się z niego wsypią lub nieźle namieszają Ci w pudełeczku :D
Na fioletowym tle zostały umieszczone informacje z wieczka, poza tym na środku znajdziemy opis produktu: "Niezwykle delikatna pianka z alpejskiego mleczka oblana najdelikatniejszą w smaku czekoladą Milka", dalej mamy jeszcze pełną nazwę produktu, skład,  tabelę wartości, informacje o producencie, adres strony www, numer infolinii, informację o gramaturze produktu:
Masa netto: 350 g



Po uchyleniu wieczka znajdziemy zadrukowaną wewnętrzną stronę, wkładkę z tekturki falistej zapewniającą świeżość produktu, a pod nią dwa plastikowe koszyczki ułożone jeden na drugim - mieszczące w sobie równo poukładane czekoladki.
Na wewnętrznej stronie wieczka znajduje się fajna, stanowiąca tło grafika. Zdjęcie przedstawia uroczą chatkę w górach (zapewne w Alpach) położoną na polanie usłanej kwiatami. Gdzieś tam w tą naturę wkomponowane jest pudełko ptasiego mleczka - trochę nieudolnie niedopasowane przez grafika (wielkością i kompozycją). Poza tym nazwa produktu (już bez określania smaku) oraz opis produktu, ten sam który znajdziemy na spodzie pudełka.
Na tekturce osłonowej znajduje się tekst, który niemal zaprasza do wnętrza pudełeczka i zasmakowania się w produkcie ukrytym we wnętrzu tej skrzyni słodkości:
Odkryj krainę puszystej pianki zamkniętej w opakowaniu Alpejskiego Mleczka.
Pozwól aby każdy kawałek oblany najdelikatniejszą w smaku czekoladą Milka zaskoczył Cię swoją lekkością i delikatnością.  


W środku znajdują się dwa plastikowe fioletowe pojemniczki w których równo poukładane w rządki (3x5) znajdują się czekoladki. Pojemniczki są wykonane z bardzo cienkiego plastiku (ja jako osoba gromadząca i chomikujące różne pudełeczka i pojemniczki mogę Wam śmiało powiedzieć, że nie nadają sie do recyklingu DIY)
Pudełko mieści ich 30 sztuk, w opakowaniu jest 350 g co daje nam w przeliczeniu 12 g wagi na jedno ptasie mleczko (co potwierdziłam własną kuchenną wagą).

Skład:


czekolada mleczna 25% [cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz mleczny, serwatka w proszku, emulgatory (lecytyna sojowa, E476) aromat] cukier, odtworzone odtłuszczone mleko, syrop glukozowy, tłuszcz mleczny, tłuszcze roślinne, glukoza, substancja utrzymująca wilgoć (syrop sorbitolowy), odtłuszczone mleko w proszku, białko jaja w proszku, substancja żelująca (agar), regulator kwasowości (kwas cytrynowy), stabilizator (inwertaza) substancja konserwująca (sorbinian potasu), aromat
Masa kakaowa w czekoladzie mlecznej min. 45%
Zawiera mleko, jaja, soję.
Może zawierać śladowe ilości orzeszków ziemnych, orzechów oraz pszenicy.

Zanalizujmy:

Substancje słodzące są obecne, wiadomo - coś słodkiego do jedzenia, trzeba czymś posłodzic. I mamy tu tak:
- cukier w czekoladzie, cukier w piance
- syrop glukozowy
- glukozę

Dużo tłuszczy i substancji naturalnie zawierających tłuszcz (np. miazga kakaowa), ale wiadomo - to czekolada, a czekolady z natury muszą być tłuste, plus dodatkowo sporo tłuszczy poszło też w piankę.

Ciekawym elementem jest to zagadkowe "mleczko alpejskie", które w rzekomym składzie ma posiadać i ptasie mleczko i czekolada nim oblana (co dwa razy podkreśla producent), niestety w składzie nic nie wiemy o pochodzeniu mleka, poza tym, że jest to zwykłe, najzwyklejsze mleko w proszku - tyle, że odtłuszczone.
A jego pochodzenie pozostanie chyba owiane tajemnicą :D
Sorbitol - dla utrzymania wilgoci - ma niekorzystny wpływ na zdrowie, może powodować wzdęcia i problemy jelitowe
Agar - żelująca substancja, całkowicie bezpieczna
Kwas cytrynowy - bezpieczny
Inwertaza - (tej substancji jeszcze nigdy nie omawialiśmy) jest to nzym uzyskiwany z drożdży, najprawdopodobniej z drożdży modyfikowanych genetycznie. Enzymy zmodyfikowane genetycznie zaś, są podejrzewane o wywoływanie wielu problemów zdrowotnych. Substancja, przy której zalecana jest ostrożność. 
Sorbinian potasu - środek konserwujący, bezpieczny z wyjątkiem osób uczulonych na ten składnik

Nie jest źle, choć jest słodko i tłusto.
Ale jak ktoś nie chce słodko i nie chce tłusto - powinien wystrzegać się słodyczy.

Wartości odżywcze:

Powyżej zdjęcie z opakowania. Zawierają jedynie informacje dla 100 g produktu, ciężko więc samemu oszacować przy wyborze, czy można sobie na takie ptasie mleczko pozwolić (zwłaszcza, gdy się jest na diecie) bo nie wiadomo ani ile kalorii przypada na 1 ptasie mleczko alpejskie ani ile ma gram, ani ile takich czekoladek znajduje się w paczce.
Dodam jeszcze, że postanowiłam porównać tabelkę z opakowania z dostępną na stronie tabelą producenta. Wartość kalorii dla 100 g się zgadza, natomiast poszczególne składniki wyglądają inaczej. (Porównaj) Takie rozbieżności wynikają czasem ze zmienionego składu produktów, i tak też jest w tym przypadku. Nie wiem co jest bardziej aktualne, czy moje opakowanie czy informacja na stronie, bo różnią się one między innymi ilością czekolady mlecznej (u mnie 25%, tam 26%), oraz tym, że producent podaje także na stronie internetowej w składzie czekolady pastę z orzechów laskowych.
I tak, zawartość białka na stronie www jest wyższa o 0,2 g na 100 g węglowodany niższe o 0,5 g w tym cukry spadają aż o 4 g (!) tłuszcz wzrasta o 0,5g, przy czym kwasy tłuszczowe nasycone nie zmieniają wartości.


1 Mleczko alpejskie Milka waży 12 g. 
1 Mleczko alpejskie Milka ma 52 kcal.


Wartości odżywcze:              
100 g
1 czekoladka (12 g)
Wartość energetyczna:
430 kcal
52 kcal
Białko
3,5 g
0,4 g
Węglowodany
- w tym cukry:
54 g
51,5 g
6,5 g
6,2 g
Tłuszcz
- w tym kwasy tłuszczowe nasycone
22 g
13 g
2,6 g
1,6 g



Dla porównania ptasie mleczko waniliowe z Wedla ma o 5 kcal mniej w 1 sztuce (ale w 100 g o 10 kcal więcej - a 1 czekoladka waniliowa od Wedla to 11 g).
Ogólnie wartości dla ptasich mleczek w zależności od marki oscylują wokół 45 kcal - 52 kcal w jednej czekoladce.

A rozbieżności pomiędzy informacjami na stronie a tymi na opakowaniu obiecuję sprawdzić przy najbliższej wizycie w sklepie, a jak nie zasięgnę informacji u producenta.

Wygląd:


Czekoladowy prostopadłościan tworzący kostkę o nieregularnej powierzchni. Pod czekoladą widoczne grudki. Nie są idealnie gładkie, czekolada matowa, nie użyto do jej rozprowadzenia żadnej substancji nabłyszczającej. Nie wiem, czy to zaleta, jeśli w składzie i tak posiada jakieś składniki nieprzychylne ludzkiemu organizmowi.
Czekolada, którą oblane jest ptasie mleczko ma ciemny kolor. Struktura czekolady nieregularna, wygląda tak jakby po nałożeniu zastygała sobie we własnym tempie, stąd widoczne nacieki na powierzchni. Na spodzie czekoladki widoczna jest krateczka, co świadczy o tym, że czekoladki leżały sobie gdzieś na jakiejś formia w fabryce czekolady :) Pod względem struktury czekolada twarda, nie odłamuje się od pianki (co jak wspomniałam miało miejsce w przypadku tanich podróbek na wagę).
W środku biała pianka o lekkim odcieniu ecru. Zupełnie mija się z prawdą waniliowy odcień pianki, jaki możemy zobaczyć na opakowaniu. Pianka bardzo sprężysta, widać, że użyto dużo substancji żelującej (agar), w piance widoczne są pęcherzyki powietrza, co ma świadczyć o jej lekkości, ale według mnie nie do końca jest ona tak lekka jak wrażenie, które pozostawia.

Zapach:

Otwierając pudełeczko od razu uderza nas bardzo miły i przyjemny zapach czekolady z delikatną nutą wanilii. Wącham wiec czekoladkę - pachnie tak jak zapach uwalniający się z opakowania. Obgryzam czekoladę (taaak, wy też tak pewnie nie raz robiliście, to silniejsze od wszystkiego - tak samo jak z jedzeniem delicji;) i klikaniem w folię bombelkową). Pianka pachnie bardziej waniliowo, mocniej i intensywniej, zapach czekolady już uleciał pozostała sama wanilia. Jest to naprawdę przyjemny zapach, niecodziennie podchodzi mi wanilia i też nie każdy jej aromat, ale ten naprawdę przypadł mi do gustu. 
Ogólna kompozycja zapachowa naprawdę idealna. To co powinno się łączyć w jeden zapach niesamowicie się ze sobą zgrywa.

Smak:



Zacznijmy od zewnątrz.
Polewa czekoladowa bardzo słodka, czekolada bardzo dobrej jakości, przepyszna i dzięki temu, że to cieniutka warstwa niezwykle szybko rozpływa się w ustach pozostawiając wspaniały posmak. To jest to za co chyba wszyscy kochają Milkę - za ten smak czekolady, niby zwyczajny, niby porównywalny do innych, niby istnieją lepsze, ale gdy się sięgnie po Milkę to już od razu jest się w niebie.
Pianka mniej słodka od czekolady (choć jest w niej więcej substancji słodzących, ale też zniwelowane zostału przez kwas cytrynowy). Pianka mimo to i tak słodka, puszysta, choć ma zwartą strukturę. Troszkę gumowata. Smakowo nie zyskała mojej aprobaty, gdyż trochę ten waniliowy smak jednak mdli (dlatego nie przepadam za waniliowymi produktami).
Natomiast całość fajnie się komponuje. Czekolada rekompensuje moją antypatię do pianki.
Ale od dziś gdy jeszcze raz będę jeść to ptasie mleczko, to nie skorzystam z zasady najpierw obgryźć ścianki czekolady potem zjeść środeczek. Tylko od razu będę sobie gryźć całość.
Czy da się najeść jedną pianką?
Raczej nie, ale już dwie pianki potrafią nieźle zasłodzić.
Podziwiam tych, którzy wsuną cały rządek (ale w poprzek czy wzdłuż?) albo tych, którzy są w stanie zjeść całe pięterko (to aż 753 kalorie!!!) a całe pudełeczko to 1505 kcal :))

Podsumowując:




Nie jestem fanką ptasich mleczek, jednak o tym mogę powiedzieć, że jest bardzo dobre (w całości biorąc pod uwagę wszystkie aspekty), lepsze niż inne dostępne na rynku waniliowe ptasie mleczka (Wedel, Biedronkowe, podróbki na wagę). Ma bardzo ładne opakowanie, praktyczne i spójne od strony wizualnej.
Nie posiada szczegółowej tabeli wartości, ani wartości GDA dla porcji produktu, a szkoda. Wyglądem nie odbiega od innych klasycznych ptasich mleczek, pianka nie jest zachwycająca ale czekolada Ci wszystko wybaczy, tylko czy nie lepiej kupić po prostu czekoladę? Według mnie lepiej, dlatego to Alpejskie Mleczko dostałam, ale sama sobie nie kupię. No chyba, że dopadnie mnie jakaś nieznana moc, która rozkaże mi kupić ptasie mleczko (ale wtedy wybiorę już inną opcję, z dostępnych poniżej...)

Plusy:
 

- ładne i praktyczne opakowanie
- kalorycznie nie wypada najgorzej, jest bardziej kaloryczne od Wedla, ale mniej kaloryczne od Merci, pralinek Lidor czy czekoladek Kasztanki, Malaga, Tiki Taki
- czekolada nieziemska w smaku

Minusy:

- brak podanych wartości dla porcji
- brak GDA
- sama pianka waniliowa nie urzeka smakiem i jest mdła
- za słodkie

 Inne wersje:

Alpejskie mleczko dostępne jest też w innych smakach:

- czekoladowym
- Caramel (karmelowe)
- Happy Cows, śmietankowe





Alpejskie mleczko o smaku waniliowym, Milka

Ocena: 3/6
Kaloryczność:
430 kcal/100g
52 kcal/1 porcja (1czekoladka,12 g)
Kupione w: - (prezent)
Cena: 9,99 zł (Tesco)

Czy kupię ten produkt ponownie? 
Nie

3 komentarze:

  1. Nie próbowałam wszystkich smaków, ale zdecydowanie wolę to w Wedla, jak piszesz jest mdławe w smaku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. haha, mnie nikt nie powiedział, że są z 'ptasiego mleka' i może właśnie dlatego uwielbiałam te czekoladki :D
    obecnie ograniczam się raczej do domowych słodyczy, ale od czasu od czasu chętnie powracam do takich łakoci :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię ptasie mleczko ale milka nie jest moją ulubioną marką. Ale kupuję bo choć sama nie jadam inni je lubią

    OdpowiedzUsuń