12 lipca 2014

Robaczki - herbatniki z dodatkiem masła, Krakuski (Bahlsen)

Wpadły w moje ręce przypadkowo. Przyciągnęło mnie opakowanie, a że akurat spodziewałam się całej paczki małych gości, to wybrałam ciastka lekkie i takie, które mogą jeść dzieci w każdym wieku. Ciasteczka, które są idealne na upał, spotkanie na powietrzu, gdzie gwarancją są czyste ubrania i rączki.
Słowem - odpowiednie w każdym wieku, smaczne i sterylne pod względem higieny :)

Ciasteczka Robaczki marki Krakuski  produkowane przez firmę Bahlsen reklamują się jako "nowość", jednak produkt ten jak zdążyłam doszperać dostępny jest w sprzedaży już od ponad roku.






Opakowanie:

Śliczna foliowa torebeczka średnich rozmiarów, akuratna do torebki.
Przyciąga kolorkami iście wiosennymi, śliczną zielenią w kolorze groszku i seledynku. Szata graficzna w tym wypadku, to według mnie dzieło zdolnego grafika, który potrafi odczytać gusta nie tylko rodziców ale i dzieci które zapewne sam produkt będą chciały mieć. Niby zwykłe herbatniczki, a jednak jest coś co wyróżnia je na tle innych.
Na samej górze opakowania krzyczy do nas hasło, że produkt to nowa pozycja na rynku, jak już wspomniałam, jest to "nowość" sprzed roku, ale widocznie producent nie zadbał o wypuszczenie na rynek nowych opakowań.
W lewym górnym rogu logo marki z zadowolonym młodym kucharzem wyodrębnione na żółtym słonecznym tle. Po przeciwnej stronie wyróżniono składniki, które według producenta mogą być wiodące przy wyborze spośród innych ciastek - kłosy zboża i wiórek masła. Przyznajcie, że wygląda to apetycznie :) I bardzo naturalnie.
Nazwa produktu wabi nas kolorową czcionką, spośród której ponad literką "a" spoglądają na nas ślepki ślimaczka. .
Sam dół opakowania to iście sielsko anielski krajobraz pięknej polskiej wsi: łąka pełna rumianków, pośród której stoi młyn. Można bardziej naturalnie? Nie można. Pośród tej pięknej bajkowej łączki wędrują ciasteczkowe robaczki, identyczne jak te, które znajdziemy w środku torebki.
Dodatkowo na opakowaniu umieszczono naklejkę, która ma pomóc zakleić później paczkę, by ciasteczka wciąż były świeże. Do wyboru jest 6 naklejek, które można kolekcjonować. Ach, kolejny wabik na dzieci: "Mamo, bo ja jeszcze nie mam tej z biedronką". Moja naklejka "z biedronką" niestety urwała się podczas odklejania. Nie wiem, czy to kolejny chwyt producenta: "No nie płacz kochanie, kupimy następne ciasteczka z taką samą naklejką" czy po prostu ja jestem nieostrożna :P
Na dole głównej strony znajdziemy też informację o tym, że ciasteczka są "bez dodatku barwników i substancji konserwujących".
Wędrujmy dalej wokół opakowania:
Na bokach opakowania znajdują się informacje o składzie ciastek, wartości kalorycznej i gramaturze. Z drugiej strony. Informacja o wygodnym zamykaniu, o tym, że ciasteczka są odpowiednie "na jeden gryz" i "idealne na spacer" a wszystko to poparte ilustracjami.


 Na odwrocie opakowania w nagłówku uderza nas fajne hasło reklamowe: "Robaczki - zobacz co w trawie piszczy!"
I znów mamy pomysłowe graficzne elementy: gdzieś tam leci sobie pszczółka, gdzieś kuka do nas biedronka a na trawce przysiadł świerszczyk. Słodko, słodziutko. Tak jak lubię :)

Producent przygotował też niespodziankę dla najmłodszych. Na stronie marki można pobrać planszę do wklejania naklejek. I tu drodzy rodzice zdecydujcie, czy naklejką zakleicie ciastka na potem, czy dacie naklejkę dzieciom do wklejenia.
Uwielbiam takie rzeczy, za moich lat dziecięcych trzeba było prosić w sklepie "panią sprzedawczynię" o wszelkiego rodzaju plansze. I trzeba było się spieszyć by dostać na czas, najlepiej jak miało się znajomości.
Teraz internet wyręcza już z tego obowiązku kasjerki.

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, tak więc na stronie podanej przez producenta nie można znaleźć już żadnych plansz, nie ma też informacji o istnieniu takich herbatników.
Szkoda, że to tak szybko... A może i nie szkoda, bo jeśli moja naklejka uległa zniszczeniu?

Dodatkowo na odwrocie znajdują się jeszcze informacje o producencie.



Paczuszka wykonana jest z dość grubej i sztywnej folii, ale jest zgrzewana z dwóch stron w ten sam sposób i niestety o ile można ją trzymać w ręku, o tyle nie ma szans by ją postawić i by stała sobie bez upadku i nie gibnęła w którąś stronę.

Opakowanie zawiera 100g herbatników w kształcie robaczków.

Składniki:

mąka pszenna (74%), cukier, tłuszcz roślinny, syrop cukru inwertowanego, masło (0,9%), substancje sulchniające: wodorowęglan sodu i difosforan disodowy, mleko w proszku pełne, emulgator: lecytyny, aromaty, regulator kwasowości, kwas cytrynowy, jaja w proszku



Co tu straszy a co nie?

Wodorowęglan sodu - to nic innego jak zwykła soda oczyszczona
Difosforan disodowy - to kolejna z substancji spulchniających, uznawana za substancję bezpieczną z zastrzeżeniem, że przy nadmiernej ilości może ograniczać wchłanianie niektórych związkó organicznych.
Syrop cukru inwertowanego - to substancja uzyskiwana z sacharozy, zwykłego cukru, który rozbija się na mniejsze cząsteczki tworząc syrop

Jak widać sam skład nie straszy, nie czekają tu na nas żadne tłuszcze trans ani szkodliwe związki chemiczne.
Ciasteczka uważam za jak najbardziej bezpieczne.

Wartości odżywcze:



 Sądzę, że tabelę wartości widać dokładnie, ja od siebie uzupełniam ją jeszcze o wartość dla 1 herbatnika, który waży 1,5g.





Wartości odżywcze:
W 100g produktu (całej paczce)
W 21 sztuk = 30g
W 1 ciastku (1,5g)
Wartość energetyczna:
436 kcal
131 kcal
6 kcal
Białko:
8,6g
2,6g
0,1g
Węglowodany:
73,5g
22,1g
1,1g
w tym cukry:
21,4g
6,4g
0,3g
Tłuszcz:
11,5g
3,5g
0,2g
W tym kwasy tłuszczowe nasycone:
5,5g
1,7g
0,1g
Błonnik:
2,3g
0,7g
-
Sód:
0,42g
0,1g
-



Dodaję jeszcze paseczki GDA dla podsumowania:

Dla całej paczki 100g:



Dla porcji 30g (21 ciasteczek):


Dla 1 ciasteczka (1,5g):



 I jak oceniacie? Według mnie nie jest to aż tak wiele kalorii o ile nie pozwolimy sobie na rozpustę. 
Paczka ma optymalną gramaturę i o ile podzielimy się nią z kilkoma osobami nic niepokojącego nie grozi naszej sylwetce.

Wygląd:


Po rozpakowaniu w torebeczce czekają na nas wymieszany mix różnych herbatniczków o przeróżnych kształtach. Można ię tu doszukać biedronki, ślimaczka, pszczółki, żuczka, motylka, biedronki, pająka, mrówki, gąsieniczki, żabki. 
Różnorodność kształtów zachwyca. Ciasteczka mają fajny kształt i jest w czym wybierać. 
Niestety w paczce kilka z nich było pokruszonych, ale taka już widać natura tych herbatników. 
Ciasteczka mają ładny, jasny kolor. Są maleńkie i wyglądają naturalnie. 




Zapach:

Wyobraźcie sobie zapach standardowych przeciętnych herbatników petitków. Dodajcie do tego wspaniały maślany zapach i tu leży odpowiedź. Połączenie zwykłych petitków z masłem a raczej maślanym aromatem, który ze zwykłym masłem z osełki nie ma nic wspólnego. Pięknie pachną te herbatniki. Bardzo naturalnie i łagodnie. Zdecydowanie chce się je zjeść.

Smak:



Bardzo kruche, a zarazem trochę twardawe. Przez herbatnikowy smak przenika ten maślany. Nie jest on jednak aż tak wyrazisty jak zapach. Widocznie aromaty zapachowe robią swoje i działają na receptory węchu a już nie koniecznie wpływają na sam smak produktu. Smak delikatny, kruchy ale nie powala. Ciasteczka absolutnie nie są słodkie. Mają raczej bardzo neutralny smak. Powiedziałabym herbatnik-petitka jakich wiele na rynku.

Podsumowując:

Herbatniki Robaczki na tle innych podobnych herbatnikó wyróżniają przede wszystkim trzy zasadnicze kwestie.
Po pierwsze szata graficzna opakowania. Bardzo kolorowa, przyjemna i pozytywnie nastrajająca. Taka, która zachęci nie tylko dziecko ale i każdego dorosłego (bez względu na płeć).
Po drugie kształt ciasteczek. Figlarne robaczki potęgują ciekawość - a nuż wyciągnę jeszcze jakiś niespotykany dotąd okaz? Prowokują dzieci do wyciągania ich z paczek i układania w grupy i podzbiory. Świetny pomysł producenta. (Choć pamiętam z dzieciństwa podobne herbatniczki Zoo w kształcie zwierzątek)
Po trzecie zapach, nastrajający zmysły i powodujący lekkie przełykanie śliny. O tak, ten maślany smak kusi i zdecydowanie mówi: sięgnij po jedno małe maślane ciasteczko, taaaakie maślane (które później aż tak całkiem maślane nie jest).

Cena za opakowanie oscyluje w granicy 3 złotych za paczkę.

Robaczki - herbatniki z dodatkiem masła, Krakuski (Bahlsen)
Ocena: 4/6
Kaloryczność:
436 kcal / 100g
6 kcal / porcję (1 ciastko)
Kupione w: Kaufland
Cena: 3,19 zł

Czy kupię ten produkt po raz kolejny? Być może

1 komentarz:

  1. Od siebie dodam tylko że jeśli ktoś szuka herbatników to warto zawsze patrzyć na skład aby był dobry bez dodatków szkodliwych. Osobiście na przykład nie polecam takich z spółek ze zdrową żywnością na przykład chyba najbardziej znane http://www.open-youweb.com/herbatniki-lekkie-o-smaku-czekoladowym-opinia/ bo są zdecydowanie przesadnie drogie a skład wcale nie jest powalający na kolana. Warto szukać swoich aby znaleźć najlepsze - ja nadal poszukuję.

    OdpowiedzUsuń