16 lipca 2014

Pastella Samba pikantna pasta z nutą egzotyki Smak sezonu, Lisner - recenzja produktu


Jesteśmy świeżo po zakończeniu Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2014, które odbyły się w Brazylii. A ja jestem świeżo po wypróbowaniu pasty kanapkowej Lisnera dedykowanej właśnie na Mistrzostwa Świata.

Od zawsze przerażały mnie pasty Lisnera i inne tego typu produkty. Dlaczego? Ze względu na zawartość tłuszczy i sporą liczbę kalorii. Do tego smak takich past nigdy mnie nie zachwycał. Samej zdarzyło mi się kupić ją raz czy dwa jeszcze podczas studiów, gdy czymś trzeba było posmarować chleb. Jednak nigdy żadna pasta mnie nie urzekła.
Mało tego, moja siostra na przykład czasem kupuje te pasty i pomimo, że leżą sobie w lodówce nigdy nie skusiłam się by po nie sięgnąć.
Wolę odrobinę zaangażowania i stworzenie takiej pasty samemu w domowych warunkach.

I to też Wam obiecuję, gdy tylko skończę to pudełeczko, albo ktoś z domowników pomoże mi je skończyć, to zrobię domową wersję Pastelli Samby.
Przekonacie się, że będzie o wiele zdrowsza i mam nadzieję lepsza w smaku od tej.

Producent na stronie www tak zachęca do wypróbowania nowego smaku:

 Nowa linia Smaku Sezonu inspirowana gorącymi rytmami Brazylii stworzona szczególnie z myślą o mistrzostwach świata. Doskonała kombinacja przypraw i składników nadających niepowtarzalny południowy charakter, to dopełnienie każdego posiłku nie tylko dla kibiców.



Produkty Pastella są według mnie dedykowane raczej dla osób zabieganych i tych, którzy są zbyt leniwi by zrobić w domu pastę kanapkową. No i pewnie są jeszcze Ci, którym produkt ten zwyczajnie smakuje i dlatego sięgają po niego robiąc zakupy.

Pasty Pastella firmy Lisner to produkt, który miałam okazję już wcześniej próbować i w wersjach warzywno-jajecznych i tych w wersjach z rybą.
Ten wariant próbuję jednak po raz pierwszy.

Pastella Samba pikantna pasta z nutą egzotyki Smak Sezonu, Lisner

Opakowanie: 

Pasta znajduje się w standardowym pojemniczku właściwym dla past kanapkowych Pastelli, tych w małych kubeczkach, czyli jest to 80g produktu. Standardowo te pasty są umieszczane właśnie w takich opakowaniach, jednak produkowane są także w większych już lepszej jakości pudełeczkach 150 gramowych.
Ten mały kubeczek oparty jest na podstawie kwadratu a u góry wieczko jest już okrągłe. Fajnie zwęża się ku dołowi więc bardzo wygodnie jest te trzymać w dłoni.
Wykonany z średniej grubości  przezroczystego plastiku, ugina się pod naporem dłoni.
Przykryte jest foliowym zadrukowanym wieczkiem z wygodnym wypustem do otwierania.

Od strony graficznej właściwie można ocenić tylko wieczko, bo sam kubeczek jest przezroczysty a nadruk z informacjami na spodzie pudełeczka jest zwyczajnie biały.

Wieczko zadrukowane w pięknych i żywych kolorach. Zdecydowanie odwołuje się do barw z loga Mistrzostw Świata.



Na samym górze w półokręgu zawarte są informacje dotyczące przechowywania produktu.
Na środku zamieszczono logo producenta. Tuż pod nim nazwa marki oraz nazwa poduktu - Samba - fajny pomysł z nazwą, odwołujący się do narodowego tańca Brazylii. Czyli wszystko jasne jak brazylijskie słońce.


Dalej wyjaśnienie (choć może nieco tajemnicze), że jest to pikantna pasta z nutą egzotyki. Tę sekretną nazwę rozświetlają trochę składniki z opakowania: ananas, czerwona i żółta papryka oraz papryczki chilli.
Ponadto producent podaje informację, że jest to Smak sezonu, czyli można potraktować produkt jako limitowany, choć Lisner nie przekazuje wprost tej informacji.
Dodatkowo na wieczku znajduje się informacja o gramaturze.

Teraz spód pudełeczka (muszę posiłkować się zrobionym wcześniej zdjęciem, bo zawartość niezjedzonej pasty wylądowałaby pewnie na mnie lub na podłodze, gdybym zechciała odwrócić kubeczek) a tam informacje o:
- składzie
- wartościach odżywczych
- producencie

Nadruk biały, bardzo skromny.

Składniki:







Olej rzepakowy, ser twarogowy, woda, papryka czerwona 12%, ogórek, cukier, ananas 3%, gorczyca mielona, przyprawy w tym seler, żółtko jaja, sól spożywcza, ocet spirytusowy, regulatory kwasowości: kwas mlekowy, kwas cytrynowy; substancje zagęszczające: guma guar, guma ksantanowa;  substancje konserwujące: sorbinian potasu, benzoesan sodu; szczypiorek, aromat; substancja słodząca: sacharyny
Zawiera cukier i substancję słodzącą.
W zakładzie przetważane są również ryby, skorupiaki, gluten i soja.


Już na samym początku widzimy że produkt w większości składa się z tłuszczu. Spodziewaliście się czegoś innego? Ja nie, kto raz chociaż jadł te pasty wie, że są one mocno tłuste . Na wieczku producent umieścił też żółtą paprykę i papryczkę chili, jednak tych produktów ciężko dopatrywać się w składzie, bo ich po prostu tam nie ma.

Należy też zwrócić uwagę na produkty, które w nadmiarze szkodzą i nie powinno się ich stosować na codzień a raczej ich unikać, czyli kwas cytrynowy, benzoesan sodu i sacharyny.

Skład nie przeraża E składnikami, ale z drugiej strony nie spodziewajcie się cudów i samych naturalnych składników.
Jeśli dbacie o linię, to takie produkty należy omijać z daleka.


Wartości odżywcze: 



Przeanalizowałam wszystkie pasty Lisnera dla produktów Pastella i ich kaloryczność jest bardzo, bardzo rozbieżna.
Pastella Samba nie wypada w tym względzie najgorzej ze swoimi 386 kcal/100g.
Najmniej kaloryczną Pastellą jest Pastella z kawioru (302 kcal/100g), natomiast najbardziej kaloryczna Pastella z makreli ma aż 612 kcal/100g.
Jak widać wartości te są różne. A z dostępnych danych ze strony Pastelli wyliczyłam, że średnia wartość energetyczna dla 100g Pastelli to 473 kcal.


Wygląd:




Pasta urzeka pięknym, intensywnie pomarańczowym kolorem. W masie znajdują się drobne kawałeczki warzyw o nieregularnym kształcie: papryki i ogórka, a także maleńkie cząsteczki ananasa. Spośród masy wyraźnie można zaobserwować odznaczające się grudki białego sera.

Pasta gęsta i kremowa, idealnie rozsmarowuje się na pieczywie (na moim chrupkim średnio, ale już na kromce zwykłego pieczywa rozsmarować ją można perfekcyjnie równiutko).

Pastella robi świetne wrażenie i wygląda obłędnie.



Zapach:

Pastella pachnie warzywami konserwowymi, nie podano w składzie czy papryka w produkcie jest tylko świeża czy też konserwowa, ale za to ogórek na 100% jest ogórkiem konserwowym, czego producent w składzie również nie dodał. Pasta także lekko pachnie octem, ale jest to przyjemny i niezbyt intensywny zapach.

Smak:

Producent już w nazwie produktu oznajmia, że pasta jest pikantna. Nieprawda - Pastella nie jest w ogóle pikantna. Ma lekko słodkawy smak, później wyłania się lekko kwaskowy. Ale ostatnie co można o niej powiedzieć, że jest ona pikantna. Nie wiem, może dla kogoś bardzo wyczulonego na pikantne potrawy będzie ona odrobinę pikantna, ale na pewno ja tego stwierdzić nie umiem i nie mogę.
Obecne w paście warzywka i ananas przyjemnie chrupią w zębach, a biały serek fajnie rozciera się o podniebienie.

Ogólnie powiedziałabym, że smak Pastelli Samby jest bardzo dobry, ciekawy słodko-kwaśny, taki inny od pozostałych past kanapkowych. Jednak trzeba uważać, żeby nie nałożyć jej zbyt dużo na kromkę, bo wtedy może nieźle zamulić, bo tłuszczu w niej sporo.


Podsumowanie:

Pastella Samba to smaczna pasta kanapkowa ale nie kupiłabym jej ponownie. Jej skład nie odpowiada mi w 100% zwłaszcza przez obecność tłuszczy. Poza tym nie preferuję takich produktów jak pasty kanapkowe gotowe. Wolę poświęcić odrobinę czasu i mam własną pyszną pastę.

Plusy:
- fajne, małe opakowanie przeznaczone dla 1-2 osób akurat na tyle kanapek by nie można było się znudzić smakiem
- obłędny kolor pasty
- miły octowy zapach
- ciekawy smak
- dobra konsystencja

Minusy:
- zbyt duża obecność tłuszczu
- po pewnym czasie smak się "przejada"
- wartości odżywcze, które wypadają dość kiepsko


Inne wersje:

Pastella Samba dostępna jest również w większym 150g opakowaniu


 Pastella Samba pikantna pasta z nutą egzotyki Smak sezonu, Lisner

Ocena: 4/6
Kaloryczność:
386 kcal/100g
77 kcal/1 porcja (1 płaska łyżka stołowa 20g)
Kupione w: Spar
Cena: 2,49 zł

Czy kupię ten produkt ponownie?  Nie

1 komentarz:

  1. Skład masakryczny, tłuszczu faktycznie ogromna ilość, ale nie chodzi tylko o tłuszcz, który akurat organizmowi jest potrzebny m.in. do prawidłowego wchłaniania niektórych witamin i funkcjonowania układu hormonalnego, ale też o te wszystkie zagęstniki, gumy, konserwanty i sacharyny.

    OdpowiedzUsuń